Czy jesteś szczęśliwy/szczęśliwa?

Czy jesteś szczęśliwy/szczęśliwa?
renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1556
0

Ja nie jestem szczęśliwy ze względu na finanse.
Całe życie byłem biedny. Wszyscy mi mówili - ciesz się, jesteś młody, jesteś na studiach, imprezuj. Fajnie, całe życie jako drugi sort, który jak kupi parę piw za dużo w lokalu, to będzie pożyczać na jedzenie.
Chodziłem w starych ciuchach, w **** byłem i ***** widziałem, bo stać mnie było jedynie na pks do Świebodzina.
Wybrałem bezsensowne studnia i bezsensowną pracę (budownictwo), na które zmarnowałem odpowiednio 5 i 2 lata. Ogólnie studia były ciężkie, a perspektywa 2.5K na 2-3 miesiecznych kontraktach uświadamiała mi, że nigdy nie wyrwę się z biedy (od paru lat w budowlance się trochę poprawiło, bo jest boom, ale to za chwile spadnie znowu do biednego poziomu).
Na doktoracie inf/bud i po godzinach przekwalifikowałem się na programistę (to że akurat pracowałem w firmie IT jako grafik najwięcej mi pomogło, bo nie musiałem szukać pracy, tylko zmieniłem stanowisko na junior dev, na studiach 3 stopnia tez dostałem pewne teoretyczne podstawy) - jeden z niewielu finansowych uśmiechów losu w moim życiu.

Było to wszystko jednak okupione nadludzką pracą szybkiego przekwalifikowania się. Szczerze, to nie wiem, co się stało z paroma ostatnimi latami mojego życia. Myślę, że pracowałem z 90-100 godzin tygodniowo, zwykle w układzie 8-16, 2-3 godziny przerwy, 19-1. W weekendy około 8 dziennie.
Zarobki w ciągu około 5 lat wzrosły do parunastu tysięcy na rękę, więc mam poczucie, że pierwszy raz w życiu wyrwałem się z biedy.
Teraz tylko to utrzymać... i tu pojawia się problem, bo wydaje mi się, że gdybym stracił obecną pracę, to musiałbym zejść na początek z wymaganiami finansowymi o 50%, bo mam za szeroki stack, a za mało wyspecjalizowany. Niestety od czasów koronawirusa w mojej firmie nie dzieje się dobrze.

Z tego powodu, żeby nadrobić zaległości, to ciągle siedzę po pracy i się uczę. Efekt tego jest taki, że mam 30+ i nigdy nie żyłem tak, żeby się cieszyć życiem. Widzę już, że się starzeje, a nigdy nie zasmakowałem życia, jestem przemęczony i zgorzkniały. Nie mam żadnych znajomych i przyjaciół, ani żadnego hobby, bo cały czas pracuje.
Mam bardzo mały kontakt ze swoją rodziną.

Całe życie walka z biedą, najpierw w ofensywie, teraz w defensywie, a dla sporej części osób w IT i tak jestem gościem bez studiów informatycznych, który się bezprawnie przekwalifikował i zawsze będzie gorszym sortem.

sugar_hiccup
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 176
0

Nie chcę się zabić, jakoś przędę, jeść co mam, mieszkać gdzie mam, spać z kim mam, pracę mam i nawet ją lubię. Bywa ciężkawo, ale jest raczej git. Daję tak.

Szekel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 253
2
renderme napisał(a):

Ja nie jestem szczęśliwy ze względu na finanse.
Całe życie byłem biedny. Wszyscy mi mówili - ciesz się, jesteś młody, jesteś na studiach, imprezuj. Fajnie, całe życie jako drugi sort, który jak kupi parę piw za dużo w lokalu, to będzie pożyczać na jedzenie.
Chodziłem w starych ciuchach, w **** byłem i ***** widziałem, bo stać mnie było jedynie na pks do Świebodzina.
Wybrałem bezsensowne studnia i bezsensowną pracę (budownictwo), na które zmarnowałem odpowiednio 5 i 2 lata. Ogólnie studia były ciężkie, a perspektywa 2.5K na 2-3 miesiecznych kontraktach uświadamiała mi, że nigdy nie wyrwę się z biedy (od paru lat w budowlance się trochę poprawiło, bo jest boom, ale to za chwile spadnie znowu do biednego poziomu).
Na doktoracie inf/bud i po godzinach przekwalifikowałem się na programistę (to że akurat pracowałem w firmie IT jako grafik najwięcej mi pomogło, bo nie musiałem szukać pracy, tylko zmieniłem stanowisko na junior dev, na studiach 3 stopnia tez dostałem pewne teoretyczne podstawy) - jeden z niewielu finansowych uśmiechów losu w moim życiu.

