Koniec eldorado w IT

Koniec eldorado w IT
loza_prowizoryczna
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1628
0
znaszMientusa napisał(a):

Rozmawiacie o recesji, o tym, że kolejne branże zaciskają pasa, a z drugiej strony coraz więcej aut premium na ulicach,

Od kiedy Skoda i VW awansowały do działu premium?

Mjuzik
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 745
1
znaszMientusa napisał(a):

Generalnie ja tam nie jestem zadowolony z tego. Cieszyłem się faktem, że zarabiam krotność tego co przeciętny rzemieślnik.

Większość programistów to poziom przeciętnego rzemieślnika. I nie ma w tym nic złego. Ogrom ekspertów w tym kraju zarabia krotnie mniej od przeciętnego MIDA w Javie.

Znajomy automatyk specjalista, ponad 10 lat w branży. W Szwecji zarabiał ok 25k + dodatki. Chce się osiedlić w Polsce, mówił że zgodzi się na ofertę 6 tys na rękę. Takie są realia.

znaszMientusa napisał(a):

BYŁYM ELITOM zarobkowym zarobki stoją w miejscu

Pisząc elity zarobkowe masz na myśli Fame MMA czy Only Fans?

BB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 68
0

@znaszMientusa

Człowiek się latami uczył, kończył topowe uczelnie, władował kupę czasu w naukę technikaliów, aby jakoś tą monetę ciułać w IT, a rezultat jest taki, że zarabia zaledwie 2x tyle co Czesiek stolarz od mebli na wymiar, czy inny glazurnik. Czasem nawet nie x2

Czesiek stolarz zainwestował dużo $ w narzędzia , zdobył praktykę pracując za bardzo małe pieniądze i przede wszystkim prowadzi własną działalność , a nie ukryty UOP.
Mam znajomego glazurnika 43 lata , kończy z płytkami bo kolana wysiadły.
Tak jak ktoś pisał zarobki zawodów przez lata słabo opłacalnych się podniosły i tyle .

MI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 156
3

Weźcie też pod uwagę, że te auta premium to w większości jest leasing/ najem terminowy itp., a domy i działki to w większości są kredyty. I powiem tak- nie mam z tym problemu, że inni, gorzej wykształceni żyją na podobnym albo i wyższym poziomie niż ja. Osobiście wolę być programistą, który wozi się starym VW, Skodą czy Renault i ma nieobciążone hipoteką mieszkanie/ dom niż śmigać nowym BMW i mieć 400- metrową willę na kredyt.

ZM
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 156
0

Pozwolę sobie napisać post, bo w komentarzu się nie zmieszczę, a muszę to z siebie wyrzucić :D

Jak jesteś w IT to faktycznie żyjesz w bańce w "zarobki vs koszty życia to bajka". W innych profesjach nie jest już tak fajnie. To o co mi chodzi, to że pensja inżyniera w krajach zachodnich jest podobna do IT. W Polsce zarabiasz krotność tego, ale Polaczki i tak narzekają 😅

@Mjuzik: no i z tym się mogę zgodzić.

U nas inżynier (inny niż IT) to zazwyczaj finansowo dziadyga, czego dowodem jest mój bazowy kierunek inżynierski, który skończyłem i w którym zaczynałem "karierę" xD

Pozwolę sobie napisać w imieniu wszystkich millenialsów: zostaliśmy OSZUKANI przez system, bo na każdym kroku wmawiano nam całymi latami, że żeby być finansowo ustawionym trzeba skończyć politechnikę (oczywiście nie IT, tylko te wszystkie "męskie" kierunki).

No i pokończyliśmy tłumami elektrykę, elektronikę, mechaniki, budownictwo i potem była walka i kolejki do stanowisk za 3k na łapę xD

Do dzisiaj pamiętam jak się mijaliśmy chodząc po rekrutacjach do takiego czy innego zachodniego januszexu na jakieś utrzymania ruchu, czy inne gówna za psie pieniądze :D

A nasi koledzy po finansach, po prawie, rok, dwa po studiach chodzili odstawieni jak na wybieg, pracowali w pięknych szklanych biurowcach w centrum kupowali sobie mieszkania (w kredyt ofc) i ładne samochody.

Szlak nas trafiał.

Z tamtej perspektywy to mam wrażenie, że każdy kto był spoza politechniki ustawiał się szybciej i lepiej finansowo od nas.

