Kolejny przykład mentalności OE, czyli "jestem super, zarabiam więcej, przegrywy i nieudacznicy mają mi ustąpić":
https://autoblog.spidersweb.pl/znak-b-31-kto-ma-pierwszenstwo
A tu kolejny przykład pokazujący, do czego prowadzi pazerność:
Kolejny przykład mentalności OE, czyli "jestem super, zarabiam więcej, przegrywy i nieudacznicy mają mi ustąpić":
https://autoblog.spidersweb.pl/znak-b-31-kto-ma-pierwszenstwo
A tu kolejny przykład pokazujący, do czego prowadzi pazerność:
debugariusz napisał(a):
Nie wiem czy to uczciwe wobec pracodawcy, ale praca z takimi ludźmi w teamie co to nigdy nie odpiszą szybciej niż po godzinie,,
W jednej firmie pracowałem z bardzo zdolnym młodym gościem. Doświadczenia w latach miał rok więcej ode mnie ale wiedzą zjadał seniorów. Do tego był uprzejmy i pomocny. Efekt tego był taki, że co chwile ktoś coś do niego pisał i coś chciał. Więc gość wyłączał wszystkie powiadomienia i odpisywał po dwóch, trzech godzinach, albo pod koniec dnia.
Po prostu nie mógł się skupić na swoich zadaniach gdy na komunikatorze co chwilę ping ping ping ping ping.
Pracowałem z pewną doświadczoną osobą, która była chyba 16 lat w jednym projekcie. Domena ubezpieczeń więc biznesowo strasznie zagmatwana sprawa. Wszyscy do tej osoby przychodzili co chwile z pytaniami. Żeby móc popracować wstawiała w kalendarzu spotakania sama ze sobą by nikt jej niczego nie wrzucił w kalendarz. Status na Teams ustawiała sobie na "Do not disturb" bo inaczej nie dało się pracować.
odzywają się jak muszą,
To akurat rozsądne. Po co mają się odzywać gdy nikt ich nie pyta o zdanie? Żeby bez sensu kłapać dziobem?
bywają na połowie calli,
Też tak robiłem, bo gdy mam swoją robotę to po co mam słuchać czegoś co mnie nie dotyczy?
a na spotkaniach integracyjnych nigdy
A skąd wiesz, że to przez OE? Znajomy ma niepełnosprawne dziecko i żonę, która dużo choruje. To powinien zostawić chorą żonę z niepełnosprawnym dzieckiem aby zadowolić kogoś w pracy przyjeżdżając na spotkanie integracyjne? WTF?
PS. W sprawie sugerowania się koloru kropeczki od statusu na Teams. Teams nie potrafi dobrze zczytywać statusu. Bywalo ,że kolega poszedł do domu, kompa wyłączył a u mnie do końca dnia świecił się na zielono. A jak komuś nie chce się ruszać myszką to sobie zainstaluje jakiś mouse mover albo wykombinuje coś bardziej ambitnego.
tefu napisał(a):
debugariusz napisał(a):
Nie wiem czy to uczciwe wobec pracodawcy, ale praca z takimi ludźmi w teamie co to nigdy nie odpiszą szybciej niż po godzinie,,
W jednej firmie pracowałem z bardzo zdolnym młodym gościem. Doświadczenia w latach miał rok więcej ode mnie ale wiedzą zjadał seniorów. Do tego był uprzejmy i pomocny. Efekt tego był taki, że co chwile ktoś coś do niego pisał i coś chciał. Więc gość wyłączał wszystkie powiadomienia i odpisywał po dwóch, trzech godzinach, albo pod koniec dnia.
Po prostu nie mógł się skupić na swoich zadaniach gdy na komunikatorze co chwilę ping ping ping ping ping.Pracowałem z pewną doświadczoną osobą, która była chyba 16 lat w jednym projekcie. Domena ubezpieczeń więc biznesowo strasznie zagmatwana sprawa. Wszyscy do tej osoby przychodzili co chwile z pytaniami. Żeby móc popracować wstawiała w kalendarzu spotakania sama ze sobą by nikt jej niczego nie wrzucił w kalendarz. Status na Teams ustawiała sobie na "Do not disturb" bo inaczej nie dało się pracować.
Czyli te osoby były "karane" za to, że są pomocne. Sam przez to przechodziłem. Jest to dosyć powszechny problem, który nie ma związku z uczciwością. Jest to raczej oznaka kiepskiego zarządzania zasobami w firmie.
