Chyba nie wiesz, że problem samochodów też już został zauważony:
http://moto.wp.pl/sort,16,kat,55194,title,Chca-zakazac-wjazdu-starymi-samochodami-do-centrow-miast,wid,17278851,wiadomosc.html
Ale nie o samochodach tu dyskutujemy
Chyba nie wiesz, że problem samochodów też już został zauważony:
http://moto.wp.pl/sort,16,kat,55194,title,Chca-zakazac-wjazdu-starymi-samochodami-do-centrow-miast,wid,17278851,wiadomosc.html
Ale nie o samochodach tu dyskutujemy
Ja uważam, ze ogólne zdelegalizowanie papierosów jest bez sensu, ktoś chce sie truć - jego sprawa. Natomiast jestem za wprowadzeniem mandatów dla osób palących w miejscach publicznych na podobnej zasadzie jak to wygląda w przypadku spożywania alkoholu. Skoro wypicie piwa na ławce w parku czy na przystanku jest karane mandatem, to tym bardziej powinno być palenie papierosów ze względu na szkodliwość tego smrodu dla osób postronnych
aurel napisał(a):
Czyli powinniśmy zabronić też jeżdżenia samochodami? Smogu w miastach mamy znacznie więcej niż dymu papierosowego.
Ale ile razy trzeba to tłumaczyć, że nie o ogólną, statystyczną jakość powietrza chodzi, lecz o smród? A smród samochodów jest zdecydowanie dalej od ludzi niż smród papierosów. Nikt samochodem nie wjeżdża do biura i nie kopci nim przy pracujących tam ludziach.
Jak dla mnie to wyzysk na słabych psychicznie ludziach. Jeżeli ktoś zaczął z jakiegoś powodu, to zawsze może rzucić. Może nie jest łatwo, ale widzę nawet po bliskich czy znajomych, że da się zmobilizować. Też jestem za wprowadzeniem mandatów dla palących w miejscach publicznych, bo smród jest nie do zniesienia (głównie dla osób niepalących).
Delegalizacja nie, zalegalizowanie samoobrony przed papierosami, tak! ;]
Też w ryj mogę dać, dać mogę ;)
Obszczane Kalesony napisał(a)
[...] ale chodzi przede wszystkim o to że bierne palenie szkodzi prawie tak samo jak to czynne.
To dopiero bzdety...
Po pierwsze - czynny palacz wdycha dym bezpośrednio z papierosa (przez filtr, chyba że papieros nie ma filtra), wdycha także dym ulatujący z papierosa i przez pewien okres czasu przebywa w zadymionym miejscu (jeśli pali w pomieszczeniu); Bierny palacz jedyne co wdycha, to mocno rozrzedzony dym z otoczenia palacza (jeśli razem przebywają w jednym otoczeniu) lub zajebiście rozrzedzony, jeśli jest to na "świeżym" powietrzu;
Po drugie - dym wdychany a wydychany mocno się różni; Widać to po kolorze dymu, a także czuć po zapachu; Więc czynny palacz dużo bardziej szkodzi sobie, niż bierny zaszkodzi sobie przebywając w otoczeniu tego pierwszego; Poza tym jak ktoś nie pali, to nie przebywa w otoczeniu palących; A jeśli to robi - to albo jest głupi, albo mu to nie przeszkadza;
Natomiast problemem jest tolerancja ludzi - palących do niepalących i odwrotnie; Ja osobiście nie palę przy niepalących i nie zadymiam pomieszczeń, w których oni przebywają; Tym bardziej, jeśli są to dzieci lub nieletni; Chociaż tyle mogę zrobić;
FakeAccount napisał(a)
Natomiast jestem za wprowadzeniem mandatów dla osób palących w miejscach publicznych na podobnej zasadzie jak to wygląda w przypadku spożywania alkoholu.
W miejscach publicznych palić nie wolno i rozdawane są mandaty - zobacz choćby tu; Samo spożywanie alkoholu może i nie jest szkodliwe dla niepijących toważyszy, jednak ludzie po spożyciu są niebywale bardziej niebezpieczni i szkodliwi dla wszystkich ludzi, niż palacze dla niepalących - to widać codziennie, o tym się słyszy i to się widzi;
Nate napisał(a)
Jak dla mnie to wyzysk na słabych psychicznie ludziach.
