Welcome Singapore!

aristo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 90
0

format wtyczek w gniazdkach w scianie taki jak u UK

pozdrawiam
Mariusz

EgonOlsen
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Robic u Azjatow? Przyjmij wyrazy najszczerszego wspolczucia.

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3356
0
aristo napisał(a)

format wtyczek w gniazdkach w scianie taki jak u UK

Na to wygląda; każde gniazdo ma własny wyłącznik, do tego każda listwa z gniazdami ma osobny. Przejściówka w Polsce w cenie 15PLN.

Z tą pracą dla Azjatów to zobaczymy - jutro mam rozmowę kwalifikacyjną. Bardziej się boję, że oni seplenią z chińskim akcentem, niż to, że ja nie będę wiedział, co powiedzieć :D (Właśnie mój znajomy, który wyjechał z Opola do Australii, napisał mi, że tam angielski na ulicach bywa rzadki jak w Warszawie; ciągle tylko mandaryński i mandaryński. Tak właśnie się czuję..)

cyriel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

@egon: Czemu? Masz jakieś (niemiłe)doświadczenie w tej kwesti?
@Szczawik: Trzymamy kciuki :)

EgonOlsen
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
cyriel napisał(a)

@egon: Czemu? Masz jakieś (niemiłe)doświadczenie w tej kwesti?

Znam kilku pacjentow ktorzy pracowali m.in. w ASUSie, wszyscy oni jak jeden maz mowili: "Nigdy wiecej Oswiecimia". Azjaci maja sredniowieczna mentalnosc jesli chodzi o stosunki miedzyludzkie w pracy.

nediam
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Szczawik napisał(a)

Wiesz co.. jak możesz podać adres to w sumie byłoby spoko - ja co prawda miałem polskich smaków pod dostatkiem, ale zaprosić znajomych może być ciekawie.

Niestety adresu nie pamiętam, a mogę się dowiedzieć dopiero w przyszłym tygodniu :(

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0

Jeśli wolno spytać jak tam jest ze służbą zdrowia i dostępem do leków?

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3356
0
nediam napisał(a)

Niestety adresu nie pamiętam, a mogę się dowiedzieć dopiero w przyszłym tygodniu :(

Chętnie poczekam. Z góry dzięki.

Ze służbą zdrowia jest inaczej u Singapurczyków i stałych rezydentów, a inaczej u ludzi tylko z pozwoleniem na pracę (tu ja).

Z pensji tych pierwszych odciągana jest opłata na CPF (obowiązkowy fundusz oszczędnościowy) - 20% pracownik (pracodawca chyba połowę tego). Część idzie na indywidualne konto emerytalne, część na indywidualne konto ratowniczej służby zdrowia (pogotowie i szpitale), a część jest ogólna. Ogólna pozwala na wykorzystanie pieniędzy w pewnych, zdefiniowanych przez prawo, zakresach (na przykład wykup części kosztów mieszkania, pokrycie kosztów przekwalifikowania się, itp). Jak wylądujesz w szpitalu, to z twojego funduszu pokrywana jest część kosztów (im lepszy szpital na twoje życzenie, tym mniejsza część). Ale jak idziesz normalnie do lekarza, płacisz z własnej kieszeni (lub z kieszeni prywatnej firmy ubezpieczeniowej, jeśli się zapisałeś).

Jak nie płaci się na CPF, czyli drugi przypadek, za wszystko się płaci z własnej kieszeni (lub z firmy ubezpieczeniowej).

Nie funkcjonuje tu "umowa społeczna", po prostu każdy płaci na własne konto - nie masz pieniędzy, nie korzystasz; proste. Ponieważ w pewnych zakresach państwo reguluje ceny usług medycznych, jeśli ktoś pracuje (o co bardzo łatwo), stać go przynajmniej na podstawowe usługi, mimo, że służba zdrowia uchodzi za bardzo kosztowną.

Podsumowując: służba zdrowia kosztowna, ale bardzo dostępna, leki kosztowne (niektóre produkty w Polsce sprzedawane na receptę, można tu spotkać bez recepty w zwykłej drogerii). Emerytura z własnego funduszu, ważne opłaty społeczne z własnego funduszu.

Co do moich rozmów kwalifikacyjnych - mam za sobą już dwie.

Rozmowa 1: firma ogromna (wieżowiec w centrum, obok siedziby Xerox'a), programowanie dla medycyny, stanowisko: developer (C++, VB, Java, .NET), test techniczny (opisz co robi ten kod, jak sprawdzić, czy użytkownik kliknął w obszar ograniczony okręgiem, opisz jakiś rozbudowany algorytm, jak działa komunikacja przeglądarka www/serwer, itp), łatwe ale mało czasu; rozmowa bardzo sympatyczna (rozmówca z niespotykanie dobrym angielskim). Zadzwonili dziś do mnie, że są zadowoleni i chcą się umówić na jutro na rozmowę typowo HR. Czyli jak na razie dobrze..

