Warszawa w C40 Cities

Warszawa w C40 Cities

Wątek przeniesiony 2023-02-26 12:48 z Off-Topic przez Patryk27.

BA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 72
2

Tymczasem receptą jak zwykle jest mniej państwa, mniej eurokołchozu, a więcej wolnego rynku. Więcej dzieci, a nie mniej. To w rękach i umysłach młodych ludzi narodzi się innowacja, która rozwiąże problem przed którym stoimy. Już w XVIII i XIX wieku pojawiły się opinie, że ludzi jest zbyt wiele, a zasoby planety są skończone. Te same argumenty podnosi teraz WEF, Gates czy Hararri. Tymczasem rewolucja przemysłowa sprawiła, że produkcja żywności zwielokrotniła się, podobnie jak ilość ludzi... Kolejny wynalazek może się okazać tym przełomowym, który odpowie na wyzwania ludzkości.

Nie wiem skąd to przeświadczenie u ludzi, że coś musi być, bo tak się akurat wydarzało(tutaj: musi nam się udać, bo udawało nam się już, i wtedy mówiono że się nie uda, więc wyciągamy wniosek że zawsze tak jest i tyle). Interwencja boska nam za każdym razem da, czy jak? A może nie będzie żadnego przełomowego wynalazku w końcu, i skończymy z wieloma ludźmi do wykarmienia, bez jakiegokolwiek bufora na wypadek kataklizmów.

Ludzie w Indiach przeszło miliard czy w Afryce prawie miliard, też chcą dobrobytu. Czy oni dobrowolnie zrezygnują z przyszłości swoich dzieci, ze względu na to, że gdzieś tam podniesie się poziom morza o parę centymetrów?

Jest coś takiego jak przyszłość dzieci, a jest coś takiego jak próżność/własna radość. Latanie gdzie popadnie żeby wstawić sobie zdjęcie na instagrama albo kupowanie co chwilę nowych ubrań - normalnie miałabym to gdzieś, niech każdy żyje jak chce, ale jeżeli to wpływa na zmiany klimatyczne, to rachunek wydaje się oczywisty. Zresztą nie sądzę żeby Ci co bronią zaciekle takich radości mieli dzieci(lub martwili się o nie), żyją dla siebie i tyle. Więc pytanie moim zdaniem powinno być postawione: czy ludzie na kontynentach zrezygnuja z części własnych radości, żeby dać lepszą przyszłość własnym dzieciom.

Podobnie jest z zadłużaniem się państwa, państwo "daje" na przyjemności, potem ktoś to będzie musiał spłacać.

abrakadaber
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 6610
2

Patrzycie na to z niewłaściwej strony, a to dla tego, że źle został zdefiniowany problem - problemem nie jest to, że ludzie dużo konsumują - problemem jest liczba ludzi. I wcale nie mam na myśli, że pozbądźmy się wszystkich ludów tubylczych bo oni w szałasach mieszkają a my tu oświeceni ustanawiamy cywilizację i nam się należy - pomysł z Infinity War wcale nie był taki głupi...

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
5
Haskell napisał(a):

Ludzie w Indiach przeszło miliard czy w Afryce prawie miliard, też chcą dobrobytu.

Dobry przykład - 60% Hindusów nie je mięsa. :)

Czy oni dobrowolnie zrezygnują z przyszłości swoich dzieci, ze względu na to, że gdzieś tam podniesie się poziom morza o parę centymetrów?

Pytanie nie jest o to, czy oni zrezygnują z przyszłości swoich dzieci, tylko czy Ty to zrobisz.
Afrykańczyków pewnie będziesz mógł zresztą spytać o to osobiście. Bo zwyczajnie zaleją Europę, gdy tylko w Afryce nie będzie się dało już żyć.

Tymczasem rewolucja przemysłowa sprawiła, że produkcja żywności zwielokrotniła się, podobnie jak ilość ludzi...

To akurat zrobiły nawozy sztuczne, a później tak wyśmiewane przez konserwatywnych szurów GMO. W czasach rewolucji przemysłowej wielu ludzi głodowało.

Kolejny wynalazek może się okazać tym przełomowym, który odpowie na wyzwania ludzkości.

Bardzo sprytne podejście. Ciekawe, czy następne pokolenia przyznają Ci rację.

tmk3 napisał(a):

Ale takie myślenie tylko wspomaga problem. Bo, tak naprawdę, ile winy jest w tym końcowym użytkowniku? Takie przerzucanie odpowiedzialności na jedną stronę jest totalnie bez sensu, ludzie przez to schodzą do obrony i dodajesz zwyczajnie argumenty prawicowym szurom.

Ten popyt nie jest kształtowany przez społeczeństwo, tylko przez te wielkie firmy, które te dobra produkują i pakują miliony w reklamę. Już nawet nie wspomnę o tym, że te wszystkie ubrania mają często tragiczną jakość, przecież buty często wytrzymują jeden sezon, więc co mają ludzie zrobić, jak nie kupić nowe? Niestety, jeśli chciałbyś kupić coś porządniejszego, to cena bywa zaporowa ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯

Konsumenci mają swoje grzechy, producenci mają swoje.
O ile o niską jakość można oskarżyć producentów, to już nie o marnowanie energii czy jedzenia w gospodarstwach domowych.

a znam wielu ludzi, którzy chętnie odpuściliby sobie jedzenie mięsa przynajmniej parę razy w tygodniu, ale przecież dostępności dobrej jakości produktów, żeby to miało jakiś sens, jest zwyczajnie skandaliczna. Gdzie tutaj wina tego użytkownika końcowego?

