Zlecenia od mocno zadłużonej spółki

Zlecenia od mocno zadłużonej spółki
99
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 53
0

Witam, mam nadzieję, ze wybrałem dobry dział do zadania takiego pytania, a mianowicie:

czy macie jakieś doświadczenia ze zleceniami od mocno zadłużonych spółek ? Chodzi mi głównie o to, czy wierzyciele tej spółki mogą zażądać zwrotu wypłaconych zleceniobiorcy kwot powołując się np. na to, że zlecenia miały na celu wyprowadzanie pieniędzy ze spółki a nie faktyczne zapłaty za usługi ?

aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Co za ściema XD Weź przestań, ale pomysł. Już bym im oddała, figę z makiem.

edit: Nie, nie mogą. Chyba że w umowie napisałeś sobie, że nie dotyczy ona faktycznej zapłaty za usługi, tylko przechowania pieniędzy spółki.

aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

na początek pewnie załatwia się to polubownie ale nikt oczywiście nie chce się na to się zgodzić, więc wierzyciele składają wniosek do sadu, potem jest nakaz zapłaty i komornik Wydaje mi się, ze to działa podobnie jak z przepisywaniem przez dłużnika majątku na rodzinę. Jak zrobi to zanim popadnie w długi to to co przepisanie jest poza zasięgiem wierzycieli, jeżeli później to po prostu z tego przepisanego majątku też się długi ściąga

Nie jest tak.
Możesz (masz prawo) przepisać dowolny swój majątek na dowolną osobę, kiedy tylko chcesz. Masz prawo prowadzić dalej firmę i zatrudniać pracowników, nawet jeżeli akurat gorzej ci się wiedzie (a pracowników mieć na umowach zlecenie).
Przecież nie jest tak, że jak się pojawia wierzytelność, to masz zakaz rozporządzania swoim majątkiem. Może jeszcze nie wolno sprzedać mieszkania?

Czego natomiast NIE WOLNO robić:

  • przekazywać majątku CELEM uniknięcia spłaty wierzytelności, czyli w praktyce każdy taki przekaz po powstaniu wierzytelności, O ILE nie spłacasz długu
  • przekazywać pieniędzy na podstawie FAŁSZYWYCH umów-zlecenie, które służą tylko jako przykrywka na wyprowadzenie pieniędzy ze spółki

„§ 1. Kto, w razie grożącej mu niewypłacalności lub upadłości, udaremnia lub uszczupla zaspokojenie swojego wierzyciela przez to, że usuwa, ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża albo uszkadza składniki swojego majątku, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Kto, w celu udaremnienia wykonania orzeczenia sądu lub innego organu państwowego, udaremnia lub uszczupla zaspokojenie swojego wierzyciela przez to, że usuwa, ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża albo uszkadza składniki swojego majątku zajęte lub zagrożone zajęciem, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 3. Jeżeli czyn określony w § 1 wyrządził szkodę wielu wierzycielom, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

§ 4. Jeżeli pokrzywdzonym nie jest Skarb Państwa, ściganie przestępstwa określonego w § 1 następuje na wniosek pokrzywdzonego”.

Jak widać, najpoważniejsze konsekwencje ciążą na tym, co zbył majątek celem nie oddania długu. Jednakże i osoba, która otrzymała majątek może zostać pozwana na podstawie skargi Paulańskiej. Jednakże wg mnie nie dotyczy to sytuacji przez ciebie opisanej, tj. umowy zlecenia na jakąś usługę, ponieważ:

Przesłanki dopuszczalności powództwa pauliańskiego:

  • roszczenie wierzyciela musi być zaskarżalne przed sądem.
  • niewypłacalność musi być spowodowana wyłącznie przez czynność prawną dłużnika.
  • dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli,
  • osoba trzecia o tym wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć.

Zwróć uwagę na punkt 2 i 4 - nie sądzę, by twoja umowa zlecenie sprawiła sama w sobie, że dłużnik stał się niewypłacalny, poza tym istotne jest również to, że musisz być świadom tego, że jest to przekręt.

W przypadku darowizny mieszkania oczywiście sytuacja jest nieco inna i wg mnie jak najbardziej podlega pod skargę Paulańską.

Jeśli jesteś świadom - no to przykro mi, sam wiesz, w co się pakujesz.

99
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 53
0

@aurel
Ok, dzięki za informację. Tak jak myślałem, jest tu pewna dowolność w interpretacji tego czy ta umowa miała na celu uszczuplenie majątku dłużnika czy nie. To mnie właśnie martwi.

Drugi punkt o którym piszesz dotyczy raczej tego, że ważne są tylko czynności prawne dłużnika a nie inne czynności (nie prawne lub czynności wierzyciela).

Ważne jest też to, że wskutek zawartej umowy dłużnik nie tylko stał się niewypłacalny ale również wskutek zawartej umowy stał się niewypłacalny w większym stopniu niż przed podpisaniem umowy.