Ta politechnika to był kur** największy błąd i największe kłamstwo w tamtych latach.

Już rodzicom też wygarnąłem, że od końca gimnazjum ryli mi łeb, że tylko politechnika da mi dobre finansowo życie :D

To IT to było dla nas zbawienie, bo ze skończonym byle jakim kierunkiem, ale na politechnice + podłapując jakieś technikalia programistyczne można było dostać normalną robotę i zacząć pracować za dobre pieniądze z perspektywami na dalszy rozwój.

ZM
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 156
1

@kelog @Saalin

Wg mnie nadal pokutuje przeświadczenie, że trzeba studia skończyć, żeby łapać doświadczenie.

uśmiałem się.

W tych inżynierskich (nie IT) obszarach żeby robić rzeczy, do których robiłeś studia musisz uzyskać uprawnienia państwowe, o które możesz się często starać dopiero po odebraniu dyplomu magistra.

A jeszcze lepszy paradoks jest w tym, że aby te uprawnienia zdobyć musisz najczęściej po znajomości, albo przez łapówki załapać się dokładnie, precyzyjnie na takie stanowisko jakie pozwoli ci złapać wymaganego przepisami expa DO UZYSKANIA TYCH UPRAWNIEŃ xD Czyli wkręcić się dokładnie na takie stanowisko, gdzie poszukują absolwentów mgr, który chcą się do tych uprawnień przygotowywać. Nie muszę chyba dodawać, że uwzględniając liczbę absolwentów bywało po 300 chętnych na taką ofertę, prawda?

Czyli trafisz w pętle: jeśli nie masz uprawnień to nie dostaniesz roboty, a jeśli nie masz roboty nie dostaniesz uprawnień xD

Więc doszło do takiego kuriozum, że pojawiły się nawet na uczelni incydenty handlu załatwiania takich stanowisk, które ci pozwolą te uprawnienia nabyć xD

Mój promotor na inżynierce wprost powiedział, że on poszedł na doktorat, bo mógł iść albo na doktorat, albo do pracy na robola na magazynie, albo na produkcji, bo nie miał znajomości i pleców żeby załatwić mu stanowisko, które pozwoli mu zdobyć uprawnienia zawodowe 😄 Tyle są właśnie warte nasze studia, w naszej branży, bez uprawnień państwowych.

Także jak my, absolwenci tych "męskich" kierunków na polibudzie, słyszymy/czytamy jak to mogliśmy zdobywać doświadczenie podczas studiów, parskamy śmiechem, bo jedyne w czym mogliśmy zdobywać expa to w call center, albo w sortowni paczek, bo bez uprawnień nikt cię do niczego nie dopuści (pomijając poszczególne przypadki, które wymieniłem wyżej).

Oczywiście nie chce mi się nawet mówić o obowiązkowych praktykach wakacyjnych, które były kompletną kpiną i w żaden sposób nie pomagały w znalezieniu pracy.

Książkę można napisać jaka to była wolna amerykanka. Dziki zachód.

Studenci finansów / infy / prawa - płakali jak czytali.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5227
0

@znaszMientusa

ale to kto ci bronił pogadac z absolwentami i popytac jak to faktycznie jest?

nie no, jasne, mozesz podejmowac decyzje wręcz losowo - pójdę na polytechnique na xyz bo babcia która z nauką miała tyle wspólnego co dyplom z podstawówki mówi, że po niej dobrze płacą

ale to pozniej mozesz miec pretensje wyłącznie do siebie :D najwidoczniej ludzie z twojego cohortu wiekowego którzy szli na finanse mieli większą świadomość realiów (chociaż pewnie przesadzasz)

KB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Śląsk / Remote
  • Postów: 112
2

Studiowałem coś innego niż IT bo lepiej jest mieć dwie możliwości kariery:

  • automatyka do której trzeba studiować AiR.
  • programowanie do którego nie tylko nie trzeba studiować IT, ale także dyplom z AiR jest równoznaczne z dyplomem z IT.

Dzisiaj gdybym musiał szukać roboty poza IT to perspektywa szukania roboty jako automatyk jest dla mnie równie beznadziejna jak w każdej innej beznadziejnej branży.
Koledzy ze studiów z najlepszymi wynikami powyjeżdzali za granicę. Inni pracowali na fabrykach latami, by następnie wrzucić na Li, że zostali junior deweloperami kiedy ja już dawno przekroczyłem 15k.
W jednej robocie miałem PO który jeszcze niedawno pracował jako automatyk spędzając więcej czasu w delegacji niż w domu. Nie mógł się przestać chwalić jak to dzięki temu zarabiał 10k na rękę, nie miałem serca na powiedzenie mu prawdy.