Z którymi konkretnie produktami jest taki problem?

gajusz800 napisał(a):

Inny prosty przykład. Czyja to wina, że np mięso kupowane w sklepie jest zawsze pakowane w plastikowe torebki foliowe, albo zawijane w plastikową folię? Kiedyś był to papier. Dziś tylko plastik, który jest materiałem tak trwałym że nie rozłoży się za kilkaset lat. Gdzie tu logika? Wymyśliliśmy materiał, który przetrwa dziesiątki, albo i setki lat, a używany jest do jednorazowego pakowania produktów.
Czemu kiedyś nawet butelki na mleko były wymienne, ze szkła a dziś 99% napojów sprzedawane jest w butelkach bezzwrotnych i do tego z plastiku? A potem jęki: ojej bo na oceanie powstała wyspa śmieci z plastiku o powierzchni wielu km kwadratowych. Ojej co robić.

Może od tej strony trzeba by było zacząć? Niestety to się nie dzieje, bo chodzi o to, kto zarabia na tym kasę. I kto ma zarabiać dalej. Te pozorowane ruchy niby dla ochrony klimatu prawdopodobnie też mają taką samą genezę. Ktoś na tym musi zarobić. Kosztem zwykłych ludzi.

Ale, że co? Nie podoba Ci się folię plastikowa? Nie podobają tetrapaki? Powrót opakowań wielorazowych i papierowych?
Brzmisz jak lewacki ekooszołom.

DA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 176
6
Haskell napisał(a):

Tymczasem receptą jak zwykle jest mniej państwa, mniej eurokołchozu, a więcej wolnego rynku.

Przecież to jest tak absurdalna teza, że ciężko znaleźć sensowną odpowiedź.
Wolny rynek doprowadził nas do tego stanu w którym jesteśmy. Wielkie korporacje typu Nestle wyzyskują afrykańskie państwa, i kto na tym cierpi? Ludzie, którzy przez to mają utrudniony dostęp do wody. Shell jest zamieszany w tyle afer, tyle wycieków, tyle zanieczyszczeń środowiska, że nie starczy limitu znaków w poście żeby to opisać. Dopóki zarząd nie będzie odpowiedzialny za swoje decyzje personalnie, to nic się nie zmieni. Poszkodowani ludzie to tylko cyferki w excelu, a wzrost cen akcji jest namacalny.

W obecnym systemie jest przedkładany zysk, a nie troska o środowisko.

T3
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 687
1
somekind napisał(a):
tmk3 napisał(a):

Ale takie myślenie tylko wspomaga problem. Bo, tak naprawdę, ile winy jest w tym końcowym użytkowniku? Takie przerzucanie odpowiedzialności na jedną stronę jest totalnie bez sensu, ludzie przez to schodzą do obrony i dodajesz zwyczajnie argumenty prawicowym szurom.

Ten popyt nie jest kształtowany przez społeczeństwo, tylko przez te wielkie firmy, które te dobra produkują i pakują miliony w reklamę. Już nawet nie wspomnę o tym, że te wszystkie ubrania mają często tragiczną jakość, przecież buty często wytrzymują jeden sezon, więc co mają ludzie zrobić, jak nie kupić nowe? Niestety, jeśli chciałbyś kupić coś porządniejszego, to cena bywa zaporowa ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯

Konsumenci mają swoje grzechy, producenci mają swoje.
O ile o niską jakość można oskarżyć producentów, to już nie o marnowanie energii czy jedzenia w gospodarstwach domowych.

Jednak ciężko się nie zgodzić, że ta energia by tak nie bolała, gdyby była w większej części z odnawialnych źródeł energii, a nie z węgla.
A jedzenie to całkiem ciekawy temat, bo jego marnowanie często zaczyna się znacznie wcześniej niż w gospodarstwie domowym, jak np. sklepy, które zostawiają na środku sklepu produkty przeznaczone do przechowywania w lodówkach.
Nie rozumiem celowości podania tych dwóch przykładów - energii i jedzenia - skoro właśnie tutaj chyba najtrudniej winnych znaleźć. Nie wiedzę tutaj jakiejś przewagi winy konsumentów, ale może dlatego, że ja staram się jedzenia i energii nie marnować, chociaż nie zawsze się to udaje, kiedy okazuje się, że mam zepsuty produkt przed upływem terminu przydatności do spożycia ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯

somekind napisał(a):
tmk3 napisał(a):

a znam wielu ludzi, którzy chętnie odpuściliby sobie jedzenie mięsa przynajmniej parę razy w tygodniu, ale przecież dostępności dobrej jakości produktów, żeby to miało jakiś sens, jest zwyczajnie skandaliczna. Gdzie tutaj wina tego użytkownika końcowego?

Z którymi konkretnie produktami jest taki problem?

