Męczę się na studiach

Męczę się na studiach
D1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 47
0

Szczerzę współczuję bo ja jestem w odwrotnej sytuacji. Nie programowałem nigdy przed studiami. Lubiłem bardzo matematykę. Poszedłem na studia informatyczne. Pierwszy rok fajnie dużo matmy macierze, pochodne, całki ^^ itp wszystko bez problemu zaliczałem. Programowania uczyli od naprawdę podstaw. Taki poziom to w liceum mógłby być. Potem przyszedł drugi rok nadal sporo matmy statystyka i prawdopodobieństwo, algorytmy analizy numerycznej też tylko praktycznie zadanka. Programowanie obiektowe się zaczęło i już się schody zrobiły referencje, wskaźniki :( Dało jakoś rade. Potem programowanie graficzne to w borlandzie kawałek kodu i aplikacje tworzyć na 3 banały był z wykorzystaniem pętli i z ifami :D
A trzeci rok szok już karzą klepać jakieś algorytmy wykorzystujące SI, pisać programy korzystające z WCF klinet serwer. Mamy już wcale prawie nie ma. Jedyne co lubię to moją specjalizacje czyli sieci ale to tylko 1 przedmiot plus teraz bazy danych doszły i póki co klepiemy zame zapytania z sql więc także spoko.
No i co nie wycofam się na 3 roku bo to bez sens. Interesują mnie sieci więc zrobie kurs do końca i egzamin. A programowanie trza jakąś ogarnąć i przełknąć.

Nie wiem jeżli ogarniasz dobrze programowanie. To idź do roboty przenieść się na zaoczne na informatykę i jakoś wyjdziesz na prostą.

AL
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1493
0

Tak Was czytam i trochę zazdroszczę dylematów z cyklu "praca to czad, czy studia to dziadostwo małe czy duże?". U mnie było lekko odwrotnie - wyniki niezłe na studiach (a i tematyka dla mnie ciekawa), staży trochę też, do tego koło naukowe (i zajęte z nim pierwsze miejsce w międzynarodowym konkursie)+publikacje, praca mgr w ramach grantu (i przy współpracy z przemysłem) i... obecnie praca w handlu przy "produkowaniu makulatury" (za relatywnie dobre pieniądze w stosunku do zakresu obowiązków, to fakt) bo jako inżynierowi proponowano mi 1600 brutto na zleceniu/dziele. Chyba, że to miała być dodatkowa motywacja dla podjęcia oferty "zrobimy z pana handlowca", którą często słyszałem po odrzuceniu mojej aplikacji na stanowisko techniczne. Czemu w końcu uległem, bo zwyczajnie trzeba jeść.
Ew. umiejętność wygłoszenia przed klientem prezentacji pod angielsku to aż taki problem w branży...

NA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2
1
dualjack napisał(a):

Co robić? Czy męczyć się dalej? Bawić się w dziekanki i ciągnąć studia tak długo, aż zdam wszystko do końca?
Czy naprawdę nie można zostać w młodym wieku programistą bez studiów?

Możesz mieć wyższe wykształcenie chociaż studiów nie skończyłeś. Jest taka osoba.

A tak na prawdę to jak pokonasz pierwszy rok to potem tylko lepiej. Ja bym się nie poddawał.

Wszystkiego najlepszego i powodzenia :)

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Lepsze są studia dzienne (tylko nauka ze studiów) czy studia zaoczne (materiał ze studiów +praca lub rozwijanie się w określonym kierunku)? Studia zaoczne są słabe?

Shalom
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Space: the final frontier
  • Postów: 26433
2

Lepsze są dzienne + praca...

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Może 2 kierunki dziennych + praca 12h?

Serio dlaczego jest hejt na studia a co dopiero na studia zaoczne? Co wy na tych zaocznych robicie? Wielu się żali że poziom sroziom ale co wam się nie podoba.

D1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Szczecin
  • Postów: 31
0

Aktualnie studiuję zaocznie i pracuję, wcześniej dzienne + praca na pół etatu. Moim zdaniem wariant pierwszy jest wygodniejszy, nie trzeba biegać z pracy na uczelnie i z powrotem, albo brać urlopów ze względu na uczelnie. Pozdrawiam

lazyfreak
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 18
0

Taki trochę off-topic: Czy myślicie że możliwa jest praca na 1/2 etatu, ale w systemie 2 tygodnie pracy 2 tygodnie wolnego?