CO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 891
0

Czego 4programmers ci nie powie to jakie są obecnie realia IT

image

RA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 124
0

Nie musi skoro mamy anonimowe screeny z YouTube!

CoderOne napisał(a):

Czego 4programmers ci nie powie to jakie są obecnie realia IT

image

Uśpiony wiosenny but
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 530
6

Koniec Eldorado to jeszcze przybił nowy theme na 4programmeers. Nie wiem kto tam odpowiada za wygląd.

ZM
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 156
3

No i ch*j. Dostałem odmowę podwyższenia stawki godzinowej.

Nawet bez kontroferty. Pierwszy raz w karierze taka sytuacja. Serio.

I weź tu człowieku wygrzeb jakąś motywację do pracy ponad "zrób minimum i miej to w dupie"

Ceny wszystkiego rosną w zatrważającym tempie, wszyscy podnoszą ceny usług, ceny produktów szybują w górę, a ja od roku na tej samej stawce. Mimo, że topka rynkowa dla tego stanowiska to jednak zabolało i jakiś taki mało ważny się poczułem.

Ego poleciało.

Trzeba się zacząć powoli zastanawiać co dalej.

Niech jeszcze lewica w 2026 przeforsuje ściganie umów b2b to można się z czystym sumieniem zawijać z tego okrętu.

screenshot-20250129090209.png

Uśpiony wiosenny but
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 530
8

no to teraz co robisz to quiet quitting czy tam walisz bare minimum i ciśniesz rekrutacje szukając czegoś lepszego albo lecisz nawet dwa etaty naraz ale Job1 zlewasz na maksa robiąc minimum, a wdrażając się i skupiając na nowej.

Przynajmniej ja bym tak zrobił 😀

ZM
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 156
0

@Hubertius: @blebleble @Uśpiony wiosenny but quiet quitting nie wchodzi w grę.

Muszę przyjąć z podniesioną głową tego liścia w pysk i dalej pchać swoją kulkę gówna jak żuczek gnojowy w tym kurniku.

W ofertach moja stawka to topka, także pewnie mógłbym powalczyć o jakieś10-MAX 20 zł więcej z wielkimi bólami i wygłupami typu 3-4 etapy rekrutacji.

W moim przypadku to odpada, bo szkolę się na inne stanowisko w ramach tej samej organizacji, które jest dla mnie atrakcyjne, więc muszę przeboleć porażkę i dalej robić tu swoje, wiedząc, że nikt mnie nie docenia.

Ale wiecie co najbardziej rozwala? "NIE BO NIE".

Nie dlatego, że mógłbyś podciągnąć się w obszarze x, czy y, nie dlatego, że wprowadziłeś zbyt mało ulepszeń do projektu, byłeś zbyt mało proaktywny.

Mogłem napisać we wniosku 2x więcej rzeczy, które projekt mi zawdzięcza, A TO BY NIC NIE DAŁO.

Równie dobrze mógłbym robić minimum to co każdy na moim stanowisku, czy inny szeregowiec i dostałbym dokładnie tą samą odpowiedź :D

Przecież równie dobrze mogliby mi dać nawet te 10 zł /h więcej na odczep się. Firma gigant w żaden sposób by tego nie odczuła, totalne drobniaki, pewnie więcej się wydaje na kapsułki do zmywarki w kuchni miesięcznie per oddział, a nie dali nawet tego.

Zupełnie inaczej wygląda "słuchaj, możemy dać ci tylko x zł więcej, bo sytuacja na rynku, bo niekorzystny układ planet, cokolwiek...". To nie, lepiej dać NIC i mieć w drużynie na kluczowym stanowisku (jak każdy o sobie myśli), sfrustrowanego zawodnika, któremu daliśmy 0 zł podwyżki 😄

Tak się nie zarządza ludźmi, szczególnie ważnymi dla projektu mającym realny wpływ na dochody firmy.

Nie ma kasy na więcej na to stanowisko? To wrzucić 10 dni w pełni płatnego urlopu rocznie nawet i już byłby inny nastrój (nadal ch**wy, ale lepszy).

Nie, bo nie.

tefu
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 510
1

A taki krótki status.

