Dalsze drogi kształcenia po mgr inż

Dalsze drogi kształcenia po mgr inż
SI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 80
0

Kilka lat temu skończyłem studia II stopnia. Chciałem od razu iść na III stopień, niestety nie wyrobiłem się z pracą dyplomową, a rok później kierunek nie ruszył. Teraz mam 30 lat i klepanie CRUD-ów przestało mnie satysfakcjonować. Chcę rozwinąć skrzydła.

Co można dalej robić?

  1. Dalsze kształcenie? Trzeba było lepiej się uczyć w liceum, startować w olimpiadach i iść na lepszą uczelnię. A teraz to można iść na podyplomowe (coś konkretnego czy strata czasu?) lub odświeżyć temat III stopnia, jeśli nie jest za późno.

  2. Dostać się do firmy, gdzie umiejętności ze studiów faktycznie się przydają i robisz coś więcej niż klepanie CRUD-ów, np. ostatnio na topie jest AI.

  3. Uczyć się samemu, tworzyć coś samemu i próbować ze startupami. Od lat nastawiam się na to, tylko nie mogę się zmotywować, wszystko mam niepoukładane i widocznie potrzebuję bata, którym może być np. profesor na uczelni.

Edit: Dopuszczam zmianę miejsca zamieszkania i w ogóle zmianę środowiska.

Spine
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 7103
7

Skoro już skończyłeś mgr inż., to chyba wiesz, czego się spodziewać po dalszych studiach. Ja bym nie liczył na magiczny boost umiejętności...

A jeśli potrzebujesz bata, żeby przysiąść do prostego tutoriala z technologii, których jeszcze nie spróbowałeś, to możesz potrzebować terapii, a nie nauczyciela.

S4
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1268
2
  1. Pytanie w jakim kierunku jak już to ja bym szedł w coś poważnego jakies biotechnologie, genetyka itp.
  2. Takich firm jest mało a stanowsik na których ludzie mogą coś decydować jeszcze mniej. Jak nie masz tematu w jednym paluszku to będziesz klepał Crudy dla ai.
  3. Własny startup/projekt/firma który ma zarabiać wymaga bardzo dużo pracy spoza IT. Jak potrzebujesz bata to się zwolnij ale prawie na pewno za 6 miesięcy będziesz szukał etatu.
K6
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 31
0
  1. Dalsze kształcenie - znam osoby na studiach III stopnia, które były rozczarowane warunkami na uczelni. Czasu na faktyczną pracę badawczą jest mało, masz na głowie tony papierologii, publikacje na siłę, bo muszą być punkty, no i zajęcia ze studentami, gdzie tłumaczysz po raz n-ty jak działa if. Znacznie bardziej wydajny jest rozwój na własną rekę, o ile masz pomysł na siebie.

  2. Nowa firma - dobry pomysł, ale nie napisałeś czy emigracja wchodzi w grę? W takim USA masz znacznie większą szansę na projekt, gdzie wszystko musi działać na najwyższym poziomie (np. miliony zapytań na sekundę). Zachód Europy to też już poziom wyżej. Strzelam, że lekko 80% projektów w Polsce to mało rozwoje projekty wysyłane w celu cięcia kosztów, bo nie są krytyczne dla działania firmy.

  3. Uczyć się samemu to świetny pomysł, bo uczysz się dokładnie tego czego chcesz. Niestety z doświadczenia wiem, że bywa z tym różnie. 8h intensywnego klepania na etacie, jakieś nadgodziny żeby nadgonić temat do końca sprintu. Potem jakiś trening żeby nie zwariować od siedzenia przy kompie i często zostaje tylko czas na prysznic, kolację i jakąś chwilę relaksu. Z wiekiem jakoś coraz gorzej jest z czasem, jak planujesz założenie rodziny to już w ogóle. Aczkolwiek sam stosuję tą metodę na zasadzie ile się uda tyle porobię, jest lżejszy okres to więcej, jest zapiernicz to mniej.

GO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 141
3

Ale czego chcesz się uczyć na tych studiach? Albo chociaż podaj co wcześniej studiowałeś, bo tego też nie wiadomo.

