Wiesz, ale Ty generalnie próbujesz nad tym myśleć, a jako wyborca JKM nie powinieneś mieć żadnych wątpliwości. U niego wszystko jest jasne, pewne i proste.
Pewnie dla tego, że popierają monarchię, i jak król myśli, to inni nie muszą.
To by nie był nawet taki zły pomysł gdyby tylko można przyjąć założenie, że król jest uosobieniem cnót i jest nieśmiertelny.
Ja takich założeń nie mogę przyjąć więc chcąc nie chcąc monarchię uważam za system zły i ogłupiający(bo właśnie jak król myśli to my nie musimy), i chcąc nie chcąc nie chcąc muszę myśleć sam.
Na Korwina głosuję tylko dla tego, że spośród znanych mi kandydatów jego deklarowane poglądy są najbardziej spójne z moimi.
Akurat akcyza jest podatkiem łatwiejszym do egzekwowania niż np. PIT czy CIT, więc efektywniejszym w pobieraniu.
Łatwiejsza jest zdecydowanie, ale nie sądzę, że opłacalna. Tzn ja wiem, że jak akcyza za paliwa wyższa, to wszystko droższe więc jeszcze na Vacie państwo sobie zarobi, ale to wszytko kosztem obywateli państwa i imo jednak się nie opłaca(na poparcie mam tylko dowód anegdotyczny i opinię autorytetów(ale to akurat słabe, bo każdy ma inne autorytety)).
A ile osób teraz bierze udział w konsultacjach społecznych?
Jak się teraz odbywają takie konsultacje?
Premier przyjeżdża, opowiada ogólniki, słucha co ludzie mówią, i i tak robi po swojemu.
Tzn może ja czegoś nie wiem(i jak nie mam racji to będę wdzięczny za wyprowadzenie z błędu), ale tak właśnie to widzę.
No nie można, bo premier raczej ustaw nie podpisuje. :P
Mea culpa, zdanie faktycznie nie prawdziwe.
Nie wiem czemu, ale poplątały mi się: podpisanie traktatu Lizbońskiego i głosowania.
Mam wrażenie, że projekty ustaw też mało kto czyta, ale to może tylko ja defetyzm sieję.
No tak, ale jedne zasady dla starych ustaw, inne dla nowych, to kolejna komplikacja.
Największy problem byłby w określeniu co jest nowe a co stare, bo niby można na początku zrobić listę starych praw, ale musiałaby być też jakaś reguła o tym kiedy nowe stają się starymi i można je dopisać do listy.
Za to wadą jest brak możliwości cofnięcia tej kary w przypadku pomyłki. Wyobraź sobie, że jesteś sędzią, który po paru latach dowiaduje się, że skazał na śmierć niewinnego człowieka. Jak byś się z tym czuł?
No tak, to jest wada, ale jak nie widać rozwiązań idealnych to trzeba wybierać takie które są z definicji nie optymalne ale wydają się możliwie najlepsze. Ja sądzę, że kara śmierci nawet z 2% false positives jest lepszym rozwiązaniem niż dożywocie. Wiem, że inni mogą mieć odmienne zdanie, ale co zrobić?
Z karą śmierci jest ten kłopot, że nie za bardzo da się o tym dyskutować, bo większość osób ma swój wyrobiony pogląd i różne założenia(np dla kogoś 0,0001% false positivów może być wystarczającym argumentem przeciwko karze śmierci).
Co do wyrzutów sumienia sędziego, to można to trochę ograniczyć:
a) Zrobić listę przestępstw których popełnienie skutkuje karą śmierci, i wtedy sędzia z pomocą biegłych oceniał by tylko stan faktyczny zajścia, a w przypadku uznania winnym kara śmierci byłaby automatyczna.
b) Próbować uczynić temidę faktycznie ślepą i sędziemu dawać tylko akta zawierającymi wyłącznie informacje potrzebne do zadecydowania o winie/niewinności. Gdyby sędzia nie wiedział jak się nazywa oskarżony, jakiej jest płci(chyba, że ważne dla sprawy), ile ma lat, jakiej jest narodowości/religii itd, to jakby się po kilku latach okazało, że ktoś był skazany niesłusznie, to jest spora szansa, że nawet by się nie zorientował, że to on wydał wyrok.
Taka ślepa temida byłaby też fajna, bo odpadły by wszelkie świadome i podświadome uprzedzenia więc byłoby bardziej sprawiedliwie.
W sumie to wypadałoby też nie udzielać sędziemu informacji nt przeszłości oskarżonego, a ewentualne recydywy rozpatrywać po wydaniu ostatecznego wyroku.
