każda praca zmierza do rutyny i do dzielenia jej na mniejsze części, które łatwiej ogarnąć
kiedyś szewc robił buty od a do z, krawiec ubrania, farmaceuta leki (częściowo się to zachowało) - kto dziś to robi, drogie to i niewygodne, szewc to w ogóle czy on jest komuś dziś potrzebny, albo kowal?
nawet w medycynie są algorytmy postępowań (sam tego doświadczyłem gdy mi coś tam nie przeszło i byłem na wizycie kontrolnej u innego lekarza, a ten - jak to przecież ten lek to jest drugiego rzutu, a nie pierwszego, czemu mi go podali najpierw? podobnie jest w ginekologii - to już nie ze swojego doświadczenia, ale wiem że tak jest :) - czy to jest już rzecz ogólnomedyczna, nie wiem, piszę o tym z czym się spotkałem mniej lub bardziej bezpośrednio ) - dzięki temu jest dupochron, robiliśmy wg wytycznych, ale jest minus, wszystko jakby od sztancy
Na przestrzeni lat programowanie się zmieniało, kiedyś np w CPP nie było biblioteki standardowej i każdy dev miał swojego stringa, listę, co tam trzeba, pokutuje to po dziś dzień bo MFC, jakieś 3rd Party libki rozwijane od lat ciągną takie swoje wynalazki i jest zabawa z konwersjami, kto jest właścicielem obiektu, kto jest odpowiedzialny za jego destrukcję itd itd
Mówiono (w tamtych czasach) że każdy programista PHP musi napisać swojego frameworka i CMS-a
Teraz paczek ułatwiających pracę jest mnóstwo, nie trzeba wynajdywać koła od nowa, to standaryzacja idzie w górę - dobre praktyki, solid, yagni, kiss, dry, czysta architektura - to zbiór przepisów na pisanie programów - można się tego nauczyć, czyli jest pole do automatyzacji
Inną sprawą, że dev devowi nie jest równy
jeden "wynajduje młotek" aby setki innych z tego "młotka" korzystały (kafka, docker, react, dapr itd)
tzw krudojebcy mogą się chyba trochę martwic o swoja przyszłość, ci co wymyślają te narzędzia - może mniej
tak czy siak na przestrzeni tych 20 lat programowanie bardzo się zmieniło, a może zmienić się jeszcze bardziej w ciągu najbliższych 2,3 lat
czy to koniec eldorado (bo praca w IT to jest raczej przyjemna i dochodowa na tle innych zajęć, przynajmniej u nas) - tego nie wiem, ale patrząc się wstecz to złota era zawsze się kiedyś kończyła
czy to kauczuk, czy tulipany, czy zboże, czy bycie dziennikarzem, (tuż przed popularnością Internetu, gdy po cenzurze wystrzeliły różne tytuły i programy, dało się z tego bardzo dobrze żyć, a potem - lipa, paru dziennikarzy co koszą super hajs, a reszta buja się po redakcjach za marny pieniądz)
czy to jest początek końca
bardzo bym nie chciał - ale to poniekąd jest w naszych, branżowych rękach i to jest tak różnica, poprzednie złote ery kończyły się bo ktoś spoza branży coś zrobił (Internet, kauczuk syntetyczny itd)
Zmiany na pewno jakieś idą, ale jak to się skończy - pożyjemy, zobaczymy