Dokładnie to miałem na myśli, wcześniej jego przeciwnicy nazywali go starym wariatem, teraz nazywają chamem. Zawsze nazywali i będą go jakoś nazywać, ponieważ nie reprezentuje on ich interesów.
Ja po cichu liczyłem, że Korwin chce zajmować się walką z unijnymi absurdami, socjalizmem, krytyką walki z globalnym ociepleniem poprzez duszenie europejskiego przemysłu, i innymi kwestiami, w których go nawet popieram. Tymczasem teraz słyszę, że on reprezentuje interesy jakichś ludzi. Czyli niczym się od pozostałych łachudr nie różni.
Pytanie, czyje interesy on reprezentuje? Zapewne Putina, bo jest jego największym miłośnikiem wśród polskich polityków.
Przeciętny Kowalski ma następujący tok myślowy:
Gdzie podziały się moje 3 lata życia, przez które będę musiał dodatkowo pracować do emerytury? Gdzie podziało się 150 mld z OFE? Gdzie podział się jeden punkt procentowy o który podwyższono najwyższą stawkę VAT? Gdzie podziały się ulgi podatkowe? Mam mniej w kieszeni? Mam! Kto mi ukradł? Tusk.
Mam rozumieć, że do takich przeciętnych Polaków należysz?
Często już ustawieni w życiu beneficjenci rządów Tuska oczywiście będą zaciekle bronili obecnego układu socjopolitycznego, widząc w Korwinie, który chce obecny układ rozwalić, zagrożenie dla siebie i swoich interesów. Raz nazwą go chamem, innym razem oszołomem, zawsze znajdzie się jakaś inwektywa i powód do jej użycia.
No tak, skoro uważam, że Korwin zachował się jak cham, to jestem beneficjentem rządów Tuska. :D
Na Korwina chcą głosować ludzie młodzi, którzy chcą się w Polsce dorobić, a słusznie nie widzą w obecnym układzie szans dla siebie i swoich najbliższych perspektyw na szybkie i łatwe dorobienie się, zarobienie na własne mieszkanie, samochód i dzieci.
No tak, w końcu każdy ma mieć tyle samo... A wiesz, że już raz to przerabialiśmy?
Przed młodymi ludźmi stoi perspektywa wyjazdu za granicę, albo głosowania na Korwina, który daje nadzieję na nową szansę dla nich tutaj na miejscu.
Jakoś ani jedna ani druga perspektywa mnie nie kręci. Ponieważ chcę się dorobić, to się dorabiam, mimo tego kto jest u władzy w danym momencie, nie licząc na to, że ktoś mi coś da. Po prostu robię swoje. Gdyby jeszcze 200 tysięcy osób myślało tak jak ja, utrzymało by 200 tysięcy swoich partnerek, i dało pracę kolejnym 100 tysiącom ludzi.
Ale najbardziej jestem ciekaw - ilu młodym ludziom pomógł ten bohaterski czyn Korwina? O ile zmniejszył w ten sposób biurokrację, bezrobocie, podatki, ma ktoś jakieś dane na ten temat?
Tym samym określanie wyborców Korwina niedojrzałymi gimbusami jest niesłuszne i niesprawiedliwe. Ci młodzi ludzie nie mają innego wyjścia, a wybór Korwina jest w ich przypadku naturalny i zrozumiały.
Tu nie ma żadnej niesprawiedliwości, po prostu uderzeniem znienacka w twarz można zaimponować tylko gimnazjalistom, którzy na co dzień tak swoje problemy rozwiązują, albo ludziom u których IQ oscyluje w okolicach numeru buta. Korwin sam powinien Boniego wyzwać na pojedynek, skoro się tego domaga. Niestety jest hipokrytą i tchórzem, więc zamiast to zrobić, dał mu znienacka w pysk. Jakie to męskie. :D
Zresztą, jeden dziadek strzelił drugiego w pysk - historia jak z kolejki po kaszankę w latach osiemdziesiątych. :)