Koszty życia

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1596
0

Witam.

Z ciekawości jak wygladają u was wydatki miesięcznie na życie?
Czynsz, opłaty (bez kredytu na dom/mieszkanie)
i ile osób w gospodarstwie domowym?

U mnie rodzina 2+2.
Opłaty typu zajęcia dla dzieci, telefony internet, opłata za śmieci,prąd (grzanie wody, ogrzanie domu) paliwo, małe raty za sprzęt agd rtv, jedzenie itp
to ciężko mi się zmieścić 10k miesięcznie. z reguły to 11-12k. Stałe opłaty to w granicach 3-3.5k.
Tylko wiadomo nie kupuje najtańszego jedzenia w biedrze. Tylko warzywa w warzywniaku, mięso w mięsnym. chleb w piekarni.
Samo paliwo to u mnie 1k /msc. Mimo, że w domu pracuje dużo zawoże/przywoże dzieci ze szkoły/zajęć. Żona to samo i na dwa auta tyle idzie.
Pewnie z tysiaka mógłbym ugrać jakby żona np kosmetyczke/fryzjera odpuściła. Ale to wciąż i tak dużo mi się wydaje nie mając żadnego kredytu.

ML
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 867
0

No dużo, ja tyle nie wydaję nawet wliczając w to kredyt na dom i samochód.

Golang
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1424
0

U mnie 10500-11500 miesięcznie. Mógłbym z paru rzeczy zrezygnować i zejść do 8500, a gdyby nadpłacił kredyt/raty to w 5000 bym się zmieścił.

jurek1980
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3581
1

Rodzina 2+2 - podobnie, z czego mam jeden samochód.

LA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 477
2

rodzina 2+2, ciezko zejsc ponizej 10k, zazwyczaj 10-20k na miesiac.
Ale zyjemy godnie. Oby utrzymac to jak najdluzej, wiadomo eldorado trwac wiecznie nie bedzie :)

PS. byle wydawac stanowczo mniej niz sie zarabia, u mnie dwie osoby pracujace, dzieci male. 800plusy sa, kasa z inwestycji jest

KE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 767
2

Rodzina 2 + 1, średnio z roku ~10k miesięcznie. Wynajem 3k, rachunki 500, żarcie plus okołożarciowe 2k, paliwo 500, małe dziecko ~1000 (tak, liczę każdy wydatek - spłaci nam po osiemnastce xD). Reszta to jakieś pierdoły, lekarze no i wszystkie coroczne wydatki typu ubezpieczenia przeliczone na miesiąc.

SF
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 164
0

Rodzina 2

  • hipoteka spłacona
  • opłaty za mieszkanie (prąd, gaz, woda, internet ~600zł / msc)

było ~10k na miesiąc kosztów (konsumpcja 3-4k) + jakieś tam pierdoły msc zszedłem do ~5-6k na msc (ograniczenie konsumpcji, kasa leci na fundusz wakacyjny)

DC
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 418
0

Solo. Tak średnio to total wychodzi koło 10-11K,
2.5 na wynajem, 2.5 leasing. Reszta to jedzenie sporty i hobby oraz fanaberie.

MB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Gdańsk
  • Postów: 105
0

Jako para w dużym mieście
3.5k na wynajem mieszkania + 1.5k jedzenie i picie + 1k na jakieś hobby/restauracje/teatr = 6k miesięcznie
Wakacje 2-3 razy w roku ciężko podliczyć, powiedzmy łącznie 10k rocznie na wakacje

Generalnie żyjemy godnie, można odkładać kasę na swój dom/mieszkanie, bo płacenie 3.5k miesięcznie za wynajem to jest jakaś porąbana patologia w tym pato deweloperskim kraju, co innego gdyby to był luksusowy apartament, ale mówimy o przeciętnym mieszkaniu 45m.

obscurity
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1
MrówkaBiegowa napisał(a):

1.5k jedzenie i picie

Mnie zawsze zastanawia jak ludzie mówią że wydają na jedzenie 1.5k. Albo jedzą wszystko na mieście albo nic prawie nie jedzą lub samą owsiankę albo ja nie wiem, ale 1700 zł na dwie osoby wydawałem 10 lat temu, ostatnio jak byłem w polsce to na jedne zakupy spożywcze na parę dni poszło 700 zł i to w biedronce.

