Czy bóg istnieje?

Czy bóg istnieje?
OT
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
3

Tym bardziej głupie jest to, że wyznawcy zwalczają się wzajemnie.

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
0

Wyolbrzymiasz sprawę. Muzułmanie to nie tylko terroryści, a niechęć do Żydów raczej nie ma tła religijnego. Po prostu jest nieproporcjonalnie dużo Żydów wśród tzw elit i Żydzi mocno siebie nawzajem wspierają, kosztem innych społeczności. Pojęcie Żyd i żyd to dwa różne pojęcia, zapraszam do Wikipedii chociażby.

OT
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

Nie sądzę że wyolbrzymiam. Największe zbrodnie w dziejach ludzkości zostały dokonane z imieniem Boga na ustach i w imieniu Boga. Dawniej chrześcijaństwo, dziś to samo robią muzułmanie - chociaż nie na taką skalę no i realia sa inne.

Wspomnijmy chociażby najazd chrześcijan na Jerozolimę (rok 1099) - 40 000 ludzi wycięto w pień: mężczyzn, kobiet i dzieci. Takiej akcji nie zrobił nawet Hitler. Wyprawy krzyżowe były skierowane głównie przeciwko muzułmanom - czy jest więc czymś dziwnym że muzułmanie nienawidzą chrześcijan? Kto wie, czy to własnie nie wtedy pojawiły sie nakazy walki (także zbrojnej) z innowiercami, głównie chrześcijanami - takie zapisy zawarte są nawet w Koranie i niektórzy fanatyczni wyznawcy w imię tych zapisów planują ataki terrorystyczne. Ale to wszystko nie wzięło się znikąd.

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
0

Każdy może sobie gadać co chce napadając kogoś innego. Nie musi mieć to związku z religią, może to być czysto rasistowskie, albo w ogóle można napadać bez żadnych sloganów. Jednak propaganda przypisująca napaści jakieś pozytywne znaczenie religijne pozwala na zwiększenie poparcia społecznego dla takich czynów. A ja nie przypominam sobie, by kiedykolwiek Jezus nawoływał do napadania innych ludzi. Raczej była mowa o nastawianiu drugiego policzka.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
othello napisał(a):

Wspomnijmy chociażby najazd chrześcijan na Jerozolimę (rok 1099) - 40 000 ludzi wycięto w pień: mężczyzn, kobiet i dzieci. Takiej akcji nie zrobił nawet Hitler.

No faktycznie, on się w taki detal nie bawił.

Wyprawy krzyżowe były skierowane głównie przeciwko muzułmanom

Trzeba tylko pamiętać, że muzułmanie wcześniej wyrżnęli wielu chrześcijan.

Xitami
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

w sumie to "w pale się nie mieści"* gdy na tak proste pytanie tylu ludzi odpowiada tak głupio

  • tak mawiał policjant który przynosił mi cielęcinę (lata temu).
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1
othello napisał(a):

Nie sądzę że wyolbrzymiam. Największe zbrodnie w dziejach ludzkości zostały dokonane z imieniem Boga na ustach i w imieniu Boga. Dawniej chrześcijaństwo, dziś to samo robią muzułmanie - chociaż nie na taką skalę no i realia sa inne. Wspomnijmy chociażby najazd chrześcijan na Jerozolimę (rok 1099) - 40 000 ludzi wycięto w pień: mężczyzn, kobiet i dzieci. Takiej akcji nie zrobił nawet Hitler.

To chyba jakiś żart. Samo ludobójstwo w Wandei - popełnione na francuskich moherach w imię ateizmu - przyniosło około 200 tysięcy trupów. Był to odpowiednik pięciu rzezi Jerozolimy albo 80-ciu hiszpańskich Inkwizycji. Hitlerowcy potrafili w ciągu trzech dni wymordować 35-50 tysięcy mieszkańców Warszawy. Amerykanie w ciągu paru sekund zabili 100 tysięcy Japończyków, następne 100 tysięcy zmarło później w wyniku choroby popromiennej. Największe zbrodnie popełniono w imię nowoczesnych ideologii XX i XXI wieku - nazizmu, komunizmu i demokracji liberalnej.

