Ja nie jestem szczęśliwy ze względu na finanse.
Całe życie byłem biedny. Wszyscy mi mówili - ciesz się, jesteś młody, jesteś na studiach, imprezuj. Fajnie, całe życie jako drugi sort, który jak kupi parę piw za dużo w lokalu, to będzie pożyczać na jedzenie.
Chodziłem w starych ciuchach, w **** byłem i ***** widziałem, bo stać mnie było jedynie na pks do Świebodzina.
Wybrałem bezsensowne studnia i bezsensowną pracę (budownictwo), na które zmarnowałem odpowiednio 5 i 2 lata. Ogólnie studia były ciężkie, a perspektywa 2.5K na 2-3 miesiecznych kontraktach uświadamiała mi, że nigdy nie wyrwę się z biedy (od paru lat w budowlance się trochę poprawiło, bo jest boom, ale to za chwile spadnie znowu do biednego poziomu).
Na doktoracie inf/bud i po godzinach przekwalifikowałem się na programistę (to że akurat pracowałem w firmie IT jako grafik najwięcej mi pomogło, bo nie musiałem szukać pracy, tylko zmieniłem stanowisko na junior dev, na studiach 3 stopnia tez dostałem pewne teoretyczne podstawy) - jeden z niewielu finansowych uśmiechów losu w moim życiu.
Było to wszystko jednak okupione nadludzką pracą szybkiego przekwalifikowania się. Szczerze, to nie wiem, co się stało z paroma ostatnimi latami mojego życia. Myślę, że pracowałem z 90-100 godzin tygodniowo, zwykle w układzie 8-16, 2-3 godziny przerwy, 19-1. W weekendy około 8 dziennie.
Zarobki w ciągu około 5 lat wzrosły do parunastu tysięcy na rękę, więc mam poczucie, że pierwszy raz w życiu wyrwałem się z biedy.
Teraz tylko to utrzymać... i tu pojawia się problem, bo wydaje mi się, że gdybym stracił obecną pracę, to musiałbym zejść na początek z wymaganiami finansowymi o 50%, bo mam za szeroki stack, a za mało wyspecjalizowany. Niestety od czasów koronawirusa w mojej firmie nie dzieje się dobrze.
Z tego powodu, żeby nadrobić zaległości, to ciągle siedzę po pracy i się uczę. Efekt tego jest taki, że mam 30+ i nigdy nie żyłem tak, żeby się cieszyć życiem. Widzę już, że się starzeje, a nigdy nie zasmakowałem życia, jestem przemęczony i zgorzkniały. Nie mam żadnych znajomych i przyjaciół, ani żadnego hobby, bo cały czas pracuje.
Mam bardzo mały kontakt ze swoją rodziną.
Całe życie walka z biedą, najpierw w ofensywie, teraz w defensywie, a dla sporej części osób w IT i tak jestem gościem bez studiów informatycznych, który się bezprawnie przekwalifikował i zawsze będzie gorszym sortem.