Każde mieszkanie ma jakieś wady konstrukcyjne lub projektowe, lub cały blok je ma, więc na dobrą sprawę każde mieszkanie można zdyskwalifikować jeśli szukasz czegoś wykonanego perfekcyjnie...
Wielka płyta to krzywe ściany i niosące się hałasy.
Lata 90 to dziwne eksperymenty budowlane.
Nowoczesne budownictwo to niemal zawsze idiotyczny układ zarówno pod względem układu funkcjonalnego - np klatka schodowa po 10-20 mieszkań na piętro, korytarz jak w akademiku, 10 pięter i jedna winda - a także absurdalne układy mieszkań, np na planie 40-kąta z dziwnymi kątami i łukami, żeby bryła budynku była fancy.
Kamienice to zimno, wilgoć, grube mury przez które zasięg jest słaby, oraz mieszkania w których jest po kilka przechodnich pokoi jeden za drugim.
Nowe osiedla to bloki tak upchane, że o dostępie do naturalnego światła możesz zapomnieć.
Ostanie piętra się nagrzewają/wyziębiają zależnie od pogody i albo wydasz więcej na klimatyzację, albo się męczysz, w dodatku jesteś podatny na zalania jeśli dach jest nieszczelny.
Pośrednie piętra to mnóstwo hałasu z każdej strony, jeśli blok nie jest dobrze wygłuszony - a przez żelbetowe płyty niesie się aż miło.
Niskie piętra to więcej ludzi łażących obok mieszkania, więcej kurierów, bezdomnych itd. jeśli są bezpośrednio nad lokalami usługowymi to jest jeszcze gorzej. No i zapomnij o widoku innym niż na ścianę bloku tuż obok, jeśli to nowe osiedle.
Długo by tak wyliczać, ale jak się nie obrócisz, d...a jest zawsze z tyłu, więc możesz albo mieszkać na dworcu, albo budować się sam (i odkryć, że i tak nie będzie idealnie, ale wtedy koszty już utopione więc...), albo przyjąć że jakieś wady zawsze będą i wybierać według tego, które mieszkanie ma najmniej dotkliwe.