Rozmowa 2: firma maleńka z ogromnymi klientami (wolno stojący domek w centrum, 500m od poprzedniej), programowanie dla górnictwa i przemysłu naftowego, stanowisko: developer (wszystko, głównie ASP.NET), test zadanie (stwórz w istniejącym kodzie taką a taką klasę, odziedzicz, dodaj interfejs, wyciągnij z Oracle to a to, wypełnij comboboxa danymi z bazy), bardzo mało czasu i częściowo niemożliwe do wykonania (na końcu wprost mi powiedziano, że chcieli sprawdzić co z tym zrobię; a ja w kodzie pozaznaczałem, że zgodnie z poleceniem to działać nie ma prawa, czyli dobrze); rozmowy prawie brak - po sprawdzeniu mają do mnie zadzwonić do końca tygodnia, rozmówca - jakiś sepleniący angielskim Europejczyk (chyba Belg; zgaduję).

Na razie jestem dobrej myśli; z obu opcji wolałbym pierwszą - bardziej prestiżowa i wymagająca.

cyriel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

A jak wygląda tam branża sprzętu komputerowego? Jakie ceny/jakość, jaki jest "standard" jeśli chodzi o sprzęt(co ma zwykły zjadacz chleba w domu)?

AP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3079
0

Widzę, że rozglądasz się tam za pracą. Szczerze życzę powodzenia i mam nadzieję, że znajdziesz coś ciekawego. Czekam na kolejne relacje ;)

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3356
0

Praca już jest. Po rozmowach kwalifikacyjnych firma (2), ze wspomnianych wyżej, przysłała mi kontrakt i mam w poniedziałek lub wtorek ostatecznie powiedzieć NIE lub TAK i go podpisać. Jako, że moim faworytem była (1), postaram się jakoś może popchnąć negocjacje z nią do przodu, bo prawdopodobnie obie będą mnie chciały, a wtedy mam swobodny wybór. Pensja o ponad 1/3 wyższa niż moja poprzednia, wysoka (!) w Polsce + szeroki pakiet socjalno-ubezpieczeniowy.

Co do sprzętu: masa osób ma tu średnie laptopy - średnie czyli coś w stylu 1GB RAM, jakiś Celeron lub C2D w rejonie 1,6GHz, jakaś karta graficzna Intela, Windows XP.. itp. Z kolei na półkach sklepowych stoją komputery klasy C2D@2,6GHz, 4GB RAM, HDD 640GB, GeForce 9300, 14" (dane przepisane z oferty z dzisiejszej gazety Today; właśnie trwają ogromne targi Comex [COMputer EXpo], więc ceny produktów bywają jeszcze niższe). Taki zestaw kosztuje około 2400SGD czyli 3800PLN. Jest tu dostępna masa EEE PC i podobnych (ceny 400SGD czyli 650PLN i wzwyż) czy Smartphone'ów, pendrive 8GB w cenie 70SGB czyli 110PLN. Na każdym kroku widać osobę słuchającą przez komórkę muzyki albo pocinającą w metrze w PSP.

Piractwo softwarowe: przyjeżdżając tu słyszałem, że jest bardzo niskie.. co okazuje się nie do końca prawdą. Jak w Polsce, wiele osób ma oryginalny system czy Office'a bo kupili OEM z laptopem, ale bardzo popularne jest jeżdżenie do Malezji (czyli 20km stąd), gdzie pirackie CD można kupić na stoiskach w lokalnych marketach.. Mają tu oczywiście tanie serie gier, muzyka na CD/DVD jest zdecydowanie tania (a jaki ogromny wybór!, wliczając w to edycja kolekcjonerskie, rynek singli, który w Polsce właściwie nie istnieje, czy nagrania z koncertów w ekskluzywnych pudełkach), ale ceny typowego oprogramowania są jak w Europie.. cóż, globalizacja rynku.

user image
Największa fontanna świata, (Fountain of wealth) [nie mylić z najwyższą!]

user image
Jedna z dwóch kopuł teatru Esplanade

user image
Z żonką i przyjaciółmi, przy Merlion'ie - symbolu Singapuru (obok Esplanade).

ilo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Jestem na 4p stosunkowo niedługo, ale z przyjemnością przeczytałam Twoje relacje. Ja mam co prawda przyjemną pracę w Polsce, ale teraz szczerze zazdroszczę przygody.

Pozdrawiam ciepło
ilo

DX
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1072
0

Hej,

Dawno nie zaglądałem na 4P, a tu taka ciekawa relacja. Czekam na kolejną porcję!

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3356
0

Na dziś zacznę od drobnego przemyślenia, a potem przejdę do opisu aktualności. Przemyślnie będzie dotyczyło cen w sklepach.