Problem z 'b)' polega na tym jak zorganizować sam proces i odciąć sędziego od zbędnych informacji, i niestety rozwiązania tego problemu nie widzę więc to tylko fantastyka, ale 'a)' trochę by pewnie pomogło, bo sędzia przed samym sobą mógłby część winy zrzucić na biegłych i ustawodawców(Psychologiem nie jestem więc to tylko przypuszczenia).
Czyli likwidacja podatków, ale mają one zostać, tylko inne struktury będą je zbierać?
Jakoś mi się to wszystko coraz bardziej kupy nie trzyma.
Lokalne struktury są często wydajniejsze bo jak nie ma dużego centralnego budżetu, to nie można wybudować zbędnego stadionu przynoszącego straty w centrum największego miasta w kraju(czyli tam gdzie powinny być biurowce przynoszące zyski), bo miasta na to nie stać, a inne miasta się nie dorzucą, bo nic z tego nie mają.
Tu jest brak szczegółów żeby coś definitywnie stwierdzić, bo nie wiadomo jakie podatki, ale sama zmiana struktury może czasem dużo zmienić.
No jasne... A teraz nie ma takiego prawa?
No chyba nie, bo jak złoi dziecku skórę, to może to być potraktowane jako przemoc domowa, jak zrobi areszt domowy to szkoła się upomni(nie wiem, jak wygląda załatwianie kształcenia domowego w trakcie roku szkolnego) i pewnie(domysł) samo dziecko jak zadzwoni na policję, że jest siłą trzymane w domu i nie wypuszczane od np miesiąca może spowodować jakieś problemy rodzicom. Jak rodzic wygoni dziecko z domu, to mu je policja przyprowadzi z powrotem.
No najpierw wszystko co państwowe jest złe, a teraz nawet państwowe serwery miałyby być? A na to trzeba kasy...
To był mój pomysł jak można to zrealizować, ale co Korwin myśli na ten temat to nie wiem, bo o ile kiedyś dużo słuchałem jego wypowiedzi i czytałem jego stronę, to żadnej informacji w tym temacie nie pamiętam.
Nie wszytko co państwowe jest złe(np wojsko) więc może i serwery byłyby ok, a może byłby nakaz dla każdego ISP żeby to wdrożyć. Nie wiem, ale w sumie dobre pytanie.
To taki postulat w stylu Kaczyńskiego. Tyle z tego będzie, że sobie pójdą gdzieś indziej, u nas w ogóle nie zapłacą podatków, a na dodatek bezrobocie wzrośnie.
Orbanowi to jakoś wychodzi. Wiem, że Węgry są sporo mniejsze, i nie można od tak przenosić rozwiązań z jednego kraju do drugiego, ale wydaje się to być warte przemyślenia.
Podatek na pewno zniechęca, więc nie można przesadzić z wysokością, ale jeżeli się uznaje, że kapitał ma narodowość to takie faworyzowanie firm Polskich ma sens(Korwin twierdzi, że kapitał nie ma narodowości więc zgodnie z jego założeniami to nie ma sensu).
@Koziołek
Co do KŚ to "Cena" nie jest zaletą. W USA osoby skazane na śmierć są znacznie droższe w utrzymaniu niż osoby skazane na dożywocie. No chyba, że proponujemy zastosowanie metodyki wielkiego polskiego praktyka prawa tow. Feliksa Edmundowicza, który zalecał by KŚ wykonywać niezwłocznie po wyprowadzeniu skazanego z sali sądowej.
Jeżeli wyrok był już po którymś odwołaniu i nie ma żadnego nowego materiału dowodowego który byłby na tyle istotny żeby wznowić bieg sprawy, to co złego jest w wykonaniu wyroku jeszcze tego samego dnia?
Co zaś tyczy się kosztów pracy to tam gdzie są one niskie rzeczywiście rozwija się "przemysł" - montownie, centra usług wspólnych, fabryki o niskim stopniu automatyzacji. To oczywiście powoduje iż i pensje są niskie, bo "praca nie wymaga kwalifikacji".
Przemysł generuje popyt na usługi i o tym nie należy zapominać.
Z drugiej strony w Skandynawii jakoś sobie radzą z resocjalizacją.
To wynika ze statystyk ilości ponownych skazań.
Pytanie tylko czy takie statystyki można porównywać pomiędzy krajami, i czy jakiś kraj nie naciąga trochę tych statystyk.
W sumie to nie wiem jak to jest dokładnie liczone, ale ciekawe czy osoba musi zostać skazana dokładnie za to samo żeby zostać uznaną za recydywistę, albo w ogóle czy kryterium decydujące o tym kto jest recydywistą, a kto nie jest lokalne prawo.