msm
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
5

Wspomnijmy chociażby najazd chrześcijan na Jerozolimę (rok 1099) - 40 000 ludzi wycięto w pień: mężczyzn, kobiet i dzieci. Takiej akcji nie zrobił nawet Hitler

http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina
(przepraszam, nie mogłem się powstrzymać)

bogdans
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
3

Dla mnie odpowiedź na pytanie Czy istnieje bóg nie ma żadnego znaczenia (chociaż uważam, że nie istnieje). Istota tak potężna, że stworzyła Wszechświat nie interesuje się tym co myślą i jak postępują istoty o "nieskończenie" mniejszych możliwościach (tzn. ludzie). Pomysł, że bóg nagradza/karze ludzi jest dla mnie bardziej absurdalny od pomysłu żebym ja nagradzał/karał np. mrówkę za jej zachowanie.
W katechizmie jest chyba zdanie, że człowiek został stworzony na podobieństwo boskie. Taki pogląd świadczy o ogromnej ludzkiej pysze, a jeżeli jest prawdziwy, to świadczy o bardzo kiepskiej jakości boga - zbliżonej do jakości człowieka.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

Bogdans, poczytaj o jaskini Platona. Wszystko co namacalne jest wadliwym odbiciem ideału. Stworzenie na podobieństwo Boga przejawia się w posiadaniu duszy. Ale człowiek ma też niedoskonałe ciało, które implikuje skłonność do grzechu. Według teologii chrześcijańskiej człowiek dąży do ideału uosobionego przez Chrystusa. Gdy go osiągnie, zostanie zbawiony. To tak pokrótce.

fasadin
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4883
0

może niektórzy tego nie znają.

nightlight666
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 9
1

w tym co napisze, nie sugerujcie sie moim nick'iem.
Ktoś tu na tym forum poczuł się załamany, bo znudziło mu sie życie i nie wie co dalej,
każdy wychowany w rodzinie katolickiej, która jest nie tyle silnie wierząca, co pozornie "praktykująca", skazany jest na tego typu rozważania, bo zostało mu to wmówione od najmniejszego, a nie powinno tak być.. skoro od dzieciństwa uczą nas zasad moralności i pokory, to dlaczego wszyscy jak przyjdą święta tylko to próbują udawać? a nie każdy może sie tak zachowywać, bo w sumie było by miło, jak by każdy na świecie był uczciwy etc. pewnego dnia zdajesz sobie sprawe z tego, że nie ma różnicy, czy jeśli sie "pomodlisz" czy nie i tak na 99% stanie się to samo ( 1 % to błąd w wyniku ewentualnego spędzenia czasu w kościele, który może zmienić przebieg wydarzeń dnia i tym sposobem zyskuje jakiekolwiek znaczenie), miałem 2 wypadki na sportowych moto, nic mi nie jest, a ktoś mi wmawia że to dzięki Bogu? miał by znaczenie jak by zatrzymał kogoś wyjeżdżającego z drogi podporządkowanej ...... ale nie, to i tak jest chwała boga bo mnie uratował ( a nie liczyły sie moje umiejętności trenowane od ładnych paru lat...). Na tym przykładzie, ktoś któremu wbito do głowy katola, będzie nim mimowolnie, chyba że bardzo wcześnie zrozumiał że to tylko fajna bajka o utopijnym świecie, i "życiu" po życiu... i w każdym momencie zwątpienia w swoje życie będzie zaczynał wierzyć, bo człowiek potrzebuje wiary i jest na tyle słaby że na końcu pomyśli że jeśli ma mu to pomóc, to dlaczego nie uwierzyć? właśnie tak to działa, w tym jest siła tego, że przetrwało to 2k lat...
właśnie dla tego wiem, że Bóg to najpopularniejsza nazwa życiowego zwątpienia bądź pozornego celu życia..

co do nicku. jestem metalem, nie jakimś chorym szatolem a 666 to znak który deklaruje moją inność, może go używam dlatego, że jest zawarty w bajce "biblia" i oznacza to czego boja się katolicy, a nimi gardzę, więc znak jest odpowiedni. metal dla katolików to głos szatana, a dla mnie wyrafinowana forma muzyki, stworzona na zasadach takich samych jak "Cztery pory roku" Vivaldiego.. albo ich kościelne pieśni... tylko że trzeba mieć słuch żeby to usłyszeć.