Rozmawiam z kontraktornią. Jakiś SH czy kij wie co to.
Pierwszy projekt dla klienta X. Niby jedna rozmowa techniczna plus jakiś live coding. Mówię spoko, możemy działać. Od tygodnia cisza.
Drugi projekt dla klienta Y. Jakieś zadania domowe chyba dwa czy trzy etapy. Mówię, że zadań nie robię bo nie mam na to czasu. Oni na to, że zapłacą mi za zadanie. Ja na to, że nie bo tu chodzi o mój czas a nie pieniądze. Poza tym ustalimy zakres X potem cenę Y a się okaże że zakres jest X + asj@#@*D34 a ja w taki cyrk się nie będę bawić. Też cisza xD

Dziś rozmowa z HR. Java, stawki dla mida od 130pln/h do 180pln/h dla seniora. Hybryda w moim mieście 3 dni w tygodniu. Nienegocjowalne.
Pani pyta czy jestem zainteresowany rekrutacją. Pytam gdzie biuro, okazuje się, że po drugiej stronie miasta. Dojazd w jedną stronę to jakieś 40min. Podziękowałem, ale zaprosiła mnie do rekrutacji na ławkę bo rzekomo jak to ujęła "klienci się biją o javowców a oni już wszystkich obsadzili w projektach i ciągle brakuje". Ale hybryda nienegocjowalna xD Podobnież w innych projektach wystarczy być w biurze raz na miesiąc.

Potem miałem jakieś inne krótkie screeningi, rozmowy z PM, Menago jak zwał tak zwał, na które chodzę na żywca bez przygotowania.
Wypadałoby się przygotować bo widzę sam po sobie, że mógłbym lepiej się prezentować. Jednak na tych screeningach dobre wrażenie to podstawa.
Raz wysłałem CV na ogłoszenie gdzie było ponad 100 aplikacji i dostałem zaproszenie do rozmowy na drugi dzień. Chyba po prostu pasowałem do ogłoszenia, inaczej pewnie by się nie odezwali.
Reszta to zaczepki od rekruterów na LinkedIn. Zobaczymy co będzie.
Na razie odpowiadam na zaczepki, sam rzadko gdziekolwiek aplikuje.

LukeJL
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 8488
0
tefu napisał(a):

Dziś rozmowa z HR. Java, stawki dla mida od 130pln/h do 180pln/h dla seniora. Hybryda w moim mieście 3 dni w tygodniu. Nienegocjowalne.

Myślę, że przespaliśmy czas, kiedy zamiast zarabiać dla kogoś, to należało zakładać własne software house'y.
Teraz pan dyrektor zarządza hybrydę, a pani HR szuka nowych niewolników. I nic nie zrobisz, bo nie masz "środków produkcji", mówiąc wulgarnie (tj. jeśli nie masz hajsu, żeby wynająć pracowników ani kontaktów do klientów, to albo robisz dla kogoś, albo jesteś pariasem).

ale zaprosiła mnie do rekrutacji na ławkę bo rzekomo jak to ujęła "klienci się biją o javowców a oni już wszystkich obsadzili w projektach i ciągle brakuje". Ale hybryda nienegocjowalna xD

To jest to eldorado czy nie ma w końcu? Ale ciekawe, że sama zdradziła się, że blefuje. Pytanie jednak, czy blefem jest to, że brakuje Javowców, czy może blefem jest wymuszanie hybrydy, zadanek i innych rzeczy, bo przecież ogólny klimat w IT jest taki "mamy 100 na twoje miejsce, więc musisz przystać na wszystko".

HS
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 83
7
LukeJL napisał(a):

... Myślę, że przespaliśmy czas, kiedy zamiast zarabiać dla kogoś, to należało zakładać własne software house'y.

Nie, za dobrze wam bylo i sami zrobiliscie sobie krzwyde utwierdzajac sie w przekonaniu, ze tak juz bedzie zawsze.
Sproboj policzyc watki na tym forum zwiazane z montowaniem ekipy pod jakis projekt, pod cokolwiek.
Nawet teraz, nikt w ogole nie mysli o podjeciu jakiegokolwiek ryzyka, zamiast tego permanentny skowyt, bajki o wlasnej krzywdzie i niesprawiedliwosci.

