Czy bóg istnieje?

Czy bóg istnieje?
G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

Teraz kler trochę zmienił ton. Piekło to już nie jest cierpienie i męki, tylko wieczna tęsknota za Bogiem. Dlaczego człowiek, który przez całe życie nie potrzebował Boga po śmieci ma cierpieć ból z tęsknoty za Bogiem ,- tego nie wyjaśniono. Być może Bóg mu zmieni świadomość siłą i przeprogramuje mu mózg.

Tylko podobno człowiek ma wolną wolę. A jeśli człowiek sam się nawróci to przecież pójdzie do nieba. Ten nie nawrócony nie będzie tęsknił za Bogiem. Natomiast jeśli ten brat, który jest w niebie nie będzie cierpiał z powodu losu brata, to będzie grzeszył. Więc nie powinien być w niebie. Jeśli zaś by cierpiał, to znaczy że w niebie nie wszyscy są szczęśliwi. A przecież to w piekle ludzie mieli cierpieć, w niebie nie.

Czyli tradycyjnie: bełkot i same sprzeczności.

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1550
0

@gajusz800:

Ja nie jestem zbyt wierzący, ale czytałeś w ogóle ewangelie, czy budujesz takiego chochoła i w niego bijesz?

Łk 20,27-40
Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: „Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: «Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu». Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. Wziął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę”. Jezus im odpowiedział: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani są za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzaku, gdy Pana nazywa "Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba". Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją”. Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: „Nauczycielu, dobrze powiedziałeś”, bo o nic nie śmieli Go już pytać.

Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani są za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi

Co w skrócie oznacza, ze po śmierci będziesz zupełnie inną istotą z zachowaną świadomością swoją. Oznacza to też, że tą istotą bedziesz ma tyle inną, że nawet nie będziesz się wiązał w znane Tobie wiezi emocjonalne.
W skrócie odczytuje te słowa w taki sposób, ze Jezus (lub tak mu sie przypisuje) stwierdza, ze rzeczywistosc posmiertna jest zupełnie inna i nie mozemy do niej przykladac naszych miar.

Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją

To tez sugeruje jakąś formę apokatastazy i ze wszyscy beda "zyc w Bogu", co nie wyklucza, ze czesc bedzie przy tym w jakis sposob potepiona.

Z drugiej strony są tam słowa:

Lecz ci, którzy uznani są za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych
które sugerują, że osoby "nie uznane za godne" pozostaną martwe, tj znullowane, nieświadome, nieożywione.

ps. Słowa Jezusa (lub mu przypisywane) w ewangelii czesto tworzą obraz sprzeczny.

PS2. Co do doktryny kościoła katolockiego w kwestii życia po śmierci to:

  1. Zycie pośmiertne jest tajemnicą i nie jest wiadoma forma nieba oraz forma istnienia czlowieka po smierci, dopuszcza sie wiele wariantów wiary o zadnej nie mozna mowic, ze jest pewna. Te popularne i ciakwe warianty to:
    a. Apokatastaza - wszyscy zostaną zbawieni.
    b. Czlowiek po smierci umiera i zostaje wskrzeszony razem ze swoim udoskonalonym cialem.
    c. Czlowiek od razu po smierci przechodzi w zaswiaty
    i wiele innych.
    Co ciekawe uznaje sie jako pewnik istnienie czysca (wprost wynika z biblii) oraz brak wedrówki dusz i ponownych urodzin, chociaz w poczatkach kosciola w to wierzono.
G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

No oczywiście, w ten sposób można wszystko zawsze wyjaśnić. Będziesz inną istotą, wszystko będzie inne więc nie da się tego wyjaśnić. Wszystko jest tajemnicą, co jeszcze relatywnie niedawno nie przeszkadzało klerowi w oferowaniu usług wykupienia się pieniędzmi od piekła.