02
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1176
3

co do nicku. jestem metalem, nie jakimś chorym szatolem a 666 to znak który deklaruje moją inność

Zupełnie jak tysiące innych dzieci, które dodają sobie do nicka 666, bardzo inne, oryginalne i twórcze [rotfl]. Sorry za OT.

OT
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
0x200x20 napisał(a):

co do nicku. jestem metalem, nie jakimś chorym szatolem a 666 to znak który deklaruje moją inność

Zupełnie jak tysiące innych dzieci, które dodają sobie do nicka 666, bardzo inne, oryginalne i twórcze [rotfl]. Sorry za OT.

Jeśli ma <20 lat to jest szansa że jeszcze z tego wyrośnie, jeśli nie to już może być ciężko. Ale większości z czasem przechodzi.

siararadek
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Najbardziej mnie zastanawia, co sprawiło, że ten wątek nagle stał się tak oblegany po długim czasie uśpienia.

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
0
bogdans napisał(a)

W katechizmie jest chyba zdanie, że człowiek został stworzony na podobieństwo boskie. Taki pogląd świadczy o ogromnej ludzkiej pysze, a jeżeli jest prawdziwy, to świadczy o bardzo kiepskiej jakości boga - zbliżonej do jakości człowieka.

Jezus Chrystus był podobny do ludzi we wszystkim oprócz grzechu. A dusza ludzka jest nieśmiertelna.

N4
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 193
1

Osobiście uważam, że wszystkie religie odnoszą się do jednego i tego samego Boga, a jego kształt, wygląd a nawet (w przypadku politeizmu) ilość zależy tylko i wyłącznie od tego, kto się na niego patrzy. Ja jestem katolikiem, ale nie wyobrażam sobie Boga jako starca z siwą brodą (ta postać została wybrana, gdy ewangelizowani byli Grecy - spójrzcie na Zeusa). Według mnie Bóg jest... światłem. Nie ma żadnej postaci, bo gdy spojrzy się w jego kierunku, oślepia nas jego światło.

Azarien
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
aurel napisał(a):

Mam kolegę, który pokazuje mi filmiki/zdjęcia różnych niezidentyfikowanych obiektów w kosmosie. Ja się zgadzam jak najbardziej z tym, że to co mi pokazuje, to ja nie wiem co to jest. Nie jestem jednak w stanie na podstawie tego, że nie wiem co to jest, wyciągnąć wniosku, że jest to statek kosmitów -_-' Kolega natomiast jest o tym święcie przekonany - no bo jak nie statek kosmitów, to co innego?

Pewnej nocy, udałem się w dokładnie ustalone miejsce (co do kilkunastu metrów) i patrzyłem na niebo w dokładnie ustalonym kierunku, aby o czasie określonym z dokładnością kilku sekund zobaczyć szybko sunący obiekt po niebie, jaśniejszy od wszystkich gwiazd.

czy to było UFO? czy to reptilianie skanują ludzi? a może boski rydwan…

Wolę oficjalną „bajkę”, że to antena satelity, który ustawił się dokładnie pod takim kątem do mnie i do słońca, bym zobaczył błysk.

bogdans
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

@Wibowit,

A dusza ludzka jest nieśmiertelna.
Taki pogląd to przejaw ludzkiej zarozumiałości - mam nieśmiertelną duszę więc mam w sobie coś boskiego.
Mrożek i Lem jechali samochodem z Warszawy do Krakowa w dniu wyborów. Przed maskę wytoczył im się kompletnie pijany, bełkoczący, menelowaty typ. Sprowokował taka wymianę zdań:

  • Wyobraź sobie, że on ma takie samo prawo głosu jak Ty i ja.
  • To jeszcze nic, pomyśl, że on ma również nieśmiertelną duszę.
Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
1

Dzięki temu, że dusza ludzka jest nieśmiertelna, po śmierci ludzie dostaną wieczną karę lub wieczną nagrodę. Chrześcijanie uważają, że wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi - czy dziecko nie ma żadnej cząstki rodzica?

Gjorni
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Naturalne, że zdrowy sceptycyzm i głód wiedzy (gdzie notabene drugie z pierwszego wynika) korelują z poziomem inteligencji tak płynnej, jak i skrystalizowanej. Warto jednak napomknąć, że spora część akademików wyraża swój ogromny podziw i szacunek dla praw rządzących naturą i specyfikacją znanego nam wszechświata. Einstein np., nazywał wszechświat bogiem (serio). Do samej śmierci nie mógł wyjść z podziwu nad porządkiem w jakim toczy się rzeczywistość. Tam gdzie pozornie panuje nieskończony chaos, mamy tak naprawdę do czynienia z idealnym porządkiem rzeczy.