Następny mózgowiec... Od kiedy to wszyscy palacze są słabi psychicznie, a zaczynają palić przez problemy osobiste? To i wszyscy spożywający alkohol także są jacyś słabi i piją, żeby smutki na chwilę zniknęły?
Kolego, nie bagatelizuj tego że bierne palenie jest groźne. Jest groźne i jest szkodliwe a swoje przemyślenia zachowaj dla siebie:
http://www.rmf24.pl/news-bierne-palenie-jest-grozniejsze-niz-sadzono,nId,630869
Nie będę się odnosił do tego jak groźne jest dla palacza, bo każdy palacz to wie (a pomimo to dalej kopci, czyli jest idiotą).
Przecież nikt nam w twarz nie chucha tym dymem a jeśli komuś tak doskwiera jak człowiek palący tego papierosa przejdzie obok i na te 3 sekundy poczujemy dyskomfort no to wybaczcie ale dla mnie to panienka(nie ubliżając kobietom) a nie facet ;)
furious programming napisał(a):
Po pierwsze - czynny palacz wdycha dym bezpośrednio z papierosa (przez filtr, chyba że papieros nie ma filtra)
A do czego służy filtr? Bierni palacze są jakoś go pozbawieni z definicji, więc dym i wszystkie szkodliwe substancje wdychają wszystkie.
Bierny palacz jedyne co wdycha, to mocno rozrzedzony dym z otoczenia palacza (jeśli razem przebywają w jednym otoczeniu) lub zajebiście rozrzedzony, jeśli jest to na "świeżym" powietrzu;
Przechodząc obok kopcącej osoby nieraz dostaje się podmuchem stężonego dymu w twarz. Jest to odczuwalne, nieprzyjemne i gryzie w oczy. Nie trzeba do tego celu z nikim przebywać, wystarczy znajdować się przez chwilę w jednym miejscu.
pedegie napisał(a):
Przecież nikt nam w twarz nie chucha tym dymem
Nie, no oczywiście, to się absolutnie nigdy nikomu nie zdarzyło. Przecież wszyscy palacze są grzeczni, w całości wciągają dym w siebie, a gdy widzą niepalącego człowieka odsuwają się 30 metrów od niego.
jeśli komuś tak doskwiera jak człowiek palący tego papierosa przejdzie obok i na te 3 sekundy poczujemy dyskomfort no to wybaczcie ale dla mnie to panienka(nie ubliżając kobietom) a nie facet ;)
A jak ci ktoś nasra do talerza, to zjesz, żeby nie wyjść na panienkę?
somekind napisał(a):
A jak ci ktoś nasra do talerza, to zjesz, żeby nie wyjść na panienkę?
skrajności w dyskusjach to zło ..
somekind napisał(a):
Przechodząc obok kopcącej osoby nieraz dostaje się podmuchem stężonego dymu w twarz. Jest to odczuwalne, nieprzyjemne i gryzie w oczy. Nie trzeba do tego celu z nikim przebywać, wystarczy znajdować się przez chwilę w jednym miejscu.
Dla mnie to żaden problem, tak samo jak przejdę na chwile obok gówna - nic przyjemnego ale się nie umiera od tego ; )
pedegie napisał(a):
Przecież nikt nam w twarz nie chucha tym dymem a jeśli komuś tak doskwiera jak człowiek palący tego papierosa przejdzie obok i na te 3 sekundy poczujemy dyskomfort no to wybaczcie ale dla mnie to panienka(nie ubliżając kobietom) a nie facet ;)
Zakładasz, że palacz chodzi tylko w kierunku przeciwnym do niepalących? Czasem taki idzie np. przede mną i muszę się z nim użerać w różny sposób...:
Obszczane Kalesony napisał(a)
Kolego, nie bagatelizuj tego że bierne palenie jest groźne. Jest groźne i jest szkodliwe a swoje przemyślenia zachowaj dla siebie:
Nie jestem Twoim kolegą i niczego nie bagatelizuje - komentuje Twoje słowa:
[...] ale chodzi przede wszystkim o to że bierne palenie szkodzi prawie tak samo jak to czynne.
które są wyssane nie napiszę skąd, co nawet potwierdza artykuł, do którego podałeś link; Bierne palenie jest szkodliwe i to jest oczywiste, ale na pewno nie "prawie tak jak czynne"; Poza tym to jest forum, a jak to na forum normalna jest dyskusja i wymiana poglądów, a nie masowe przeklejanie wycinków tekstu z artykułów prasowych czy gazet; Tak więc zanim odpowiesz na moje słowa - najpierw je zrozum;
somekind napisał(a)
A do czego służy filtr? Bierni palacze są jakoś go pozbawieni z definicji, więc dym i wszystkie szkodliwe substancje wdychają wszystkie.