Także reakcją na jawne sprzeczności i niekonsekwencję zawsze może być że to jest wielką tajemnicą. Szkoda, że to nie działa w IT przy kontaktach z klientami albo przełożonymi

PaulGilbert
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1120
0

Kwestia piekła na podstawie Biblii i pism apokryficznych wygląda mniej więcej tak:
Jak powstało piekło:
Bóg postanowił stworzyć człowieka, jako istotę materialno-duchową, której z uwagi na tą stronę materialną mieliby pomagać aniołowie. "Prawa ręka" Boga czyli ten pierwszy z archaniołów uznał, że to jakiś chory pomysł, mówi Bogu, że to nie ma sensu, aniołowie się buntują, bo o ile racjonalne było służenie swojemu stwórcy, to bez sensu jakimś gorszym istotom. I tak powstało coś, co można nazwać pierwotnym grzechem czyli nieposłuszeństwo. Bóg powiedział do jednego ze swoich pierwszych "dzieci", że szanuje jego wolną wolę, ale jeżeli chce być nadal w tamtym świecie/wymiarze/przestrzeni (czy jak to tam można nazwać), to musi się dostosować albo odejść. Lucjan wybrał to drugie, razem z resztą niezadowolonych i odeszli. I to ta przestrzeń w której nie ma Boga jest właśnie nazywana potocznie piekłem, a mylnie przedstawiane jako nie wiadomo co. To po prostu miejsce, gdzie nie ma zasad, czyli panuje silniejszy, czy tez istoty doskonalsze. W odróżnieniu od takich miejsc na ziemi jak np. Korea Płn, gdzie dyktator nie ma nadprzyrodzonych mocy i musi się liczyć z tym, że jednak jeśli dojdzie do skrajnego niezadowolenia społeczeństwa, to istnieje możliwość przewrotu, i w jakiś sposób z ludźmi liczyć, to tam tego nie ma.

Życie na ziemi wg religii katolickie to taki test, który ma po prostu wykazać, czy przestrzegasz prostych reguł i nadajesz się do świata w którym one panują i właśnie dzięki temu ten świat jest doskonały (bo np. nie potrzeba policji, wojska, przemocy, nie musisz zamykać mieszkania, uczyć się samoobrony itd itp) czy wybierasz życie w świecie bez reguł. To właśnie kwestia tej wolnej woli. Upadły archanioł stara się udowodnić przez cały czas Bogu, a nawet jest przekonany, że mu się uda to udowodnić, że Bóg się mylił co do pomysłu z człowiekiem i przyzna mu prędzej czy później rację, w szczególności, jeśli pokaże ile zła sobie ludzie wzajemnie będą w stanie wyrządzać, skuszenie drobnymi pokusami. I tak rzeczywiście jest - niektórzy potrafią zabić dla jakichś kilkuset złotych nawet. Dowodzi w ten sposób, że prawdziwe piekło sobie stwarzają ludzie sami sobie.

Oczywiście to nie przeszkadza mu gardzić człowiekiem jako istotą słabą, stąd też te wszystkie obrazy piekła będące tego konsekwencją.

gabinetzabiegowy
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Kielce
  • Postów: 4
0
renderme napisał(a):
gabinetzabiegowy napisał(a):

Tylko jeśli Bóg nie istnieje, to po co to udowadniać?

Jak to po co? To fundamentalne pytanie ludzkości. Problem jest taki, ze jest to praktycznie niemozliwe do udowodnienia.

Jeśli Bóg nie istnieje i jesteśmy jednym z wielu gatunków na ziemi, to rodzimy się i umieramy, jak każdy inny organizm - i tyle.

Są pewne koncepcje religii bez bogów, zycia po śmierci itp. Rozne rzeczy ludzie wymyslaja, ale zgodnie ze standardową koncepcją ateizmu - tak :).

Skąd więc wizje ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną? Jeśli to tylko projekcja niedotlenionego mózgu to dlaczego się pokrywają?

Jesteś pewien, że są takie spójne? Brzmią bardzo ogólnikowo, z resztą to bardzo sporadyczne przypadki. Mój brat kiedyś jezdził na karetce jako lekarz, jak był młody i nigdy sie nie spotkał z tym, żeby ktoś w śmierci klinicznej coś zobaczył, wieć jest to rzadkie zjawisko. Nic to z resztą nie dowodzi.

Czy istnieje więc coś więcej?
Czy człowiek ma duszę, która w momencie śmierci opuszcza ciało, a jeśli ma, to gdzie ona wędruje?

Nie jest wiadome, czy ma duszę. Są pewne świadectwa mogące sugerować, że ma. Ocena ich prawdziwości jest kwestią subiektywną. Dużym argumentem przeciw posiadaniu duszy jest biologiczny charakter świadomości - świadomość człowieka i także jego zachowania oraz charakter są zależne od funkcjonowania mózgu. W wyniku urazów lub zmian chemii mózgu mogą nastąpić ogromne zmiany w zachowaniu człowieka i jego charakterze, co stanowi niestety pewien argument przeciw posiadaniu duszy.