Moja ukochana żona jeszcze za czasów pobytu w Polsce wymarzyła sobie kosmetyk - podkład firmy Channel; ma bardzo jasną cerę i tylko taki był wystarczająco jasny (cóż.. w Polsce "domyślnie" wszyscy się przecież opalają :/). Firma renomowana więc kosmetyk drogi - proste. Tutaj jest on dostępny za prawie połowę ceny (160PLN w Polsce, tutaj 65SGD czyli 100PLN). Z ciuchami jest podobnie - elegancka koszula garniturowa za 20SGD (32PLN) tutaj to normalka, w Opolu takie nie schodziły poniżej 70-100PLN. Skąd tak tanio? Mam znajomego, który pracował (chyba wciąż to robi) jako ochroniarz w galerii handlowej. Mówił mi kiedyś, że na pokrycie kosztów kradzieży i uszkodzeń towaru idą takie koszta, że często bardziej korzystnym jest opłacenie pełnego etatu kolejnego ochroniarza. Koszta ponosi oczywiście klient.

W Singapurze skala przestępczości jest tak mała, że nie zaryzykowałbym wiele stwierdzeniem, że niektóre sklepy czy punkty usługowe nie ponoszą kosztów kradzieży. W ogóle. Większość sklepów na przykład z ubraniami czy książkami nie ma bramek magnetycznych czy klipsów alarmowych. Nie widać tłumu ochroniarzy. Kilka kamer i punkt obsługi klientów w dużym centrum handlowym wydają się w pełni wystarczające. W sklepie nieliczne ekspedientki nie pilnują klientów - podchodzą do tych, którzy powinni być obsłużeni albo są niezdecydowani - zupełnie inna kultura. Owoce w sklepie nie są poprzebierane i poniszczone.

Dodając masowość obsługi, ilość klientów i właśnie brak owego obciążenia kradzieżami oraz wandalizmem, otrzymujemy dobry towar po niskiej cenie. Proste. W Polsce wydawałoby się to niemożliwe.

Tyle tytułem przemyśleń.

Co do mojego zatrudnienia - zgodnie z przewidywaniami obie firmy przysłały ostatecznie oferty, ale niestety mój faworyt nie był w stanie zaspokoić oczekiwań finansowych. Zatem podpisałem kontrakt z firmą (2). 5 dni roboczych w tygodniu, 9 godzin dziennie (w tym godzinna przerwa na lunch); elastyczne godziny rozpoczęcia/zakończenia pracy oraz przerwy. Firma okazała się o wiele większa i bardziej międzynarodowa - miłe zaskoczenie. Jak będzie, zobaczymy. Obecnie czekam już tylko na zatwierdzenie przez ministerstwo mojego pozwolenia na pracę.

Dziś odwiedziłem z żoną East Coast Park - piękna plaża w bardzo zadbanym parku: ścieżki osobne dla spacerowiczów i rowerzystów+rolkarzy, ławeczki, restauracyjki blisko plaży, miejsca na grillowanie. Ogólnie wszystko bardzo zadbane i używane często i gęsto :D

Nawet McDonald's, oprócz standardowej restauracji i okienka DriveThru, ma tu jeszcze usługę SkateThru dla miłośników rolek. Można na dwie godziny za około 5SGD (8PLN) wypożyczyć rolki lub rower (w stanie bardzo dobrym, a nie jak to w Polsce bywa w stanie rozkładu) i swobodnie w ramach plaży korzystać. Woda bardzo ciepła; choć nie jestem zwolennikiem pływania w wodach naturalnych i na to znaleźli się ochotnicy. Sprzęt ratowniczy swobodnie dostępny co kilkadziesiąt metrów - nie jakoś zabezpieczony, ale swobodnie dostępny. W Polsce albo zniknąłby, albo został zdewastowany, zanim ktokolwiek by zdążył go użyć choć raz. W koło plaży liczne boiska, pola dla rolkarzy.

Jedyne, co psuło wrażenia, to długa i gęsta linia statków niedaleko linii brzegowej (widoczna na zdjęciu poniżej):

user image
Kontenerowce, barki i tankowce; kutry tylko bardzo nieliczne..

user image
Często przy doskonałej pogodzie jest tak pochmurno, że słońca nie widać.. Jednak nie dziś :D

user image
Park - deptak przy plaży

<font size="4">Ciąg dalszy...</span>

Mam już pozwolenie na pracę :) Ministerstwo Pracy informuje, że ponad 80% wniosków rozpatruje w tydzień.. no cóż - mój mieścił się w pozostałych 20%.

Ogólnie procedura wygląda tak: firma zatrudniająca wypełnia (wyłącznie drogą elektroniczną!) formularz o pozwolenie na pracę [EP] (dane osobowe pracownika, doświadczenie zawodowe, edukacja, informacje o poprzednich wizach, przyszła pensja, itp) oraz - jeśli wysokość pensji pozwala i pracownik jest zainteresowany - pozwolenie na pobyt współmałżonka [DP].