Miałeś bata nad głową i mimo to nie wyrobiłeś się z pracą.
Ludzie się boją robić nowe i nieznane rzeczy bo tak działa gadzi mózg, dlatego ludzie często potrzebują nauczyciela, który ich poprowadzi za rączkę, czyli pokaże jak coś wykonać.

99xmarcin
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2420
0

To emigruj do US zamiast robić doktorat na podrzędnych polskich uczelniach które znajdują się w ogonach wszystkich rankingów.
Ostatecznie jako substytut powyższego możesz się zaciągnąć do jakiegoś FAANGa typu Google czy Meta, jak się wykażesz to po 3 latach zapierdolu (ale nie gorszego niż przy doktoracie a o niebo lepiej płatnego) dostąpisz zaszczytu napisania czegoś nieszablonowego.

Najlepiej to zrobić jakiś projekt open source z tematu który cię interesuje (np. AI) i podpierać się nim w rekrutacjach.

Polskie uczelnie jeśli chodzi o współczesne IT typu AI, systemy rozproszone, kryptografia czy kryptowaluty (choć tutaj mamy pewne osiągnięcia) odstają od tych amerykańskich. Ale prawdziwy postęp dokonuje się w US w firmach prywatnych...

SI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 80
0
0xmarcin napisał(a):

Ostatecznie jako substytut powyższego możesz się zaciągnąć do jakiegoś FAANGa typu Google czy Meta

A właśnie, bo słyszę o ludziach, co ostro się przygotowują, żeby aplikować do Google / Meta / Microsoft. Ale czy to nie takie same kołchozy jak np. Comarch? Jeśli nie masz szczególnych umiejętności i nie jesteś w czymś wybitnym, to i tak skończysz jak CRUD-owiec ze standardową pensją i nie będziesz zajmować się niczym ciekawym? Bo też myślę o takiej opcji, żeby spróbować.

SI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 80
0

Po 2 latach stoję dokładnie w tym samym miejscu, ale samo nie przyjdzie, tylko trzeba podjąć działania.

No to tak:

Ad 1. Też doszedłem do wniosku, że studia doktoranckie mogą być stratą czasu. Znam osoby, co zaczęły i przerwały. Jeśli chcesz zostać na uczelni, to tak. Jeśli nie, a chcesz mieć tylko tytuł, to są jeszcze inne drogi. W Polsce i na świecie można zrobić doktorat na 3 sposoby:

  • na uczelni
  • z wolnej stopy
  • w ramach pracy w firmie
  • program doktorancki (USA, UK, DE)
  • independent researcher (UK)

Istotą studiów doktoranckich jest praca badawcza. Promotorzy odrzucali moje propozycje, bo to tematy na pracę inżynierką lub magisterską. Za granicą takie tematy są powszechne i na etapie realizacji pojawiają się zagadnienia do dalszych badań. Gdybym obronił pracę magisterską na czas i złożył papiery na III stopień, to promotor by mi sam wymyślił temat. Niekoniecznie byłbym z niego zadowolony. Jednak w Polsce jest inne podejście. Kolejny problem to zbyt niski poziom na polskich uczelniach. Dziś jest bum na sztuczną inteligencję. Na studiach mieliśmy ten przedmiot i wiedza o 10 lat do tyłu. Nie zaciekawili mnie w ogóle. Trzeba uczyć się samemu z dobrych źródeł, dużo czytać, samemu poszukiwać, a kto choć raz zajrzał do literatury podanej na pierwszym wykładzie? Jak to jest na studiach, zwłaszcza gdy mieszkasz z innymi, a szczególnie w akademiku, to wiadomo.

Dlatego znacznie lepszą propozycją mogą być studia podyplomowe, ale na wysokim poziomie i w takim trybie, aby pogodzić je z pracą na etacie (lub z własnym biznesem, jeśli ktoś prowadzi). Uzupełnić wiedzę na tematy, w których chcesz się rozwijać. Dopiero wtedy zrobić doktorat.