A wlasnie teraz jest najlepszy czas - bezwzgledny rynek pracodawcy.

tefu
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 510
0
LukeJL napisał(a):

Myślę, że przespaliśmy czas, kiedy zamiast zarabiać dla kogoś, to należało zakładać własne software house'y.
Teraz pan dyrektor zarządza hybrydę, a pani HR szuka nowych niewolników. I nic nie zrobisz, bo nie masz "środków produkcji", mówiąc wulgarnie (tj. jeśli nie masz hajsu, żeby wynająć pracowników ani kontaktów do klientów, to albo robisz dla kogoś, albo jesteś pariasem).

A ja myślę, że to nadal ma sens. Trzeba tylko złapać pierwszego klienta. A potem następnego itd.
Nie badałem rynku ale podejrzewam, że znaleźli by się klienci na dobre jakościowo usługi, nawet gdyby cały zespół pracował zdalnie. Pewnie warto zacząć od jakiejś niszy.

A ta przepychanka z hybrydami, która ma niby mieć na celu walkę z OE to raczej kwestia tego kto pierwszy pęknie. Czy firmy czy pracownicy. Pewnie będzie 50/50 i nikt nie wygra. Chociaż moim zdaniem tu nie chodzi o walkę z OE a raczej z tym, że mają umowy na biuro i prezes się wku*wia, że płaci kupę kasy za powierzchnie biurową która stoi pusta, a umowa pewnie obwarowana warunkami, że jak zrezygnuje wcześniej albo zredukuje powierzchnie to będzie płacić jakieś kary umowne czy coś tam.

Dopóki robota zrobiona to nie sądzę by komuś robiło różnicę ile masz etatów/klientów i skąd pracujesz.

To jest to eldorado czy nie ma w końcu? Ale ciekawe, że sama zdradziła się, że blefuje. Pytanie jednak, czy blefem jest to, że brakuje Javowców, czy może blefem jest wymuszanie hybrydy, zadanek i innych rzeczy, bo przecież ogólny klimat w IT jest taki "mamy 100 na twoje miejsce, więc musisz przystać na wszystko".

A nie wiem, do projektu tego klienta podobno jest wymóg 3 dni w tygodniu w biurze. Myślę, że w moim mieście ciężko im będzie to zrealizować bo biuro jest po niewłaściwej stronie rzeki. Raczej nikomu nie będzie się tam chciało jeździć w korkach.

ZM
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 156
3

@dbCooper: @tefu

Skoro 18 z 20 dni pracy jestem zdalnie to co takiego zmieni pojawienie się 2 razy na miesiąc w biurze

Otóż bardzo wiele.

Przede wszystkim dla ludzi DOROSŁYCH, którzy mają rodzinę, zobowiązania, inne rzeczy na głowie, pojawienie się 2x/mies. w biurze oddalonym np. o 400 km to jest masakra logistyczna.

Druga rzecz, że to jest element procesu gotowania żaby. Dzisiaj to jest 2 dni na miesiąc, za rok raz na tydzień, a za 2 lata 2x na tydzień.

Uśpiony wiosenny but
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 530
0

Wy tam dalej jakieś koniec eldorado przeżywacie, szukacie roboty, a wystarczy inwestować i kupować jak Nancy Pelosi i byście zostali FIRE i nie musieli już nigdy martwić się o utratę pracy

screenshot-20250131150834.png

JD
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 65
0
znaszMientusa napisał(a):

@dbCooper: @tefu

Skoro 18 z 20 dni pracy jestem zdalnie to co takiego zmieni pojawienie się 2 razy na miesiąc w biurze

Otóż bardzo wiele.

Przede wszystkim dla ludzi DOROSŁYCH, którzy mają rodzinę, zobowiązania, inne rzeczy na głowie, pojawienie się 2x/mies. w biurze oddalonym np. o 400 km to jest masakra logistyczna.

Druga rzecz, że to jest element procesu gotowania żaby. Dzisiaj to jest 2 dni na miesiąc, za rok raz na tydzień, a za 2 lata 2x na tydzień.

To tak w nawiązaniu do tego posta oraz @Czitels - śmiałeś się wcześniej w komentarzu czy google się ogarnęło z tym "java senior" co nie chciał 5 razy w biurze w Warszawie:

Przypadek od znajomej w nawiązaniu do relokacji, obowiązkowego przychodzenia do biura raz w tygodniu itp. idiotyzmów:
Zatrudnili 3 osoby (w tym ją) na dokładnie to samo stanowisko do jednego zespołu w google Kraków - pracują razem, robią identycznie to samo.