Shalom
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Space: the final frontier
  • Postów: 26433
2

Artykuł wyssany z palca i prezentujący jak zwykle kunszt pseudonaukowców psychologów :D Bo co mi po tym że 18% osób o wysokim IQ to osoby wierzące, skoro nie ma tam żadnego punktu odniesienia w stosunku do osób ze średnim IQ. Pewnie różnica była w granicy błędu statystycznego więc tego nie opublikowali ;]
Zresztą ja tam się specjalnie "mniej inteligentny" nie czuje ;] Zresztą zupełnie nie widzę korelacji między sceptycyzmem czy głodem wiedzy, a religią. Religia (i filozofia) ze swojej natury odpowiada na zupełnie inne pytania niż nauka. No chyba ze bierzemy pod uwagę kreacjonistów - oni faktycznie zaniżają IQ wśród wierzących...

Gjorni
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Shalom napisał(a):

Zresztą zupełnie nie widzę korelacji między sceptycyzmem czy głodem wiedzy, a religią. Religia (i filozofia) ze swojej natury odpowiada na zupełnie inne pytania niż nauka.

Nauka może odpowiadać na pytania dotyczące wielu kwestii poruszanych w dziedzinie każdej religii - m. in. takich jak: cuda, prawdopodobieństwo istnienia boga, akt stworzenia i inne takie kwestie taktujące o procesach, które zachodzą w rzeczywistości. Nauka może również udzielać odpowiedzi na wiele problemów dziedziny filozofii. Nauka ze swego założenia i definicji nie zajmuje się moralnością i etyką. Religia jednak nie jest potrzebna do moralnej i etycznej egzystencji. Sceptycyzm natomiast prowadzi do kwestionowania rzeczywistości, do poszukiwania prawd ostatecznych, które notabene logicznie rzecz biorąc nie mogą zostać koniec końców poznane. Naturalną koleją rzeczy jest więc zakwestionowanie istnienia "nadprzyrodzonego bytu", który stworzył/tworzy znany nam wszechświat. Sceptycyzm jest procesem nieskończonym. Nie ma logicznych podstaw umożliwiających współistnienie sceptycyzmu i wyznawania religii w jednej osobie (mowa tutaj o religiach, gdzie podstawą jest wiara w byty nadprzyrodzone, zmartwychwstanie itd. typu katolicyzm, ewangelizm itd.) Jeżeli taka osoba jednak wyznaje jakąś religię, to stoi za tym więcej bardziej subtelnych procesów, na których omawianie to nie miejsce i czas.

OT
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
2

Religia jest po to, aby wyjaśniać to, czego nie wyjaśniła nauka. Czyli wygląda to mniej więcej tak, że wszystko to czego nie wyjaśniono naukowo przypisuje się jakiemuś bogu albo bogom. Kiedyś to bogom przypisywano pioruny, słońce też było bogiem a za głoszenie poglądu że ziemia krąży wokół słońca groziła kara śmierci (bo w biblii o tym nie ma).

Dzisiaj jest tak samo, patrzcie tylko na "cuda" które co i rusz się zdarzają. Tutaj nawet naukowe i bardzo proste wyjaśnienie nie wystarcza - ściślej, dla ludzi inteligentniejszych niż małpa wystarcza, pozostali ... cóż nie ma co komentować. Maszynka pracuje, a głównym celem jest dojenie "baranków" z kasy przez czarnych.

K5
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Tutaj,obok
  • Postów: 759
0

Masz racje @othello bogiem/bogami tłumaczono i tłumaczy się do dziś świat.

Shalom
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Space: the final frontier
  • Postów: 26433
2

Jeśli ktoś religią tłumaczy sobie zjawiska przyrodnicze to jest śmieszny, patrz: kreacjoniści o których pisałem ;)
Religia i filozofia starają się odpowiadać na zupełnie inne pytania -> na przykład po co żyjemy i po co istniejemy?
Nauka skupia się bardziej na środkach ("jak to się dzieje że żyjemy", "jak to się stało że powstaliśmy").