Dokąd taka dusza miałaby iść, gdyby istniała. Różne koncepcje religijne na to odpowiadają - wróżenie z fusów.
Najbardziej podobało mi się stwierdzenie w "death note".

  1. Każdy człowiek w końcu umrze.
  2. Miejsce do którego pójdzie po śmierci to MU (odpowiednik programistycznego NULL).

Kiedyś usłyszałem ciekawą teorię, że po śmierci przechodzimy na wyższy level, a ciało, jest tylko "momentem przejściowym" - przechodzimy jak z przedszkola do szkoły.
Przechodzi nasza świadomość (dusza), może umysł - tego nie wiem. Tam gdzieś funkcjonujemy inaczej. Moze to przysłowiowe piekło i niebo są np synonimem tego na jakim "poziomie" siętam znajdziemy.

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1550
0

@gabinetzabiegowy:
Ludzie lubią się mamić takimi bajkami.

SN
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
renderme napisał(a):

@gabinetzabiegowy:
Ludzie lubią się mamić takimi bajkami.

Tak, np. takimi Latający_Potwór_Spaghetti

elwis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

„Czy bóg istnieje” – to jest źle postawione pytanie. Czy wybierasz wiarę w boga/Boga? To jest właściwe pytanie, bo pojęcie jest tak wieloznaczne i większość znaczeń i tak wymyka się jakimkolwiek dowodom. W mojej ocenie, cokolwiek wybierzesz, i tak wciąż możesz skutecznie opisywać i zrozumieć świat na swój sposób. Trzeba tylko właściwie rozumieć słowo Bóg – przyczyna wszystkiego czego przyczyny nie potrafię ustalić – jestem przekonany, że takie jest jego pochodzenie. Widzę pewne zalety w uosabianiu tego, np. dlatego, że ewolucja obdarzyła nas niesamowicie wyspecjalizowanym zmysłem społecznym (tak więc wiarę w Boga można trochę przyrównać do kopania krypto na GPU – nie do tego powstało, ale działa całkiem nieźle). To ułatwia myślenie o tym o czym bardzo trudno myśleć racjonalnie, zasada stawiania Go na pierwszym miejscu skłania do ekspansji kognitywnej; jest mocną przeciwwagą dla efektu WYSIATI (czyli tendencji do oceniania rzeczywistości na podstawie tego co się widzi, słyszy i rozumie). Ustawianie Go na szczycie hierarchii pozwala uzyskać należyty dystans do struktur społecznych, co też ma swoje dobre strony. Dodatkowo modlitwa i pozytywna afirmacja podnoszą na duchu. Wiara w Boga (jako tego który ogarnia sprawy) również personifikuje pewne zależności probabilistyczne, które zdają się działać i podnosić na duchu. Nie praktykuję żadnej religii teistycznej, ale w takim sensie, zdecydowanie wierzę w Boga.

PA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 62
0

Problem z istnieniem Boga jest taki, że nie sposób tutaj niczego dowieść ani wykluczyć. Jeden filozof powie: "nie mnóżmy bytów ponad potrzebę", drugi, za Pascalem, że "nie zaszkodzi uwierzyć"...

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

To jest bardzo proste, Bóg istnieje. Ale tylko w umysłach wierzących. Niektórzy widzą go wszędzie, nawet w drzewie. Problem w tym, że jeśli ktoś w drzewie zobaczy coś innego, to kieruje się go na badania psychiatryczne. Bóg jest jakoś specjalnie traktowany.

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1550
0
pasjonatka napisał(a):

Problem z istnieniem Boga jest taki, że nie sposób tutaj niczego dowieść ani wykluczyć. Jeden filozof powie: "nie mnóżmy bytów ponad potrzebę", drugi, za Pascalem, że "nie zaszkodzi uwierzyć"...

Jest bardzo wielu rzeczy, które są poza ludzkim poznaniem, to jedna z nich.
Druga bardzo banalna to przyszłość.
Zadajmy sobie takie pytanie:
Czy w roku 2024 bitcoin bedzie kosztował ponad 100 000$.

Nikt tego nie powie, mozna tylko argumentować za i przeciw.

