Czy jesteś szczęśliwy/szczęśliwa?

Czy jesteś szczęśliwy/szczęśliwa?
aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Po pierwsze, luda, opanujta się!
W sprawie depresji (klinicznej): nie twierdzę, że WYSTARCZY chcieć. Jeśli takie odnieśliście wrażenie to źle się wyraziłam (albo nie chcecie ze zrozumieniem czytać).
TRZEBA CHCIEĆ. (Kto zna różnicę między warunkiem koniecznym, a wystarczającym, hm?) Trzeba np. chcieć brać leki, chcieć coś wynieść z terapii, ale przede wszystkim, trzeba chcieć być szczęśliwym. A są na świecie natury depresyjne, ludzie, którzy po prostu lubią być w depresji, lubią być w centrum uwagi itp. Naprawdę są.
No, to mam nadzieję, że ten temat zakończony. Ja wiem, że to choroba, naprawdę.

Nie przepadam za dziewczynami-chłopami. Osobiście (i na pewno nie tylko ja) wolę gdy kobieta jest jednak subtelna nie tylko w swoim zachowaniu ale także słowach. Jest czuła i wrażliwa.

Yyy... spoko, ja nie przepadam za chłopcami-emo. Nie musimy być przyjaciółmi.

Pozujesz na laskę z fiutem i nic więcej.

Za młodu woliłam samochodziki niż lalki, od komputera odganiałam brata, nigdy nie miałam koleżanek tylko kolegów, wdawałam się w bójki, wolę lutować niż zmywać naczynia. Może jestem lastką z fiutem?

Aurel podałaś chyba trochę zbyt dosadny przykłady na 'miękkie kluchy'- trzeba było zatrzymać się na 'dziewczyna mnie rzuciła' lub zamienić dziecko na kotka

Masz absolutną rację, znów zbyt dosadnie i bum, oburzenie :P
Zdecydowałam się na przesadę w mej wypowiedzi, żeby uogólnić. Sedno sprawy jest takie, że niektórym umrze dziecko, a wychodzą z rozpaczy, innych dziewczyna rzuci i idą się wieszać. Tak, podziwiam silnych ludzi i gardzę słabymi. To bardzo brzydka cecha mojego charakteru, ale tak jest.
Ciekawa jestem, czy ktokolwiek tutaj powiedziałby "podziwiam słabych ludzi"...

Życie już łamało znacznie twardszych, więc na mnie tym wrażenia nie zrobisz.

O mój boże, 0x200x20 mnie nie podziwia, chyba pójdę się pociąć ;(

Jakoś nie rozumiem, czemu tak wiele osób staje w obronie słabości i rozpaczy. Nie no dobra, ja wiem, że trzeba się trochę posmucić po śmierci dziecka bo inaczej to jesteś nienormalny, ale wy tu robicie jakieś peany usprawiedliwiające WIECZNĄ NIESZCZĘŚLIWOŚĆ! Bo ciężko się pozbierać, bo to skomplikowane, przerasta mnie.
Chyba każdy ma na swoim koncie ciężkie chwile. Nie można powiedzieć, że mojsze są cięższe niż twojsze, bo mojsze zawsze są cięższe dla mnie.
Ale co ja tam wiem, przecież ja nigdy nie byłam PRAWDZIWIE nieszczęśliwa. Nie to co wy.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

O mój boże, 0x200x20 mnie nie podziwia, chyba pójdę się pociąć ;(

Cóż, że cię nie podziwiam to mało powiedziane. Jak dla mnie to masz empatie na poziomie przeciętnego otoczaka.

P1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1708
0

Przepraszam za wyrażenie które zaraz nastąpi, można je ocenzurować, można mnie upomnieć, ale ja słów cofać nie zamierzam :
Polaczek - [CIACH!]!
[CIACH!] tak, że jak widzę to co wyżej produkujesz to mam obraz pseudowykształciucha, który łyknął parę artykułów pewnie równie niekompetentnych ludzi i wypisuje to teraz. Gdybyś miał depresję, to byś wiedział, że człowiek czuje się jak stary, zmęczony życiem człowiek (podobne syndromy występuję przez zmiany hormonalne), mając właśnie wyje**** na problemy i cały świat, nie wiem skąd Ty bierzesz dziecko z dorosłymi problemami tutaj. Powiem Ci nawet więcej - dyskutować z Tobą nie zamierzam, myślę że idealnym miejscem do dyskusji na rzeczy o ktorych nie masz pojęcia jest dla Ciebie uczelnia, tam znajdziesz ludzi podobnych do siebie. Ja jednak nie gustuję w pseudonauce i nie wypowiadam się o rzeczach, których sam nie doświadczyłem, zresztą szkoda by mi było na to cennego czasu.