Trzeci pomysł to szkolenia i kursy, gdzie też będziesz mieć poświadczenie, że zdobyłeś jakieś umiejętności, że masz wiedzę na jakiś temat. I tu mam pytanie do Was, czy kojarzycie takie, które faktycznie warto zrobić? Mówimy o poważnych szkoleniach, które mają wartość i faktycznie dużo wniosą, a nie o Codility, Udemy, itd.

Ad 2. Jako junior powinienem częściej zmieniać firmy w celu nabywania doświadczenia komercyjnego. Trzymałem się jak rzep jednej, gdzie nie było co robić. Dziś jestem seniorem, ale wpadam w taką samą pułapkę, co wszyscy, czyli jest stabilna robota, czy się stoi, czy się leży, a teraz każdy się modli, aby projekt się nie skończył, bo jak trzeba będzie pójść gdzie indziej, to od nowa trzystopniowe rekrutacje, live coding, trzepanie ze wzorców projektowych i wychodzi, że stażysta umie więcej od ciebie.

Czy warto iść do FAANG? Oglądałem trochę wywiadów na YouTube i wychodzi na to, że nie. Organizacja pracy wygląda podobnie. Dają kilka miesięcy na nauczenie się ich własnych technologii. Dlatego tak trudno tam się dostać, bo inwestują w ciebie dużo kasy i szukają ludzi, którzy faktycznie coś potrafią, nie Reacta, bo tego się nauczysz, ale na przykład zoptymalizować bazę danych, przyspieszyć ruch na serwerach, napisać wydajniejszy kod, wydajniejsze algorytmy, a tu przydają się zaawansowana algorytmika, matematyka, logiczne myślenie, a przy bardziej zaawansowanych tematach także inne przedmioty, np. fizyka. Poniżej wywiad z Tomaszem Czajką, jak wyglądała praca w Google i SpaceX.

Dużo jest też wywiadów z Wojciechem Zarembą, twórcą ChatGPT i gdzieś chyba też opowiadał o pracy w Open AI. Jak znajdę, to podrzucę.

Chętnie też poczytam o pracy w FAANG i innych firmach, gdzie robi się coś ambitniejszego niż klepanie CRUD.

Ad 3. Największą satysfakcję miałem zawsze z tworzenia własnych projektów. Tylko słabo było z czasem. Na studiach wybierałem ambitne projekty i ich nie kończyłem. Często zbyt długo się zastanawiałem nad wzorcami, jakich technologii użyć, jak pisać kod i przez to traciłem wiele czasu. Trzeba pisać funkcjonalności, a potem zmieniać kod.

Na etacie niestety tego czasu zaczyna brakować. A może to tylko wymówka? W szkole też spędzaliśmy dużo czasu, a jednak po godzinach każdy coś klepał. Może inne obowiązki, czynności, których nie musieliśmy wykonywać za czasów szkolnych, pożerają cenny czas i dlatego jest go mniej?

Z etatu nie chcę rezygnować, ale muszę wygospodarować czas, aby iść dalej.

Podsumowując, chciałbym jednak rozwijać coś własnego, bo pomysły co jakiś czas przychodzą, ale:

  • brakuje horyzontów i trzeba obracać się w środowisku, które pozwoli zauważyć jakieś braki, problemy do rozwiązania, wyzwania ludzkości
  • brakuje wiedzy teoretycznej i to jest pierwszy krok, aby nadrobić materiał z liceum i studiów (to też poszerzy horyzonty i otworzy nowe drogi)
  • trzeba odrzucać myśli typu "a po co?" "nie dam rady" i jak coś się zacznie, to dokończyć (a może też nie porywać się z motyką na słońce)

Ale chcę też wspiąć się wyżej i jednak zrobić doktorat.

Ktoś wyżej pisze, aby wyjechać. Trzeba to było zrobić lata temu. Wiele rzeczy zawaliłem już w liceum, a tak to bym się dostał na lepszą uczelnię, choć nie próbowałem.

Teraz w dobie AI to wszystko powinno być łatwiejsze.

Czy to biznes przyczynił się do największego postępu w dziedzinie AI, a nie uczelnie? Takie odnoszę wrażenie, że dziś rozwój jest w przedsiębiorstwach, a uczelnie, zwłaszcza w Polsce, tkwią w swoim ograniczonym horyzoncie, gdzie wiedza nie posuwa się do przodu, bo nie ma motoru napędowego.

