Picie alkoholu w miejscu publicznym

Picie alkoholu w miejscu publicznym
KO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 519
2

Mieszkałem w dwóch Europejskich krajach. Szwecji i Holandii. W oby dwóch nie można pić, a w przypadku Holandii nie można również palić zielska na ulicy.
Zacznę może od Szwecji, alkohol można kupić tylko przez 4h dziennie, od poniedziałku do piątku i na tym się kończy. Mieszkałem w okolicach Goteborga prawie rok i nie widziałem, żadnej zadymy, żadnej zapitej mordy. Nie słyszałem o żadnej kradzieży/napaści wśród moich znajomych. Nikt nie wyciągnął do mnie ręki prosząc o korone. Ludzie na wsi nawet nie zamykają domów. W takim kraju jak Szwecja chciałbym mieszkać.
Drugi kraj to Holandia. Niby bardzo otwarty na te sprawy, ale na ulicach też nie można pić ani palić. Poza Amsterdamem, gdzie zjeżdża się cały świat po to, żeby zapalić zielsko w kofee shopie, albo popatrzeć na dziewczynki stojące w oknach na czerwonej, jest spokój. Mało tego, gdy przechodzi się przez czerwoną żaden napruty jak świnia gość nie mówi po Holendersku. W 99,9% są to turyści. A dosyć spora część z nich mówi po naszemu.
Takie zapite mordy w Holandii można zobaczyć tylko w Amsterdamie i tylko na Czerwonej. W pozostałych miejscach jest również spokój jak w Szwecji.
Nie wiem czy to sprawa mentalności naszego narodu, czy prawa ale wiem, że w tych krajach nie można chlać piwska na ulicy i nikt tego nie robi. Może jeżeli zaczniemy wszystkiego zabraniać i karać na tyle surowo, że następnym razem ktoś pomyśli, przed zrobieniem bardachu, po kilku latach przystopujemy jako naród.
Niestety nie wiem czy chciałbym patrzeć na kogokolwiek pijącego piwo w miejscu publicznym, nawet po "przystopowaniu". Są bary, są działki, prywatne posesje. Nie wystarczy?

AB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 464
3
kopernik napisał(a):

Zacznę może od Szwecji, alkohol można kupić tylko przez 4h dziennie, od poniedziałku do piątku i na tym się kończy. Mieszkałem w okolicach Goteborga prawie rok i nie widziałem, żadnej zadymy, żadnej zapitej mordy. Nie słyszałem o żadnej kradzieży/napaści wśród moich znajomych. Nikt nie wyciągnął do mnie ręki prosząc o korone. Ludzie na wsi nawet nie zamykają domów. W takim kraju jak Szwecja chciałbym mieszkać.

Mieszkam w Warszawie, alkohol można kupić przez 24h, przez siedem dni w tygodniu. Zadymy widziałem/uczestniczyłem kilka razy w życiu, zawsze w pobliżu dyskotek. Nigdy nie było to nic poważnego, zazwyczaj dwóch, trzech panów strzeliło sobie po mordach i się rozeszli. Nie słyszałem o żadnej napaści wśród moich znajomych, o kradzieżach słyszałem, ale były to raczej drobne kradzieże, nic poważnego w stylu kradzież samochodu lub włamanie do mieszkania. O złotówkę proszą mnie od czasu do czasu na imprezach masowych lub pod monopolowym. Na ulicach czuję się bezpiecznie. Czy to świadczy o tym, że w Warszawie rzeczywiście jest tak wspaniale, czy raczej o tym, że po prostu miałem trochę szczęścia i nie doświadczyłem niczego złego? Statystyki przeczą temu sielankowemu obrazowi zarówno w przypadku Warszawy jak i Szwecji, gdzie jest najwięcej gwałtów w Europie per capita, jest tam również dwa razy więcej morderstw per capita niż w Polsce. O ile w przypadku gwałtów można założyć, że szwedki nie boją się ich zgłaszać w przeciwieństwie do obywatelek innych krajów, o tyle w przypadku morderstw raczej ciężko postawić takie założenie... Przytaczam te statystyki nie dlatego, żeby tu udowadniać jak niebezpiecznie jest w Szwecji, ale tylko po to, żeby udowodnić, że przestępstwa zdarzają się wszędzie. Jedne częściej zdarzają się w Szwecji, inne częściej w Polsce. Nasze własne wrażenia i doświadczenia są niewiarygodne, ponieważ jedyni w rzeczywistości co chwila stają oko w oko z przestępcami i czują się zagrożeni, a inni szczęśliwie omijają czas i miejsce gdzie dzieje się coś złego.