Zero treści, zero rozumu.
Skoro nazywasz znane i popularne książki psychologów pseudonauką to faktycznie lepiej nie dyskutuj bo i sensu nie ma za bardzo.
Powiem Ci tylko, że człowiek w depresji - zgadza się ma na wszystko wywalone i nic go już nie obchodzi. Ty jednak jakbyś pomyślał to zauważyłbyś, że pisałem o tym jak z taką osobą powinno się obchodzić. I nie, nie mam tu na myśli karmienia kaszką, kisielkiem itd.
Ty jednak zamiast myśleć wolisz dużo pieprzyć od rzeczy.

rnd
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Jakoś nie rozumiem, czemu tak wiele osób staje w obronie słabości i rozpaczy

Zupełnie źle to odbierasz. Mała analogia.
Jesteś kierowcą rajdowym, ścigasz się z innymi kierowcami z prędkości 200km/h. Nagle widzisz, że Twój kolega traci kontrolę nad pojazdem i uderza w bandę. Wywala go z bolidu i urywa głowę. Ty uważasz gościa za słabą cipkę bo najpierw wpadł w poślizg, a potem jeszcze urwało mu głowę, to znaczy, że miał słabą szyje i w ogóle jest słaby. Ty jesteś przecież taka mocna i nigdy nie urwie Ci głowy no i na pewno nie doprowadzisz do utraty kontroli.
Jak można określić Cię jako kierowcę? Jako silnego i mądrego, czy jako głupiego ignoranta?

aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Zupełnie źle to odbierasz. Mała analogia.
Jesteś kierowcą rajdowym, ścigasz się z innymi kierowcami z prędkości 200km/h. Nagle widzisz, że Twój kolega traci kontrolę nad pojazdem i uderza w bandę. Wywala go z bolidu i urywa głowę. Ty uważasz gościa za słabą cipkę bo najpierw wpadł w poślizg, a potem jeszcze urwało mu głowę, to znaczy, że miał słabą szyje i w ogóle jest słaby. Ty jesteś przecież taka mocna i nigdy nie urwie Ci głowy no i na pewno nie doprowadzisz do utraty kontroli.
Jak można określić Cię jako kierowcę? Jako silnego i mądrego, czy jako głupiego ignoranta?

Zupełnie źle to odbierasz. Takie wrażenie odnieśliście, bo użyłam ostrych słów, ale to nie jest to co uważam.
Cały czas odnosiłam się do ludzi:

  • wiecznie nieszczęśliwych
  • nie chcących wyjść z depresji
  • uważających, że jak już im się tragedia zdarzyła, to już mogą na zawsze być nieszczęśliwi
  • obwiniających za swoje nieszczęście wszystko inne, tylko nie siebie
  • ...i przede wszystkim krzyczących "nie rozumiesz, od razu widać, że nigdy nie byłaś prawdziwie nieszczęśliwa!"

Także twoja analogia jest zdeka dziwna, bo opisujesz człowieka, któremu zdarza się wypadek i kolejny wypadek, a on nie ma tu nic do powiedzenia i urywa mu głowę. Co w tej analogii jest byciem nieszczęśliwym, co jest tragedią, co jest próbą podniesienia się? Nie, chyba nie zrozumiałam analogii, albo nie wiem do czego ona jest.

LA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
polaczek17 napisał(a)

Zero treści, zero rozumu.
Skoro nazywasz znane i popularne książki psychologów pseudonauką to faktycznie lepiej nie dyskutuj bo i sensu nie ma za bardzo.
Powiem Ci tylko, że człowiek w depresji - zgadza się ma na wszystko wywalone i nic go już nie obchodzi. Ty jednak jakbyś pomyślał to zauważyłbyś, że pisałem o tym jak z taką osobą powinno się obchodzić. I nie, nie mam tu na myśli karmienia kaszką, kisielkiem itd.
Ty jednak zamiast myśleć wolisz dużo pieprzyć od rzeczy.

MIałeś, że się wypowiadasz ? A Ci psychologowie, którymi się inspirujesz mieli ? Konkrety proszę, a nie [CIACH!] o dupie Maryny. To co piszesz, to jak opisywanie idealnego stosunku przez dziewicę.

P1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1708
0

owned.
Masz racje. Psycholog, naukowiec, lekarz, biolog, neurolog. Oni wszyscy g**no wiedzą bo przecież nie znają tego po sobie. Co Oni tam mogą wiedzieć nie.

Tylko weź Ty się puknij w czółko i to ostro i zastanów. Okulista mimo, że ma dobry wzrok może leczyć chorych prawda?
Laryngolog, który ma znakomity słuch może leczyć niedosłyszących.
Psychiatra leczyć może takich jak Ty mimo, że z nim jest wszystko ok :x

Radzę zmądrzeć bo to co piszesz przypomina na myśl małe dziecko, które nie rozumie banalnych rzeczy i zaczyna krzyczeć bo coś jest nie po jego myśli...

rnd
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Chodzi o to, że depresja to niszczycielska siła, którą nie zawsze możesz kontrolować. Po takich tragediach jak śmierć dziecka (która z resztą postawiłaś w tej samej linii co rzucenie przez dziewczynę) ludzie często nie wracają do siebie więc wg. Twojej definicji na zawsze pozostają nieszczęśliwi. I wyśmiewanie się z tego i nazywanie słabością jest po prostu objawem głupoty i ignorancji a nie siły.

Marooned
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
0

Pomijając zaburzenia natury psychicznej, to człowiek sam decyduje czy jest szczęśliwy czy nie. I nawet jak nam się życie wali, rzuca nas partner, ukradną nam portfel etc, to mamy ekstremum lokalne zwane potocznie "dołem", ale to kwestia ogólnego pozytywnego myślenia by nadal uznawać, że generalnie jesteśmy szczęśliwi.

Wyszukiwanie powodów, dla których tak nie jest jest banalne. Też chciałbym mieć więcej wolnego czasu, kasy, hostess wachlujących w gorące dni, ale takie myślenie kradnie uczucie szczęścia, więc po co? Trzeba mieć realne marzenia i dążyć do nich, nie tracić czasu na gdybanie o niebieskich migdałach - szkoda życia.

Radośnie pozdrawiam :]

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.