W9
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 43
0

Żyję jako singiel

Średnie miesięczne wydatki 5-6k

3k wynajem, 1k jedzenie, 1-2k różne często nieregularne wydatki (średnio)

Generalnie staram się żyć bardzo skromnie i ciułam na własne mieszkanie, ale średnio póki co widzę perspektywy, chyba, że ktoś zapewni mi zdalną i będę mógł kupić coś w powiatowym

KB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Śląsk / Remote
  • Postów: 112
1

Myślę, że znowu każdy piszę o czymś innymi. Ja przez moje "koszty życia" rozumiem kwotę do jakiej mógłby zejść by w miarę normalnie żyć. Moje wydatki na podstawowe jedzenie, rachunki, utrzymanie lokum i samochodu to 3000zł miesięcznie. Bez rezygnacji z tańszej rozrywki, tanich wycieczek (gdzie większość wydatków to paliwo) bo nie ma sensu by optymalizować każdy wydany grosz. Z zaznaczeniem, że ciężko to przenieść na dłuższy okres czasu np. 5-10 lat, gdzie dojdą wydatki typu jakiś niespodziewany remont albo zmiana samochodu. Ta kwota jest osiągalna tylko i wyłącznie przez brak kredytów. Moje rzeczywiste miesięcznie wydatki są oczywiście dużo wyższe.

Obecnie wygląda to tak, że teoretycznie mógłbym przeżyć co najmniej pół roku za jedną wypłatę. Więc nawet zakładając, że nie miałbym poduszki finansowej (co jest nieprawdą) i, że nagłe dostałbym wypowiedzenie z pracy to mógłbym przeżyć rok za ostatnie wypłaty które dostane na wypo. A za niedługo wskoczą mi 3 miesiące wypowiedzenia to wtedy będę mógł za tą kasę przeżyć 2 lata.To tak dla przemyślenia dla tych którzy chwalą się, że mają poduszkę finansową na przeżycie pół roku i myślą, że to długo.

FA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: warszawa
  • Postów: 315
0

Mnie zawsze zastanawia jak ludzie mówią że wydają na jedzenie 1.5k. Albo jedzą wszystko na mieście albo nic prawie nie jedzą lub samą owsiankę albo ja nie wiem, ale 1700 zł na dwie osoby wydawałem 10 lat temu, ostatnio jak byłem w polsce to na jedne zakupy spożywcze na parę dni poszło 700 zł i to w biedronce.

TL:DR:;
Jezeli wydajecie duzo na jedzenie moze byc tak ze wielka cześć tego co kupujecie była dobrami luksusowymi 20-40 lat temu.


To jest proste. Zadaj sobie pytanie jak ludzie jedli i zyli, jeszcze generacje czy dwie temu. Popraw to o zasady zdrowego zywienia i wiekszą dostepność produktów i znajdziesz odpowiedz.
Chipsy, cukierki slodycze, rogaliki, bułeczki, to luksus wywalasz z diety.
Dalej wszyskie gotowe lub pólgotowe produkty to luksus nie płacisz za kalorie tylko za komfort i wygodne - wiec to dobre luksusowe. Wywalasz z diety.
Ile kilogramów kaszy/ryzu/grochu/maki mozesz kupic w cenie 4 zupek chinkich?

Miesa - nie potrzebujesz jesć całej kury codzinie, nie potrzebujesz jesć wołowiny co codzinie, nie potrzebujesz jesć całego pstraga codziennie - jezeli wydajesz duzo na jedzenie jest spora szanasa ze jesz za duzo miecha, mieso jest drogie.
Owoce i warzywa,kupowac sezonowe:
Cena warzyw i owoców strasznie zalezy od sezonu. Jeżeli masz nawyk ze zawsze jest ładny pomidorek w lodówce , to moze okazac sie ze ten i kilka podbnych nawyków kosztuja Cie setki złotych miesiecznie.

