@mopsik
@nullpt4:
nie pasują Ci źródła które dostajesz,
Tobie tez te zrodla nie powinny pasowac.
Przede wszystkim dlatego, ze przecietnemu odbiorcy, prezentowana jest tylko jedna "wylacznie sluszna" narracja,
wydaje mi się, że w materiałach które podesłałeś też jest przepychana jedynie służna narracja - tylko w drugą stronę.
Kontunuujac, ani ja ani ty ani nikt inny na tym forum (no moze poza @m31 oczywiscie) nie jest w stanie w sposob merytoryczny ocenic tresci zarowno artkulow jak i wynikow badan naukowych ktore chcialbys mi podsunac, mozemy jedynie zapoznac sie z opiniami na ich temat osob ktore moga miec potencjalnie jakies pojecie o ich naturze.
Dlatego czytam sobie książki które Ci podesłałem. Dokształcanie się pomaga odsiewać bzdury które do nas docierają, bo bez tego faktycznie pozostaje nam tylko możliwość oceny kto przedstawi fajniejszą historyjkę.
Zatem albo przyjmujesz wszystko za pewnik, albo masz watpliwosci.
Jasne że mam wątpliwości.
Nie masz wiec wyjscia musisz to zdanie wyrabiac sobie samodzielnie.
Zgadzam się, tylko IMHO nie jesteśmy w stanie wyrobić sobie zdania na temat na którym się nie znamy. Dlatego jeszcze raz polecam ksiązki w danym temacie - już podstawowa wiedza pozwala odsiać głupoty i to po obu stronach :)
Domyślam się że sprawdziłeś prawdziwość argumentów z tych materiałów które podesłałeś.
Dokladnie tak samo jak ty sprawdziles materialy zalinkowane przez @m31
To jest straszne, że Twoje podejście do Twoich materiałów które polecasz jest tak powierzchowne i bezrefleksyjne.
Nie wiem jak mogłeś napisać, że [dobre źrodło to] ktore pozwoli mi na samodzielna ocene argumentow, po czym wysyłać materiały które są praktycznie nieweryfikowalne, a zapytany czy jakkowiek sprawdziłeś czy to co mówią ci ludzie jest prawdą odpowiadasz że nie ( Dokladnie tak samo jak ty sprawdziles materialy zalinkowane przez @m31).
Ja też staram się opierać tylko na tych materiałach które mogę zweryfikować (np. są podane źródła które mogę samodzielnie przeczytać, zrozumieć i ocenić) i właśnie z tego powodu ludzie na których się powołujesz są dla mnie niewiarygodni - trzeba im wierzyć na słowo, bo nie podają żadnych linków/materiałow które moża by było samemu przestudiować i zweryfikować, a jeśli podają to do szczątkowych informacji z których nie można dojść do wniosków które ci ludzie propagują.
Próbowałem więc sam szukać potwierdzenia informacji które podają autorytety wymienione przez Ciebie i zawsze się okazywało, że to nieprawda/dowody anegdotyczne etc. Np. prof. Zieliński twierdzi mRNA ze „szczepionki” może zostać włączony do genomu, w tym przypadku ludzkiego i wywołać podobne efekty jakie występują u GMO, podczas gdy w podręcznikach można wyczytać, że nie ma możliwości by mRNA przedostało się do jądra komórkowego i co za tym idzie zmieniało DNA(tzn. mogło zostać włączone do genomu) - bo gdyby to była prawda to każdy wirus którego byśmy złapali czynił by z nas mutantów GMO. Jądro komórkowe na swojej powierzchni zawiera różne białka transportowe np. karioferyny i te białka ściśle określają co może wejść i wyjść z jądra komórkowego.W jądrze DNA może zostać przepisane na RNA, a potem z niego wyjść, ale RNA(mRNA) wejść już nie może. Ale całkowicie rozumiem fakt, że ktoś bez takiej wiedzy może tego nie wyłapać i uwierzyć profesorowi na słowo. Dlatego jeszcze raz polecam doedukowanie się w danym temacie, przynajmniej w podstawowym zakresie, by nie dać sobie wmówić kitu przez "autorytety" z tvp jak i z internetu.
Ludzie których wymieniłeś jako autorytety nie są dla mnie wiarygodni, ponieważ nie pozwalają się zapoznać ze źródłami na podstawie których doszli to takich a nie innych wniosków. Sprawdzanie samodzielnie informacji które podają jest trudne i żmudne, a jak już jakąś informację uda się sprawdzić to okazuje się że jest nieprawdziwa. Ale może właśnie o to chodzi by zarzucić odbiorce mnóstwem stwierdzeń które nie są łatwo weryfikowalne bez źródeł? Może ci ludzie wykorzystują fakt, że większość osób uwierzy im na słowo bez żadnego sprawdzenia?
Jeśli miałbym przyjąć narrację którą prowadzi np. prof Zieliński to musiałbym zanegować to co czego się nauczyłem i bezrefleksyjnie , bez żadnych źródłe które by wyjaśniały dlaczego jestem w błedzie, uznać nową naukę, wymyśloną przez tego profesora ze prawdę - i nie wiem czy byłbym w stanie tak samego siebie oszukać.Uważam, że tylko krowa nie zmienia zdania, i nie miałbym problemu przyznać któremuś z ludzi których wymieniłeś racji, ale najpierw musiałbym mieć możliwość weryfikacji materiałów, materiałów których ci ludzie nie udostępniają, bo nie jestem w stanie zanegować tego co wiem i uwierzyć na słowo komuś z internetu tylko i wyłącznie dlatego bo on tak mówi, nawet jeśli ma tytuł profesora.