Tak, bo informatyka != programowanie. Ktoś tu nie zrozumiał co to jest informatyka, i stąd cały bajzel
Męczę się na studiach
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 6
Macie racje, trzeba wziąć się w garść i bardziej się przyłożyć :)
Dzięki za odpowiedzi. Pozdrawiam :)
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 6
Sam skończyłem automatykę na politechnice śląskiej oraz informatykę na jakiejś "szkole wyższej". Poziomowo jest bez porównania, natomiast merytorycznie jest podobnie. Zarówno na politechnice jak na WSB uczą kompletnie bezsensownych rzeczy. Na politechnice wciąż uczą Pascala. Obiektowość, która jest tam przedstawiana ma mało wspólnego z programowaniem obiektowym. Jeżeli miałbym drugi raz studiować to skończyłbym coś łatwego na inżynierze a później specjalizował się na jakichś certyfikatach. Taka jest moja opinie. Uczelnie wyższe niczego sensownego nie uczą ten sam ogólny schemat jak w liceum. Jeżeli chcesz programować, to musisz fizycznie kodować każdego dnia. Nikt nie nauczy Cię prawidłowego stylu, no chyba, że Twoim wykładowcą jest Uncle Bob ;). Z uczelni informatycznych raczej bym wybrał PJWSTK, przynajmniej materiał mają aktualny a nie sprzed 25 lat.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Stacktrace
- Postów: 6823
@CLNCD0714 nie wymieniaj imienia Wujka na daremno.
@dualjack, bez matmy daleko nie zajedziesz. O ile oczywiście zależy ci na literkach przed nazwiskiem. IMO, skoro coś tam umiesz. Spróbuj wystartować do pracy. Tak normalnie komercyjnie. Po dwóch latach pracy nikt nie będzie pytał o studia...
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 106
Podjąłem już jaką taką decyzję w sprawie studiów i mojej nauki.
Zagłębiłem się ponownie w tym temacie, rozpatrzyłem plusy i minusy.
Doszedłem do wniosków, że jednak muszę przemęczyć się na tych studiach, choćby nie wiem jak mało potrzebna byłaby zdobyta na nich wiedza. Pogadałem jeszcze z kilkoma znajomymi z wyższych lat i każdy powtarza to samo: "nieważne jakie studia skończysz, ważne, że masz inżyniera, wtedy masz gwarantowaną pracę".
Tak, to strasznie smutne wnioski, ale wyglądają na prawdziwe ( potwierdzeniem mogą być dla przykładu absurdalne oferty pracy na wiodących portalach ogłoszeniowych).
Jedyną opcją jaka w sumie wydaje się najmądrzejsza w tym przypadku, to po prostu zdawanie wszystkiego na trójach, prześlizgiwać się po tematach, wszystko tylko po to, aby mieć te kilka literek przed nazwiskiem, a w wolnym czasie robić swoje. Inaczej chyba się nie da, bo nigdy nie będzie się miało planu B.
Będąc tylko i wyłącznie samoukiem bez papieru, moja przyszłość może w dużej mierze zależeć od szczęścia, a tego bym nie chciał.
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
Każda opinia była niezmiernie mi przydatna.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
"nieważne jakie studia skończysz, ważne, że masz inżyniera, wtedy masz gwarantowaną pracę".
ROTFL
Muszę to powiedzieć bezrobotnym znajomym :D Na pewno się ucieszą :)
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 106
aurel napisał(a):
"nieważne jakie studia skończysz, ważne, że masz inżyniera, wtedy masz gwarantowaną pracę".
ROTFL
Muszę to powiedzieć bezrobotnym znajomym :D Na pewno się ucieszą :)
Nie rozumiem co w tym śmiesznego. Proszę sobie zerknąć jakie są wymogi w ofertach z branży IT. Prawie zawsze jednym z nich jest ukończenie studiów wyższych. Co mam poradzić na to?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
dualjack napisał(a):
aurel napisał(a):
"nieważne jakie studia skończysz, ważne, że masz inżyniera, wtedy masz gwarantowaną pracę".
ROTFL
Muszę to powiedzieć bezrobotnym znajomym :D Na pewno się ucieszą :)Nie rozumiem co w tym śmiesznego. Proszę sobie zerknąć jakie są wymogi w ofertach z branży IT. Prawie zawsze jednym z nich jest ukończenie studiów wyższych. Co mam poradzić na to?