Gdyby filtr potrafił efektywnie filtrować wdychany dym, to płuca palacza były by czyste, a tak nie jest; Bierny palacz nie posiada filtru, ale i nie trzyma papierosa przy twarzy; Dlatego też czynny palacz wdycha wielokrotnie więcej dymu (również niefiltrowanego) niż palacz bierny; Moja wypowiedź odnosi się do stwierdzenia, że "bierne palenie jest prawie tak samo szkodliwe jak czynne", a nie że "bierne palenie nie jest szkodliwe", a to zasadnicza różnica;
Przechodząc obok kopcącej osoby nieraz dostaje się podmuchem stężonego dymu w twarz. Jest to odczuwalne, nieprzyjemne i gryzie w oczy. Nie trzeba do tego celu z nikim przebywać, wystarczy znajdować się przez chwilę w jednym miejscu.
Owszem, wiem o tym, bo sam długo nie paliłem i z palaczami miałem kontakt; Co nadal nie zmienia faktu, że przez kilka sekund wdychasz mocno rozrzedzony dym, a palacz wdycha o wiele więcej i o wiele dłużej, niż przechodząca osoba; Pamiętaj do czego odnoszą się moje słowa, które cytujesz - o stopniu szkodliwości czynnego i biernego palenia;
Nie, no oczywiście, to się absolutnie nigdy nikomu nie zdarzyło. Przecież wszyscy palacze są grzeczni, w całości wciągają dym w siebie, a gdy widzą niepalącego człowieka odsuwają się 30 metrów od niego.
To niestety jest prawda - bardzo często można spotkać kogoś palącego zaraz obok grupy niepalącej; Niekiedy widzę mądrych rodziców, którzy palą, jednocześnie trzymając za rękę swoje kilkuletnie dzieci;
Z tym zawsze był i zawsze będzie problem;
A jak ci ktoś nasra do talerza, to zjesz, żeby nie wyjść na panienkę?
Nie no nie przesadzajmy; Wspomniane nasranie komuś do talerza było by rownoznaczne z wpakowaniem komuś do gardła popielniczki, wypełninej kiepami po brzegi.
somekind napisał(a):
A jak ci ktoś nasra do talerza, to zjesz, żeby nie wyjść na panienkę?
Oczywiście, prawdziwy mężczyzna by zaimponować kobiecie zniesie wszystko. Poza tym jeżeli już mowa o kupie, prawdziwy mężczyzna robi tak twardą kupę, że nie musi się podcierać :P
Owszem, bagatelizujesz bo wymowa twojej wypowiedzi jest taka, że przesadzam pisząc że jest to szkodliwe. Snujesz przy tym swoje teorie, przemyślenia o filtrach a nawet barwie dymu i tym podobne bzdury bo ci się wydaje że tak jest jak myślisz.
Podałem ci więc link do artykułu, gdzie dokładnie przytoczono wyniki badań na temat szkodliwości biernego palenia.
Ciekawe jest to, że jednocześnie prowadzone są wątki na temat legalizacji marihuany oraz delegalizacji papierosów.
Rotacja mentalności?
pedegie napisał(a):
skrajności w dyskusjach to zło ..
Ty zacząłeś.
Dla mnie to żaden problem, tak samo jak przejdę na chwile obok gówna - nic przyjemnego ale się nie umiera od tego ; )
Więc skoro rozumiesz, że smród gówna jest dla Ciebie nieprzyjemny, to czemu nie rozumiesz, że smród papierosów też jest dla kogoś nieprzyjemny?
furious programming napisał(a):
Gdyby filtr potrafił efektywnie filtrować wdychany dym, to płuca palacza były by czyste, a tak nie jest;
Ależ filtr to robi efektywnie, co nie znaczy, że doskonale. Niemniej jednak 80% syfu filtruje.