Koziołek
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Stacktrace
  • Postów: 6823
4

Nie. Chyba, że jesteś jak ten informatyk z obrazka:
user image

I mówię tu całkiem serio, bo nie wyobrażam sobie pracy w trybie 2 na 2.

Inna sprawa jak już bardzo boli konieczność ruszenia zadu do biura to rozwiązaniem jest praca zdalna. Przy czym taka wymaga naprawdę niezłej samodyscypliny oraz pewnych inwestycji na początek (mocny net, sprawny komputer).

KI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1
0

Do autora tematu: Tak właśnie to się kończy jak się nie przegląda programu studiów wybierając kierunek. Wystarczy zajrzeć dalej niż do informatora rekrutacyjnego, gdzie nawet o socjologii napiszą, że taki dyplom to hit na rynku pracy.

Poza tym zgadzam się z mówiącymi, że co prawda studia się zdewaluowały ostatnio i znaczą o wiele mniej niż kiedyś, a studia w Polsce są po prostu słabe, ale to nie powód, żeby robić z nich zawodówkę. Studia to powinno być coś więcej, w pewnym sensie droga naukowa. Na uczelni pokażą, że są takie i takie zagadnienia w danej dziedzinie, a inżynier to ktoś taki, kto powinien sam się rozwijać, uczelnia powinna jedynie mu w tym podpowiadać. Biada uczelnianym prymusom, którzy zbierają wspaniałe oceny przez całe studia nie robiąc nic w swojej studiowanej dziedzinie ponad stawiane im wymagania. Ale mimo wszystko, jeśli ktoś ma się męczyć to może warto pomyśleć nad zmianą czegoś w życiu? Jak mawiał jeden mój wykładowca: To wcale nie wskazuje, że się do niczego nie nadajesz, że nie masz żadnych predyspozycji. Bo na pewno masz, tylko może trzeba poszukać ich gdzieś indziej.

41
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 11
0
vpiotr napisał(a):

Przedmioty takie jak matma są ponadczasowe i na analizie rzeczywiście dużo zadań i praktyki się ma w tej dziedzinie, to jest ok. Ale skoro już uczelnie nauczają Informatyki, to mogliby z podobną skrupulatnością jak matematycy tego uczyć. Żeby człowiek po uczelni mimo wszystko nadawał się do pracy.

Na matematyce uczą też podstaw matematyki, bowiem nie sposób ogarnąć całej wiedzy matematycznej. Ostatnią taką osobą był David Hilbert, a było to ponad 100 lat temu. Dowód Wielkiego Twierdzenia Fermata (200 stron) rozumie tylko kilkanaście osób na świecie.
Z informatyką jest podobnie: studia dają podstawy i to informatyki jako nauki o przetwarzaniu informacji, a nie jej zastosowaniu w przemyśle, choć jeśli pojawiłby się taki/podobny przedmiot, to byłoby dobrze.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Nativ napisał(a):

Możesz mieć wyższe wykształcenie chociaż studiów nie skończyłeś. Jest taka osoba.

Jак pewien рrezydent...

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Shalom napisał(a):

@Spine ja się nie zgadzam. To jest idiotyczny pomysł. Należy w takim razie zrobić sensowne zawodówki, a nie obniżać poziom uczelni wyższych. Prawda jest taka że dziś 75% studentów nie powinno było sie na studia dostać. Ale polskie rządy chcą się chwalić że mamy tylu studentów i dlatego tak to wygląda. Niemniej jednak moim zdaniem należy zrobic porządne zawodówki / szkoły policealne a nie przerabiać uczelnie wyższe na takie zawodówki.

Jak jesteś taki geniusz i mało Ci teorii to zapraszamy Pana na MIT, a nie rób z polskich uczelni wyższych, wytwórnię bezrobotnych ludzi bez doświadczenia. Prawda jest taka, że można by położyć większy nacisk na praktykę, a poziom przekazywanej (zbędnej) wiedzy by nie ucierpiał.

Spine napisał(a):
Shalom napisał(a):

Wielu wymaga też prawa jazdy kategorii B ale czy to znaczy że mamy od dziś wprowadzić naukę programowania na kursie prawa jazdy? o_O Co ma jedno z drugim wspólnego?