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
0

Nauka nie odpowiada na pytania typu skąd się wzięliśmy i po co istniejemy. Nie można też naukowo potwierdzić ani zaprzeczyć istnienia czegoś niemożliwego do zbadania (co wynika samo z siebie).

Nawet jeśli jest jakakolwiek zależność pomiędzy IQ a religijnością, to i tak bardzo wątpliwe by komuś zmienił się poziom IQ po zmianie poziomu religijności. No chyba, że celowo zaniedba naukę.

Moim zdaniem zależności są inne:

  • poziom religijności jest w dużej mierze zależny od stopnia komfortu życiowego - w bogatych krajach z kompleksowym socjałem poziom religijności jest generalnie niższy. Wynika to po prostu z lenistwa i zmiany priorytetów. Ludzie nie muszą się obawiać przyszłości, więc nie mają o co się modlić, tracą motywację. Zarabiają i wydają dużo pieniędzy i to im zabiera dużo czasu. A skoro poświęcają coraz mniej czasu na religię, to siłą rzeczy religia coraz mniej dal nich znaczy. Tak jak w podpisie Shaloma: "non nascuntur, sed fiunt christiani". Nikt nie rodzi się katolikiem czy muzułmaninem. Dopiero się nim staje. I może nim przestać być,
  • idąc dalej, poziom IQ jest w dużej mierze zależny od poziomu życia. Im lepsze jedzenie, im więcej rozrywek intelektualnych, im bardziej intelektualnie wymagająca robota, tym większe IQ. IQ to coś co daje się wyćwiczyć, tzn za pomocą treningów umysłu można zyskać kilka - kilkanaście punktów. Zresztą nie tylko IQ (pamiętajmy: IQ to to co mierzą testy na IQ i tyle), ale sprawność intelektualna w ogóle - jeśli przestajemy główkować na dłuższy czas to nasza bystrość spada.

za głoszenie poglądu że ziemia krąży wokół słońca groziła kara śmierci (bo w biblii o tym nie ma).

Akurat pogląd heliocentryczny rozpowszechniły właśnie osoby wierzące i praktykujące: Mikołaj Kopernik (Od 1497 roku sprawował funkcję kanonika warmińskiego, od 1503 scholastyka wrocławskiego, a od 1511 kanclerza kapituły warmińskiej.), Galileusz. I raczej żadna kara śmierci im nie groziła, przeceniasz siłę Świętej Inkwizycji.

edit:
Trochę mi zajęło pisanie :P

Azarien
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

których IQ wynosiło ponad 135 w wieku 10 lat. Badanie Termana oraz późniejsze analizy wyników, które otrzymał, wskazywały, że dzieci są generalnie mniej religijne od dorosłych
A co z tymi, których IQ wynosilo poniżej 135?

które jako dzieci miały IQ powyżej 140. W momencie badania ludzie ci byli w wieku od 38 do 50 lat. W życiu zaledwie 16 proc. spośród nich religia odgrywała istotną rolę lub była źródłem satysfakcji.
A co z tymi, których IQ wynosilo poniżej 140?

Jedyne co artykuł wykazuje, to że dzisiaj ludzie są ogólnie mniej religijni niż dawniej. Do tego nie trzeba badań naukowych, żeby zauważyć.
Zresztą „czarni” nie są w tym bez winy. I nie chodzi tylko o taki czy inny sposób prowadzenia się, co – jakby to nazwać – rozminięcie się z targetem.

Dla ilustracji, bo wielu o tym nie wie, jeszcze 50 lat temu typowy kościół katolicki wyglądał w środku tak:

m1.jpg

Dzisiaj, zwłaszcza na Zachodzie, coraz częściej wygląda tak:

m2.jpg

Sorry, ale jak chcę iść do cyrku, to idę do cyrku. A jak chcę iść do kościoła, to idę tam, gdzie wiem że zobaczę to co na pierwszym zdjęciu.

Spine
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 6969
5
Azarien napisał(a):

Jedyne co artykuł wykazuje, to że dzisiaj ludzie są ogólnie mniej religijni niż dawniej. Do tego nie trzeba badań naukowych, żeby zauważyć.

Nie trzeba żeby zauważyć, ale trzeba, aby udowodnić. Taka subtelna różnica między własnymi spostrzeżeniami, a potrzebą badań.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.