Śmiesz żartować? Ja zrobiłem pewien eksperyment. Wysłałem CV do jednej firmy z wpisanymi studiami i do drugiej z samym technikum :) odzew był taki sam. Ważne do jakiej firmy chcesz się też dostać. BO jeśli firma ma H&R to o tym czy przejdziesz selekcje decyduje "Kasia" z tegoż działu. To czy masz studia czy też nie to jest strasznie śmieszna sytuacja. Bo jeśli masz to po prostu spalił bym się chyba ze wstydu jakby dali ci test a ty mając inż. byś go nie zdał. Co zaznaczę wielu właśnie "inż" go nie zda bo nie ogarnia programowania na poziom komercyjny a tylko na poziom uczelniany gdzie Nawet z uczelnianym poziomem ciężko dostać staż. Nie kłamię! Sam miałem po drugim roku same 5 z programowania na studiach a potem próbowałem dostać się na staż do ciekawych firm i wyszło jak wyszło, że od tamtego czasu kodze dużo samemu. Musze to jeszcze raz zaznaczyć :DD po prostu z tym co przekazuje się tylko na studiach odnośnie OOP czy też samego języka bardzo trudno zdać testy u potencjalnych pracodawców. :)
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
To, że w ogłoszeniach podstawowym wymogiem jest posiadanie wykształcenia wyższego (rzadko kiedy piszą, że konkretnie inżyniera) nie oznacza, że jak zdobędziesz wykształcenie wyższe to masz gwarantowaną pracę...
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 6
dualjack napisał(a):
"nieważne jakie studia skończysz, ważne, że masz inżyniera, wtedy masz gwarantowaną pracę".
Absolutnie nieprawda. Są firmy, które wymagają na starcie wyższe wykształcenie. Przykładowo IBM. Natomiast sam tytuł to nawet nie początek drogi do zatrudnienia. W Polsce są dwie drogi otrzymania pracy, albo wiesz co robisz i robisz to dobrze albo masz dobre plecy.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 106
A jak to jest na stażach? Ktoś posiada jakieś doświadczenie z typowych początków pracy w firmach?
Są zwykle jakieś wymogi?
Jak to godzinowo wychodziło?
Czy było ciężko i czy jednak opłacało się?
Nawet nie pytam o zarobek, bo pewnie nie ma z tego żadnego.
No i w jaki sposób opłaca się firmom przyjmować takich studentów? Dostają z tego jakieś dotacje?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 6
Pierwsze pytanie, czy Ty kodujesz? Jeżeli znasz jakiś język i czujesz się na siłach to zobacz jakie firmy oferują pracę dla programistów piszących w tym języku. Spytaj się o wolontariat lub staż. Zdobędziesz doświadczenie, będziesz mógł wpisać w CV, że uczestniczyłeś w projekcie nad ... To bardzo wiele zmienia przy szukaniu pracy. Jest również duża szansa, że pracodawca po takim wolontariacie da Tobie staż lub nawet umowę pracę. Jeżeli nie kodujesz a chcesz pracować jako programista to musisz sam nad tym pracować.
Subiektywna opinia Wojciecha Seligi na temat pracy developera. Polecam.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Niestety ludzie są głupi i nie rozumieją, e studia to studia, a nie kurs programowania, czy grafiki.
Takie nasttały czasy, że młody człowiek siada z rodzicami i rozmawia - rodzice mówią: "Synu, bez studiów jesteś nikim" i idzie taki łepek na studia bez pojęcia po co tam się w ogóle znalazł. Myśli tylko, że inżynier to przepustka do pracy, a po studiach nagle się okazuje, że myślenie to było błędem i wylewa swoje żale na forum, że w tej Polsce nie ma pracy dla ludzi po studiach :D
Krótko i na temat. Ja też matmy nie lubiłem - szczególnie, że miałem prawdziwą kosę na studiach. Istny terminator niszczący studentów. Jednak przez myśl mi nie przeszło, że matma to kompletnie nieprzydatny przedmiot na studiach informatycznych. Owszem przedmiot ten jest wkurzający i według mnie - często ma poziom zawyżony do tego co należy wiedzieć o matmie (przynajmniej tak było u nas). Nic to nie zmieniło jednak - byłem ciekaw innych przedmiotów - na późniejszych latach przedmioty były prowadzone już faktycznie fajnie i przez pasjonatów. Studia zdecydowanie ciekawe - chociaż nie wszystkie przedmioty był ciekawe dla mnie - ot pewne mechatroniczne przedmioty mnie nie interesowały, sieci nieco mniej, programowanie bardzo itd.