Dla mnie są pewne argumenty za istnieniem absolutu:

  • złożoność świata
  • przyczyna pierwszego zdarzenia
  • zagadkowe dopasowanie wszystkich elementow przyrody
  • świadectwa wielu osób
  • powszechność wiary w Boga
    Są też poważne argumenty przeciw istnieniu Boga:
  • teodycea,
  • trudność odseparowania duszy od ciała - powiązanie świadomości z mózgiem/ciałem,
  • brak wiarygodnych dowodów jakiegokolwiek zjawiska paranormalnego,

Podobnie jak sędzia często wydaje sąd na podstawie wątpliwych dowodów, albo wyłącznie zeznań świadków, tak i tutaj każdy musi coś zadecydować i mieć opinie, a także... na coś w życiu postawić, bo w końcu teoretycznie taka decyzja ma znaczenie dla tego, jak będziemy żyć.

Ja osobiście obawiam się, że Bóg może istnieć, ale w niezrozumiałym dla nas sensie, jako jakieś elementy nadświadomości wszechświata, ale sądze też, że nie ma to dla nas znaczenia, bo jesteśmy biologiczną częścią przyrody i Bóg nie ingeruje w nasze życie, nie wchodzi z nami w personalną relację i nie zapewnia nam istnienia po śmierci w zrozumiałej nam formie (nie zapewnia zachowania tożsamości).

Nie jestem tego pewien, ale jakbym miał postawić 10 pln, to na to bym stawiał.

loza_prowizoryczna
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1628
0

Czy bóg istnieje?

A założymy się?

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

Widzę, że temat jest ciągle wałkowany a to przecież jest bardzo proste. Ludzie muszą mieć wytłumaczenie na wszystko co widzą dookoła siebie. Niestety, nauka nie wyjaśnia wszystkiego, więc tą resztę trzeba wytłumaczyć Bogiem. Każda religia ma swojego/swoich.

Jednak człowiek inteligentny chyba powinien rozumieć że to tak właśnie działa. Im więcej rzeczy wyjaśnia nauka, tym mniej zostaje dla Boga, dlatego nikt dziś już nie twierdzi np że Bóg ciska piorunami albo powoduje zaćmienie słońca.

Zawsze jednak będzie coś, co zostanie dla Boga także nie ma obaw. Dążenie do wyjaśnienia absolutnie wszytkiego jest jak dążenie do nieskończoności - dojdziemy do tego, ale zajmie to nam nieskończoną ilość czasu.

PaulGilbert
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1120
1
loza_prowizoryczna napisał(a):

Czy bóg istnieje?

A założymy się?

Z punktu widzenia spekulanta, sensownie być po stronie zakładu obstawiającej istnienie. Jeśli nic nie ma, to w zasadzie nic nie tracisz po śmierci. Jeśli jest to zyskujesz. Idalne Risk to Reward ratio :-D

jarekr000000
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: U krasnoludów - pod górą
  • Postów: 4728
1
PaulGilbert napisał(a):

Z punktu widzenia spekulanta, sensownie być po stronie zakładu obstawiającej istnienie. Jeśli nic nie ma, to w zasadzie nic nie tracisz po śmierci. Jeśli jest to zyskujesz. Idalne Risk to Reward ratio :-D

To jest wielokrotnie obalana bzdura logiczna.
Jeśli założyć tak absurdalną koncepcję jak jakiś bóg, który może jeszcze promować jakoś ludzi w niego wierzących - to równie dobrze może też istnieć bóg, który karze tych, którzy w niego wierzą, a szczególnie srogo tych, którzy wierzą ze względu na "zakład Pascala".

PaulGilbert
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1120
0

A jakie logiczne argumenty bardziej przemawiają za tym, że każe niż za tym, że promuje? Porównując do zachowań władców historycznych tutaj na ziemi, to jednak nadal bardziej logicznym wydaje się być po tej stronie zakładu.

QB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Lublin
  • Postów: 189
0

Jest pewien gość - Jason Breshears. Jason siedział 26 lat w więzieniu, gdzie większość swojego czasu spędził na czytaniu oldschoolowuch książek. Przeczytał ich na tyle dużo, że podjął próbę ustalenia timeline'u historii ludzkości. Oto wynik jego researchu: https://archaix.com/chronicon-pdfs :D
IMHO bardzo ciekawa lektura i na pewno procent prawdy w niej zawartej jest bardzo wysoki. Polecam też inne jego książki ;]

loza_prowizoryczna
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1628
0
jarekr000000 napisał(a):

Jeśli założyć tak absurdalną koncepcję jak jakiś bóg, który może jeszcze promować jakoś ludzi w niego wierzących - to równie dobrze może też istnieć bóg, który karze tych, którzy w niego wierzą, a szczególnie srogo tych, którzy wierzą ze względu na "zakład Pascala".