W odpowiedzi (po właśnie około tygodniu) dostaje albo odmowę (bo na przykład zbyt niskie kwalifikacje), albo zatwierdzenie. Firma, po otrzymaniu zatwierdzenia, kieruje pracownika (albo inną osobę upoważniona) do Ministerstwa Pracy w celu odbioru. Należy dostarczyć kserokopie dokumentów poświadczających edukację (wraz z tłumaczeniami przysięgłymi), ewentualnie kopię odpisu aktu ślubu (z tłumaczeniem przysięgłym). Wtedy jest się proszonym o powrót za 3 godziny (czas na weryfikację i wydanie kart EP/DP) w celu odebrania.

Kolejki na podstawie numerków wydawanych przez automaty (około 50 okienek do obsługi różnych rodzajów klientów), czas czekania na około 100 numerków poniżej godziny w jednym okienku, czyli sprawnie i szybko. Możliwość zamówienia powiadomienia SMS, że za około 5 minut będzie się obsłużonym.
Koszt EP oraz DP po 30SGD (po 45PLN), do tego automatycznie nam doliczono pozwolenie na wielokrotne przekraczania granicy po 30SGD za osobę. W sumie 120SGD (180PLN) za całość dokumentów. Koniec formalności.

Zostało jeszcze założenie konta, które trwało 5-10 minut i wymagało przedstawienia paszportu, EP oraz wypełnienia formularza z danymi kontaktowymi. Pierwsza wymagana wpłata minimalnie 500SGD (750PLN).. ale to oczywiście zależy od banku.

Zmieniając temat..

Miałem okazję zjeść danie, które według polskich kanonów ostrości smaku nie mieści się w skali. Należę do osób, których nie rusza za bardzo ostrość potraw. Właściwie w Polsce nie miałem okazji jeść nic, co uznałbym za bardzo ostre. Tutaj zamówiłem Spicy Chicken Noodle with Minced Meat (czyli pikantny rosołek z kurczaka z makaronem i mięsem mielonym). ... ... ... TO JEST OSTRE

:-[

...do stopnia, że na dwa dni nabawiłem się rozstroju żołądka. Ciężko wziąć jedną łyżkę tego do ust (dobrze, że w rosołku chociaż pływają kawałek jajka na twardo, ciasteczka rybne i właśnie makaron). Nie mówiąc, że ja zjadłem całość (popijają dwiema szklankami Iced Lemon Tea, pysznej cytrynowej herbaty z masą lodu). Moja żona nie była w stanie tego ruszyć. Gorąco polecam..

[diabel]

Jutro w końcu mój pierwszy normalny dzień pracy.. Na pewno dam znać, jak było.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Szczawik i jak poszlo? Odezwij sie cos, bo sie nie cierpliwie. ;) :D

a_s_f
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Rzeszów
0

28 wrzesnia jest Grand Prix Singapuru F1. Wybierasz sie?

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3356
0
a_s_f napisał(a)

28 wrzesnia jest Grand Prix Singapuru F1. Wybierasz sie?

Może na samo F1 nie koniecznie, ale chętnie zajrzałbym za imprezami towarzyszącymi (pewnie będą jakieś koncerty, festyny, itp). W końcu do City Hall, gdzie odbywa się wyścig mam pół godzinki metrem, a po torze wyścigowym już kilkukrotnie chodziłem (bo obecnie jest to normalnie uczęszczana ulica tyle, że ze zabezpieczonym poboczem i wzmocnionymi klapami studzienek).

Kilka słów jak w pracy. Grupa bardzo międzynarodowa (Brytyjczycy, Australijczycy, Nowozelandczycy, Indonezyjczyk, Hinduski, Węgier, kilku Singapurczyków.. no i ja :D). Atmosfera bardzo sympatyczna. Język w pracy: różny; zależy kto z kim rozmawia.

W biurze dla pracowników aneks kuchenny - mikrofalówka, lodówka z milo (taki kakaowy napój Nestle, tu bardzo popularny), puszkowaną kawą, mineralką czy piwem [tak, piwo Tiger dla pracowników w czasie pracy!]. Ciasteczka i inne przeszkadzajki.

Godzinka lunchu w środku dnia jest doskonałym rozwiązaniem: po pierwsze człowiek może w środku pracy zjeść coś ciepłego, a po drugie elastyczne godziny przerwy rozładowują obciążenie godzin szczytu w lokalach gastronomicznych.

Godziny pracy nie są w żaden sposób rozliczane - mam przyjść na 9 godzin (oczywiście z przerwą), mam się pojawić do 9:15, by być dostępnym w godzinach pracy. Ale nikt nie kontroluje o której ktoś przychodzi czy wychodzi. Ludzie są tu tak uczciwi, że na dzień dobry dostałem klucz od budynku i kody deaktywujące alarm, gdybym przyszedł w danym dniu pierwszy.

Moje środowisko pracy to customize'owany Dell Vostro, dwa monitory 19" (4:3) i superkomfortowy fotel.