Pomidor w grudniu kilka dekad temu, nie dopomyslenia(wiec to luksus jak truskawki w grudniu), kilogram najlepszej jakosci zapuszkowanych pomidoroów po osuszeniu 12zł. Kiepskiej jakosci grudniowy pomidor swiezy to 20+ złoty za kg. Jeden duzy pomidor tego typu kosztuje koło 10 zł za sztuke. Jeżeli kupujesz takiego co drugi dzien albo codzinie, to daje Ci to 150-300zł na taka głupote.
Jezeli nie dajborze je gotujesz na sos lub zupe to pomidory z puszki sa lepszej jakosci i tansze.
W nie których luksoswych restauracjach mieszaja 50/50 pomidory z puszki(bo te sa najlpeszej jakosci) z swierzymi grudniowymi po to by mieć powtarzalny smak, dorodnych i dojrzałych pomidorów, z jakiś smakie swierzości cały rok.

takie owoce jak mango/awokado są drogie wiec jak sobie na nie pozwalasz

Moze tak byc że naduzywasz serków, jogórcików itp. Wiekszosc z nich jest niz jest niezdrowa i droga.
A może śmietany lub masła zeby sosiki dobre były.
A może lubisz włoski serek od czasu do czasu, mały kawałek parmezanu. 130zł za kg.

Może byc tez tak ze dajesz sie sklepą nabierac. To co robi biedronka z cenami jest legedarne to raz.
Dwa, tak jak pisałem wyzaj sklepy kasuja ektra za wygode. bułka posypana makiem jest dwa razy drozsza za kg niz ta obok, włoszczyzna w zestawie moze mieć wieksza cena za kg niz najdrosze wazywo w zestawie. Kupujesz kurczaka bez patrzenia zawsze tego samego. Biedronka raz na jakis czas podaje cene za opakowanie nie za kg, wiec kupujesz kurczaka w cenie wołowiny.
pociety boczek lub warzywa lub grzyby raz kosztuja cene produktu plus prąd, innym razem +200% do ceny.

Picie:
Najtaniej i najzdrowiej jest pic wode, albo hebatki.
Jeżeli masz nawyk ze zawsze musisz sie soczku lub koli napic. To w miesiac doda sie to do absurdalnej kwoty.

Kupujesz inne dobra luksusowe obiektywnie:
Ośmierniczki, krewetki, parmezan, awokado, łosoś wedzony, sushi, jedzenie regionalne chronione przez EU zlimitem podazy,
Jako przysmaki super, jako zrodlo kaloriii tragicznie drogie.

Alkochol i uzywki pochłaniaja kase.

FA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: warszawa
  • Postów: 315
0

To co wypisujesz to nic. Ja to się dziwię, że jeszcze nikt nie wymienił diety pudełkowej która na osobę kosztuje więcej niż wyżywienie 5 osobowej rodziny. Albo kosztów trenera personalnego. Może to oznaka kryzysu w branży.

Diete pudełkowa kupujesz specjalnie, nie da sie tego zrobic przez przypadek. nie potrzebne wydawanie 5 złoty codzinnie, sumujace sie w tysiace czy dzieisatki tysiecy zloty rocznie, to coś co sie wydarza, non-stop i mozna zrobic to przez przypadek.

  1. Dieta pudełkowa nawet jak wezmiesz te 2200 podzielisz i zalozysz ze oszczedza Ci to 30 godzin miesiecznie. to daje to 75zł za godzine. Odpadaja wyjscia do sklepów, i gotowanie. Jezeli ktos ma faktycznie taka prace ze moze robic wiecej godzin byle nie gotowac to ma to ekonomiczne uzasadnienie

Mozna to też uzasadnic tym ze z przyczyn zdrotnych lub dietetycznych ktos nie moze woleć zeby miec okresla ilosc kalorii lub spozywac okreslone produkty, a to ciezkie samemu.