Było to wszystko jednak okupione nadludzką pracą szybkiego przekwalifikowania się. Szczerze, to nie wiem, co się stało z paroma ostatnimi latami mojego życia. Myślę, że pracowałem z 90-100 godzin tygodniowo, zwykle w układzie 8-16, 2-3 godziny przerwy, 19-1. W weekendy około 8 dziennie.
Zarobki w ciągu około 5 lat wzrosły do parunastu tysięcy na rękę, więc mam poczucie, że pierwszy raz w życiu wyrwałem się z biedy.
Teraz tylko to utrzymać... i tu pojawia się problem, bo wydaje mi się, że gdybym stracił obecną pracę, to musiałbym zejść na początek z wymaganiami finansowymi o 50%, bo mam za szeroki stack, a za mało wyspecjalizowany. Niestety od czasów koronawirusa w mojej firmie nie dzieje się dobrze.

Z tego powodu, żeby nadrobić zaległości, to ciągle siedzę po pracy i się uczę. Efekt tego jest taki, że mam 30+ i nigdy nie żyłem tak, żeby się cieszyć życiem. Widzę już, że się starzeje, a nigdy nie zasmakowałem życia, jestem przemęczony i zgorzkniały. Nie mam żadnych znajomych i przyjaciół, ani żadnego hobby, bo cały czas pracuje.
Mam bardzo mały kontakt ze swoją rodziną.

Całe życie walka z biedą, najpierw w ofensywie, teraz w defensywie, a dla sporej części osób w IT i tak jestem gościem bez studiów informatycznych, który się bezprawnie przekwalifikował i zawsze będzie gorszym sortem.

Witamy w prawdziwym życiu. Z wiekiem będzie trochę lepiej. Jakoś do 40 potrzeby stopniowo będą maleć a zarobki raczej nie. Potem za odłożone + 3 kredyty kupisz czerwone Porshe bo uświadomisz sobie, że tyle zapie*** a nic nie masz. Po 40 zaczniesz podupadać stopniowo na zdrowiu, zarobki spadną o ile wgl w pewnym momencie będziesz mieć pracę. Sprzedasz samochód i koczowowanie do emerytury.

Ja nie miałem studenckiego życia. Pracuję od 17 roku życia, studiowałem zaocznie inf. Wcześnie założyłem rodzinę i dopadła mnie szara rzeczywistość.

Grunt to odnaleźć się w tym utartym schemacie (lub go złamać). Żyjemy w paradoksie bo ludzie młodzi nie mogą być młodzi. Po prostu nie stać ich na to.
"Jak bylem młody to miałem czas, chęci, ale nie miałem za co. Jak byłem w średnim wieku to miałem chęci, miałem za co, ale nie miałem czasu. Teraz jestem stary.. mam czas, mam za co, ale nie mam chęci"

loza_wykletych
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 854
0
Czulu napisał(a):

Jestem dla kobiet nieatrakcyjny fizycznie oraz prawdopodobnie pod względem charakteru, wskutek czego odpowiedź brzmi nie

Pieprz kobiety! Patrz ile facetów jest samotnych i czeka na twoje towarzystwo. Są prawdomówni, inteligentni, logiczni, wiedzą o co im chodzi i w większości starzeją się jak dobre wino!

dedicated
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 164
0

Powie mi ktoś. Czy za wymogiem podróży i pasji kryje się wymóg hajsu (tak obecnie sądzę), czy może da się tutaj wymyślić jakąś biologiczną historyjkę?

DrzwiPercepcji
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 66
0

W pewnych aspektach jestem szczęśliwy, a w pewnych nie. Zawsze mam z tyłu głowy, że mógłbym być w dużo gorszej sytuacji niż obecnie, ale również w dużo lepszej. Mimo wszystko zawsze warto myśleć pozytywnie.