Środowisko programistyczne: Visual Studio .NET 2003 (stare kody VC++) oraz Visual Studio 2008 (webservice, C#, ASP.NET), CVS, SVN. Programowanie webowe wyłącznie pod IE6 - IE8b2 (pytanie, czy piszą aplikacje przenośne między przeglądarkami skwitowane śmiechem: "nie, nikt tu nie traci czasu na takie pierdoły - dotychczas tylko jeden klient o to prosił.."; przypomnę, że głównymi klientami są prawie wszystkie znane światowe rafinerie :/); zatem IE only. Masa gotowych komponentów i narzędzi. Dużo bibliotek do raportowania i wydruków.

A po pracy.. człowiek jest już tak zmęczony, że tylko obiad, chwila przed monitorem, basen i spać..

Marooned
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
0

Momentami zupełnie jakbym czytał o mojej pracy ;)

  • "Grupa bardzo międzynarodowa" [fakt, że głównie rozsiana po świecie, ale co chwilę mamy kogoś u siebie, a za miesiąc na rok przyjeżdża na stałe Szwedka]
  • Kuchnia: mikrofala, jakiś przeogromny robot kawowy [blah], lodówka wypełniona różnorakim piciem [jakie sobie zamówimy], piwo też jest ;), słodycze różne, zupki knorra, jakieś fasolki..
  • "Godzinka lunchu w środku dnia" - co dzień między 11 a 13 pada hasło: kto, gdzie - i raz idziemy grupą 10 osobową, raz po 2 osoby - kto na co akurat danego dnia ma ochotę, czasem się zamawia do firmy jak tyłek leniwy
  • "Godziny pracy" - podobnie, w umowie 9-17, ale jak przyjdzie się na 13-21 to też jest ok - jak coś wyskoczy i wyjdzie np. 6h to nikt nic nie mówi - każdy ceni sobie taki luz w pracy i sam z siebie innego dnia posiedzi 10h nie robiąc problemu - ewentualnie, z domu się dopracuje jeśli jest potrzeba
  • "środowisko pracy" - Dell + 2 LCD [chyba 17"], albo własny notebook jak ktoś woli

Jedyną główną różnicą między naszymi pracami to taka, że my głównie robimy pod Firefoxa a do innych pseudo przeglądarek przy ważnych rzeczach dodaje się CSS/JS. Ale np. teraz robimy spory projekt, ogrom JS - Opera nie jest wspierana w ogóle, IE7 na pewno, nie pamiętam, czy IE6 też. No i Webkit, czyli Safari, Chrome, ... z resztą, mając setki tysięcy użytkowników i patrząc na statystyki Opery nie używa nawet 1% z tego co pamiętam. Głównie FF.

A to wszystko w Polsce :)
Może komuś się przyda takie porównanie :)

PS
Szczawik, wrzuć sobie w stopkę maila firmowego http://SaveTheDevelopers.org/ - może jakiś szef przeczyta :D

RO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 162
0

Coz, przykro slyszec ze na swiecie porzadne rozwiazania sa [CIACH!] :( Na szczescie w Polsce statystyki pokazuja bardzo malejacy udzial IE w uzyciu. Na stronie z ponad milionem odslon miesiecznie widzialem tylko cos kolo 3% IE reszta to FF i Opera. Moze czas zreformowac ta firme Szczawik? :)

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3356
0

Ale to nie kwestia firmy, tylko klientów. Nie mówimy o rozwiązaniach domowych, tylko systemach, które co dzień mają w ramach sieci LAN kilka a nawet kilkadziesiąt tysięcy odwiedzin.

Klient, który ma flotę tankowców, kilka pól wydobywczych i rafinerii, a komputery na nich ma wpięte w Active Directory (ani jedna z ogromnych firm z tego sektora, z którą współpracujemy, nie siedzi na Unix/Linux) nie chce nawet słyszeć o rozwiązaniach open-source (ostatnio jak jedni chcieli raporty drukować do PDF, to po usłyszeniu od nas o source-forge'owym PDFCreator, stwierdzili, że wolą kupić inne oprogramowanie, bo "mają większą pewność perspektywy rozwoju"). Nikt w takiej domenie nie ma nic poza Windows i Internet Explorer, bo sieć jest zamknięta (bez dostępu przez jakikolwiek VPN), a konta nie mają jakichkolwiek uprawnień do instalowania i odpalania czegokolwiek dodatkowego (niektóre stacje mają wręcz domyślną powłokę - Explorer - podmienioną na Internet Explorer odpalany na stronie domowej sieci).

To jest śmieszne, ale taka jest rzeczywistość rynku, na który produkujemy. To nie musi działać na alternatywnych przeglądarkach, bo nikt nie będzie miał uprawnień, by przy pomocy takiej w ogóle odwiedzić stronę.