Warzywa najczęściej dostępne w polskich dyskontach (nie licząc tych dużych w galeriach handlowych): papryka słodka, cukinia (chociaż te dwa akurat nie zawsze, zdarzyło mi się wrócić do domu bez nich, bo wszystkie były już praktycznie zepsute), ziemniaki, cebula, marchewka, seler. Ile dajesz radę dań z nich zrobić, które będą smaczne i da się zjeść je więcej niż raz w tygodniu? Nie pytam o przepisy z neta, tylko o to, co ty sam z nich ugotujesz w domu, jeśli nie będziesz chciał używać mięsa?

Schadoow
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1082
0

@tmk3: O ile jestem zatwardziałym mięsożercą to
ziemniaki, cebula, marchewka, seler. Ile dajesz radę dań z nich zrobić, które będą smaczne i da się zjeść je więcej niż raz w tygodniu?
w c**** i jeszcze trochę :p.

Na szybko co gotuje w domu:
Ziemniak:
frytki, patatas bravas, pyzy, knedle w wersji warzywnej czy owocowej (tutaj juz mamy pare kombinacji), pampuchy z farszem warzywnym np pieczarki, kartacze, faszerowane ziemniaki, alu patra(taka bułeczka), placki ziemniaczane

Cebula:
Przede wszystkim karmelizowana cebula i z tego wychodzi w c**** dan, faszerowana cebula w piwie, muffiny z karmelizowana cebula, krązki cebulowe w cieście piwnym, zupa cebulowa, cebularz

Marchewka:
karmelizowana marchewka => w ciul dan, noodle z warzywami, babeczki marchewkowe, placuszki z marchewki, frytki z marchewki, marchewka w glazurze, surówka z marchewki, potrawka z marchewki i ziemniaków, krem z marchewki

Z selera akurat mało głównie do warzywnyc frytek i kremu z selera

T3
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 687
0

@Schadoow:

tmk3 napisał(a):

Ile dajesz radę dań z nich zrobić, które będą smaczne i da się zjeść je więcej niż raz w tygodniu? Nie pytam o przepisy z neta, tylko o to, co ty sam z nich ugotujesz w domu, jeśli nie będziesz chciał używać mięsa?

Tak brzmiała całość pytania, nie rozumiem, po co wyciąłeś tylko sobie pasujący fragment, bo przekręciłeś znaczenie całości.
Nie pytam o pojedyncze rzeczy jak frytki z ziemniaków, tylko o całe, pełnowartościowe danie, które sam przygotowujesz z tych składników w domu. Mięso, oprocz dostępności i ceny, ma też taka zaletę, że można je szybko i smacznie przygotować od zera.

I nie, możliwość zrobienia klusek śląskich, jeśli ich nigdy nie robisz (albo raz w roku), do tego się niestety nie zalicza. To, co robisz sam w domu (czy tam raz, kilka razy w tygodniu), jeśli nie chcesz jeść mięsa.

Schadoow
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1082
1

@tmk3: To że jesteś lewy w kuchni to tylko i wyłącznie twoja wina. Podałem ci co ja gotuje. Z tego co podałem pełno wartosciowy obiad ?

Przykład:
Na pierwsze cebulowa, na drugie smazony makaron z warzywami a na deser alu patra.

Wiesz ja np placki ziemniaczane robię prawie tyle samo co schabowe o ile nie szybciej. To samo z kluskami slaskimi czy kopytkami. Mam dobrego robota kuchennego trochę narzędzi usprawniających prace.
A gotuje od małego bo u mnie w domu matka nie gotowała więc jak sam sobie czegoś nie zrobiłem to nie miałem obiadu. Ale wiem, że w polsce większość chłopa ma dwie lewe ręce i co najwyzej kurczaka usmaza xD.

FR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1226
1
tmk3 napisał(a):

Warzywa najczęściej dostępne w polskich dyskontach (nie licząc tych dużych w galeriach handlowych): papryka słodka, cukinia (chociaż te dwa akurat nie zawsze, zdarzyło mi się wrócić do domu bez nich, bo wszystkie były już praktycznie zepsute), ziemniaki, cebula, marchewka, seler. Ile dajesz radę dań z nich zrobić, które będą smaczne i da się zjeść je więcej niż raz w tygodniu? Nie pytam o przepisy z neta, tylko o to, co ty sam z nich ugotujesz w domu, jeśli nie będziesz chciał używać mięsa?

W sumie dziwne pytanie zadałeś.
Po 1. to chyba w żabce nawet masz większy wybór, nie wspominając o dino, biedronce czy lidlu, które są wszędzie (nie rozmawiamy tutaj o tej jednej wsi, która ma najbliższy sklep 10km dalej)
Po 2. nie wiem czemu wymieniłeś tylko warzywa jako składniki z których miałbyś zrobić jedzenie i jak one mają zastąpić mięso? Główne substytuty miesa: nabiał, soczewica, soja, tofu. Wszystko to znajdziesz w każdym sklepie nawet w żabce.
Po 3. zgoda, że mięso jest "łatwo i szybko przygotować", bo w Polsce się tego nauczyliśmy. Klasyczne jedzenie to parówki, kanapki z szynką/kiełbasą czy jajecznica na śniadanie, kotlet/jajo sadzone z ziemniakami, łazanki czy udka z kurczaka, zupy na wywarze mięsnym a nie warzywnym jako obiad, a na kolacje ponownie kanapki :D Swoją drogą u nas rewolucja nie zacznie się jak zabronią sprzedawać mięso tylko jak zabronią sprzedawać chleba/bułek :P Ale to taki offtop.
My (Polacy) po prostu jesteśmy ułomni jeśli chodzi o przepisy nie zawierające mięsa.

