To są fikcje umysłu bez znaczenia. Niewazne jest narzędzie, a wazny jest cel. Ludzmi manipuluje się kijem i marchewką, a najtanszy kij i marchewka, to zmyślony kij i marchewka.
Celem jest władza, a narzedziem kazdy ludzki instynkt; strach poped, zawisc, ego, poczucie sprawiedliwosci, potrzeba celu i sensu. Ludzie u szczytu wladzy nie zyja zgodnie z gloszona doktryną, tylko z doktryną władzy. Przeciez stalin, wodz komunistyczny, nie zyl skromnie, a hitler mial pochodzenie zydowskie, bral narkotyki i nie byl wysportowany (w ogole malo kto z elity niemiec wtedy wygladal jak wysportowany aryjczyk). To wszystko sa bajki dla plebsu.
Myślisz z punktu widzenia człowieka kapitalistycznego - władza, strach, popędy, eksploatacja hierarchii. To ma sens jeśli chodzi człowieka od proto-kapitalizmu (agraryzm) do dzisiejszego nowoczesnego (świnka w kołowrotku). Tego człowieka w zasadzie podsumował już Arystoteles - człowiek jest zwierzęciem politycznym. Ale to jest człowiek przeszłej epoki kiedy możliwość środków produkcji (oraz ich wydajność energetyczna) nie potrafiły zaspokoić potrzeb wszystkich - więc podstawową potrzebą każdego człowieka by zabezpieczyć jak najwięcej tych środków dla siebie.
Człowiek komunistyczny nie jest podobny do obecnego i biorąc pod uwagę że człowiek z natury nie potrafi zrozumieć rzeczy które nie są podobne tylko próbuje je wpasować w to co wydaje mu się znajome (świetnie to ujął Lem w Solaris) - to wciąż powstają wciąż jakieś dzikie chochoły o totalitaryzmach, zamordyzmach, wyzyskach, neofeudalizmach, inżynieriach społecznych itd., itp. Z tego nie ma żadnej wiedzy, to tylko zabawa dla motłochu.
Człowiek komunistyczny zakłada totalny (dla nas utopijny) egalitaryzm. Jedyne w naszej historii co mogło by być choć trochę do tego zbliżone to paleolityczne grupy łowiecko-zbierackie złożone z kilkunastu góra osobników - ale nawet to jest tylko przybliżenie. Egalitaryzm ten implicite wykazuje zaniknięcie wszelkiej hierarchii - ta jest bowiem produktem ubocznym stabilizującym grupę w momencie kiedy zasoby środowiska nie potrafią zaspokoić w pełni jej potrzeb. A bez hierarchii nie ma władzy - bo po co? Nie ma też rywalizacji skoro 99% wyobrażalnych potrzeb jest możliwe do zaspokojenia tu i teraz. To są artefakty naszej przeszłości ewolucyjnej i biegiem czasu zostaną wyeliminowane albo dostrojone.
Jak ktoś ma uważne oko i śledzi np. badania na temat sztucznych społeczności (w szczególności tej gejmerskiej) to łatwo zauważy że większość z ich toksycznych przypadłości (trolle, kółka wzajemnej adoracji, deficyty zaufania) wynikają właśnie z tego że to są ludzie kapitalistyczni wrzuceni w środowisko które teoretycznie przewiduje komunizm (łatwość zaspokojenia dowolnych potrzeb w wirtualnej rzeczywistości) i bez zmiany samej natury tych ludzi oznacza to samozagładę takiego układu w perspektywie czasu. Obecnej natury człowieka nie da się utrzymać - to nieuniknione.
W tym dylemacie rozwiązania są dwa - albo dzięki rozumowi sami zaczniemy wdrażać naturę człowieka komunistycznego w społeczności (akceptując przy tym pewne koszty) albo pozwolimy działać naturze co skończy się prawdopodobnie tak jak przewidziała to Le Guin w książce Wracać wciąż do domu. Tak czy siak człowiek kapitalistyczny jest człowiekiem przeszłości.