Owszem, wiem o tym, bo sam długo nie paliłem i z palaczami miałem kontakt; Co nadal nie zmienia faktu, że przez kilka sekund wdychasz mocno rozrzedzony dym, a palacz wdycha o wiele więcej i o wiele dłużej, niż przechodząca osoba; Pamiętaj do czego odnoszą się moje słowa, które cytujesz - o stopniu szkodliwości czynnego i biernego palenia;
Ja nie twierdzę, ze od mijania palaczy na ulicy się umiera, po prostu jest to nieprzyjemne.
Owszem, bagatelizujesz bo wymowa twojej wypowiedzi jest taka, że przesadzam pisząc że jest to szkodliwe.
Nie, nie bagateluzję, a od początku obalam Twoje wowody, że "bierne palenie jest prawie tak samo szkodliwe jak czynne"; Do tego teraz zmieniasz bieg dyskusji, aby nie było widać, że to co napisałeś to kompletna bzdura; Natomiast artykuł, do którego podałeś link dotyczy biernego palenia u dzieci i młodzieży w wieku od 8 do 20 lat; A jakby tego było mało, artykuł ten opisuje jedynie pogrubienie ścian naczyń krwionośnych, wskazujących na rozwój miażdżycy (może też powodować niedorozwój płuc); A teraz wygoogluj sobie jakikolwiek artykuł, w którym wypisane są choroby i dolegliwości, dotyczące palaczy czynnych - sam zobaczysz, jak bardzo się mylisz i jakie brednie wypisujesz;
Więc nie zasłaniaj się wogooglowanym w panice artykułem, który nijak nie tłumaczy Twoich słów:
[...] ale chodzi przede wszystkim o to że bierne palenie szkodzi prawie tak samo jak to czynne.
które cały czas komentuję; A gdybyś zapomniał że takie coś napisałeś, to tutaj masz link do komentowanego posta;
Snujesz przy tym swoje teorie, przemyślenia o filtrach a nawet barwie dymu i tym podobne bzdury bo ci się wydaje że tak jest jak myślisz.
Trzeba być dopiero idiotą, żeby wysmarować takie zdanie; Albo nie - niepalącym;
Filtry w papierosach pewnie w połowie nie filtrują wciąganego przez nie dymu, dlatego płuca palacza tak szybko się zanieczyszają - to fakt, a nie przemyślenie; Gdyby filtry były takie efektywne i tak dobrze filtrowały dym, to płuca palacza paprałyby się o wiele wolniej, a wydychane powietrze z płuc nie było by wymieszane z dymem;
Po drugie - kolor ulatującego bezpośrednio z papierosa dymu jest zupełnie inny, niż tego wydychanego; To także fakt i widzę to co najmniej raz na godzinę; Obecnie wypalający się w mojej popielniczce papieros emituje błękitny dym, natomiast dym ulatujący z mojej gęby (uprzednio zassany do płuc) ma kolor blado-szary; Więc nie wmawiaj mi, że wiesz lepiej ode mnie, z jakiego koloru dymem ma palacz do czynienia;
Obstawiam, że w temacie palenia wyrobów tytoniowych jesteś prawiczkiem, ale do gadania masz najwięcej; Każdy kto nałogowo pali potrafi odróżnić kolor dymu, intensywność jego zapachu, a także potrafi określić ich szkodliwość; Już nie wspominając o tym, że bardzo dobrze zna zjawiska, jakie dotyczą palenia w pomieszczeniach i na wolnym powietrzu;
Poza tym nie urodziłem się z papierosem w dłoni, więc dobrze wiem jak wygląda bierne palenie; Miałem z nim do czynienia na co dzień praktycznie przez 19 lat, bo tyle sam nie paliłem, ale chcąc nie chcąc przebywałem w pobliżu osób palących i pomieszczeniach, w których palono papierosy (głównie we własnym domu); Dokładnie wiem i pamiętam jaka jest różnica między paleniem czynnym, a biernym;
somekind napisał(a)
Ależ filtr to robi efektywnie, co nie znaczy, że doskonale. Niemniej jednak 80% syfu filtruje.
Nie znam wyników badań skuteczności filtrów, jednak jeśli procentaż tak wygląda, to sprawa wygląda nieźle - kamień spadł mi z płuca;
Ja nie twierdzę, ze od mijania palaczy na ulicy się umiera, po prostu jest to nieprzyjemne.
Jest nieprzyjemne, w to nie wątpię.