T3
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 687
0

@Schadoow: ale ja nie jestem lewy w kuchni, takie argumenty możesz sobie zostawić dla kolegów. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego tak bardzo się przyczepiłeś, że ja nie potrafię nic ugotować. Rozmawialiśmy o ogóle społeczeństwa, jeśli chcemy wprowadzać zmiany, to nikogo nie namówisz tym, że jedzenie robi się dłużej, musisz mieć robota kuchennego, itp. jeśli nie potrafisz rozmawiać bez sugestii, w których musisz naubliżać komuś, to możesz zwyczajnie odbić od moich postów

@froziu:
Pytanie było o trudno dostępne warzywa, więc podałem te, które najczęściej dostępne są, chociaz pewnie o paru zapomniałem (całą resztę można uznać za trudno dostępną). Dla mnie to stanowi np. problem, tak jak napisałem, bo nie zawsze nawet je mam. I nie mówię o wsi, tylko o mieście wojewódzkim i niestety tego typu sytuacje mi się przytrafiły (co prawda w godzinach po pracy, kiedy jest dużo ludzi, może problem z towarem też stąd wynika) w dyskontach typu Aldi lub biedronka. Jeśli chodzi o żabkę, to tak jak też wspominałem - zabijasz te chęci
Problem z jedzeniem rzeczy, które się szybko przygotowuje, to akurat nie jest typowy polski problem, wystarczy popatrzeć na Anglików. Na całym świecie ważne jest to, żeby dało się zrobić jedzenie szybko, bo ludzie nie chcą i nie będą siedzieć 2h w kuchni po pracy, żeby ugotować sobie obiad. Możesz to zwalać na lenistwo czy ulomność, tylko że to problemu nie rozwiązuje

Ale ogólnie to masz rację, że takie pisanie do niczego nie doprowadzi. Możemy się przerzucać, że w jakimś sklepie jest, ja mogę napisać, że ząbki są zwyczajnie drogie (a to akurat jest prawdą i nie znam nikogo, kto wybiera ten sklep na zakupy spożywcze codzienne). Ja zauważam tutaj problem z dostępnością warzyw i mała różnorodnością, może u kogoś innego w okolicy on nie występuje

Schadoow
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1082
1

@tmk3: ale robisz dokladnie to samo implikujesz ze mieso robi sie szybciej co nie jest prawdą.
BTW mieszkam we wrocławiu nigdy nie miałem problemu dostać jakiegokolwiek warzywa.

BTW Sam nigdy wegetarianinem nie bedę ale te argumenty są kulawe.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
tmk3 napisał(a):

Jednak ciężko się nie zgodzić, że ta energia by tak nie bolała, gdyby była w większej części z odnawialnych źródeł energii, a nie z węgla.

Tak, tylko znowu, na to wpływu nie mają ani konsumenci ani nawet producenci towarów. A póki tak nie jest, to jedyne, co szarzy ludzie mogą zrobić, to starać się oszczędzać.

A jedzenie to całkiem ciekawy temat, bo jego marnowanie często zaczyna się znacznie wcześniej niż w gospodarstwie domowym, jak np. sklepy, które zostawiają na środku sklepu produkty przeznaczone do przechowywania w lodówkach.

Nie rozumiem celu tego whatabautaismu tutaj.
Niemniej jednak jestem pewien, że to nie sklepy wyrzucają gotowe kanapki i kotlety do śmietników na moim osiedlu.

Nie rozumiem celowości podania tych dwóch przykładów - energii i jedzenia - skoro właśnie tutaj chyba najtrudniej winnych znaleźć.

Nie, nie jest trudno. Jeśli wyrzucasz jedzenie, bo kupiłeś/zrobiłeś za dużo, jeśli nie gasisz światła w pokojach, w których nie przebywasz, jeśli nie wyłączasz komputera, którego nie używasz - to jesteś winny Ty, nie producenci, nie sklepy, nawet nie rząd.

Warzywa najczęściej dostępne w polskich dyskontach (nie licząc tych dużych w galeriach handlowych): papryka słodka, cukinia (chociaż te dwa akurat nie zawsze, zdarzyło mi się wrócić do domu bez nich, bo wszystkie były już praktycznie zepsute), ziemniaki, cebula, marchewka, seler. Ile dajesz radę dań z nich zrobić, które będą smaczne i da się zjeść je więcej niż raz w tygodniu? Nie pytam o przepisy z neta, tylko o to, co ty sam z nich ugotujesz w domu, jeśli nie będziesz chciał używać mięsa?

Generalnie są dwie opcje, albo robimy potrawy z zamiennikiem mięsa, np. tofucznica, albo po prostu robimy potrawy bez mięsa. W tym drugim przypadku, to chyba każdą potrawę (oprócz pieczeni i kotletów oczywiście) da się zrobić bez mięsa: zupy, potrawki, spaghetti, ryż z warzywami, chili sin carne.