Trzecia sprawa to kwestia czy zleceniobiorca wiedział że dłużnik jest niewypłacalny. Przyjmuje się że w ramach rodziny taka wiedza jest dostępna (zona z dużym prawdopodobieństwem wie, ze mąż popada w długi) ale także jeżeli ktoś pozostaje w stałych stosunkach gospodarczych z dłużnikiem to również wie, ze jego sytuacja finansowa może grozić niewypłacalnością. W mojej sytuacji akurat od lat wiadomo, że dłużnik ma duże kwoty do spłacenia w m.in. w Urzędzie Skarbowym, więc sprawa jest jasna od lat.

Sprawa przekrętu też jest jasna, ani mi ani dłużnikowi nie zależy na przekręcie tylko na pracy (mi) i pracowniku (jemu). Problem jest tylko ten, ze nie chciałbym po roku dowiedzieć się że ktoś uważa, ze było inaczej i będzie chciał to sobie odbić na mojej wypłacie. Bo jak widać droga prawna do tego jest otwarta.

aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Sprawa przekrętu też jest jasna, ani mi ani dłużnikowi nie zależy na przekręcie tylko na pracy (mi) i pracowniku (jemu). Problem jest tylko ten, ze nie chciałbym po roku dowiedzieć się że ktoś uważa, ze było inaczej i będzie chciał to sobie odbić na mojej wypłacie. Bo jak widać droga prawna do tego jest otwarta.

IMHO droga nie jest taka otwarta - gdyby chodziło o mieszkanie i darowizny, to sprawa z definicji podśmiarduje. W sytuacji gdy nie ma machloi, tylko faktyczna praca (najlepiej, żeby potem można było ją w sądzie pokazać) - nie obawiałabym się.

Nie spotkałam się jeszcze, by ktoś próbował dochodzić na podstawie skargi pauliańskiej od właśnie podwykonawcy jakiegoś co na zlecenie robił.
"niewypłacalność musi być spowodowana wyłącznie przez czynność prawną dłużnika." - nie widzę w tym zdaniu zwrócenia uwagi na temat zwiększania czy zmniejszania wypłacalności. Ja bym to interpretowała na swoją korzyść, ale już się przyzwyczaiłam do tego, że ludzie lubią interpretować przepisy na swoją niekorzyść.

Zauważ też, że jeżeli chodzi o przekazanie mieszkania, skarga pauliańska jest jak najbardziej dobra do wykorzystania, bo skutkiem skargi jest unieważnienie skarżonej czynności prawnej, w tym wypadku darowizny. Czyli można prowadzić egzekucję z mieszkania, bo jest własnością dłużnika (po unieważnieniu darowizny).
Natomiast unieważnienie umowy-zlecenie nie pociąga za sobą automatycznie przekazania majątku. Po unieważnieniu takiej umowy najpierw dłużnik musiałby u ciebie dochodzić w związku z tym nienależnych ci pieniędzy, a dopiero potem może sobie wierzyciel dochodzić u dłużnika. Generalnie to jakoś tego nie widzę, gdybym była wierzycielem, uznałabym tę ścieżkę za wysoce nieefektywną.

99
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 53
0
aurel napisał(a)

Nie spotkałam się jeszcze, by ktoś próbował dochodzić na podstawie skargi pauliańskiej od właśnie podwykonawcy jakiegoś co na zlecenie robił.
"niewypłacalność musi być spowodowana wyłącznie przez czynność prawną dłużnika." - nie widzę w tym zdaniu zwrócenia uwagi na temat zwiększania czy zmniejszania wypłacalności. Ja bym to interpretowała na swoją korzyść, ale już się przyzwyczaiłam do tego, że ludzie lubią interpretować przepisy na swoją niekorzyść.

Gdyby tylko pierwsza umowa była ważna to każdy dłużnik zawierałby taką umowę na 100 zł a potem darował córce willę za 3 mln i tłumaczył, ze niewypłacalność powstała z umowy za 100 zł i niech wierzyciele z niej ściągają pieniądze a od willi córki wara :) Skarga pauliańska to art 527-634 KC, te 4 punkty co napisałaś to taki skrót, który daje ogólne pojęcie o przedmiocie sprawy.

Natomiast unieważnienie umowy-zlecenie nie pociąga za sobą automatycznie przekazania majątku. Po unieważnieniu takiej umowy najpierw dłużnik musiałby u ciebie dochodzić w związku z tym nienależnych ci pieniędzy, a dopiero potem może sobie wierzyciel dochodzić u dłużnika. Generalnie to jakoś tego nie widzę, gdybym była wierzycielem, uznałabym tę ścieżkę za wysoce nieefektywną.

Jest takie fajne określenie prawnicze: "egzekucji z całego majątku osoby trzeciej, z którym owe korzyści się stopiły" :) Zasada jest taka: ściąga się pieniądze od tego, kto je ma najłatwiej dostępne. Ja oczywiście mam święte prawo zażądać od dłużnika zwrotu tych zabranych pieniędzy ale to oznacza że staję w kolejce z innymi wierzycielami i tak w koło Macieju :)

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.