Po pierwsze, luda, opanujta się!
W sprawie depresji (klinicznej): nie twierdzę, że WYSTARCZY chcieć. Jeśli takie odnieśliście wrażenie to źle się wyraziłam (albo nie chcecie ze zrozumieniem czytać).
TRZEBA CHCIEĆ. (Kto zna różnicę między warunkiem koniecznym, a wystarczającym, hm?) Trzeba np. chcieć brać leki, chcieć coś wynieść z terapii, ale przede wszystkim, trzeba chcieć być szczęśliwym. A są na świecie natury depresyjne, ludzie, którzy po prostu lubią być w depresji, lubią być w centrum uwagi itp. Naprawdę są.
No, to mam nadzieję, że ten temat zakończony. Ja wiem, że to choroba, naprawdę.
Nie przepadam za dziewczynami-chłopami. Osobiście (i na pewno nie tylko ja) wolę gdy kobieta jest jednak subtelna nie tylko w swoim zachowaniu ale także słowach. Jest czuła i wrażliwa.
Yyy... spoko, ja nie przepadam za chłopcami-emo. Nie musimy być przyjaciółmi.
Pozujesz na laskę z fiutem i nic więcej.
Za młodu woliłam samochodziki niż lalki, od komputera odganiałam brata, nigdy nie miałam koleżanek tylko kolegów, wdawałam się w bójki, wolę lutować niż zmywać naczynia. Może jestem lastką z fiutem?
Aurel podałaś chyba trochę zbyt dosadny przykłady na 'miękkie kluchy'- trzeba było zatrzymać się na 'dziewczyna mnie rzuciła' lub zamienić dziecko na kotka
Masz absolutną rację, znów zbyt dosadnie i bum, oburzenie :P
Zdecydowałam się na przesadę w mej wypowiedzi, żeby uogólnić. Sedno sprawy jest takie, że niektórym umrze dziecko, a wychodzą z rozpaczy, innych dziewczyna rzuci i idą się wieszać. Tak, podziwiam silnych ludzi i gardzę słabymi. To bardzo brzydka cecha mojego charakteru, ale tak jest.
Ciekawa jestem, czy ktokolwiek tutaj powiedziałby "podziwiam słabych ludzi"...
Życie już łamało znacznie twardszych, więc na mnie tym wrażenia nie zrobisz.
O mój boże, 0x200x20 mnie nie podziwia, chyba pójdę się pociąć ;(
Jakoś nie rozumiem, czemu tak wiele osób staje w obronie słabości i rozpaczy. Nie no dobra, ja wiem, że trzeba się trochę posmucić po śmierci dziecka bo inaczej to jesteś nienormalny, ale wy tu robicie jakieś peany usprawiedliwiające WIECZNĄ NIESZCZĘŚLIWOŚĆ! Bo ciężko się pozbierać, bo to skomplikowane, przerasta mnie.
Chyba każdy ma na swoim koncie ciężkie chwile. Nie można powiedzieć, że mojsze są cięższe niż twojsze, bo mojsze zawsze są cięższe dla mnie.
Ale co ja tam wiem, przecież ja nigdy nie byłam PRAWDZIWIE nieszczęśliwa. Nie to co wy.