Ja nie mieniałbym nic przeciwko gdyby wprowadzono wymóg, że zawód programisty mogą wykonywać tylko osoby z dyplomem magistra inżyniera informatyki
Ja nie mam nic przeciwko, gdyby każdy sobie wymagał czego chce, byleby ludzie nauczyli się czytać ze zrozumieniem.
Jestem kandydatem, widzę ofertę z wymaganiem wyższe magisterskie, mam tylko inżyniera bo szkoda mi było odwlekać sobie o 1,5 roku haj lajf - a kij, aplikuję.
Jestem rekruterem, widzę na LI profil studenta w trakcie studiów dziennych, zero styczności z embedded/automotive, jakieś języki dla opornych - zaproponuję bardzo ciekawą ofertę dla C/C++ developera w embedded/automotive, oczywiście w młodym i dynamicznym zespole. Oczywiście w grę wchodzi wyłącznie pełny etat, dlatego upolowałem studenta dziennego - na pewno ma czas przychodzić codziennie od 9 do 17.
No ale nie od dziś czytanie ze zrozumieniem jest dla wielu najtrudniejszą częścią podstawowej matury z polskiego, a niektórzy wręcz się chwalą, że ledwo zdali polski bo im nie był potrzebny.
Ale rekruterzy sami nie wiedzą czego chcą :) Mój znajomy (studiuje informatykę zaocznie) składał właśnie aplikację do takiej firmy, gdzie było wyraźnie napisane: status studenta i dostępność 8 godzin dziennie w godzinach X - Y. Znajomy zadowolony składa CV i dostał odpowiedź, że oni preferują studentów dziennych niż zaocznych. A z tego co wiem wielu studentów dziennych ma tak rozwalony grafik, że nikt nie jest w stanie ułożyć sobie grafiku tak by studia nie kolidowały z pracą. No ale cóż, podobno dalej twardo szukają dziennych, a zaocznych olewają. To jest Polska tego nie zrozumiesz.
No i nie wspomnę ile razy mój znajomi dostali wiadomość na linkedinie "o widzę, że ma pan 3 lata doświadczenia w Javie, nasza firma aktualnie potrzebuje regular JavaScript developera". Takie tam drobne pomyłki. Ja raz miałem taką sytuację, że rektruter zaczął mnie wypytywać co robiłem w firmię A, z jakich technologii korzystałem. Ja tak się zastanawiam o co chodzi, co to za pytanie?Mówię, że w sumie to ja nigdy w firmie A nie pracowałem.
"- Pan Mateusz?"
"- Nie, Damian"
"Aha, przepraszam pomyłka:"
No cóż, na szczęście po 5 minut odnaleźli moje CV i sytuacja się wyjaśniła.