Masz rację, Twoje porównanie z prawem jazdy rzeczywiście jest z przysłowiowej d***. Wiele firm potrzebuje jednak sprawnych klepaczy. Idziesz na studia informatyczne i powinieneś mieć opanowane narzędzia używane w przemyśle. To, że przez lata studiów sobie wmawiałeś inaczej (że musi być tak jak jest), to nie znaczy, że musisz się trzymać tego przekonania... przekonania, że studia to odsiadka konieczna, a technologii muszę uczyć się w domu z pasji. Wiele osób nie ma takiego komfortu, żeby móc myśleć w ten sposób, że mają x czasu, żeby coś opanować. Muszą z czegoś żyć. Nie mają tej pasji i dobrze jakby studia wymagały tego na odpowiednim poziomie.

Na rozmowach o pracę większość pytań jest o użycie języków, bibliotek w swoich projektach, w jakim stopniu poznałem używane przeze mnie technologie, a nie jak długo i jak sprawnie się tego uczyłem. Pracodawcy lubią oszczędzać, chcą ludzi gotowych do pracy. Nie zawsze można się załapać na staże i praktyki. Dobrze jakby studia przygotowywały do tego jak wygląda praca w zawodzie.

Nie martw się @Shalom to człowiek z ogromnym ego, który sam nie wie co mówi i myśli, że jest pępkiem świata. I nie potrafi zrozumieć, że skoro w obecnych czasach, żeby być dobrym w oczach pracodawcy, trzeba samemu zapieprzać po studiach i samemu zdobywać te doświadczenie -> bo on uważa, że tak powinno być -> nie rozumiejąc, że skoro tak jest, to faktem jest, że studia nie są do niczego potrzebne i są bezwartościowe, a to wszystko co uczysz się poza studiami, to nie "ich zasługa", ale Twoich "chęci".

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

hackm3 jak ci tak przeszkadza ten Shalom to czemu ciągle zawracasz sobie nim głowe? Ktoś tu ma wielki ból o to, że on w CERN a ty w Polsce za 1200

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Piękny Kot napisał(a):

hackm3 jak ci tak przeszkadza ten Shalom to czemu ciągle zawracasz sobie nim głowe? Ktoś tu ma wielki ból o to, że on w CERN a ty w Polsce za 1200

Bo go nie lubię, z tego powodu, że jest arogancki. Ja nie pracuję jeszcze, więc nie zarabiam 1200. I wedle mnie niech pracuje sobie gdzie chce i zarabia ile chce, ale niech nie będzie takim aroganckim gówniarzem i nie zachowuje się jak pępek świata i niech nie głosi swoich durnych poglądów w dodatku błędnych co do studiów.

drorat1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Krasnystaw
  • Postów: 1185
1
hackm3 napisał(a):

Prawda jest taka, że można by położyć większy nacisk na praktykę, a poziom przekazywanej (zbędnej) wiedzy by nie ucierpiał.

I nic o tym nie wiesz. Zresztą co by ta praktyka zmieniła? Czego miałbyś się na tej praktyce uczyć? Nowoczesnych i praktycznych rozwiązań? Może byś chciał wiedzieć, że cokolwiek w zamkniętym oprogramowaniu własnościowym stanowi tajemnicę firm, są to zaawansowane technologie i ponad poziom studentów. Z Open Source również nie jest wcale łatwiej.

Ty myślisz że solidne przygotowanie praktyczne cokolwiek by zmieniło w statystykach? Studia to jest teraz przechowalnia bezrobotnych i g...no by zmienił tutaj program opierający się w większej części na praktyce. Skoro na jedno miejsce pracy jest kilkadziesiąt chętnych to co by tutaj zmienił program nauczania? Przecież sam z siebie tych nowych miejsc pracy nie stworzy.

Rezerwowa armia pracy służy wyzyskowi i bezrobociu. Ty sobie możesz pisać co Ci się podoba, jednak nie Ty tym wszystkim sterujesz i właściwie to nawet nie masz na nic wpływu.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

@xfin

mają poznawać praktyczne rzeczy, wiedzę która im się przyda, i nie kur... po zajęciach, ale w programie studiów, bo ja nie potrzebuję mieć statusu studenta, żeby móc uczyć się tego co napisałeś, a więc wymagam, od studiów żeby mnie czegoś nauczyły w swoim programie, a nie były od tak, niech zlikwidują cały tok studiów i zostawią tylko jednostki egzaminacyjne, które będą działały w lutym i w lipcu, podadzą mi co wymagają i nie będę musiał zmarnować 495 godzin w semestrze, żeby "formalnie" być studentem ... skoro same uczęszczanie i marnowanie 495 godzin mojego życia niczego nie przynosi oprócz kasy do portfela starym aroganckim wykładowcom, którzy nic pożytecznego dla świata oprócz głupiego [CIACH!] i 1000 swoich skryptów z milionem błędów nie przynieśli ...