Teraz jest moda na fizykę kwantową i kosmos. Pewnie w tym kierunku bym szedł.

RequiredNickname
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 661
1

Mam wrażenie że przesiedziałeś lata w małej liczbie firm otrzymując tytuł seniora za dupogodziny i nagle się obudziłeś że świat poszedł do przodu.

  1. Żeby być zadowolonym ze swojej pracy nie musisz wypruwać sobie żył żeby załapać się do „topowych” firm. Ogólnie brzmi jakbyś na siłę chciał sobie coś udowodnić.
  2. Życie to nie tylko praca, często robienie swojego swoim tempem w fajnej firmie aby wygospodarować czas na życie i rodzinę to coś o wiele lepszego niż status zatrudnienia w mecie widoczny na LinkedIn
SI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 80
0

Nie zamierzam rezygnować z etatu. Za rok świętuję 10-lecie w obecnej firmie.

Po prostu mam poczucie, że marnuję życie, klepiąc CRUD dla klientów, kiedy stać mnie na więcej.

Chcę ewaluować różne ścieżki kariery i przewidzieć konsekwencje, zanim wykonam ruch.

FAANG nie ma sensu, bo będziesz robić to samo, chyba że ci się poszczęści.

Doktorat dalej mnie kusi. Mój promotor radził, aby spędzić kilka lat w biznesie i dopiero wtedy iść na III stopień. Tylko minęło już 10 lat od opuszczenia murów uczelni. Nie ma limitu wieku, ale pewne programy mogą być dla mnie niedostępne. Kolejna kwestia to czy doktorat robić na uczelni i na jakiej. Średnio mi się widzi prowadzenie zajęć ze studentami.

Studia podyplomowe też można zacząć w każdym wieku i są odpłatne. Rozważam taką opcję, aby nadrobić zaległości i poszerzyć wiedzę z konkretnej dziedziny. Zanim pomyślałem o doktoracie, to chciałem iść na matematykę, byle coś jeszcze studiować, bo do 26 roku życia miałbym zakwaterowanie i bilety ulgowe. Może to nie był głupi pomysł.

Kursy i szkolenia można robić online, ale poza certyfikatami nie masz tytułu i nie bierzesz udziału w pracach badawczych.

Muszę nadrobić zaległości ze studiów (na przykład wziąć literaturę z dobrej uczelni i samemu przerobić). A może nie ma sensu samemu, tylko iść na dobrą podyplomówkę i tam nadrobić. Ktoś kojarzy, jak to wygląda w Polsce? Nie mam tylu osiągnięć ani takich wyników, by od razu starać się na dobrą uczelnię.

Załóżmy kilka scenariuszy:

  1. Idę teraz na doktorat tam, gdzie mnie przyjmą i pewnie skończy się to tak, że ani nic nie wyniosę, ani nie będę robić nic ciekawego, co mi przyniesie satysfakcję, tylko tak jak pisze wyżej kowal61 będę musiał prowadzić zajęcia i uzupełniać tony papierów. Ze względu na wiek mogę nie załapać się na nic ciekawego.
  2. Poświęcam kolejny rok na nadrobienie zaległości, a czy to mi otworzy furtkę do studiowania na lepszej uczelni, nawet za granicą? Może być też bariera wieku.
  3. Próbuję innych sposobów, by dostać się świata naukowców, tylko za bardzo nie wiem, jak, bo wszystkie programy są dla młodzieży.
  4. Doktorat z wolnej stopy, w międzyczasie nadrabiam zaległości - w teorii proste - szukam promotora, prowadzę badania, mam tylko termin do obrony i to mi się wydaje najlepszy pomysł, aby pogodzić etat, studia i jeszcze własne projekty. Tylko nie znam nikogo, kto tak studiuje. W ogóle już wypadłem z tego środowiska.

Każda z tych opcji musi oferować wysoki poziom i aktualny stan wiedzy, bo celem jest nie tylko tytuł doktora, ale poszerzenie wiedzy i horyzontów.