siararadek
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
3

Chciałbym zwrócić uwagę, że zwracanie tutaj przykładu Szwecji i ich możliwości kupowania alkoholu przez 4h jest błędem - ten naród oczywiście sobie z tym radzi. Jeżdżą do krajów ościennych i sobie transportują do siebie ogromne ilości alkoholu.
http://www.polityka.pl/swiat/obyczaje/1519180,2,skandynawski-problem-z-alkoholem.read
http://www.cafebabel.pl/article/30995/alkohol-systembolaget-szwedzi-trunki-kupuja.html
http://m.onet.pl/biznes/prasa,m32h4

Sam pamiętam, jak pracowałem w Norwegii i przed przyjazdem jednego z pracowników samochodem pracodawca prosił go, by przywiózł jak najwięcej wódki z Polski, bo samochodem tak nie sprawdzają. Dodatkowo przed świętem miasta, gdzie monopolowy sklep miał być zamknięty (a później w weekend też zamknięte), ludność lokalna zaczęła szturm sklepu alkoholowego (który rozmiarami zajmował mniej więcej mały sklep samoobsługowy). Mnie i brata poproszono abyśmy pomogli w zakupach. Uznaliśmy to za głupie, dopóki szef nie kupił 3 wózków pełnych whisky, ginu i wódki. Naród sobie radzi.

kopernik napisał(a):

Mieszkałem w dwóch Europejskich krajach. Szwecji i Holandii. W oby dwóch nie można pić, a w przypadku Holandii nie można również palić zielska na ulicy.
Zacznę może od Szwecji, alkohol można kupić tylko przez 4h dziennie, od poniedziałku do piątku i na tym się kończy. Mieszkałem w okolicach Goteborga prawie rok i nie widziałem, żadnej zadymy, żadnej zapitej mordy. Nie słyszałem o żadnej kradzieży/napaści wśród moich znajomych. Nikt nie wyciągnął do mnie ręki prosząc o korone. Ludzie na wsi nawet nie zamykają domów. W takim kraju jak Szwecja chciałbym mieszkać.

Raz, że tutaj może nastąpić efekt nieprawidłowego opisu zjawiska spowodowanego pojedynczą próbą statystyczną. Jednak najważniejsze w mojej ocenie jest to, że ludzie w krajach skandynawskich są o wiele bardziej skryci i zamknięci niż u nas. Ja będąc 3 razy w Norwegii w 3 różnych miastach wychodząc popołudniem/wieczorem przejść się po mieście nie spotykałem tam nikogo. Jakby ludność wymarła. W pubie w piątek byłem z bratem jednymi z 4 gośćmi, aż się dziwnie wtedy czułem. Idąc wzdłuż molo w słoneczną niedzielę spotkałem może z 5 osób, same starsze. Za to najwięcej ludzi widziałem codziennie pod sklepem alkoholowym (oprócz spożywczaka ofc).

I wracając do tematu, w którym już dawno się miałem wypowiedzieć. Jestem za zniesieniem karania za picie alkoholu i dotkliwym karaniu osób czyniących szkody po alkoholu.

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
1

Trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona.

PS:
Dodam jeszcze, że w Szwecji (o ile dobrze pamiętam) rząd załatwia pracę żulom, miałem wrażenie że na zasadzie podobnej jak u nas za PRLu. Dzięki temu nie walają się po ulicach, nie proszą o złotówki, a sama Szwecja ma (sztucznie) polepszone wskaźniki zatrudnienia. Jak ktoś bardzo chce to można i nas zrobić zrzutkę na żuli, by płacić na to, by mogli sobie niby to popracować za co najmniej minimalną krajową. Tylko trzeba by sporo ludzi do tego przekonać.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