Studia ukończyłem mimo to, ale ... myślę że z głową.
Nie rzucałem studiów bo matma jest beee, tylko znalazłem pracę jako programista i poszedłem studiować zaocznie.
Tak też polecam wszystkim.
Jeśli studiujesz po to by zyskać pracę i myślisz, że papierek inżyniera Ci to zagwarantuje to niestety kolego, już jesteś na przegranej pozycji i straciłeś czas.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Genewa
- Postów: 597
Ja mam takie doświadczenie.
Student 3go roku, 3-miesięczne praktyki w znanej filmie zajmującej się pierwotnie odszumianiem sygnałów audio.
Porządnie przemaglowali mnie z C++ (wszystko po angielsku) i pytali o inne języki, w których pisałem (podstawy Qt, pythona). Zainteresowani byli szczególnie dwoma projektami, które realizowałem na studiach - głównie multimedia.
Praca pełen etat, opłacało się (nie tylko pieniądze, ale i bardzo ładny wpis w CV, poza tym genialni ludzie od których sporo się nauczyłem).
Dostałem propozycję pełnego etatu po stażu (tylko pełnego etatu), której przyjąć nie mogłem (studia też wymagają trochę czasu). Niemniej jestem z nimi w kontakcie i pewnie się do nich odezwę jak skończę edukację.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 106
Jeśli studiujesz po to by zyskać pracę i myślisz, że papierek inżyniera Ci to zagwarantuje to niestety kolego, już jesteś na przegranej pozycji i straciłeś czas.
W takim razie po co się studiuje? Dla przyjemności? Może kiedyś tak było, że na studia chodzili pasjonaci, ale teraz jest to tak masowo praktykowane, że przyjęło się w społeczeństwie, że trzeba mieć te studia i już. Stąd właśnie pojawił się ten temat, bo jak pewnie zauważyłeś, same moje kwestionowanie co do słuszności studiowania już świadczy o tym, że niekoniecznie się z tym zgadzam.
To był tylko cytat znajomych. Ja również nie uważam, że to cokolwiek "gwarantuje", aczkolwiek z pewnością pomaga.
Takie nasttały czasy, że młody człowiek siada z rodzicami i rozmawia - rodzice mówią: "Synu, bez studiów jesteś nikim" i idzie taki łepek na studia bez pojęcia po co tam się w ogóle znalazł.
No niestety. Jak się żyje z rodzicami, będąc na ich utrzymaniu ( bo przecież ciężko uczyć się dziennie i zapracować na własne utrzymanie ), to trzeba trochę też robić tak jak oni chcą. Nie wierzę, że nikt nigdy nie borykał się z tym problemem.
Ja osobiście już dawno poszedłbym do jakiejkolwiek roboty ( niezwiązanej z IT ), zaczął utrzymywać się, a w wolnym czasie ( czytaj: po pracy ) uczył się programowania.
Problemem moim jest właśnie to, że nie jestem w aż tak złej sytuacji na studiach, żeby po prostu sobie je odpuścić, ale rozum i serce podpowiadają mi, że to jednak nie jest to, co powinienem robić w tym momencie. Stąd wzięła się właśnie jakże trafna nazwa tematu: "Męczę się na studiach".
Cieszę się, że temat jest tak często komentowany. Bardzo ciekawych rzeczy dowiaduję się tutaj, z środowiska programistycznego, bo muszę przyznać, że sporo opinii w kręgu akademickim baaaardzo odbiega od rzeczywistości.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
W takim razie po co się studiuje? Dla przyjemności?
A Ty po co studiujesz? Dla zdobycia pracy? No to chłopie daleko nie zajdziesz.
Studia są po to by poszerzyć horyzonty. Dowiedzieć się pewnych aspektów informatyki, których nigdy byś nie poznał - bo np. byś o nich nie wiedział lub by Cię nie interesowały.
Studia mają kształcić inżyniera, a nie programistę.
To, że teraz masowo ludzie studiują nie oznacza, że każdy tak powinien robić. To oznacza tylko tyle, że studia straciły swój elitarny status i teraz byle debil może studiować. Z tego tez powodu lepiej pracować i poświęcić się rozwojowi zawodowemu niż studiom.
