Szczerzę współczuję bo ja jestem w odwrotnej sytuacji. Nie programowałem nigdy przed studiami. Lubiłem bardzo matematykę. Poszedłem na studia informatyczne. Pierwszy rok fajnie dużo matmy macierze, pochodne, całki ^^ itp wszystko bez problemu zaliczałem. Programowania uczyli od naprawdę podstaw. Taki poziom to w liceum mógłby być. Potem przyszedł drugi rok nadal sporo matmy statystyka i prawdopodobieństwo, algorytmy analizy numerycznej też tylko praktycznie zadanka. Programowanie obiektowe się zaczęło i już się schody zrobiły referencje, wskaźniki :( Dało jakoś rade. Potem programowanie graficzne to w borlandzie kawałek kodu i aplikacje tworzyć na 3 banały był z wykorzystaniem pętli i z ifami :D
A trzeci rok szok już karzą klepać jakieś algorytmy wykorzystujące SI, pisać programy korzystające z WCF klinet serwer. Mamy już wcale prawie nie ma. Jedyne co lubię to moją specjalizacje czyli sieci ale to tylko 1 przedmiot plus teraz bazy danych doszły i póki co klepiemy zame zapytania z sql więc także spoko.
No i co nie wycofam się na 3 roku bo to bez sens. Interesują mnie sieci więc zrobie kurs do końca i egzamin. A programowanie trza jakąś ogarnąć i przełknąć.
Nie wiem jeżli ogarniasz dobrze programowanie. To idź do roboty przenieść się na zaoczne na informatykę i jakoś wyjdziesz na prostą.