@xfin

w skrócie ja nie muszę zmarnować 495 godzin swojego życia uczęszczając na coś co w Twoim mniemaniu jak sam napisałeś nie przynosi żadnej korzyści (bo uczy/studiuje to się samemu poza czasem studiów btw. cóż za paradoks), tylko mogę to robić bez studiów.

Poza tym skoro studiuje się poza czasem zajęć/studiów, to co się robi przez 495 godzin zajęć/studiów patrzy kur... w sufit?

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

495 chyba tylko w jednym semestrze. 5 lat studiów i żałosny papierek magistra to już będzie jakieś 5000 straconych godzin nie wliczając czasu pisania pracy magisterskiej. W tym czasie można by się nauczyć w domu 20 języków programowania na poziomie zaawansowanym i 10 frameworków mając dużo czasu wolnego.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Takie Życie napisał(a):

495 chyba tylko w jednym semestrze. 5 lat studiów i żałosny papierek magistra to już będzie jakieś 5000 straconych godzin nie wliczając czasu pisania pracy magisterskiej. W tym czasie można by się nauczyć w domu 20 języków programowania na poziomie zaawansowanym i 10 frameworków mając dużo czasu wolnego.

Tak masz rację, bo ja miałem akurat na myśli obecny semestr:D

Takie Życie napisał(a):

495 chyba tylko w jednym semestrze. 5 lat studiów i żałosny papierek magistra to już będzie jakieś 5000 straconych godzin nie wliczając czasu pisania pracy magisterskiej. W tym czasie można by się nauczyć w domu 20 języków programowania na poziomie zaawansowanym i 10 frameworków mając dużo czasu wolnego.

5000h/8=625 dni pracy, gdzie np. w tym roku dni pracujących jest 252 - 28 dni urlopu = 224 dni pracy w ciągu jednym roku

-> więc wychodzi to na prawie 3 lata pracy/doświadczenia zawodowego lub 5000h na programowanie, więc masz rację z tym co napisałeś

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Takie Życie napisał(a):

495 chyba tylko w jednym semestrze. 5 lat studiów i żałosny papierek magistra to już będzie jakieś 5000 straconych godzin nie wliczając czasu pisania pracy magisterskiej. W tym czasie można by się nauczyć w domu 20 języków programowania na poziomie zaawansowanym i 10 frameworków mając dużo czasu wolnego.

Bajeczki opowiadasz :-) Nawet w PHP żeby biegle tym władać to trochę czasu trzeba poświęcić, spróbuj jeszcze poznać na wylot jeden z trudniejszych frameworków PHP, zobaczymy czy wystarczy te 5 lat żeby biegle poznać 20 języków programowania i 10 frameworków. O Javie a tym bardziej C++ (a nawet object-pascalu) to już nie ma co pisać, żeby to wszystko dobrze opanować i na bardzo dobrym poziomie w tym programować to spokojnie te parę lat minie.

A co do logicznego rozumowania, dobrze piszesz, tylko wiesz, trzeba namieszać w głowach młodym uczniom żeby poszli na te studia, bierze w tym udział rodzina, nauczyciele, reszta uczniów z klasy a jak ktoś był w szkole dobry albo nie daj Boże prymusem to manipulacja jest tym silniejsza. A potem połowa młodego pokolenia na zmarnowanie.

aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

w skrócie ja nie muszę zmarnować 495 godzin swojego życia

Matko jedyna, i o to tyle postów? No to nie marnuj! Kto ci każe?
Tak tylko przypomnę, że studia nie są obowiązkowe. Nie podoba się, to wypad! Zrób miejsce innym, lepiej rokującym.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
aurel napisał(a):

w skrócie ja nie muszę zmarnować 495 godzin swojego życia

Matko jedyna, i o to tyle postów? No to nie marnuj! Kto ci każe?
Tak tylko przypomnę, że studia nie są obowiązkowe. Nie podoba się, to wypad! Zrób miejsce innym, lepiej rokującym.