No niestety. Jak się żyje z rodzicami, będąc na ich utrzymaniu ( bo przecież ciężko uczyć się dziennie i zapracować na własne utrzymanie ), to trzeba trochę też robić tak jak oni chcą.
A co Ty jesteś małpka, czy człowiek? Jesteś po to by robić to co uważasz za swoje pasje, a nie to co rodzice Ci nakazują.
Wiesz co po takim tekście dalej nawet nie che mi się odpisywać, gdyż właściwie mleko masz pod nosem i trudno Cię traktować nawet jak studenta - po prostu dziecko.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
dualjack napisał(a):
W takim razie po co się studiuje? Dla przyjemności? Może kiedyś tak było, że na studia chodzili pasjonaci, ale teraz jest to tak masowo praktykowane, że przyjęło się w społeczeństwie, że trzeba mieć te studia i już. Stąd właśnie pojawił się ten temat, bo jak pewnie zauważyłeś, same moje kwestionowanie co do słuszności studiowania już świadczy o tym, że niekoniecznie się z tym zgadzam.
Tak właśnie dla przyjemności lub też pogłębienia wiedzy na dany temat. Nie bo tak trzeba ale tak bo np. pasjonuje mnie jakiś temat wyjątkowo.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 106
Myślę, że na tym etapie zostały już rozwiane wszystkie moje wątpliwości.
Dziękuję raz jeszcze za wszystkie odpowiedzi!
Prosiłbym Moderatora o zablokowanie tematu oraz przeniesienie go do kosza, aby nie generować już w tym temacie niepotrzebnych emocji i bezpodstawnych opinii.
Pozdrawiam serdecznie wszystkie osoby, które poświęciły swój czas na wypowiedzi!
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 6992
Tutaj się tak nie robi...
A poza tym swoimi ostatnimi wypowiedziami pokazałeś, że nie wyciągnąłeś żadnych wniosków z odpowiedzi innych użytkowników. I temat zaczyna się od początku :P
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 465
Wielki Pomidor napisał(a):
A Ty po co studiujesz? Dla zdobycia pracy? No to chłopie daleko nie zajdziesz.
Studia są po to by poszerzyć horyzonty. Dowiedzieć się pewnych aspektów informatyki, których nigdy byś nie poznał - bo np. byś o nich nie wiedział lub by Cię nie interesowały.
Studia mają kształcić inżyniera, a nie programistę.To, że teraz masowo ludzie studiują nie oznacza, że każdy tak powinien robić. To oznacza tylko tyle, że studia straciły swój elitarny status i teraz byle debil może studiować. Z tego tez powodu lepiej pracować i poświęcić się rozwojowi zawodowemu niż studiom.
A co Ty jesteś małpka, czy człowiek? Jesteś po to by robić to co uważasz za swoje pasje, a nie to co rodzice Ci nakazują.
Wiesz co po takim tekście dalej nawet nie che mi się odpisywać, gdyż właściwie mleko masz pod nosem i trudno Cię traktować nawet jak studenta - po prostu dziecko.
Proponuję zejść na ziemię, bo temat nie jest o tym co studia "mają" robić, tylko co w obecnej rzeczywistości robią.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Studia nic nie robią poza poszerzeniem horyzontów. Jeśli uważasz, że nawet tego nie robią, to widocznie studiowałeś na uczelni, która nie jest znana nawet z nazwy.
Natomiast od studiów nie powinno się wymagać niczego więcej jak wypuszczenia w świat inżynierów o ogólnej wiedzy informatycznej, na tyle bogatej by mogli kontynuować / rozpocząć swoje kariery zawodowe.
Może masz inne zdanie?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 6992
Złoty Samiec napisał(a):
Studia nic nie robią poza poszerzeniem horyzontów. Jeśli uważasz, że nawet tego nie robią, to widocznie studiowałeś na uczelni, która nie jest znana nawet z nazwy.
Natomiast od studiów nie powinno się wymagać niczego więcej jak wypuszczenia w świat inżynierów o ogólnej wiedzy informatycznej, na tyle bogatej by mogli kontynuować / rozpocząć swoje kariery zawodowe.
Może masz inne zdanie?
Mam inne zdanie niż Twoje "jedyne słuszne". Bo od studiów powinno się więcej wymagać.