Ale zakład nie dotyczy kwestii nagrody i kary tylko istnienia...

PaulGilbert napisał(a):

Z punktu widzenia spekulanta, sensownie być po stronie zakładu obstawiającej istnienie. Jeśli nic nie ma, to w zasadzie nic nie tracisz po śmierci. Jeśli jest to zyskujesz. Idalne Risk to Reward ratio :-D

Ja tam uważam że całe nieszczęście ludzkiego poznania zaczyna się od zabawy pojęciowej w nieistnienie. O np. takie zero, za cholerę nie odniesiesz go do rzeczywistości, umysł dostaje zawiasu jak próbuje przez nie dzielić, mnożenie to trochę takie gwałcenie logiki dla gwałcenia (ale akurat matematycy to lubią). Nikomu przez lata nie było potrzebne aż w końcu dla zabawy wymyślił je jakiś hindus.

Cierpimy przez to wszyscy do dziś :(

W0
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3810
0
PaulGilbert napisał(a):

A jakie logiczne argumenty bardziej przemawiają za tym, że każe niż za tym, że promuje? Porównując do zachowań władców historycznych tutaj na ziemi, to jednak nadal bardziej logicznym wydaje się być po tej stronie zakładu.

Tutaj przyjmujesz założenie, że wspomniana istota wyższa będzie się zachowywała zgodnie z twoją logiką. W tym wypadku jako kontrargument wystarczy wspomnieć, że owa istota wyższa nie musi się zachowywać w sposób zrozumiały dla człowieka - co zresztą w Biblii było wielokrotnie wspominane.

PaulGilbert
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1120
0

Nie masz logicznych podstaw aby zakładać brak logiki w powstaniu wszechświata. Wręcz przeciwnie - wszystko mam wrażenie jest tak logicznie we wszechświecie poukładane matematycznie, że jakaś istota dysponująca rozumem i logiką musiała to stworzyć. Taka idealna harmonia matematyczno-logiczna nie mogła być dziełem przypadku.

WhiteLightning
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3306
1

Zaklad Paskala -> to nie jest tak ze nic nie tracisz. Aktywnie praktykujac (bo inaczej wg KK nie zostaniesz zbawiony) poswiecasz na to min. 200h rocznie -> 50+ tygodni, srednio 2h na tydzien na zebranie sie pojscie na msze, powrot itp. + troche swiat obowiazkowych. Do tego ofiara na msze (zalozmy skromnie 5zl co tydzien + koleda raz w roku ) wiec mamy 300zl. Teraz to wszystko mnozymy np. przez 70 lat i to "nic" w przypadku przegrania zakladu robi sie calkiem spore.

Teraz dalej -> istota wszechwiedzaca implikuje istnienie przeznaczenia. Jak sie to ma do wolnej woli czlowieka?

loza_prowizoryczna
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1628
0
WhiteLightning napisał(a):

Teraz dalej -> istota wszechwiedzaca implikuje istnienie przeznaczenia. Jak sie to ma do wolnej woli czlowieka?

Panowie, myślenie jednowątkowe jest passe, tu trzeba spekulacji!

wemibo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: okolice Warszawy
  • Postów: 128
0

Ja bym zasiał ziarno niepewności wśród pewnych - jeżeli ktoś potrafi wyobrazić nieskończoność czasu i przestrzeni, istnienie czegoś (np. wszechświata) od zawsze to szacun. Mnie to przeraża niejako i mimo że to nie jest żaden dowód, to przynajmniej wiem, że nic nie wiem na istotne tematy.

PaulGilbert
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1120
0
WhiteLightning napisał(a):

Aktywnie praktykujac (bo inaczej wg KK nie zostaniesz zbawiony) poswiecasz na to min. 200h rocznie -> 50+ tygodni, srednio 2h na tydzien na zebranie sie pojscie na msze, powrot itp. + troche swiat obowiazkowych.

Ale to w zasadzie dzięki religii masz niedzielę wolną ;-P więc nawet jeśli zakładasz że tracisz godzinę, to w rzeczywistości zyskujesz 7 :-D

Teraz dalej -> istota wszechwiedzaca implikuje istnienie przeznaczenia. Jak sie to ma do wolnej woli czlowieka?