Ostatni dzwonek, by działać i coś muszę zacząć robić.

szarotka
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 564
0

Podstawowy błąd myślowy. Jesteś znudzony klepaniem CRUDów i wiesz, że przez siedzenie w tym samym miejscu masz braki w stosunku do wymagań rynku pracy. Co więc zamierzasz? Startować do topowych firm FAANGów itp. Gdzie tu logika? Krok po kroku, podszkol się we własnym zakresie i znajdź ogłoszenie, gdzie może nie będziesz pracować nad marsjańskimi łazikami (metafora czegoś ekstremalnie cool), ale poszerzy ci to horyznoty i zakres doświadczenia i otworzy nowe drzwi na przyszłość.

Co do doktoratu, to nie znam realiów. Z tego co piszesz, to twoje niespełnione marzenie, więc może warto spróbować, przynajmniej skonfrontować twoje wyobrażenia z rzeczywistością.

SF
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 171
1

Masz masę pomysłów a nadal klepiesz CRUDY i jeszcze masz zamiar świętować 10-lecie klepania CRUDOW. Zastanów się - bo może podświadomie nadal chcesz klepać CRUDy

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5270
0

FAANG nie ma sensu, bo będziesz robić to samo, chyba że ci się poszczęści.

FAANGi to firmy robiące prawie wszystko co jest związane z komputerami, więc jak możesz tam robić cały czas to samo?

Właśnie w FAANGach masz najwięcej możliwości, bo robią wszystko i mają kapitał.

Spine
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 7103
1
sfan napisał(a):

Masz masę pomysłów a nadal klepiesz CRUDY i jeszcze masz zamiar świętować 10-lecie klepania CRUDOW. Zastanów się - bo może podświadomie nadal chcesz klepać CRUDy

No właśnie to myślenie życzeniowe OP brzmi jak kandydat obiecujący co to on nie zrobi jak go wybiorą...
Czemu czekasz na czyjeś pomysły? Czemu chcesz rozwijać czyjeś wizje? Skoro nie pasują Ci CRUDy to zacznij się interesować innymi rzeczami już dziś.

Shiba Inu napisał(a):

Po prostu mam poczucie, że marnuję życie, klepiąc CRUD dla klientów, kiedy stać mnie na więcej.

Skoro stać Cię na więcej, to rób więcej.

Shiba Inu napisał(a):

Idę teraz na doktorat tam, gdzie mnie przyjmą i pewnie skończy się to tak, że ani nic nie wyniosę, ani nie będę robić nic ciekawego, co mi przyniesie satysfakcję, tylko tak jak pisze wyżej kowal61 będę musiał prowadzić zajęcia i uzupełniać tony papierów. Ze względu na wiek mogę nie załapać się na nic ciekawego.

To zdanie dobitnie demonstruje Twoją życzeniową postawę.
Czemu liczysz na to, że gdzieś tam w jakimś obozie pracy, czy to uczelnianym, czy komercyjnym, jakiś szef będzie dobroczyńcą, który pozwoli Ci robić coś ciekawego i satysfakcjonującego?

Ukończone studia, czy inne kursy nie zmienią magicznie tego kim jesteś.

SI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 80
0
szarotka napisał(a):

Krok po kroku, podszkol się we własnym zakresie

Właśnie tak zamierzam. Ale może lepsza opcja to iść na jakieś podyplomowe, aby te zaległości nadrobić.

Co do doktoratu, to nie znam realiów. Z tego co piszesz, to twoje niespełnione marzenie, więc może warto spróbować, przynajmniej skonfrontować twoje wyobrażenia z rzeczywistością.

Tak, chcę zrobić doktorat, tylko po 10 latach przerwy będzie to trudne, bo na lepsze uczelnie nie mam co liczyć, nie mam żadnych osiągnięć do pokazania, a jak się zgodzi jakiś promotor, to na niszowych lub fikcyjnych uczelniach typu Collegium Tumanum i tak wiele osób uzyskuje tytuły doktora, tylko ile one są warte?