Tylko, że my już jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że studia g.... dają i na tym bazuje Twoja opinia. Ale naprawdę powinniśmy wymagać znacznie więcej... Przez 3.5-5 lat można zrobić znacznie więcej. Już więcej ode mnie wymagano w liceum niż na studiach (w sensie, że bardziej intensywnie przebiegała nauka, a potem... takie rozleniwienie, może człowiekowi zaszkodzić).
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Space: the final frontier
- Postów: 26433
@Spine nie dość że pomyliłeś studia z zawodówką to jeszcze z podstawówką. Studia mają ci pokazać różne zagadnienia, które potem zgłębiasz samodzielnie -> studiujesz! Nikt nie będzie nad tobą stał z batem, bo nie taki jest cel. Idziesz tam dobrowolnie i założenie powinno być takie że cię to kręci i chcesz się uczyć, a nie że ktoś cię musi zmuszać.
A ktoś ci bronił robić więcej? Mam znajomych którzy w trakcie studiów stukali już publikacje naukowe na międzynarodowych konferencjach i krótko po skończeniu mgr dorobili się PhD. Znam też takich którzy rozwijali startupy, albo którzy pracowali żeby poszerzać znajomość zagadnień inżynierii oprogramowania. To że najwyraźniej ty nic poza minimum na studiach nie robiłeś to jest twój problem, a nie problem studiów albo uczelni. Dorośnij.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Stacktrace
- Postów: 6823
@Spine, ale studia to nie zawodówka jak napisał @Shalom. Co więcej taką pozycję studiów w ostatnich latach chcą wytworzyć różni dziwi Janusze Biznesu, którzy narzekają co i rusz, że student po studiach nic nie potrafi. Sorry, ale przykładowo programowania w Javie można nauczyć się w trzy, góra cztery miesiące (o ile będzie ogarnięty zespół). Później już z górki. Oczywiście w efekcie dostaniemy wykształconego inaczej programistę java, dla którego nie będzie większej różnicy pomiędzy ArrayList, a LinkedList. Tyle tylko, że takiemu "jaha mastachowi" Janusz zapłaci 1/10 temu co człowiekowi, który co prawda na studiach tej Javy to się nie nauczył ale też nie sadzi baboli wydajnościowych w 80% kodu.
Wcześniej napisałem, olać studia. I nadal to podtrzymuję. Szczególnie jeżeli są to studia nieciekawe i nie wnoszące nic do życia. Lepiej jest pójść do pracy, nabrać skilla i przy okazji po kilku latach zrobić np. zaoczne studia z ekonomii czy z finansów by mieć poza skillem programistycznym też wiedzę pozwalającą na pracę z biznesem.
Osobiście do studiów informatycznych podchodziłem dwa razy. I dwa razy zrezygnowałem, bo stwierdziłem iż lepiej zrobię samemu czytając np. Algorytmy Cormena czy też zaciskając zwieracze i odkładając przez pół roku by sobie dofinansować jakiś fajny kurs niż użerać się z wykładowcami, którzy na kombo Spring+Wicket zareagowali oczami jak średniej wielkości pizza - "Że się tak da w praktyce".
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 6992
Ja robiłem więcej i sobie radzę w robocie.
Naukowa sfera informatyki nie interesuje mnie na tyle, żeby stukać publikacje. Bardziej interesuje mnie efekt jaki mogę osiągnąć z zastosowaniem współczesnych technologii, czy opracowań (wzory itp.), czyli implementacja.
Prowadzę też własną działalność, start-upem bym tego nie nazwał, ale aktywnie rozwijam swoją aplikację z myślą o późniejszej dystrybucji ;)
Pisząc swoje posty mam na uwadze całe rzesze ludzi, którzy nie byli tacy rozgarnięci jak Twoi znajomi ze studiów. Uczelnie są finansowane dość kontrowersyjnie, ale skoro już mamy taką sytuację, że są finansowane z pieniędzy publicznych, przyjęło się, że każdy studiuje (są dla mas), to powinny jednak sprzyjać obywatelom, a nie produkować bezrobotnych. Twoi startupowcy i publikanci musieli mieć sprzyjające warunki do myślenia przedsiębiorczego i naukowego. Nie każdy w Polsce ma ten prestiż (rzekłbym, że mniejszość).
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Uczelnie są finansowane dość kontrowersyjnie, ale skoro już mamy taką sytuację, że są finansowane z pieniędzy publicznych, przyjęło się, że każdy studiuje (są dla mas), to powinny jednak sprzyjać obywatelom, a nie produkować bezrobotnych.