  • Jednej na rozmowie kwalifikacyjnej powiedzieli że praca 100% remote, ale musi mieszkać w Polsce (bo ona mówiła na rozmowie że chce pracować zdalnie)
  • Drugiej powiedzieli że praca będzie 100% w biurze (bo na rozmowie powiedziała że jest ekstrawertyczką i chce codziennie chodzić do biura, poznawać ludzi, pić z nimi kawę bla bla bla itd.)
  • Trzeciej kazali się przeprowadzić z nad morza do Krakowa i powiedzieli że na razie będzie 1-2 miesiące praca zdalna, a potem już z biura więc musi się przeprowadzić (dostała jakiś tam pakiet relokacyjny na mieszkanie)

PUENTA:
Wszystkim trzem wcisnęli dokładnie taką bajeczkę jaką chciały usłyszeć na rozmowie kwalifikacyjnej byle tylko złapać je za haczyk i żeby przyszły do pracy.
Aktualnie od ponad roku pracują wszystkie zdalnie, a od bodajże pół roku dostają propagandowe maile z pracy, że za jakiś czas firma chciałaby żeby już pracować z biura bo będziemy wszyscy pić razem kawę jak korpo-pato-rodzinka xD. Aktualnie wszystko jest 100% zdalnie - być może dlatego że mają super wyniki, więc nie ściągają ich do biura. Od czasu do czasu postraszą ich tylko na wiadomościach e-mail, że zamierzają wprowadzić jakieś dni z biura, w przyszłości w ogóle 100% pracować z biura, tak żeby czuły presję że są w korpo i jakiś idiota może się na nich powyżywać, ale w praktyce do żadnego biura nie chodzą.

ToTomki
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1366
0

Ja mam wrażenie, że tutaj widocznych mamy absolwentów uczelni Warszawy (i może Krakowa), i reszte, i oni mają trochę inną perspektywę. Jeśli ktoś wypowiadał się na stronie 20 to pls, dodajcie w komentarzu pod moim postem miasto (Wawa, Kraków, coś innego), bo chciałbym sprawdzić czy mam rację ^^ (chodzi mi o możliwość pracy kiedy kończyliście studia LUB NAWET W TRAKCIE, jak dodacie rok skończenia studiów to już w ogóle bosko)

AI_from_the_future
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 9
5

eldoradoend.png

Kluczowe punkty na wykresie:
2010-2015 📈 – "Nowa era IT":
Firmy walczą o programistów, darmowe lunche, owocowe czwartki

2016-2019 🚀 – "Złoty Wiek IT":
„Znasz HTML? Masz 15K!”
Juniorzy dostają oferty na poziomie seniorów.
Rekrutrzy spamują wiadomościami: „Cześć, widzę że masz konto na LinkedIn, czy jesteś zainteresowany pracą?”

2020-2021 📊 – "Pandemiczne Eldorado":
Praca zdalna, wynagrodzenia nieco rosną.
„Pracuję z plaży na Bali i wszystko mnie wali.”

2022-2023 📉 – "Otrzeźwienie":
Masowe zwolnienia w Big Tech, VC przykręcają kurki.
„Kiedyś rekruterzy pisali do mnie, teraz nawet na CV mi nie odpisują…”

2024-2025 🫠 – "Post-Eldorado":
Firmy szukają „juniorów z 5-letnim doświadczeniem”.
Rekruterki piszą przysłowia: "Zghostingował wilk na Linkedin rekruterek kilka, zghostingowały i wilka!"
Darmowa kawa w biurze? Ha ha ha

S5
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2
0

W sierpnou ubiegłego roku mój kontrakt dobiegł końca. Spodziewałem się tego bo firma przechodziła restrukturyzację od dyrektorów przez całe działy po szeregowych pracowników. W kolejnych tygodiach znalazłem zajęcie w kontraktorni. Warunki mieszczące się w średniej rynkowej. Do tego raz w tygodniu wizytaw biurze. Przez kilka tygodni były zastoje w projektach. Managerowie mieli nietęgie miny. Ostatecznie dołączyłem do jednego projektu. Wszystko na wczoraj. Terminy napięte. Praca w weekendy. Poza tym dziś jesteś architektem, za parę dni backendowcem, a przy okazji wspierasz rozwijane automatów bo nawet w firmie firmie nie ma odpowiedniej ilości qa.

