"Dlaczego w biblii nie ma nic o dinozaurach?"
Bo Biblia to nie encyklopedia i o wielu rzeczach w niej nie ma?
Wibowit napisał(a) dzisiaj, 00:03:
somekind stwierdził, że zasady moralne są uniwersalne, a ty stwierdziłeś, że jak "przyciśnie, to ukradnie".
Jak przyciśnie, to ukradnie. To nie zmienia zasad moralnych. On wie, że źle robi, ale w tym wypadku nie praktykuje uczciwego zachowania. Mieszasz zasady moralne z praktykowaniem ich :P Lepiej już się nie wymądrzaj, ok?
Wibowit napisał(a) dzisiaj, 00:03:
Nie wiem czy chciałeś go obronić czy zmieniasz temat?
Czy przed Panem Wibowitem trzeba się "bronić"?
Jeszcze raz - ja zasugerowałem, że dzikie plemiona mają inne zasady moralne, niż większość cywilizacji, a ty napisałeś, że "jak przyciśnie to ukradnie". Gdzie tu jest jakiś związek?
Czy przed Panem Wibowitem trzeba się "bronić"?
Chodzi o obronę postawy przedstawionej w poprzednim poście, panie nieznający znaczenia słów.
Inne niż kto?
Bo ja jakoś nie widzę biegających po Polsce hord ateistów, którzy kradną, gwałcą i mordują, nie słychać o nich także na świecie. Widać, religia nie jest do tego potrzebna.
Praktycznie żadne państwo nie zostało założone przez ateistów i praktycznie nigdzie nie są oni większością. Dlatego prawo ogólnie jeszcze w dużej mierze czerpie z tradycji wierzących społeczeństw. A ateiści nie mają specjalnych praw dlatego, że są ateistami, dlatego nie mogą sobie pozwolić na więcej niż nie-ateiści. Proste.
Ty napisałeś, że standardy moralne są uniwersalne, niezależne od religii. Ale w dzikich plemionach afrykańskich mają swoje własne religie i obyczaje, które drastycznie różnią się od naszych. Mają inne podejście do przemocy, seksu, kanibalizmu, itd
Kościół jest przecież wspólnotą wiernych, czyż nie? Te wszystkie wspólne rytuały i obrzędy, sakramenty, msze, pielgrzymki i wspólne modły, wymagają społeczności, i scalają ją. Jesteś chyba jedyną wierzącą osobą, która temu próbuje zaprzeczyć.
Ale mieszasz skutek z przyczyną. Nawet jeśliby założyć, że ludzie chodzą do kościołów bo chcą się spotkać z innymi ludźmi to to i tak nie ma sensu, bo większość ludzi przychodzi do kościoła, stoi i śpiewa, ale kontaktu między ludźmi nie ma praktycznie żadnego. Zero rozmowy między ludźmi, księdza też się tylko słucha. Może trzeba zrobić jakąś ankietę, typu: czy chodzisz do kościoła dlatego, że jest tam dużo ludzi?
Nie wiem czy się mylę, ale chyba większość form antykoncepcji jest zakazana przez KK?
Przez KK tak, ale w Piśmie Świętym nie ma wprost napisane, żeby nie używać antykoncepcji. Ale dla przykładu piguły ingerują mocno w ludzkie ciało i mogą powodować szkody (oraz ewentualnie coś poprawiać; to drugie jest bardziej reklamowane). Podobnie palenie papierosów, picie alkoholu w dużych ilościach, obżeranie się itp itd są niezgodne z nauczaniem Pisma Świętego. Jak już napisałem - trzymanie się ściśle zasad PŚ wymagałoby bardzo dużej samodyscypliny, niewielu na to stać.
Katolicy (oficjalni) często mają inną interpretację PŚ niż KK co jest wyrazem tego, że nie są tak mocno zintegrowaną społecznością jak to sobie wyobraża somekind. Nawet wśród księży są podziały, część na coś przyzwala, część nie. Dlatego nawet niemożliwym jest by być w 100% zgodnym ze zdaniem hierarchów kościelnych, bo sobie nawzajem potrafią przeczyć.
W chrześcijaństwie grzechy dzielą się na lekkie i ciężkie. Lekkie to zdecydowana większość i nie powodują one wiecznego potępienia. Skupić się należy na unikaniu grzechów ciężkich. I to też ludzie robią.