Gotowanie lepiej skaluje sie jak masz rodzine, a gorzej jak jestes sam.
Gotować trzeba umieć i to nie jest takie proste(ani takie trudne) by gotowac szybko i smacznie i zdrowo z prostych produktów.

KL
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 614
1
KaBeS napisał(a):

Myślę, że znowu każdy piszę o czymś innymi. Ja przez moje "koszty życia" rozumiem kwotę do jakiej mógłby zejść by w miarę normalnie żyć.

Nie no, dlaczego? Jak dla mnie koszt życia to mniej więcej roczne wydatki podzielone na 12 miesięcy. To że w teorii można przejść na dietę czokoszokową i tym sposobem zejść z kosztów jedzenia nic nie zmienia.

U mnie jako singiel wychodzi jakieś 3-5k, ale nigdy tego szczegółowo nie liczyłem. Mam własne mieszkanie i brak kredytów.

Musiałbym rzeczywiście zrobić zestawienie za cały rok, bo zdarzają się przecież jednorazowe wydatki których cyklicznie nie ma, a potrafią całkiem sporo wpłynąć na roczne wydatki - czy to naprawa czegoś w samochodzie, czy leczenie zęba gdzie ostatnio za kanałówkę zapłaciłem chyba 2.5k za jednego zęba

SF
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 164
0
Klaun napisał(a):
KaBeS napisał(a):

Nie no, dlaczego? Jak dla mnie koszt życia to mniej więcej roczne wydatki podzielone na 12 miesięcy. To że w teorii można przejść na dietę czokoszokową i tym sposobem zejść z kosztów jedzenia nic nie zmienia.

zależy jak na to patrzysz - jeśli przez cały rok spendujesz kasę na żarcie na mieście + codziennie kawkę w starbucksie to nie są koszty życia tylko zachcianki

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
szydlak napisał(a):

Witam.

Z ciekawości jak wygladają u was wydatki miesięcznie na życie?
Czynsz, opłaty (bez kredytu na dom/mieszkanie)
i ile osób w gospodarstwie domowym?

U mnie rodzina 2+2.
Opłaty typu zajęcia dla dzieci, telefony internet, opłata za śmieci,prąd (grzanie wody, ogrzanie domu) paliwo, małe raty za sprzęt agd rtv, jedzenie itp
to ciężko mi się zmieścić 10k miesięcznie. z reguły to 11-12k. Stałe opłaty to w granicach 3-3.5k.
Tylko wiadomo nie kupuje najtańszego jedzenia w biedrze. Tylko warzywa w warzywniaku, mięso w mięsnym. chleb w piekarni.
Samo paliwo to u mnie 1k /msc. Mimo, że w domu pracuje dużo zawoże/przywoże dzieci ze szkoły/zajęć. Żona to samo i na dwa auta tyle idzie.
Pewnie z tysiaka mógłbym ugrać jakby żona np kosmetyczke/fryzjera odpuściła. Ale to wciąż i tak dużo mi się wydaje nie mając żadnego kredytu.

U mnie wychodzi prawie 8 tys (na dwie osoby i dwa koty, w tym jeden mocno chorowity).

  • czynsz 1200zł; prąd 200zł; internet, telefony, streaming 150zł
  • jedzenie 2-3 tys (zależy ile zamawianego/restauracji, a ile samodzielnego gotowania);
  • 1 tys zdrowie
  • 1 tys zwierzaki
  • 1 tys mieszkanie, technika, odzież, krótkie podróże

Paliwa w tym nie ma, bo jest firmowe i ja płacę. Z kolei partnerka płaci za LuxMed i Multisporta.

KaBeS napisał(a):

Obecnie wygląda to tak, że teoretycznie mógłbym przeżyć co najmniej pół roku za jedną wypłatę. Więc nawet zakładając, że nie miałbym poduszki finansowej (co jest nieprawdą) i, że nagłe dostałbym wypowiedzenie z pracy to mógłbym przeżyć rok za ostatnie wypłaty które dostane na wypo. A za niedługo wskoczą mi 3 miesiące wypowiedzenia to wtedy będę mógł za tą kasę przeżyć 2 lata.To tak dla przemyślenia dla tych którzy chwalą się, że mają poduszkę finansową na przeżycie pół roku i myślą, że to długo.