Jakbyś przeczytała parę postów wcześniej to byś wiedziała "kto mi nie każe" -> poza tym to ja jestem "lepiej rokujący", bo dostałem stypendium

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Czarny Szczur napisał(a):
aurel napisał(a):

w skrócie ja nie muszę zmarnować 495 godzin swojego życia

Matko jedyna, i o to tyle postów? No to nie marnuj! Kto ci każe?
Tak tylko przypomnę, że studia nie są obowiązkowe. Nie podoba się, to wypad! Zrób miejsce innym, lepiej rokującym.

Jakbyś przeczytała parę postów wcześniej to byś wiedziała "kto mi nie każe" -> poza tym to ja jestem "lepiej rokujący", bo dostałem stypendium

@aurel -> "Ale powiem jak to jest w moim przypadku. W tym semestrze mam za oba stypendia (naukowe+sportowe) 800zł, praca weekendowa + inne źródła dochodu (z YT trochę mam, AdSense i innych), więc zwykle jest to około 2000-2500 zł. Gdy powiedzmy sobie zrezygnowałbym teraz z tych studiów to pierwsze co musiałbym iść do pracy fizycznej, pewnie gdzieś po 8-10h, z 2 soboty w miesiącu. Byłbym wyczerpany po tej pracy (bo pracowałem już tak w wakacje w ostatnich latach), musiałbym zajmować się swoim mieszkaniem przez cały tydzień, a nie w weekendy (bo tak mieszkam w akademiku) i szczerze mówiąc nie miałbym też zbyt dużo czasu na naukę na własną rękę, w dodatku musiałbym tracić na dojazdy do miasta gdzie teraz studiuję do klubu w którym trenuję. Jedyną opcją byłoby np. zrezygnowanie studiów i Od razu pójście na junior deva, (i może przeniesienie się ewentualnie na studia zaoczne, żeby móc mieszkać w akademiku) wtedy to byłoby mi na rękę, ale umówmy się, potrzebuję jeszcze trochę czasu żeby się dostać na takie stanowisko."

@lukas_gab

W moim akademiku mieszkają ludzie, którzy nawet nie mają statusu studenta. Poza tym nie o imprezy chodzi, a o to, żebym był w miejscu w którym chciałbym pracować, a nie, że dojeżdżałbym w jedną stronę 2h - pomyśl trochę.

@aurel

Tak musiałbym pracować fizycznie, a nie rozwijać się programistycznie, bo na cholerę mam rezygnować ze studiów, skoro będę miał jeszcze mniej czasu na naukę weź trochę pomyśl, hieno. Jesteś tak agresywnie nastawiona do mnie, że zaraz Ci żyłka pęknie.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Poza tym teraz też gdybyś potrafiła choć czytać pracuję jak są weekendy i mi się trafi coś @aurel ...

@lukas_gab

Nie jestem płaczkiem, wyrażam własną opinię o studiach, bo mam do tego prawo, a że Wy to już tak odbieracie to nie moja wina. Gdybym był posranym płaczkiem, to po utracie rodziców bym się załamał i wziął linę i poszedł na pierwsze lepsze drzewo (wiem, że tego chcielibyście). A utrzymuję się sam praktycznie od 17 roku życia. I nie mam zamiaru iść do pracy fizycznej, bo całe obecne wakacje pracowałem na magazynie po 10h i wiem, że po takiej pracy nie miałbym sił, ani nawet chęci żeby programować.

xfin
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Genewa
  • Postów: 597
3

Tylko twoja opinia jest taka, że studia mają być szkołą zawodową, która da ci umiejętności potrzebne, żeby ktoś zatrudnił Cię jako kodera.
A to się mija w ogóle z definicją studiowania o kilometr. I dziw, że tylko najczęściej osoby z IT na to marudzą. Na np. fizyce nikt nie krzyczy, że nie nauczyli go budować rakiet i silników albo wahadła Focaulta.

Każda uczelnia jest instytucją edukacyjną, ale naukową, a nie zawodową. Zrozum to, to będziesz wiedział o co mi i Shalomowi chodzi.
A poza tym - piszesz o czymś to popieraj to argumentami, bo jak zaczęło robić się nieciekawie to raczysz nas prywatnymi sprawami. Jest to tragedia i współczuję, ale nie próbuj wplatać tego między argumenty, bo niestety dyskusji tak się nie wygrywa.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
xfin napisał(a):

Tylko twoja opinia jest taka, że studia mają być szkołą zawodową, która da ci umiejętności potrzebne, żeby ktoś zatrudnił Cię jako kodera.
A to się mija w ogóle z definicją studiowania o kilometr. I dziw, że tylko najczęściej osoby z IT na to marudzą. Na np. fizyce nikt nie krzyczy, że nie nauczyli go budować rakiet i silników albo wahadła Focaulta.