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

Ja osobiście spożywam mało mięsa, a jeśli już to głównie drób, czerwonego mięsa nie jadam praktycznie wcale. Nie wyobrażam sobie jednak rezygnacji z nabiału.

T3
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 687
0

@somekind: okej, ale jaki jest w tym cel? Bo nie wiem, do czego dążysz?

Ja w pierwszym poście starałem się udowodnić, że nie powinno się zrzucać winy tylko na użytkownika końcowego, bo jego wybory (które często przyczyniają się do marnowania/większej konsumpcji) są, przynajmniej w niektórych obszarach, napędzane przez producentów odzieży, sprzętów (to się tyczy też energii, wiele z nich ma niepotrzebne światełka, które do niczego nie służą, jak np. w przedluzaczach, zasilaczach), sklepy wielkopowierzchniowe. Nie da się obronić, że brak gaszenia światła to wina użytkownika końcowego, tak samo wyrzucanie kanapek, tyle że to tylko część problemu. Więc dlaczego całą winę zrzucać na zwykłego Kowalskiego? Dlaczego nie można tego wymagać równocześnie od tych producentów, marketingowców, którzy mają wpływ na kształtowanie zachowan?

Ja nic nie mam do ograniczenia spożywania mięsa, serio, chętnie to robię sam, tak samo z wodą, energią, jedzeniem. Uważam, że gdyby Kowalski był lepiej zachęcany, miał większy wybór dobrych produktów w przystępnych cenach, to byłoby mniej tego marnotrawienia. Tyle.

loza_prowizoryczna
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1628
0

Chciałem coś napisać ale jestem leniwy więc wrzucam tego linka:
https://www.stuartmcmillen.com/comic/peak-oil/

W0
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3760
1
Haskell napisał(a):

Całość twojego wywodu sprowadza się do "nie ma co się przejmować, kiedyś się udało, więc teraz też się uda" - co samo w sobie jest myśleniem błędnym.

Ludzie w Indiach przeszło miliard czy w Afryce prawie miliard, też chcą dobrobytu. Czy oni dobrowolnie zrezygnują z przyszłości swoich dzieci, ze względu na to, że gdzieś tam podniesie się poziom morza o parę centymetrów?

Po pierwsze i w sumie najważniejsze - przyszłość dzieci zależy od tego, co zrobimy teraz - i to dotyczy po prostu wszystkiego. Natomiast w kontekście ekologii obecnie wiemy, że nie podjęcie żadnych działań oznacza pogorszenie przyszłości wspomnianych dzieci.
Po drugie - akurat ludzie w Indiach i Afryce pierwsi odczują skutki zmiany klimatu bo zgodnie z przewidywaniami NASA najbardziej się oberwie strefom podzwrotnikowym.

Już w XVIII i XIX wieku pojawiły się opinie, że ludzi jest zbyt wiele, a zasoby planety są skończone. Te same argumenty podnosi teraz WEF, Gates czy Hararri. Tymczasem rewolucja przemysłowa sprawiła, że produkcja żywności zwielokrotniła się, podobnie jak ilość ludzi...

Nie żyjemy w XVIII czy XIX wieku. Dzisiaj wiemy, że obecny model (jako całość) jest niemożliwy do utrzymania i nie wynika to z szacunków, ale obserwacji.

Tymczasem receptą jak zwykle jest mniej państwa, mniej eurokołchozu, a więcej wolnego rynku. Więcej dzieci, a nie mniej. To w rękach i umysłach młodych ludzi narodzi się innowacja, która rozwiąże problem przed którym stoimy.

Spoko, możesz mieć taką nadzieję. A co, jeśli twoje nadzieje okażą się płonne?

tajny_agent
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1340
2

Były ośmiorniczki Sikorskiego, teraz będą robaczki Trzaskowskiego :D

Co do "ratowania planety":

Zgodnie z dokumentem inwestycje zaledwie 125 miliarderów generują każdego roku 393 mln ton dwutlenku węgla, co stanowi ekwiwalent rocznych emisji Francji. Organizacja wzięła pod lupę inwestycje najbogatszych ludzi na świecie, które odpowiadają za nawet 70 proc. ich całkowitych emisji. Łączne udziały badanych 125 miliarderów wynosiły 2,4 biliona dolarów w 183 spółkach. Jak się okazało, inwestycje najbogatszych generują rocznie ok. 3 mln ton dwutlenku węgla na osobę, czyli milion razy więcej niż średnia dla osób, które należą do mniej zamożnych 90 proc. społeczeństwa i emitują rocznie ok. 2,76 tony CO2.
(...)
Emisje generowane przez miliarderów w ogromnym stopniu wpływają na ocieplanie się klimatu. Badanie przeprowadzone w ubiegłym roku przez Oxfam i Stockholm Environment Instytut (SEI) wykazało, że najbogatszy 1 proc. ludzkości, czyli ok. 63 mln osób, odpowiada za 15 proc. skumulowanych emisji CO2, czyli dwa razy więcej niż najbiedniejsza połowa globalnej populacji. Szacuje się, że do 2030 roku ślad węglowy najbogatszych może być 30 razy większy, niż jest to możliwe, aby osiągnąć cele klimatyczne wynikające z porozumienia paryskiego.
(...)
Z kolei według badania Sustainability: Science, Practice and Policy wynikało, że w 2018 roku emisje pochodzące z prywatnych jachtów, samolotów, helikopterów i rezydencji 20 miliarderów stanowiły średnio około 8194 tony dwutlenku węgla rocznie. Dla porównania – miliard najbiedniejszych ludzi na świecie emituje rocznie ok. 1,4 tony CO2 na osobę. Średnio człowiek generuje natomiast mniej więcej 5 ton CO2, co oznacza, że wpływ luksusowego stylu życia miliarderów na planetę jest 1714 razy większy niż ślad węglowy przeciętnego człowieka.