Brałem udział w różnych rekrutacjach ale tam te projekty jakoś specjalnie się nie różnią. Po 2 rozmowie dawałem sobie spokój bo będzie dokładnie to co mam każdego dnia.

U nas na spotkaniu z dyrektorami temat powrotu do biur był młucony kilka razy. Większość projektów ma sztywne deadliny, zespoły są mocno poganiane, ludzie pracują overtime więc w takich warunkach nie ma opcji na OE. Kwestia jest szynszy za powerzchnie które jak na realia europy środkowej są dość wysokie. U mnie w mieście wojewódzkim na zachodzie kraju gadziny od nieruchomości biorą coś pod 20 eur / metr kwadratowy / miesiąc, do tego opłata za utrzymanie 8 eur / metr kwadratowy / miesiąc, do tego dochodzi opłata za administrację (tu stawek nie pamiętam). Chodzi o zasadność ponoszonych kosztów, budowanie korpo familii, robienie wrażenia i nic więcej.

Jak dla mnie korpo projekty w tej części świata to wegetacja. Trzeba się zbierać z tego grajdołka w którym robisz wszystko i dokłada się kolejne obowiązki bo jesteśmy tani jak barszcz.

Co do zatrudnienia to właściwie u nas planuje się zatrudnienie może dzisięciu juniorów przez rekomendacje. Dla seniorów są pojedyncze otwarcia podobnymi kanałami.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0

Tragedia ogólnie, dostałem raptem 1,35% podwyżki w tym roku.

Golang
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1424
0
somekind napisał(a):

Tragedia ogólnie, dostałem raptem 1,35% podwyżki w tym roku.

A dopiero luty, to do końca roku będzie z 10%

Mbappe_koksik
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 74
3

Korporacja w której pracuje jako programista od 2023 zero podwyżki, nawet inflacyjnej, a coraz większe dokręcanie śruby.

Golang
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1424
1

Teraz już rozumiecie czemu Zuckerberg, Huang i inni CEO mówią, że AI wkrótce zastąpi programistów. Chcą zaoszczędzić na ciągłych podwyżkach pensji. Teraz mają kartę przetargową w ręku i mogą powiedzieć nawet największym talentom, że podwyżki nie będzie, bo Altman wkrótce ich zastąpi swoim gpt-szajsem, a głupi programiści w to wierzą.

Jeszcze głupich inwestorów jestem w stanie zrozumieć, zaślepieni chęcią zysku wierzą w każde słowo tych naciągaczy od AI. Normalnie są tak przekonywujący jak ci od fotowoltaiki...

Nie rozumiem natomiast dlaczego tylu programistów dało sobie wmówić, że AI ich zastąpi i teraz zgadzają się na to, że inflacja zżera ich pensję... Przecież każdy junior jest cenniejszy niż gpt-szajs, ponieważ junior wie gdzie jest i co robi, a taki gpt-szajs halucynuje i robi wszystko żebyś uwierzył, że to coś wie i rozumie. To są sztuczki kuglarzy, a nie żadna inteligencja.

Ile w to miliardów już zainwestowali? Ta bańka w końcu pęknie...

Mbappe_koksik
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 74
0

U mnie w firmie to bardziej wynika że pracuje jako Java Developer, mimo że mam 7 lat doświadczenia to rynek w przeciągu paru lat zmienił się do tego stopnia że na moje miejsce jest teraz 50 chętnych gotowych mnie zastąpić z pocałowaniem ręki.

O ile jeszcze parę lat temu za polecenie programisty Javy firmy płaciły pieniądze to teraz CV same wpływają.

Aby zobrazować Ci sytuację jaką jest teraz nadpodaż programistów to na ogłoszenie o pracę zdalna dla Regular Java Developera 14-18k brutto na UoP CV wysyłali nawet Seniorzy i w mojej firmie zatrudnili człowieka z 10 letnim expem co gdzieś tam stracił projekt, a szukał pracy tylko zdalnej.

Mój pracodawca traktuje to jako kartę przetargową i wie o tym, że ja też nie odejdę łatwo i że nie mam żadnych atutów działających na moją korzyść.

Prawo ekonomii w praktyce. Teraz trochę żałuję że nie uczyłem się na specjalistę np od AWS, Sieci tylko poszedłem w CRUDy

serek
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1506
0

Ja wiem, że tester manualny nie zarabia kokosów, ale takie coś mi na LI się pokazało:

screenshot-20250202191843.png

Normalnie żyć nie umierać xD

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.