Pozwolę sobie wrzucić dwa posty z innego forum które mówią wszystko.
"Pozwolenie na spożywanie alkoholu w plenerze? W normalnych krajach i pośród normalnych społeczeństw jest to jak najbardziej dozwolone ale nie w przypadku tego patologicznego społeczeństwa. Zaczyna się zazwyczaj niewinnie... Siedzi trzech, czterech zawodników na ławeczce... Piją piwko. Niby nic wielkiego. W końcu żadna krzywda się nikomu nie dzieje. Potem drugie... I jak to w Polsce bywa, , jeden leci do najbliższego sklepu po jeszcze... Piją kolejne.... Po 8-10 piwach i kilku kursach do sklepów zaczyna się . Załącza się agresor, butelki są rozbijane, jakieś wyzwiska, czasami bijatyka między sobą, czasami z przechodniem. Czasami skopanie pobliskich samochodów... W zależności od fantazji. Tak wygląda pozwalanie na picie w miejscach publicznym polaczkom. Nigdy w życie nie powinno sie tego legalizować w tym kraju! Ten naród nie jest nauczony kultury picia. "
I drugi post:
"Teraz pomyślcie że zezwolono w tym kraju na picie alkoholu w plenerze. I co mamy? Nagle nawet ci co pili w ogródkach i piwiarniach idą w teren na ławeczki, schody itp. No bo po co przepłacać za piwo w lokalu jak można kupić w Biedronce czy Lidlu!? I się zaoszczędzi i będzie po dwa dodatkowe na twarz. Piechotą nie chodzi. I teraz wszystkie skwery, ławki w parkach itp opanowane są przez kolesi chlejących piwo albo coś mocniejszego. Imprezy całonocne. Myślicie że ktoś po sobie posprząta? Kolesie po 10 piwach na ławce w parku sprzątają po sobie? Wprowadzenie czegoś takiego byłoby dramatem i spowodowałoby zasyfienie całej przestrzeni publicznej. Oddawanie moczu było by wszędzie gdzie piją. Niech ten facet (organizator tej akcji przemyśli to w ogóle raz a dobrze. Nie w tym kraju i nie w tym społeczeństwie. "
I chyba wszystko jasne!? Kto normalny chce czegos takiego?

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
madmike
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Wibowit napisał(a):

http://www.hotmoney.pl/Tu-nie-mozesz-wypic-piwa-pod-chmurka-Coraz-mniej-miejsc-s30996

To też zależy od kontrolujących... mnie raz "złapano", kiedy z panną przy piwku sobie "w miejscu publicznym" siedziałem. To znaczy ja już swoje skończyłem, ale obok stało jej otwarte. W sumie skończyło się na grzecznym pouczeniu.

Tylko, że zazwyczaj każdy kto "władzę", będzie chciał pokazać jaką to ma władzę...

kult
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

@madmike no i właśnie to zależy na kogo trafisz. W UK widziałem jak ludzie przechodzą przez przejście dla pieszych na czerwonym świetle obok policjanta, który stał 5m obok. Skoro upewniasz się, że nic nie jedzie i nic ci nie grozi to po co karać tych ludzi... Dla porównania, w Polsce w podobnym przypadku byłem goniony (nawet koguty włączyli) przez straż miejską jakbym kogoś przed chwilą zamordował, oczywiście mandacik 100zł był.

dopisane:
Dlatego uważam, że picie alkoholu w miejscu publicznym powinno być zabronione, ale niekoniecznie egzekwowane przez psy - zależy od sytuacji, bądźmy ludźmi.

hauleth
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

http://www.hotmoney.pl/Tu-nie-mozesz-wypic-piwa-pod-chmurka-Coraz-mniej-miejsc-s30996-slide2 - czyli można pić np nad rzeką o ile nie ma tam parku, placu czy ulicy i o ile nie jest to zabronione prawem miejskim O.o

madmike
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1
kult napisał(a):

no i właśnie to zależy na kogo trafisz. W UK widziałem jak ludzie przechodzą przez przejście dla pieszych na czerwonym świetle obok policjanta, który stał 5m obok.

Tak, widziałem jak starsza kobiecina przechodziła na pasach na czerwonym przy braku jakiegokolwiek ruchu, a dwóch byczków w radiowozie sądząc z wieku ledwo po szkółce dość chamskim głosem przez megafon "na czerwonym się nie przechodzi!!".

winerfresh napisał(a):

i o ile nie jest to zabronione prawem miejskim O.o

I już każdy chcący się napić leci studiować prawa miejskie... Toć szybciej pójdzie z flachą w pierwsze krzaczki...

hauleth
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
madmike napisał(a):
winerfresh napisał(a):

i o ile nie jest to zabronione prawem miejskim O.o

I już każdy chcący się napić leci studiować prawa miejskie... Toć szybciej pójdzie z flachą w pierwsze krzaczki...

Raz przestudiujesz i masz luz (no chyba, że będziesz musiał się kłócić ze strażą miejską).

madmike
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Hmm... Dla zwolnników picia na świeżym powietrzu: http://www.marektatala.pl/?p=156, w sumie dość ciekawa lektura.

Gjorni
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Oj, wypiłoby się Białego Patyczka, Miodowo Lipowe, albo Komandoska gdzieś nad rzeczką... :3 Czasy licealne, to były dobre czasy :)

PO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Gjorni napisał(a):

Oj, wypiłoby się Białego Patyczka, Miodowo Lipowe, albo Komandoska gdzieś nad rzeczką... :3 Czasy licealne, to były dobre czasy :)
Akurat nad rzeczką możesz pić;). Chyba, że to jest park, skwer albo ulica.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.