Marooned
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
0

Szczawik, ok, nie zrozumiałem małego "szczegółu", że to produkt zamknięty, dla intranetu - nie Internetu. To całkowicie zmienia postać rzeczy :)

johny_bravo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Z IE tak samo wyglada w firmie, w ktorej teraz pracuje (Krakow). Duzi klienci i tez ma hulac na ie, bo nie ma sensu (czyt. czasu i kasy), zeby robic to na wszystkie mozliwe przegladarki. Tez mnie to zdziwilo na poczatku, ale z drugiej strony klient placi, klient wymaga. A skoro i tak 95% pracownikow siedzi na ie, to po co ma przeplacac?

// a po to ze jak przyjdzie ie X nie płakać, że soft trzeba w zasadzie przepisać od nowa bo panowie w MS coś wymyślili? [Ale w sumie to klient płacze, nie nasz ból]. A o czym to ja miałem... A tak! Bez offtopicowania :) - Q

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3356
0

Dziś troszkę na inny temat niż informatykowanie, a mianowicie na temat wynajmu mieszkania.

Przyjeżdżając tutaj umówiliśmy się na wynajem pokoju przez internet - wiadomo, że bez zobaczenia mieszkania ciężko wybrać najlepszą opcję. Jako, że mam już pozwolenie na pracę i warto postarać się, by droga do pracy nie zajmowała godziny, zaczęliśmy rozglądać się za wynajmem czegoś nowego. Od razu zaznaczę, że całość zadania jeszcze przed nami, ale mam do opisania ciekawą sytuację, która miała miejsce w tym tygodniu.

Gdzieś w rejonie wtorku zadzwoniłem do agenta Jeffrey'a z ogłoszenia o wynajem mieszkania 2+1 w HDB (mieszkanie 2 pokojowe + pomieszczenie gospodarcze w bloku państwowym). Agent obiecał, że tylko coś sprawdzi i oddzwoni.. i tyle go we wtorek słyszałem.

W środę rano zadzwonił, że tamto mieszkanie niestety nie jest aktualne, ale ma w ofercie bardzo podobne (obstawiam, że to wciąż to samo mieszkanie) - czy jestem zainteresowany, na jakich zasadach i na jaki termin chcę wynająć, itp. Powiedział, że oddzwoni. We wczesnych godzinach popołudniowych zadzwonił, że nie odpisałem na jego SMS, ani nie odbierałem wcześniejszych telefonów. W każdym razie może się ze mną umówić na 19:00 na obejrzenie mieszkania - czy mi pasuje. Pasuje. Wraz z odłożeniem słuchawki przyszły mi 3 wiadomości i komunikaty o 4 nieodebranych połączeniach.

Pewnie jakiś problem z siecią.. ale dlaczego to piszę? By pokazać, że najwidoczniej bardzo mu zależało i mimo problemów chciał się skontaktować.

Przed 19:00 wraz z żoną byliśmy pod blokiem, by obejrzeć mieszkanie. Podszedł do nas mężczyzna - typowy Hindus - przedstawił się jako Jeffrey, zapowiedział, że niestety musimy już dzisiaj podjąć decyzję i poszliśmy zwiedzać mieszkanie (trochę na nas za duże i przez to za drogie, ale nie o tym piszę). Nie byliśmy właściwie zadowoleni, więc powiedzieliśmy, że potrzebujemy godzinkę, by przedyskutować temat i zadzwonimy za chwilę. Jeffrey powiedział OK, OK, po czym - nie odstępując nas na krok - zaprowadził nas do Food Court'u (zlepek tanich restauracji z jedzeniem). W międzyczasie otrzymałem kilka telefonów (przez grzeczność nie chciałem odbierać przy Jeffrey'u) i dwa SMS - z firmy naszego agenta: czy dotarliśmy na miejsce, czy dotarcie nie sprawiło nam problemu, itp.

Więc przy Jeffrey'u (nie odstępował na krok) rozmawialiśmy z żoną po polsku i ostatecznie ogłosiliśmy, że jednak nie jesteśmy zainteresowani. "Może inne z mieszkań mogę znaleźć". "Nie, dziękujemy. Do widzenia.". Wydawał się dosyć nachalny.

Wracając już do metra odebrałem w końcu telefon z firmy Jeffrey'a.. i okazało się, że to dzwoni Jeffrey i że czeka na nas już od jakichś dwudziestu minut pod blokiem, a my się nie zjawiamy. Ja mu na to, że przecież już pokazał nam mieszkanie, na co on, że to niemożliwe, że przecież mój numer dał tylko jednemu agentowi. Ja na to, że nie jestem mieszkaniem zainteresowany, czemu towarzyszyło "no cóż.." i jakieś przekleństwo w słuchawce.

Tak oto byliśmy nieoczekiwanymi świadkami podbierania klientów agentom przez innych agentów nieruchomości..

Adam Boduch
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 11950
0

Hehe ciekawa historia :)
A powiedz jak tam ksztaltuja sie ceny za wynajem mieszkania?

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

No jak to przeczytalame to kurde jakas afera szpiegowska sie kroi - dobry material na kryminał h3h3

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3356
0

Jak chodzi o ceny, Singapurczycy twierdzą, że jest teraz drogi sezon.