Trzeba się przygotować, ale tak, by mieć jakieś papiery i tu jest kilka opcji:

  • samemu nadrobić materiał, ale jak potem udowodnisz, że masz wiedzę, chyba że w międzyczasie będziesz realizować jakiś projekt badawczy?
  • kursy i szkolenia, które liczą się w świecie naukowym, ale też trzeba mieć solidne podstawy
  • studia podyplomowe, które pozwolą nadrobić materiał i poszerzyć wiedzę z danego zagadnienia

Trzeba zacząć od tego, gdzie robić doktorat z wolnej stopy, a dopiero wtedy ustalić plan przygotowań.

Jest przestój, bo mam duży problem z zarządzaniem czasem. Za czasów szkolnych wielu rzeczy nie musieliśmy robić sami. Teraz trzeba robić zakupy, gotować, a dodatkowo czas pożerają nałogi (media społecznościowe, sport) i zależy, jak masz uporządkowane życie.

W tym roku już raczej po ptakach, bo zarówno klasyczne studia III stopnia jak i wdrożeniowe zaczynają się w październiku, a z wolnej stopy to zależy od uczelni, bo temat musi zatwierdzić rada, a ona się zbiera kilka razy w roku. Chyba pozostaną prywatne uczelnie, ale zależy mi na poziomie, aby papier miał jakąś wartość.

Tak czy owak, będą mnie pytać o temat. Zagadnienia, w których chciałbym się rozwijać, to szeroko pojęta informatyka, przyszłościowe tematy typu AI / ML, fizyka kwantowa, biotechnologia. Nie wiem, czy wchodzić w AI, kiedy przespałem ostatnie 10 lat. Aby samemu wymyślić temat badawczy, trzeba mieć dużą wiedzę m.in. z matematyki i algorytmów. Kiedy inni się tego uczyli w liceum, to też przespałem, bo uznałem, że lepiej coś tworzyć.

MI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 115
0
Shiba Inu napisał(a):
szarotka napisał(a):

Krok po kroku, podszkol się we własnym zakresie

Właśnie tak zamierzam. Ale może lepsza opcja to iść na jakieś podyplomowe, aby te zaległości nadrobić.

Co do doktoratu, to nie znam realiów. Z tego co piszesz, to twoje niespełnione marzenie, więc może warto spróbować, przynajmniej skonfrontować twoje wyobrażenia z rzeczywistością.

Tak, chcę zrobić doktorat, tylko po 10 latach przerwy będzie to trudne, bo na lepsze uczelnie nie mam co liczyć, nie mam żadnych osiągnięć do pokazania, a jak się zgodzi jakiś promotor, to na niszowych lub fikcyjnych uczelniach typu Collegium Tumanum i tak wiele osób uzyskuje tytuły doktora, tylko ile one są warte?

Trzeba się przygotować, ale tak, by mieć jakieś papiery i tu jest kilka opcji:

  • samemu nadrobić materiał, ale jak potem udowodnisz, że masz wiedzę, chyba że w międzyczasie będziesz realizować jakiś projekt badawczy?
  • kursy i szkolenia, które liczą się w świecie naukowym, ale też trzeba mieć solidne podstawy
  • studia podyplomowe, które pozwolą nadrobić materiał i poszerzyć wiedzę z danego zagadnienia

Trzeba zacząć od tego, gdzie robić doktorat z wolnej stopy, a dopiero wtedy ustalić plan przygotowań.

Jest przestój, bo mam duży problem z zarządzaniem czasem. Za czasów szkolnych wielu rzeczy nie musieliśmy robić sami. Teraz trzeba robić zakupy, gotować, a dodatkowo czas pożerają nałogi (media społecznościowe, sport) i zależy, jak masz uporządkowane życie.

W tym roku już raczej po ptakach, bo zarówno klasyczne studia III stopnia jak i wdrożeniowe zaczynają się w październiku, a z wolnej stopy to zależy od uczelni, bo temat musi zatwierdzić rada, a ona się zbiera kilka razy w roku. Chyba pozostaną prywatne uczelnie, ale zależy mi na poziomie, aby papier miał jakąś wartość.

