Odnośnie porównania chodziło mi nie o porównywanie substancji, tylko porównanie sytuacji zamknięcia sklepów i zakazania handlu dopalaczami w trybie ekspresowym. Bo niektórzy doszukują się analogii do aptek, sklepów monopolowych, czy kiszonej kapusty. A to jest bez związku i bez sensu, bo czym innym jest handel nieznanymi substancjami do odurzania się pod pozorem sprzedaży "produktów kolekcjonerskich", a czym innym jest sprzedawanie znanych substancji (czy to leków, klejów czy alkoholu) które są dopuszczone do handlu nie przez obchodzenie jakichś luk w prawie, które mają określony cel działania, których działanie jest znane.
Można się zatruć alkoholem czy lekami. Ale może nie dzieje się to tak często, jak miało to miejsce w tym przypadku? IMHO to patologia, że nagle dziesiątki ludzi, w tym dzieci, "chorują" na to samo. Coś jest nie tak.
Jak wyczyścić organizm z alkoholu, paracetamolu czy butaprenu wiadomo. A jak z dopalaczy niekoniecznie, więc nawet lekarze mają związane ręce. To też jest nie tak.
A najbardziej nie tak jest to, że sprzedawcy mówią - "mamy coś, po czym dostaniesz odlotu, tak jak po narkotykach, ale oczywiście nie możemy powiedzieć, że to narkotyki, ani nawet sprzedawać jako normalną używkę, więc nazwiemy to >>produkt kolekcjonerski nie do spożycia<<, a ty już będziesz wiedział co z tym zrobić". Przecież nawet sama nazwa "dopalacze" sugeruje do czego to służy. Śmierdzi ściemą i oszustwem na kilometr. IMHO tak nie powinno być w normalnym państwie.
@Misiekd - skład jest podawany na wszystkim. Nawet na wędlinach masz napisane, że mięsa tam jest 50%, a reszta to saletra, woda i wypełniacze. Na opakowaniu zupek w proszku też masz napisany skład.
A czemu wódka i papierosy są w Polsce legalne, a narkotyki i podobne nie? To chyba kwestie kulturowe, a żadna władza nie będzie robiła rzeczy nieakceptowanych przez większość społeczeństwa.