Mieszkania mają zupełnie inną specyfikę tutaj. Za mieszkanie w bloku HDB około 2000-3000SGD zależnie od wielkości i dzielnicy (statystyczne mieszkanie w bloku większe niż w Polsce - jakieś 100-160m^2). Za wynajem apartamentu (strzeżony blok z basenem, parkingiem, itp) około 4000-6000SGD (czytaj 5 pokoi, 3 łazienki, kuchnia, suszarnia, pomieszczenie gospodarcze). Powyżej 6000SGD można mieć wynajem domku.

Ceny wydają się wysokie? Może inaczej: wynajmujesz 5 pokojowy apartament: jeden pokój jest zwykle pokojem wejściowym (brak korytarza w mieszkaniu), więc zajmujesz 1 pokój i 3 możesz wynająć, co przy 3 łazienkach w domu (standard tutaj to minimum 1 łazienka na dwa do trzech pokoi) nie jest żadnym problemem. Cena schodzi do 1000-1500SGD za osobę czyli połowa średnich zarobków krajowych. Wszystkie rachunki razem powinny zmieścić się za wszystkie 4 osoby w 200-300SGD.

Rynek powoli urealnia ceny, więc w rok lub dwa zapewne spadną o 20-30%.

Delegacja:

W dniach 23-24 października wysłano mnie (jeszcze z jeszcze jednym pracownikiem) do Kuala Lumpur w Malezji. Dzień przed wylotem zamówiłem sobie taksówkę, bo odlot był około 7:00, a więc na lotnisku zgłosić musiałem się po 6:00. Lot odbył się zgodnie z planem, choć niestety było na tyle pochmurno, że w powietrza widać było niewiele.

Lotnisko KL International Airport (KLIA) jest nie tylko ogromne, ale przede wszystkim odległe od miasta. Po wylądowaniu jedzie się lotniskowym pociągiem do terminalu przylotów, gdzie po odprawie imigracyjnej i odebraniu bagażu, wsiada się do KLIA Ekspress. Pociąg ten jedzie 30 minut do stacji metra KL Sentral w rejonie centrum stolicy Malezji. Stamtąd taksówką do Traders Hotel, gdzie czekał na nas trzeci pracownik naszej firmy - zostawić bagaże i do pracy do budynku na przeciwko.. czyli do Petronas Twin Towers.

Wieże są kolosalne. Dla osób niewiedzących co to.. to bliźniacze wieże, po Taipei 101, najwyższe budynki świata. Jednak ani Taipei 101, ani Burj Dubai (które do połowy 2009 będzie w budowie) nie są jednak parą budynków, a samodzielnymi wieżami.

Na dole znajduje się centrum handlowe Suria KLCC oraz Filharmonia Narodowa, a na górze biura - w jednej z wież wyłącznie Petronasu, w drugiej również innych, wynajmujących pomieszczenia, firm. Po drodze na wieżę trafiła się nam dziwna niespodzianka - masowa ewakuacja Suria KLCC.. nie wiem czemu, po co i dlaczego? W każdym razie po przekonaniu strażników, że my nie chcemy dostać się do środka, tylko pilnie musimy znaleźć się po drugiej stronie centrum handlowego, przepuszczono nas (przez totalnie opustoszałą galerię sklepów). Potem tylko załatwić przepustki na portierni, przejść przez bramki magnetyczne i na górę..

Wrażenie niesamowite: super ekspresowe windy, podróż na szczytowe piętra (gdzie mieliśmy spotkanie) windą z przesiadkami (na 40 piętrze idzie się do drugiego pionu wind, które przełączają się: raz jeżdżą po piętrach parzystych, raz po nieparzystych; labirynt!), widoki niesamowite. Potem praca, lunch w biurze, ciasteczka, wafelki, owoce, napoje, rogale francuskie z pieczonym kurczakiem curry (?!), krewetki, takie tam.

user image

Po pracy (nasi gospodarze byli bardzo sympatycznymi ludźmi; rzekłbym gościnność tak ogromna, że aż rzadka w Europie) poszliśmy na pizzę :)
Jako, że jeden z naszych pracowników musiał w czwartek wracać do Singapuru, a drugi po weekendzie jechał dalej, więc musiał popracować, sam z aparatem wybrałem się na miasto :D

user image
Wejście do Suria KLCC oraz wieże Petronas Twin Towers w nocy.. i oczywiście ja :D

Fontanna przy centrum handlowym niesamowita, widoki przepiękne, polecam gorąco. Chciało mi się pić, więc poszedłem sobie zamówić Ice Lemon Tea.. i okazało się, że jestem którymś tam klientem i dostaję dowolny napój za darmo. Po powrocie do domu stwierdziłem, że w Malezji nie udało mi się wydać ani jednej z Ringgit (2.20RM to około 1SGD czyli 1.75PLN).. Nie żebym narzekał.