Miliarderzy dewastują planetę. Trują milion razy bardziej od biednych

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
tmk3 napisał(a):

Nie da się obronić, że brak gaszenia światła to wina użytkownika końcowego, tak samo wyrzucanie kanapek, tyle że to tylko część problemu. Więc dlaczego całą winę zrzucać na zwykłego Kowalskiego? Dlaczego nie można tego wymagać równocześnie od tych producentów, marketingowców, którzy mają wpływ na kształtowanie zachowan?

No ale dlaczego nie? Bo nie rozumiem, czemu akurat do mnie o tym piszesz. Ja coś takiego sugerowałem czy co?

loza_prowizoryczna
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1628
0

Ostatnio jak mieliśmy taki kryzys na skalę globalną to też dostało się najbardziej tym co uczepili się tego co mieli i nie chcieli się dostosować. Dziś już nikt nimi się nie przejmuje (poza kiszącymi ogóra) za to cała reszta zaszła dalej niż ktokolwiek by wtedy przypuszczał.

Wierzę w przyszłość, wierzę w zmiany.

EH
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1208
0

@loza_prowizoryczna: zmiany ok ale nie kosztem wolności.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
ehhhhh napisał(a):

@loza_prowizoryczna: zmiany ok ale nie kosztem wolności.

Jak wszyscy wiemy, kredyt przecież można rolować w nieskończoność. Potomkowie nie będą musieli go spłacać.

EH
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1208
1

@somekind: jakiś rok temu pojawił się tu temat o poświęceniu w razie wojny, tam większość ludzi pisała, że uciekną i się nie poświęcą w imię przyszłych pokoleń na tej ziemii. A teraz te same osoby piszą że trzeba się poświęcić i oddać wolność. Fuck logic. Osobiście, prędzej się poświęce w razie wojny niż z takich powodów jak tu opisane. Na całe szczęście są kraje gdzie bede mógł wyjechać i dalej żyć tak jak żyję teraz.

Haskell
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4700
2
dargenn napisał(a):
Haskell napisał(a):

Tymczasem receptą jak zwykle jest mniej państwa, mniej eurokołchozu, a więcej wolnego rynku.

Przecież to jest tak absurdalna teza, że ciężko znaleźć sensowną odpowiedź.
Wolny rynek doprowadził nas do tego stanu w którym jesteśmy. Wielkie korporacje typu Nestle wyzyskują afrykańskie państwa, i kto na tym cierpi? Ludzie, którzy przez to mają utrudniony dostęp do wody. Shell jest zamieszany w tyle afer, tyle wycieków, tyle zanieczyszczeń środowiska, że nie starczy limitu znaków w poście żeby to opisać. Dopóki zarząd nie będzie odpowiedzialny za swoje decyzje personalnie, to nic się nie zmieni. Poszkodowani ludzie to tylko cyferki w excelu, a wzrost cen akcji jest namacalny.

W obecnym systemie jest przedkładany zysk, a nie troska o środowisko.

To co napisałeś, to potwierdzenie, że potrzebny jest właśnie wolny rynek. Korporacje stoją za aferami w krajach trzeciego świata, ponieważ korumpują polityków tak aby kupić sobie przewagę konkurencyjną. To zaprzeczenie wolnego rynku. Wolny rynek jest wtedy gdy wszyscy uczestniczy mają takie same prawa i obowiązki oraz prowadzenie biznesu nie jest ograniczone koncesjami, pozwoleniami itp. czyli w każdej chwili może wejść inny koncern i zrobić konkurencję, co sprawia, że firmy walczą o klienta oferując np. niższe ceny, albo lepiej dbając o pracowników albo w inny sposób. Gdy występuje wolny rynek i konkurencja, to konsumenci mogą wybrać z oferty której firmy chcą skorzystać i mogą np. zbojkotować firmę, która prowadzi biznes nieetycznie. To zaprzeczenie wolnego rynku gdy koncerny mają lokalnych polityków w kieszeni i dzięki temu mają np. monopol na eksploatacje surowców albo nie odpowiadają za zniszczenia środowiska naturalnego.

Popatrz jak działają firmy w USA czy w Europie, gdzie jest większy wolny rynek, niż w jakimś małym skorumpowanym kraju w Afryce. Firmy chwalą się np. tym że dbają o środowisko, oferują klientom produkty z upraw ekologicznych albo w papierowych opakowaniach zamiast foliowych. To wynika z tego, że za sprawą wolnego rynku jest konkurencja między firmami i firmy muszą zwracać uwagę na potrzeby klientów. Jeżeli klienci chcą produktów przyjaznych środowisku, to firmy starają się takie zaoferować odpowiadając na potrzeby konsumentów. To jest właśnie wolny rynek...