Spearhead
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1015
1

Szczęście jest funkcją czasu f(t), dziś wieczór nie byłem szczęśliwy bo myłem okna, teraz jestem, bo są czyste.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
Szekel napisał(a):

Witamy w prawdziwym życiu. Z wiekiem będzie trochę lepiej. Jakoś do 40 potrzeby stopniowo będą maleć a zarobki raczej nie. Potem za odłożone + 3 kredyty kupisz czerwone Porshe bo uświadomisz sobie, że tyle zapie*** a nic nie masz. Po 40 zaczniesz podupadać stopniowo na zdrowiu, zarobki spadną o ile wgl w pewnym momencie będziesz mieć pracę. Sprzedasz samochód i koczowowanie do emerytury.

Dlatego ja od zawsze powtarzam, że zamiast tkwić w schemacie 40 lat pracy, a potem emerytura i zwiedzanie sanatoriów, robić sobie co jakiś czas przerwę i pojechać gdzieś, albo porobić coś ciekawszego. Pracować można do śmierci, ale młodym przed śmiercią się nie będzie.

Żyjemy w paradoksie bo ludzie młodzi nie mogą być młodzi. Po prostu nie stać ich na to.

Wszystko się zgadza, bo bycie młodym polega na tanich imprezach, tanich podróżach i tanich trunkach.

loza_wykletych
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 854
0
somekind napisał(a):

Pracować można do śmierci, ale młodym przed śmiercią się nie będzie.

Całe szczęście świadomość w społeczeństwie wzrasta i być może za kilka pokoleń zada kłam temu twierdzeniu.
https://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/zdrowie-psychiczne/samobojstwa-wsrod-dzieci-i-mlodziezy-aa-M4SZ-yX4a-Uo49.html#samobojstwa-wsrod-dzieci-i-mlodziezy-statystyki

bakunet
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
  • Postów: 1769
0

Wracając do spraw damsko-męskich:

W całym kraju w miejscowościach, miasteczkach i miastach żyje 12 mln kobiet. Na tym samym obszarze, tuż obok nich, jest tylko 10 mln mężczyzn. Na 100 żyjących w mieście mężczyzn przypada statystycznie 111 kobiet.

https://www.money.pl/gospodarka/gdzie-sa-te-kobiety-wyjechaly-do-miasta-a-mezczyzni-zostali-na-wsi-dysproporcja-w-liczbie-rosnie-6535537994995841a.html

FI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 470
1

Mysle ze problemy z kobietami wynikaja z waszej slabej pozycji na drabince atrakcyjnosci, a pozniej dorabiacie sobie teorie. Stereotyp informatyka nie bierze sie znikad.

czysteskarpety
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Piwnica
  • Postów: 7697
4

Może głupie, ale jeszcze kilkanaście lat temu, facet wychodził z wojska (po studiach 4 miesiące) miał za sobą rok/półtora biegania, musztry, 7-6 rano zaprawa, pranie gaci, oszczędzanie (niski żołd) pewna samodzielność i psycha, taki pakiet startowy, który rzeźbił nawet największych lamerów.
Obecnie zwolnienia z WF lub jego brak, e-sporty, komp 14h na dobę, brak boisk, kosza na osiedlach robi swoje.
Ciężko zmienić beciarza w alfę w pół roku, bez pewnych przyzwyczajeń, czy twardych postanowień, charakteru, to się nabywa w realnym życiu, a nie wirtualnym ;)

S9
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Postów: 3573
1

Jest jedna rzecz która podejrzewam że może długofalowo "zwiększyść szczęście"

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5269
0

To jak już z tematyki marnowania czasu dość ciekawy wpis kiedyś napotkałem

Nauka stała się naszą ulubioną formą prokrastynacji

bakunet
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
  • Postów: 1769
1

Ja najczęściej za kółkiem lubię sobie słuchać wykładów SWPS, jeśli ktoś w powyższej ankiecie kliknął "Nie", może ten kanał pomoże jemu / jej lepiej zrozumieć dlaczego taki wybór zaznaczył oraz co z tym może dalej zrobić.

Polecam:

Ravenlord
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4
0

Czy jestem szczęśliwy ?

Hmmm...

  • Nigdy przez 6 lat nie zostałem doceniony przez pracodawcę = 0 awansu
  • Nigdy nie miałem powodzenia u kobiet i chyba je nienawidzę, ale niestety trzeba nosić maskę w i być dla nich miłym w publicznych miejscach
  • Łysienie / nadwaga = jestem dla kobiet podludziem ew. bankomatem jak bym się postarał finansowo
  • Mam kredyt na karku i straciłem pracę jakieś 1,5 m-c temu, na razie mam jeszcze oszczędności

Ogólnie jest SUPER.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.