Ja jakieś 20. Po sprzedaży samochodu ze 22. Jak jeszcze sprzedam obie nerki i wątrobę, to właściwie dożywotnio.

PK
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 602
0
szydlak napisał(a):

Witam.

Z ciekawości jak wygladają u was wydatki miesięcznie na życie?
Czynsz, opłaty (bez kredytu na dom/mieszkanie)
i ile osób w gospodarstwie domowym?

U mnie rodzina 2+2.
Opłaty typu zajęcia dla dzieci, telefony internet, opłata za śmieci,prąd (grzanie wody, ogrzanie domu) paliwo, małe raty za sprzęt agd rtv, jedzenie itp
to ciężko mi się zmieścić 10k miesięcznie. z reguły to 11-12k. Stałe opłaty to w granicach 3-3.5k.
Tylko wiadomo nie kupuje najtańszego jedzenia w biedrze. Tylko warzywa w warzywniaku, mięso w mięsnym. chleb w piekarni.
Samo paliwo to u mnie 1k /msc. Mimo, że w domu pracuje dużo zawoże/przywoże dzieci ze szkoły/zajęć. Żona to samo i na dwa auta tyle idzie.
Pewnie z tysiaka mógłbym ugrać jakby żona np kosmetyczke/fryzjera odpuściła. Ale to wciąż i tak dużo mi się wydaje nie mając żadnego kredytu.

2+2 (plus zwierzak domowy) mieszkanie w jednym z największych miast w Polsce, ale zdecydowanie poniżej 8k.
1k czynsz, parę stówek opłaty. Bardzo tanie 2 wieloletnie samochody z niskim przebiegiem rocznym. Zajęcia i szkoła w promieniu 800 metrów.
Apropos biedry - już nie jest najtańsza, ale jakościowo jeszcze przebija inne sieciówki. Ale i tak trzeba mieć inne sklepy blisko.
Fryzjera widziałem ostatnio przed covid-em. Da się przyoszczędzić.

MO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
4

ale ten temat jest piękny.
IT Arystokracja liczy kasę i kombinuje że jak zacznie się jeść ryż zamiast restauracji to zostaje kupa (kasy) w budżecie.
To chyba naprawdę koniec jakiejś epoki.
A przy okazji książkowe studium inflacji kiedy klasa średnia przerzuca się na tańsze zamienniki gdzie się da

Golang
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1424
1
moskitek napisał(a):

ale ten temat jest piękny.
IT Arystokracja liczy kasę i kombinuje że jak zacznie się jeść ryż zamiast restauracji to zostaje kupa (kasy) w budżecie.
To chyba naprawdę koniec jakiejś epoki.
A przy okazji książkowe studium inflacji kiedy klasa średnia przerzuca się na tańsze zamienniki gdzie się da

Nie rozumiem co ciebie tak bawi. IMHO każdy powód jest dobry żeby zrobić budżet i zwracać uwagę na swoje wydatki. Każdy może poza milionerami powinien mieć budżet domowy/osobisty. Natomiast co do "jedzenia ryżu" to zdaje się pochylił się nad tym tylko jeden z użytkowników.

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
0

Serio? Wydajecie 2-3k na wynajem mieszkania?

FA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: warszawa
  • Postów: 315
2

ale ten temat jest piękny.
IT Arystokracja liczy kasę i kombinuje że jak zacznie się jeść ryż zamiast restauracji to zostaje kupa (kasy) w budżecie.
To chyba naprawdę koniec jakiejś epoki.
A przy okazji książkowe studium inflacji kiedy klasa średnia przerzuca się na tańsze zamienniki gdzie się da

ja licze kase bo ogladam filmy o oszczeaniu na youtube. I szczerze załuje ze nikt mi tego nie powiedział jak miałem 20 czy 25 lat. Zamiast tego byli koledzy co wydawali za duzo, oraz byli koledzy co mieli kredy i dzieci, I Ci nie wydawali za duzo. Potem Ci co wydawali za duzo, pobrali kredyty po robili dzieci i nagle okazuje sie ze szastanie kaska na glupotki nie jest w cale takie madre.