Każda uczelnia jest instytucją edukacyjną, ale naukową, a nie zawodową. Zrozum to, to będziesz wiedział o co mi i Shalomowi chodzi.
A poza tym - piszesz o czymś to popieraj to argumentami, bo jak zaczęło robić się nieciekawie to raczysz nas prywatnymi sprawami. Jest to tragedia i współczuję, ale nie próbuj wplatać tego między argumenty, bo niestety dyskusji tak się nie wygrywa.

A czy te moje prywatne sprawy były w rozmowie z Tobą? Nie, jako argumenty do innego pytania.

Poza tym podałem argument, studiować tj. stricte uczyć się może każdy poza samymi zajęciami i nie potrzebuje statusu studenta, więc nie można nazwać tego "studiami", a zwyczajnie nauką, a skoro tak to obecna forma/Twoja argumentacja jest bezcelowa.

I większość osób po fizyce by powiedziała Tobie to samo, a to, że mają mniejszy problem to to, że oni są nastawienie na pracę naukową na uczelni lub zwyczajnie jako nauczyciel.

I nikt nie mówi tu o szkole zawodowej, ale o większej części praktycznych zajęć, poza tym poddajesz w wątpliwość, fakt, że pewnie z około 90% obecnych studentów nie ma celu kariery naukowej, a zawodowej i to studia są dla ludzi, a nie odwrotnie.

xfin
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Genewa
  • Postów: 597
4

@hackme

Błąd. Studia są konkretną  ofertą skierowaną do ludzi. Albo tę ofertę akceptujesz, albo nie.
Konta oszczędnościowe też są dla ludzi, a nie ludzie dla nich. Myślę, że około 90% ludzi byłoby za 50% i więcej oprocentowaniem rocznym. A jednak takich ofert nie widzę.

Tak jak celem studiów jest poznanie pewnej działki od strony naukowej a nie narzędziowej, tak celem kont oszczędnościowych jest oszczędzanie a nie zarabianie.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Jakby posypały się odszkodowania za umęczenie i stracony czas podczas studiów, to dużo mniej pracodawców patrzyłoby na to czy ma się studia. A być może rząd z czasem pomyślałby o likwidacji uczelni, tak samo jak doszedł do wniosku, że gimnazja są zbędne.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Razem napisał(a):

Jakby posypały się odszkodowania za umęczenie i stracony czas podczas studiów, to dużo mniej pracodawców patrzyłoby na to czy ma się studia. A być może rząd z czasem pomyślałby o likwidacji uczelni, tak samo jak doszedł do wniosku, że gimnazja są zbędne.

Jasne. Tylko kto tu w naszym kraju tak naprawdę rządzi, politycy czy zachodnie korporacje? Zresztą niedoczekanie Twoje. Do czego tak naprawdę przygotowuje cały system szkolnictwa, nie tylko studia jak nie do pracy w charakterze szeregowego, posłusznego i co bardzo istotne nie myślącego samodzielnie pracownika korpo? Myślcie trochę. Tu na forum są od Was ludzie starsi o co najmniej dekadę, którzy zresztą swoje wiedzą i co ważne, nie ulegają tej całej durnej propagandzie i przeszli już niejedno. A studia to tylko przechowalnia bezrobotnych a co do polityków, to może właśnie mądrze myślą tylko Wy nie macie zielonego pojęcia o pewnych sprawach.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
xfin napisał(a):

@hackme

Błąd. Studia są konkretną  ofertą skierowaną do ludzi. Albo tę ofertę akceptujesz, albo nie.
Konta oszczędnościowe też są dla ludzi, a nie ludzie dla nich. Myślę, że około 90% ludzi byłoby za 50% i więcej oprocentowaniem rocznym. A jednak takich ofert nie widzę.

Tak jak celem studiów jest poznanie pewnej działki od strony naukowej a nie narzędziowej, tak celem kont oszczędnościowych jest oszczędzanie a nie zarabianie.

Błąd studia państwowe są organizowane przez ministra edukacji który jest opłacany z kieszeni podatników i to podatnicy mają wpływ na system i plan studiów, tak jak z normalnymi szkołami. Nie jestem takim tchórzem jak ty, że jak coś jest popsute to uciekam z płaczem, a staram się to naprawić.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.