Dlaczego uważasz, że znajomość przyszłości musi zakładać wpływ na tę przyszłość. Zresztą czas jest względny.

wemibo napisał(a):

Ja bym zasiał ziarno niepewności wśród pewnych - jeżeli ktoś potrafi wyobrazić nieskończoność czasu i przestrzeni, istnienie czegoś (np. wszechświata) od zawsze to szacun. Mnie to przeraża niejako i mimo że to nie jest żaden dowód, to przynajmniej wiem, że nic nie wiem na istotne tematy.

Czas i przestrzeń są charakterystyczne dla danej czasoprzestrzeni i względne. Generalnie uwzględniając materię i antymaterię to tak na prawdę wszystko sprowadza się do zera. I to jest niesamowite.

wemibo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: okolice Warszawy
  • Postów: 128
0

à propos dyskusji nt wolnej woli - to zabija wszelką dyskusję 'amatorów':

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wolna_wola

SL
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1132
0
PaulGilbert napisał(a):

A jakie logiczne argumenty bardziej przemawiają za tym, że każe niż za tym, że promuje? Porównując do zachowań władców historycznych tutaj na ziemi, to jednak nadal bardziej logicznym wydaje się być po tej stronie zakładu.

Bo na przykład prawdziwy bóg się jeszcze nie ujawnił i lepiej jest w nic nie wierzyć niż w coś fałszywego? Albo bóg ma wyj*** czy ktoś się modli czy nie, bo ma inne kryterium? Albo bóg jest miłościwy i patrzy na każdy przypadek indywidualnie? Bo szczerze mówiąć to bóg byłby bardzo okrutny, gdy coś tak bardzo losowego jak stosunek człowieka do religii (który zależy od tak wielu czynników jak wychowanie, normy społecznie, psychika, zdrowie psychiczne) wpływałoby na życie wieczne

W0
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3810
1
PaulGilbert napisał(a):

Nie masz logicznych podstaw aby zakładać brak logiki w powstaniu wszechświata. Wręcz przeciwnie - wszystko mam wrażenie jest tak logicznie we wszechświecie poukładane matematycznie, że jakaś istota dysponująca rozumem i logiką musiała to stworzyć. Taka idealna harmonia matematyczno-logiczna nie mogła być dziełem przypadku.

Twoja wypowiedź to złożenie dwóch błędów logicznych.

  1. Po pierwsze - to, że nie mam dowodu na X nie oznacza jeszcze, że przeciwieństwo X to prawda. W tym przypadku to, że nie mam dowodu na brak logiki we wszechświecie nie oznacza, że wszechświat jest uporządkowany. Oznacza to jedynie, że nie potrafię dowieść, że we wszechświecie nie ma logiki (co nie jest prawdą).

  2. Po drugie - uzasadniasz swoją rację swoją percepcją. Jest to złożenie dwóch dobrze znanych nam błędów poznawczych:

  • z jednej strony jako ludzie jesteśmy podatni na szukanie odpowiedzi, które potwierdzają nasze poglądy
  • z drugiej strony jesteśmy ograniczeni naszą wiedzą i wybieramy wytłumaczenia, które rozumiemy. Kiedyś o piorunach myślano, że zsyła je Zeus - bo ludzie nie potrafili opisać zjawisk stojących za burzą, więc było to najlepsze wytłumaczenie. Równie dobrze może być z twoją percepcją nt. uporządkowania wszechświata bo to, że duży zbiór cząstek zachowujących się chaotycznie może doprowadzić do powstania niechaotycznej całości jest jak najbardziej udowadnialne.
loza_prowizoryczna
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1628
0
wartek01 napisał(a):

Równie dobrze może być z twoją percepcją nt. uporządkowania wszechświata bo to, że duży zbiór cząstek zachowujących się chaotycznie może doprowadzić do powstania niechaotycznej całości jest jak najbardziej udowadnialne.

Może w fizyce, w IT powoduje jedynie inflację kosztów. Chociaż czekaj, w fizyce też chyba mają jakąś inflację.

PaulGilbert
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1120
0
wartek01 napisał(a):

Jak to mówią na giełdzie - kupuj plotki, sprzedawaj fakty :-D

W0
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3810
1

@PaulGilbert: nie za bardzo rozumiem o co chodzi.

Dla mnie istnienie istoty wyższej, takiej, która z definicji jest poza naszą percepcją i logiką, nie może zostać udowodnione przez naszą logikę czy percepcję. Można ją jedynie przyjąć na wiarę - a to już jest kwestia indywidualna każdego z osobna. Próby racjonalizacji wiary są z góry skazane na niepowodzenie w warstwie logicznej - i tyle.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.