Ciebie powinni skarać za to, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem i wrzucasz jakieś losowe anegdoty niedotyczące tematu :D
My mieliśmy w zespole Javowym tak, że mieliśmy technicznego Lidera i codziennie podczas Daily, zdawania statusu opowiadaliśmy co konkretnie robimy. Zadania były mierzalne i dobrze było widać w nich co konkretnie trzeba robić. Jak coś było dużego to rozbijaliśmy na mniejsze zadania. Zazwyczaj rozbijaliśmy tak, by nie przekraczało 8SP.
Następnie podczas Daily przechodziliśmy każdy po każdym co robiliśmy. Mieliśmy także w zespole zasadę, że pod koniec dnia wszystkie zmiany jakie zrobiliśmy wypychamy do remote brancha. Dzięki temu też Lider mógł widzieć, podejrzeć co kto robi pod koniec dnia. Mieliśmy także "core-hours" dostepności na Teams - od 9-15.
Była ścisła kontrola i egzekwowanie zadań które dani członkowie realizują. Powiedźcie mi w takim razie, jak ktoś mógł pracować takim trybem jak ja i robić OE? To byłoby niemożliwe. Dodatkowo Team Lider nieraz pisał na Teams lub dzwonił.
To niezłe Guantanamo masz w tej robocie. U nas daily wygląda tak, że jak chcesz to na nie przychodzisz, jak nie to piszesz, że cie nie będzie i elo. W trakcie daily lecimy po taskach na tablicy, jak ktoś jest przypisany do jakiegoś taska to mówi, jak nie jest to się po prostu nie odzywa. Bywało, że i przez kilka dni nic nie mówiłem na daily, bo nie byłem do niczego przypisany. I nie ma żadnego śmiesznego team leadera, który dzwoni i pilnuje porządku.
Ja obecnie w pracy mam 2 calle w tygodniu. Są one tak nudne, o biznesie i pomyslach i bez kamerki, ze zwykle udaje mi się zrobić wtedy w całości trening pull (mam siłownie w domu). Raz nie wyłączyłem dźwięku jak robiłem martwy ciąg i później się martwili, czy jestem chory. W ciągu 10 sekund mówię wtedy co będę robił następne 2 dni.
renderme napisał(a):
Ja obecnie w pracy mam 2 calle w tygodniu. Są one tak nudne, o biznesie i pomyslach i bez kamerki, ze zwykle udaje mi się zrobić wtedy w całości trening pull (mam siłownie w domu). Raz nie wyłączyłem dźwięku jak robiłem martwy ciąg i później się martwili, czy jestem chory. W ciągu 10 sekund mówię wtedy co będę robił następne 2 dni.
Wypisz wymaluj uczciwość zwolennika OE.
PawelP6 napisał(a):
Była ścisła kontrola i egzekwowanie zadań które dani członkowie realizują. Powiedźcie mi w takim razie, jak ktoś mógł pracować takim trybem jak ja i robić OE? To byłoby niemożliwe.
Nie wiem z czym masz problem. Po prostu taka osoba jest w stanie pracować na 200% (praktycznie 250-300%) normy. Takich ludzi jest mało. Sam mówisz o dostarczaniu zadań, a nie wysiadywaniu dupogodzin, więc plus dla ciebie że rozumiesz faktyczną sytuację. Realizujesz swoje 8h zadań w 3-4h. Gorzej jest z przełączaniem kontekstu (zwłaszcza jak są spotkania) i pilnowaniem dwóch rzeczy na raz, no ale mówię, to nie jest dla normalnych ludzi.
(nadal przypominam nie robię OE i jestem raczej przeciwko).
bogdan92 napisał(a):
renderme napisał(a):
Ja obecnie w pracy mam 2 calle w tygodniu. Są one tak nudne, o biznesie i pomyslach i bez kamerki, ze zwykle udaje mi się zrobić wtedy w całości trening pull (mam siłownie w domu). Raz nie wyłączyłem dźwięku jak robiłem martwy ciąg i później się martwili, czy jestem chory. W ciągu 10 sekund mówię wtedy co będę robił następne 2 dni.
Wypisz wymaluj uczciwość zwolennika OE.
Bogdan daj już spokój, bo po pierwsze, to co renderme pisze nie ma nic wspólnego z OE, a po drugie, jak jestem zdalnie i biorę udział w spotkaniu bez kamerek, to nikt fizycznie nie jest mnie w stanie zmusić żebym siedział wyprostowany przy biurku i patrzył się w czarny ekran. Chyba że cię źle zrozumiałem, to wybacz. Z mojej strony - nudne spotkania że muszę być i aktywnie słuchać, to do 15 minut to szybkie hantle, do 30 to rozkładam matę do ćwiczeń, a powyżej to wpinam laptopa w swój rig gitarowy żebym słyszał co się dzieje jak gram na słuchawkach. I nadal jest to branie udziału w spotkaniu, nie widzę tutaj żadnego problemu.