Ogólnie zyciowa madrośc z ostanich 20 lat jest taka Ci ze srednimi dochodami co najszybciej obaczali jak liczyc kase i nia zarzadzac najszybciej pobudowali domy i mieszkania.

Dwa kompusywnie kupuje jedzenie wiec ja musze to planować.

MB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Gdańsk
  • Postów: 105
1
BłędnyRycerz napisał(a):

Serio? Wydajecie 2-3k na wynajem mieszkania?

Kraków/Warszawa/Wrocław itp. największe miasta to koszty 3.5-4 tysiące za mieszkanie około 45m, za kawalerkę 25m około 2.5-3 tysiące.

Czy serio tyle wydajemy? - Tak.

Czy mamy inne wyjście? - Nie.

Przedstawię to za pomocą wykresu:
screenshot-20250428145147.png

Teraz odpowiesz "no to lepiej płacić ratę kredytu 4k na własne mieszkanie".
Ja odpowiem ci z doświadczenia:
Jesteśmy we dwoje po studiach, więc mieszkanie w akademiku odpada.
Nie wyprowadzimy się na wieś, bo partnerka musi pracować z biura (patrz krąg wyżej).
Nie dostaniemy kredytu chociaż dobrze zarabiamy bo nie mamy jeszcze tak dużego swojego kapitału i zdolności.
W międzyczasie ceny mieszkań i koszta życia rosną, więc oszczędności są i tak coraz mniej warte.
Koniec końców trzeba najpierw wynajmować to mieszkanie, pracować ciężko za grubą kasę by uzbierać jakiś wkład na kupno swojego.

AC
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 83
0

U mnie 4500 PLN stałych opłat ja + partnerka.
Mieszkanie:
2200 wynajem
600 złoty media (prąd / ogrzewanie / internet / śmieci)

Jedzenie: 1500 PLN wydajemy - Czy to dużo czy to mało? Nie wiem, wszystko zależy od tego kto jak je, inni są w stanie kupić cebule obraną już, różne egzotyczne owoce. U nas owoce kupujemy do galaretek / deserów, ja jedynie banany do owsianki, tak to raczej normalnie kupujemy.
Dodatek: 200 PLN - tutaj mniej więcej tyle miesięcznie staramy się odłożyć na potencjalne kupno chemii + jedzenia dla kota. Kupujemy to raz na 2/3 miesiące.

Oczywiście chciałbym wydawać mniej na mieszkanie, po prostu je kupić na ten moment około 500 0000 jakbym wziął to co najmniej 3600 raty na 30 lat, z czego 791 000 to odsetki XD. Prawda jest taka, że nie znalazłem też swojego miejsca teraz, więc nie chce go kupować, dostałem kontrakt, przeprowadziłem się, ale raczej nie będę chciał zostać tutaj gdzie obecnie pracuje.

Wiem sam po sobie, że mam lekki problem z oszczędzaniem, staram się to zmienić i taki jest cel na ten rok

HA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1019
4

Rodzian 2+2 + zwierzak. Jak uczciwie WSZYSTKO policzę to wychodzi mi kwota 17-18k. Ta kwota zawiera już wszystko łącznie z wakacjami i innymi wydatkami jednorazowymi (uśredniony koszt). Mieszkam w niedrogiej okolicy, nie ma kredytu. Koszty to:

  • jedzenie + chemia (wszystko co kupisz w markecie) ~4k,
  • Utrzymanie auta 1200 (wliczając ubezpieczenia, naprawy itp),
  • utrzymanie mieszkania 1200 (czynsze/media/podatki) + 1k za sprzątanie,
  • utrzymanie dzieci ~5k (wliczając dużo zajęć dodatkowych, hobby, ubrania, wydatki medyczne, szkoła),
  • wakacje ~2,5k,
  • świętowanie okazji 0,5k (wszelkie prezenty dla bliższej/dalszej rodziny, urodzinki dzieci etc).
  • kwota na wydatki własne 1500 (po 750 na mnie i żonę))
  • Reszta to jakaś drobnica.