Tak czy owak, będą mnie pytać o temat. Zagadnienia, w których chciałbym się rozwijać, to szeroko pojęta informatyka, przyszłościowe tematy typu AI / ML, fizyka kwantowa, biotechnologia. Nie wiem, czy wchodzić w AI, kiedy przespałem ostatnie 10 lat. Aby samemu wymyślić temat badawczy, trzeba mieć dużą wiedzę m.in. z matematyki i algorytmów. Kiedy inni się tego uczyli w liceum, to też przespałem, bo uznałem, że lepiej coś tworzyć.

Po pierwsze, zanim zaczniesz tak bardzo brnąć w te plany co do doktoratu - sprawdź czy research jest w ogóle dla Ciebie. Weź się za publikacje z dziedziny którą chcesz atakować, przeanalizuj, znajdź luki bądź pomysł na uzupełnienie czegoś i zacznij pracować nad własną publikacją. Opublikowanie czegoś łatwego ale sensownego na https://arxiv.org/ jest proste - i jak uda Ci się przez to przebrnąć, to będzie dobry znak.

Po drugie, niestety ale doktoraty z wolnej stopy zazwyczaj są albo na słabym poziomie albo - co jest większym problemem - nie dojeżdżają, co jest większym i niechętnie widzianym problemem.

Po trzecie, zamiast wymyślać sobie temat, idź do człowieka ze świata nauki który zajmuje się tematami które Cię interesują bądź pokrewnymi i poproś aby Ci wymyślił temat i wziął ewentualnie pod swoje skrzydła - a jakbyś do niego przyszedł z publikacją, to raczej by przychylnie na Ciebie spojrzał.

Zachęcam, w szczególności, trzeci punkt zrealizować i połączyć to ze swoimi zainteresowaniami.
Mi trochę nie wyszło, zrezygnowałem z doktoratu na po 2 roku - ale planuje wrócić w pokrewną dziedzinę ale w inne miejsce.

Edit.

Ad1. Dobrze by było, aby doktorat wykształcił u kandydata umiejętność robienia dobrego i dokładnego researchu oraz szukania odpowiedzi na pytania - nie jest takie oczywiste, że z tą umiejętnością się wychodzi. Bardzo często doktorat pisze się z innej dziedziny niż magisterkę/licencjat a następnie habilitacje też robi się z cyklu publikacji często na inny temat niż doktorat. Chodzi o rozwiązywanie problemów a nie określanie siebie jako "jestem doktorem od X, znam się na tym świetnie" bo realia są takie, że świetnie zna się taki doktor tylko na cyklu (czasem jednej/dwóch) swoich publikacji i tych co przeczytał do robienia swojej pracy - praca/publikacja kogoś z nawet pokrewnej dziedziny często nie jest łatwa do zrozumienia od ręki.

Ad2. Często umiejętność solidnej pracy nad publikacjami wcale nie jest lepsza od dobrych magistrów - ba, nawet spotykałem ludzi po mgr którzy byli dużo lepszymi i szybszymi ogarniaczami niż doktorzy.

CZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2738
0

Iście na doktorat bo nie wiesz co ze sobą zrobić to najgorsze co może być. Szczególnie na polską uczelnie. Serio. Najpierw się czymś zainteresuj i później to rób po godzinach.

A i tak, zarabianiem większych pieniędzy też można być zainteresowanym.

SI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 80
0

Trochę późno, ale może iść na stacjonarne doktorskie i po prostu uzyskać zwolnienie z prowadzenia zajęć? Z wolnej stopy zabulę minimum 20 tys. zł, jeśli w ogóle znajdę promotora, co będzie chciał współpracować w ten sposób. Jeśli trzeba będzie zmienić miasto, a uczelnia zapewni nocleg, to zmienię.

Jeśli uda się teraz, to super. Jeśli nie, to na spokojnie powtórzę materiał i sam spróbuję napisać jakąś publikację. Ale minęło już tyle czasu, że szkoda dalej odwlekać. Potencjalnie rekrutacje uzupełniające mogą być gdzieś jeszcze otwarte. Ktoś wyżej napisał, że ważny jest promotor, a nie uczelnia, ale trzeba by znać ludzi. Na mojej uczelni mniej więcej znam i opieki chciał się podjąć mój recenzent, który by mi wymyślił temat na bazie tego, co robiłem na studiach mgr (czyli kręciłbym się wokół Linuksa, systemów operacyjnych, architektur procesorów). Szkoda, że nie zaproponowałem trybu z wolnej stopy, ale nie wiedziałem o tym. Było mało chętnych i studia nie ruszyły. To był taki okres, że nikt z rocznika niżej od naszego nie chciał iść na mgr, a co dopiero na dr.