Po całym dniu przygód wróciłem do hotelu.. a tam zaskoczenie: byliście kiedyś w apartamencie takiej klasy, że w łazience mieliście zestaw Dolby-Surround? Ja nie.. nie miałem nigdy własnego sejfu, lodówki pełnej orientalnych słodyczy, ogromnego telewizora LCD, ambientowego oświetlenia w apartamencie. Miejsce tak luksusowe, że na każdym piętrze widać było dziewczyny wciskające za mnie przyciski do windy, bym się nie wysilał jadąc na moje 17 piętro :D Burżujstwo i ekstrawagancja.. chyba to polubię ;) Ale najważniejsza rzecz - miałem w pokoju całą ścianę ze szkła, za którą 500m dalej widać było doły wznoszących się wież.. zapiera dech w piersiach..

Noc minęła szybko. Czas na śniadanie. Restauracja dla gości bezpłatna: około 10 stoisk, przepięknych.. na każdym przygotowują inny rodzaj dań, a dookoła to co już przygotowali. Po prostu bierzesz talerzyk, nakładasz co chcesz, idziesz zjeść, a jak chcesz dokładkę bierzesz kolejny talerzyk (w międzyczasie ktoś twój sprząta niepostrzeżenie). Jedzenie tak bogate, że trudno sie zdecydować: musli, jogurty, ryby, wędliny, pieczywo, drożdżówki, naleśniki, owoce, słodycze, sery, jaja, dżemy, kimchi, sushi, makarony.

Kulinarne niebo :) Byłem tam.. teraz mogę umrzeć w spokoju :D Żartuję rzecz jasna ;)

Do pracy czyli z powrotem do wieży na samą górę.

Ponieważ skończyliśmy około popołudniowych godzin szczytu, zamiast taksówki metrem dojechaliśmy do stacji KLIA Ekspress (tłoczno, nie tak czysto jak w Singapurze), do razu trafił nam się pociąg. W pół godzinki na lotnisko, trochę czekania i samolot do domu. KL w nocy z lotu ptaka wygląda niesamowicie. A potem już do domu :D

Malezja jest niesamowitym krajem: niby muzułmańskim, ale widać zarówno kobiety, które ubrane na czarno odsłaniają jedynie oczy, jak i nastoletnie dziewczyny z dekoltem do pępka. Widać ludzi w turbanach czy jarmułkach, oraz chłopaków w dresach, z krokiem w kolanach czy z irokezem. Jeśli oglądaliście kiedyś filmy katastroficzne, gdzie ludzkość wymiera i roślinność wdziera się do miast - tak wyglądają obrzeża KL: betonowe wiadukty porośnięte palmową dżunglą, drewniane chatki wśród pól, kolosalne meczety czy błotniste rzeki płynące niedaleko supernowoczesnych wieżowców miasta.

To na pewno miejsce, gdzie będę chciał powrócić.</url>

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Witaj Szczawik ! :)
Bardzo ciesze się i podoba mi się to że postanowiłeś opisać swoje (nie lada ) przygody na "forum publiczne". Rzadko kto by się odważył na tak wielki krok jak wyprowadzenie się z kraju nie mówiąc o zmianie kontynentu [!!!] Szczerze dopinguję Wam i oczywiście życzę wszystkiego dobrego.

Korzystając z okazji chciał bym się Ciebie spytać czy życie tam jest drogie. Żeby sytuacja była klarowna dla uproszczenia dajmy osobę (jedną ew. dwie ale chyba to tylko kwestia stylu życia :) ) która zarabia 2500-3000 € (~5200 SGD) czy żyła by przyzwoicie ew. lekko ponad normę i nie mam na myśli szastania pieniędzmi tylko nie odmawianie sobie przyjemności.

Ps. Czy kontakty (gg, icq, tlen) podane w profilu masz nadal aktualne, czy z nich korzystasz? Pytam się w razie jak bym chciał się z Tobą skontaktować i dowiedzieć się paru rzeczy o Singapurze :)

Pozdrawiam [!!!]

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Witaj Szczawik, bardzo fajne teksty, przeczytałem całość i czekam na więcej :)

ps. zapewne niebawem dostaniesz się na główną stronę serwisu wykop.pl

pozdRo :-)

ps. może napisał byś coś o swojej żonie ;-)

madmike
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

->> http://www.wykop.pl/link/105723/informatyk-w-singapurze

to tak, gdyby ktoś tam nie zaglądał...

Wow, Szczawik - w tej chwili pod relacją z podróży jest: 626 użytkownik(ów) przegląda ten temat (623 gości)

R3
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4
0

fascynująca opowieść, naprawdę. :) aż się chce czytać ciągle więcej... :P

jak najbardziej szczerze życzę powodzenia i zazdroszczę, chyba jak większość na tym forum... :P i jeszcze jedno dodam - właśnie dlatego warto wyjechać z Polski. :)

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.