Veo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
2
Haskell napisał(a):

Szkoda tylko, że ten wolny rynek to takie same mrzonki jak idealny komunizm gdy wszyscy mają wszystko i są szczęśliwi. 🤷‍♂️

Haskell
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4700
0
Veo napisał(a):
Haskell napisał(a):

Szkoda tylko, że ten wolny rynek to takie same mrzonki jak idealny komunizm gdy wszyscy mają wszystko i są szczęśliwi. 🤷‍♂️

Dlaczego mrzonki? Wolny rynek działa, a wszelkie argumenty na jego rzekomą niedoskonałość wynikają z tego, że lewicowi politycy go ograniczają mnożąc przepisy, pozwolenia, koncesje itd. co wypacza rynek i powoduje przeróżne patologie. Nie wymyślono nic lepszego niż wolny rynek, poza tym same jego założenia są zgodne z prawami natury gdzie wygrywają najlepsi, którzy najlepiej się dostosują.

Przykład braku wolnego rynku to np. nasz wydział sprawiedliwości gdzie nie ma rywalizacji pomiędzy prawnikami, a bardziej liczą się znajomości i koneksje. Zawody prawnicze są zamknięte i regulowane przez samorządy prawnicze, które mogą dobrowolnie podwyższać lub obniżać poziom egzaminów sterując ilością aplikantów. Dochodzi do patologi gdzie aplikanci muszą pracować za darmo. Sprawy sądowe trwają latami. Odpowiedzialność zawodowa to mrzonka, bo jak zawsze liczą się koneksje. Oczywiście teraz minister Zero nie naprawia tego syfu, a jedynie próbuje go zdominować.

SO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
5

Czy ja dobrze widzę, że pisowska propaganda ramię w ramie z szurami z Konfederosji znalazła raport C40 po 4 latach od jego opublikowania i zaczęła ujadać na twitterku?
Raport z jakimiś luźnymi propozycjami dotyczącymi ograniczenia globalnego ocieplenia, gdzie samo stowarzyszenie C40 nie rekomenduje hurtowego przyjęcia tych celów.
I o to jest afera? :D :D :D

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
5
ehhhhh napisał(a):

@somekind: jakiś rok temu pojawił się tu temat o poświęceniu w razie wojny, tam większość ludzi pisała, że uciekną i się nie poświęcą w imię przyszłych pokoleń na tej ziemii. A teraz te same osoby piszą że trzeba się poświęcić i oddać wolność. Fuck logic.

Nie wiem, które te same osoby, ale to w sumie tylko kolejny pozamerytoryczny argument.

Osobiście, prędzej się poświęce w razie wojny niż z takich powodów jak tu opisane. Na całe szczęście są kraje gdzie bede mógł wyjechać i dalej żyć tak jak żyję teraz.

Tak, Ty jeszcze będziesz mógł. Walić następne pokolenia, w końcu Ty jesteś najważniejszy.

Haskell napisał(a):

Wolny rynek jest wtedy gdy wszyscy uczestniczy mają takie same prawa i obowiązki oraz prowadzenie biznesu nie jest ograniczone koncesjami, pozwoleniami itp. czyli w każdej chwili może wejść inny koncern i zrobić konkurencję, co sprawia, że firmy walczą o klienta oferując np. niższe ceny, albo lepiej dbając o pracowników albo w inny sposób. Gdy występuje wolny rynek i konkurencja, to konsumenci mogą wybrać z oferty której firmy chcą skorzystać i mogą np. zbojkotować firmę, która prowadzi biznes nieetycznie. To zaprzeczenie wolnego rynku gdy koncerny mają lokalnych polityków w kieszeni i dzięki temu mają np. monopol na eksploatacje surowców albo nie odpowiadają za zniszczenia środowiska naturalnego.

Jeśli ktoś ma choć minimalne pojęcie o makroekonomii, to wie, że nienadzorowany wolny rynek naturalnie wykształca monopole i oligopole.

some_ONE napisał(a):

Czy ja dobrze widzę, że pisowska propaganda ramię w ramie z szurami z Konfederosji znalazła raport C40 po 4 latach od jego opublikowania i zaczęła ujadać na twitterku?
Raport z jakimiś luźnymi propozycjami dotyczącymi ograniczenia globalnego ocieplenia, gdzie samo stowarzyszenie C40 nie rekomenduje hurtowego przyjęcia tych celów.
I o to jest afera? :D :D :D

Dokładnie tak jest.
Oczywiście są do tego zbyt mało rozgarnięci, żeby zrozumieć, ze prezydent miasta nie ma możliwości limitowania nikomu spożycia mięsa. Ale, że są z natury bojaźliwi, to wierzą w każde groźby.
Ponadto, poddani PiS rozumieją jedynie język nakazów i zakazów, więc są przerażeni, że ktoś im będzie czegoś nakazywał albo zakazywał - mimo, że praktycznie nikt tego nie sugeruje, chodzi po prostu o szukanie rozwiązań i kompromisów. (Tylko to nieznane przecież im słowa.)
Do tego, jako przedstawiciele homo sovieticus, coś takiego jak współpraca w celu poprawy ogólnej sytuacji jest dla nich nie do pojęcia, potrafią jedynie biernie czekać na interwencje państwa.