Teraz się zastanawiam czy ja aż tak drogo żyję, czy inni nie uwzględnili wydatków niecykliczynych typu wyjazdy, ubezpieczenia auta, zakup nowego sprzętu itp. Sam monitoruję już od dłuższego czasu budżet (~3 lata), więc większość wydatków potrafię uśrednić - np. wyjazdy wakacyjne kosztują mnie 25-30k rocznie, więc sobie je w budżecie miesięcznym uwzględniam aby mnie nie zaskoczyły te wydatki. Niestety im starsze dzieci tym wydatki szybko na nie rosną - u mnie już nastolatki więc co chwila jakieś dziwne wydatki typu obozy, przygotowanie do egzaminu końcowego itp. Trochę mnie przeraża ta kwota, którą wydaję bo tak jak pisałem tania okolica, brak kredytu, brak pożyczek i w mojej opinii nie wydajemy na rzeczy zbędne, gotujemy w domu etc. Jedyna ekstrawagancja to pani od sprzątania. Natomiast tak jak pisałem to już jest cały uśredniony miesięcznie roczny budżet, łącznie z zachciankami. Wszystko poza nim idzie na inwestycje.

QB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Lublin
  • Postów: 188
0

Rodzina 2 + 3 dzieci + 3 psy. Lublin.

  • Jedzenie dla ludzi + chemia ~4k,
  • Utrzymanie aut: 1400 (cena zakupu auta używanego raz na 7 lat, utrzymanie, paliwo, naprawy, OC),
  • Utrzymanie mieszkania: 1750 (z czego czynsz 1380 przy dwóch osobach "oficjalnie" zameldowanych)
  • Utrzymanie dzieci: 4000 (w tym roku odejdzie ~1500 bo dwoje dzieci idzie do szkoły/przedszkola publicznego) - w zasadzie 800+ tę pozostałą część pokrywa ;d
  • Utrzymanie psów (głównie jedzenie): 1200
  • Wakacje 500 (raz, tydzień w roku, nie za granicą),
  • Świętowanie okazji/wyjścia na miasto/mniejsze wyjazdy 400
  • Wydatki własne 500

Staramy się nie wydawać na głupoty (w sumie jedyna kwestia, w której jesteśmy rozrzutni to jedzenie; tutaj można spokojnie zbić 1k ale... jesteśmy tym co jemy); wydaje mi się, że taki styl życia każda ogarnięta rodzina powinna móc prowadzić... to wszystko sumuje się do >13.5 koła i podejrzewam dla wielu jest nieosiągalne (nie wspominając ewentualnych rat jak ktoś spłaca mieszkanie).
Uznając psy jako opcjonalne i 2400PLN z 800+ wychodzi mi, że trzeba mieć 10 koła na rękę, żeby taka rodzinka mogła komfortowo żyć bez hipoteki.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
1
hadwao napisał(a):

Teraz się zastanawiam czy ja aż tak drogo żyję, czy inni nie uwzględnili wydatków niecykliczynych typu wyjazdy, ubezpieczenia auta, zakup nowego sprzętu itp.

Ja np. uwzględniłem zakup nowego sprzętu AGD w swoim wyliczeniu, ale jakbym kupował nowy telewizor czy Hi-Fi to bym nie wliczał, bo to nie jest koszt życia. Taki wydatek nie jest niezbędny, zawsze go można przełożyć albo w ogóle zrezygnować. A przede wszystkim zaburzałby średnią, bo to wydatek może na 3 lata, a może na 20, więc na ile to podzielić?

Samochodu też nie wliczam, bo nie mam przecież samochodu prywatnego tylko firmowy. :)

Podróży też nie wliczam z tego samego powodu, co sprzętu. Raz, że to nie są konieczne wydatki, dwa, że mocno zaburzyłyby średnią miesięczną. W zeszłym roku na podróże wydałem 60 tys, podbiłoby mi to miesięczną średnią wydatków prawie dwukrotnie, no i po co, skoro w tym roku na pewno tylu takich wyjazdów miał nie będę?