Jeśli znacie uczelnie lub promotorów, gdzie mógłbym teraz pytać, to dajcie znać albo tu, albo na priv.

SI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 80
0

Jak zawsze mam refleks szachisty. Rekrutacje odbywają się już w maju. I teraz co najważniejsze:

  1. Nie ma obowiązku prowadzenia zajęć ze studentami. To zależy od programu studiów na konkretnej uczelni.
  2. Rekrutacje zaczynają się już w maju.
  3. Eldorado się skończyło:
    • w 2018 roku 39 000 doktorantów
    • w 2023 roku 16 804 doktorantów
  4. Dawniej było łatwo się dostać i przy małej liczbie chętnych wystarczyły chęci. Gdybym obronił pracę na czas, to może bym się dostał. Kilka osób z roku poszło. Jedni zostali na uczelni, inni zrezygnowali po 2 latach i nie otworzyli przewodu. Nie wiem, dlaczego nie zdążyłem w terminie. Strasznie to powoli szło. Po studiach chodziłem na konsultacje. Rok później złożyłem papiery i studia nie wystartowały, bo za mało chętnych.
  5. Programy studiów były ułożone pod prowadzenie zajęć dydaktycznych. Niektóre uczelnie pozwalały odstąpić od tego w zamian za większe zaangażowanie w prace badawcze. Istniały też studia niestacjonarne, ale rzadko były uruchamiane i tylko na wybranych kierunkach. Czyli nastawienie na: doktorant = przyszły pracownik uczelni.
  6. Studia zastąpiono szkołami doktorskimi. Nie wszędzie trzeba prowadzić zajęcia. Kiedyś studia podlegały pod wydział, a obecnie szkołę prowadzi cała uczelnia. Jest więcej kontroli i częściej trzeba wysyłać sprawozdania z postępów prac badawczych. A co za tym idzie, miejsc jest znacznie mniej niż kiedyś. Pamiętam, że reforma Jarosława Gowina "Ustawa 2.0" odbiła się głośnym echem i mniejsze miasta / uczelnie protestowały, że stracą studentów, bo promuje duże ośrodki akademickie. W Pcimiu już doktoratu nie zrobisz.
  7. Tu jest lista: https://radon.nauka.gov.pl/dane/szkoly-doktorskie
  8. Top of the top to IPPT PAN oraz NASK, a żeby tam się dostać, to trzeba mieć duże osiągnięcia i doświadczenie w pracach badawczych.
  9. Nie wiadomo, gdzie szukać społeczności, bo nawet na Facebooku nie ma ich zbyt wiele.
  10. Być może dobrą opcją jest zrobienie doktoratu za granicą (w krajach UE uznawany z automatu).
  11. Być może lista szkół powyżej jest niekompletna, bo brakuje NASK, a prowadzą rekrutację 2025/2026.
  12. Na mojej uczelni odbywa się bardzo mało obron. Ile osób z wolnej stopy? Grok teraz to sprawdza, 2/14 osób, ale te 2 osoby były adiunktami na innej uczelni.
  13. Grok sprawdził, że w Polsce jest rocznie 15-18 tys. doktoratów rocznie i 4-5 tys. obron. Tryb z wolnej stopy rośnie, ale nadal poniżej 4%.
  14. Wolna stopa to głównie kierunki humanistyczne i społeczne. Techniczne 15-25%.

Chyba już po ptakach. Zostaje tryb eksternistyczny lub próbować za rok. Jutro napiszę maile i dowiem się więcej, czy wszędzie jest obowiązek prowadzenia zajęć, czy na niektórych uczelniach jest to fakultatywne, a także czy możliwy jest tryb z wolnej stopy i czy dużo osób tak studiuje.

Przespałem 10 lat. Pociąg odjechał z dworcem.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.