To ty kurczowo czepiasz się słówek i wymyślasz masę argumentów aby usprawiedliwić to że palisz. Prawiczek w zakresie palenia wyrobów tytoniowych? Ja bym to raczej określił - nie jestem idiotą który sam się truje i nie potrafi przestać i wziąć się za siebie.
Maść na ból d**y się przyda może?
To ty kurczowo czepiasz się słówek i wymyślasz masę argumentów aby usprawiedliwić to że palisz.
Palę bo lubię i nie muszę się usprawiedliwiać - zresztą nie mam takiego zamiaru; Robię to świadomie, starając się nie zatruwać życia niepalącym;
Prawiczek w zakresie palenia wyrobów tytoniowych? Ja bym to raczej określił - nie jestem idiotą który sam się truje i nie potrafi przestać i wziąć się za siebie.
Trafiony, zatopiony!
Maść na ból d**y się przyda może?
Przyda się - cały się nią wysmaruj, a ból istnienia w świecie ludzi palących i niepalących być może przeminie; I zmień kalesony, bo cholerny obciach chodzić w obszczanych.
Usprawiedliwiać się nie musisz, każdy robi co chce. Ja jednak mogę wyrazić, co myślę o paleniu, bo mamy jednak wolność słowa. Starasz się nie utrudniać życia tym niepalącym prawiczkom - bardzo dobrze. Wracając jednak do tematu, palenia gdziekolwiek indziej niż we własnym mieszkaniu należy zakazać, bo statystyczny palacz ma gdzieś to czy uprzykrza życie niepalącym czy nie.
Byłem w Anglii w roku 2011. Przed wizytą myślałem sobie, rozwinięty kraj, cywilizowani ludzie... Niestety na ulicach było chamskich palaczy jeszcze więcej niż w Polsce. Pewnie przez większe zarobki...
Obszczane Kalesony napisał(a):
Usprawiedliwiać się nie musisz, każdy robi co chce. Ja jednak mogę wyrazić, co myślę o paleniu, bo mamy jednak wolność słowa. Starasz się nie utrudniać życia tym niepalącym prawiczkom - bardzo dobrze. Wracając jednak do tematu, palenia gdziekolwiek indziej niż we własnym mieszkaniu należy zakazać, bo statystyczny palacz ma gdzieś to czy uprzykrza życie niepalącym czy nie.
Na szczęście takie oszołomy jak Ty o tym nie decydują i mają tyle do gadania co Żyd za okupacji.
Nie jestem za delegalizacją fajek, ale zdecydowanie nie życzę sobie, abym był wystawiany na smród z palących papierosów pochodzący. Podobnie z chlaniem na ulicy, czy, w przyszłości, paleniem jointów itp.
somekind napisał(a):
Tu nie chodzi o jakość powietrza, ale o smród. Wasz smród. Smród, który wydalacie nie tylko paląc, ale w ogóle przebywając gdziekolwiek, bo czuć to od waszych, przesiąkniętych smrodem ubrań.
Dokładnie to samo jest z kawą. Jak ktoś wypije kawę, to potem zionie od niego, że na wymioty zbiera. Ale nie będę opon pod sejmem palił by wprowadzili zakaz spożywania kawy.
Ale nie ukrywam, że byłem najbardziej zadowolonym Polakiem po wprowadzeniu zakazu palenia w miejscach publicznych ;]
Albo jak kupisz używany sprzęt jakiś... komputer.. samochód.. po osobie która paliła.
Miesiącami jeszcze potem śmierdzi.
Zawsze podoba mi się mina taksówkarza, gdy otwieram drzwi, bucha na mnie odór fajek i mówię, że wali fajkami i idę do kolejnej. Cóż, jego wybór, jego strata.
Palę bo lubię i nie muszę się usprawiedliwiać - zresztą nie mam takiego zamiaru; Robię to świadomie, starając się nie zatruwać życia niepalącym;
i jak tam, rzuciłeś w końcu?
Nie, nadal po staremu. Jakiś problem?
furious programming napisał(a):
Nie, nadal po staremu. Jakiś problem?
Nie wiem, czemu to ma być problemem dla innych, że ktoś doszedł do wniosku że niepotrzebne mu płuca i latami systematycznie pracuje nad ich degradacją. Można się tylko popukać w czoło i iść dalej.
No, chyba że byś palił tam gdzie ja przebywam, np u mnie w domu. Wtedy to co innego, ale tak to nie mam z tym problemu.