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1596
0
hadwao napisał(a):

Teraz się zastanawiam czy ja aż tak drogo żyję, czy inni nie uwzględnili wydatków niecykliczynych typu wyjazdy, ubezpieczenia auta, zakup nowego sprzętu itp. Sam monitoruję już od dłuższego czasu budżet (~3 lata), więc większość wydatków potrafię uśrednić - np. wyjazdy wakacyjne kosztują mnie 25-30k rocznie, więc sobie je w budżecie miesięcznym uwzględniam aby mnie nie zaskoczyły te wydatki. Niestety im starsze dzieci tym wydatki szybko na nie rosną - u mnie już nastolatki więc co chwila jakieś dziwne wydatki typu obozy, przygotowanie do egzaminu końcowego itp. Trochę mnie przeraża ta kwota, którą wydaję bo tak jak pisałem tania okolica, brak kredytu, brak pożyczek i w mojej opinii nie wydajemy na rzeczy zbędne, gotujemy w domu etc. Jedyna ekstrawagancja to pani od sprzątania. Natomiast tak jak pisałem to już jest cały uśredniony miesięcznie roczny budżet, łącznie z zachciankami. Wszystko poza nim idzie na inwestycje.

No ja nie uwzględniałem rzeczy typu utrzymanie auta (po za paliwem), wakacje. I mi wychodzi 11-12k miesięcznie. I Trochę tym przerażony jestem, że tak drogo wszystko wychodzi. Jakbym doliczył wakacje to pewnie rocznie + 40k. Samochód mam stary więc drogo nie kosztuje. Drugi ciut nowszy ale jedyne koszty na razie to ubezpieczenie

WhiteLightning
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3257
5

Niestety wszystko kosztuje, zwlaszcza jak sie ma dzieci i chce zyc na przywoitym poziomie, same zajecia dodatkowe to kilkaset zlotych na miesiac na dziecko, niania dla malucha kolejnych pare tysiecy, oplaty, utrzymanie samochodow no i to na co idzie najwiecej -> remonty, rok temu 35 k na dach, teraz 80 na ocieplenie, elewacje, parapety itp. wszelkie swieta i imprezy rodzinne.

Bedac singlem spokojnie bym sie utrzymal za 5k albo i mniej, i to nawet nie rezygnujac z hobby, ktore u mnie poza poczatkowym zakupem pozniej sa wzglednie niedrogie. Zakladam stan aktualny gdzie mam juz wlasna, splacona nieruchomosc. Zejscie z kredytow hipotecznych jednak robi niesamowita roznice.

Warto tez pamietac ze 10k dzisiaj to jak 5k kilka lat temu, inflacja bardzo zmniejszyla wartosc pieniadza.

KL
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 614
0
somekind napisał(a):

Samochodu też nie wliczam, bo nie mam przecież samochodu prywatnego tylko firmowy. :)

Podróży też nie wliczam z tego samego powodu, co sprzętu. Raz, że to nie są konieczne wydatki, dwa, że mocno zaburzyłyby średnią miesięczną. W zeszłym roku na podróże wydałem 60 tys, podbiłoby mi to miesięczną średnią wydatków prawie dwukrotnie, no i po co, skoro w tym roku na pewno tylu takich wyjazdów miał nie będę?

No to jednak każdy ma inną definicję kosztu życia.
Ja u siebie wliczałem koszt wakacji.

Tym sposobem można też mówić że obozy/kursy/zajęcia dodatkowe dla dzieci przecież nie są koniecznymi wydatkami i w takim razie można ich nie wliczać.

A jak dla mnie i jedno i drugie powinno być wliczane.

W granicach rozsądku oczywiście, bo jak ktoś je codziennie kawior i koszt jedzenia wychodzi mu 10k miesięcznie, albo 5 razy do roku lata do USA na wakacje to powinien o tym wspomnieć przy wyliczeniach.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.