AAA! Co za socjalistyczne wizje! Płacimy za to wszyscy, więc zepsujmy to razem? :(
Nie podoba mi się to. Jak już zrobicie z uczelni zawodówki (zamiast nie wiem, zrobić kampanię promocyjną dla zawodówek), to gdzie będziemy studiować? To, że @Spine, czy @Koziołek nie są stworzeni do studiów, to jeszcze nie znaczy, że wszyscy powinni rzucić studia. Są takie osoby, które będą studiować z największą uwagą, nie będą nadawać się na rynek pracy ale wymyślą nowy rewolucyjny protokół internetowy jako pracę doktorską. Potrzebujemy tych ludzi, dla dobra rozwoju technologicznego. Według ciebie, @Spine, to oni mają iść się uczyć do zawodówki/na kursy/zdobywać certyfikaty, a ty na studia, tylko zmieńmy studia?
To, co trzeba zmienić na studiach, to wyrzucić na zbity pysk wszystkich tych, którzy nie wiedzą, co tam robią.
Serio, ci wszyscy skostniali i nudni profesorowie niesamowicie się aktywują, gdy tylko widzą cień zainteresowania. Nie widzą go w tłumie, w którym 90% ma na wykładzie otworzone laptopy. Często jednak wystarczy odwiedzić wykładowcę na konsultacjach i zadać jedno pytanie, by udostępnił ci wszystkie materiały jakie ma, udostępnił laboratorium, dał kontakty do osób w temacie i wszystko tylko co chcesz tylko okaż trochę zainteresowania... Przynajmniej takie są moje doświadczenia ze studiów.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Stacktrace
- Postów: 6823
@aurel, o sobie wypraszam. Licencjat z fizyki mam. Na kontynuację zabrakło kasy (jeść trzeba), a później stwierdziłem że jest to bez sensowne. Co do robienia ze studiów zawodówek, to warto jeszcze zauważyć, że jest to chęć przerzucenia na państwo i budżet odpowiedzialności pracodawców za szkolenie pracowników.
Co do "odnudzania" profesorów to się zgodzę. Jak któryś zauważył, że jest zainteresowanie w narodzie to zaczynało być ciekawie. Całość jest samo napędzająca się.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Space: the final frontier
- Postów: 26433
Jest też taki problem, że wielu doktorów i profesorów ma pewne wąskie, teoretyczne specjalizacje a każą im prowadzić przedmioty na których się nie znają. A czemu? Bo studenci sie burzą i wymagają żeby im łopatą kłaść do głowy klepanie w Springu albo w innej topowej technologii. I taki biedny doktor, specjalista od kryptografii, stuka po nocach jakiś tutorial a potem udaje że "uczy". Wspomnę tylko że pracowników uczelni "rozlicza" sie tylko z pracy naukowej, z publikacji, cytowań i konferencji. Dlatego wielu nie ma często czasu na porządne przygotowanie do zajęć z dziedziny której nie znają, bo muszą ratować swoją karierę naukową, bo od tego zależy czy ich nie zwolnią.
A zamiast tego słabego przedmiotu ze Springa mógłby być dobry z kryprografii, ale będą narzekać że "mało praktyczny" ;]
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 6992
No i widzisz @Shalom
Już teraz instytucja uczelni (przynajmniej w Polsce) jest źle zorganizowana. Skoro studia mają poszerzać horyzonty, to niech prowadzący wykładają to czym się zajmują/zajmowali w swoich publikacjach. Jeśli uczelnia chce prowadzić ćwiczenia praktyczne z programowania, to niech realizują je osoby, która sprawdziły się w boju. Najlepiej jakby wynająć ludzi zatrudnionych na odpowiednich stanowiskach. Każdy raz na 2 tygodnie mógłby przyjść poprowadzić zajęcia.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 3262
Ale to moze tez zalezy od uczelni? Mnie na studiach tak dojechali matma, ze rzeczy i przedmioty zwiazane z informatyka byly milym przerywnikiem. Juz nie mowiac teraz jak sie ma rodzine - chcialoby sie tyle rzeczy nauczyc i porobic, a po prostu nie ma kiedy. Od jakiegos czasu zastanawia mnie jak to mozliwe ze ludzie potrafia sie nudzic.