No, ale cóż, niektórzy chyba do tej pory wierzą w to, że Titanic był niezatapialny.

Ogólnie to jest zabawne, bo kwestią nie jest to, kto wygra następne wybory, czy dyskusję w internecie. Dyskusja dotyczy przyszłości i następnych pokoleń. Tu właściwie nikt nie może wygrać, jedynie nasi potomkowie mogą przegrać.
No dobra, tylko ja wygram zawsze. Bo ja jestem za cywilizacją... nieważne którą i kiedy.
Jeśli uda nam się ogarnąć, zbudować zrównoważony, bezemisyjny przemysł, transport i rolnictwo, i uspokojenie negatywnych trendów, to będę się cieszył, bo będzie to zwycięstwo cywilizacji.
Ale tak samo będę się cieszył, jeśli zniszczymy sobie warunki do życia, a wnuki @ehhhhh i @HaskeIl nie tylko nie poznają smaku wołowiny (bo już żadnej wtedy nie będzie), ale same zostaną zeżarte przez potomków nigeryjskiego księcia uciekających przez nieznośnym klimatem nad Bałtyk. Bo cywilizacja, która jest autodestrukcyjna i tak głupia, że sama sobie niszczy warunki do życia, nie zasługuje na przetrwanie. Musi ustąpić i zrobić miejsce dla następnej. Za którymś razem się uda.

tajny_agent
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1340
1
some_ONE napisał(a):

Czy ja dobrze widzę, że pisowska propaganda ramię w ramie z szurami z Konfederosji znalazła raport C40 po 4 latach od jego opublikowania i zaczęła ujadać na twitterku?
Raport z jakimiś luźnymi propozycjami dotyczącymi ograniczenia globalnego ocieplenia, gdzie samo stowarzyszenie C40 nie rekomenduje hurtowego przyjęcia tych celów.
I o to jest afera? :D :D :D

Zaraz się okaże, że Rafałek to generalnie nie ma pojęcia co to jest C40, przechodził gdzieś obok i przypadkiem coś tam w warzywniaku podpisał :D

Link wrzucony przez Haskella:

Tutaj film z Trzaskowskim "2050 na 100%" w kontekście osiągnięcia za 27 lat neutralności klimatycznej:
https://streamable.com/olumrg

Być może niektórzy potrzebują jakiejś audiodeskrypcji, więc proszę:

Trzaskowski

Krótko. Mi jest trochę łatwiej dlatego, że nie będę mówił o tym co zrobimy, tylko my po prostu część z tych rzeczy robimy w Warszawie już teraz.
A mianowicie jeżeli chodzi o kwestię neutralności klimatycznej, jedyne miasto w Polsce, które powiedziało, że 2050 na 100%, ja wiem, że to nie jest ambitne tak jak byśmy chcieli, ale w Polsce nikt tego nie powiedział a my się do tego przygotowujemy krok po kroku. Razem z C40, z organizacją która jest najbardziej ambitna jeżeli chodzi o walkę z ociepleniem klimatycznym mamy dokładny plan jak do tego dojść. Jak będziemy rządzić to będzie szybciej, mimo tego czasu, który został zmarnowany.

To jak to jest? Luźne propozycje czy jednak dokładny plan, który po przejęciu władzy będzie szybciej wdrażany?

W0
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3760
0
some_ONE napisał(a):

Czy ja dobrze widzę, że pisowska propaganda ramię w ramie z szurami z Konfederosji znalazła raport C40 po 4 latach od jego opublikowania i zaczęła ujadać na twitterku?

Akurat jestem w stanie zrozumieć, że komuś się nie podoba ów raport i go krytykuje.
To, czego naprawdę nie potrafię zrozumieć to afery wokół tej mąki z świerszczy. Ludzie, którzy twierdzą, że bronią wolności żywieniowej atakują zniesienie zakazu jedzenia mąki ze świerszczy.

@tajny_agent:

To jak to jest? Luźne propozycje czy jednak dokładny plan, który po przejęciu władzy będzie szybciej wdrażany?

W cytowanym raporcie nie ma żadnego planu. Z podrzuconego przez ciebie cytatu Rafała Trzaskowskiego wynika jedynie tyle, że istnieje inny plan, który powstał razem z organizacją C40.

BA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 72
1

Czy ja dobrze widzę, że pisowska propaganda ramię w ramie z szurami z Konfederosji znalazła raport C40 po 4 latach od jego opublikowania i zaczęła ujadać na twitterku?

Wybory idą, więc trzeba postraszyć lgbt albo robakami, w międzyczasie dorzucić troche socjala(+50% do emerytury po zmarłym małżonku teraz bodajże)

Hasła typu "będą nam dzieci pedalić" albo "będziecie żarli robaki jak na nas nie zagłosujecie". Jak widać działa doskonale jeżeli chodzi o zasięg rozsiewania informacji, nawet na forum o programowaniu jest już kilka stron postów.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.