Cos smutnego Ci napisze, nie wazne gdzie pracujesz bo nadal po prostu pracujesz, jesli zadajesz to pytanie to znaczy ze masz maly kryzys egzystencjonalny i powiem to jako osoba ktora miala podobnie, wyjedziesz i zobaczysz ze inni maja rownie ch6owo co ty i zapierdzielaja zeby w weekend sie narabac. Mozesz pracowac dzis gdzie chcesz od dubaju po afryke, stany i chiny i co to zmienia? Bedziesz zwyklym kodopisaczem tu czy tam.
Opłaca się być starym (30+) kawalerem kontraktorem 20k?
Wątek przeniesiony 2024-06-21 19:41 z Kariera przez cerrato.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: 2 Sm 12
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 358
Ja kiedyś pracowałem od 12 roku życia do 25 roku za brak wypłaty wiele lat.
Nigdy nic pieniędzy nie dostałem tylko robiłem, potem zaczeli mi płacić trochę, za dużo się nie dorobiłem, ale takie jest życie, rodzina się na tobie dorabia.
Jebać to, ważne żeby mieć kogoś kto cię kocha i można sobie żyć nawet za najniższą krajową.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 510
Ostatni Ninja napisał(a):
Dodam swoje 3 grosze.
Wyjedz, zwiedź świata, poznasz jakąś fajną dziewczynę z biednego kraju, gdzie jeszcze nie ma feminizmu i wychowuje się kobiety inaczej.
A tam też różnica wieku może być większa ( kobieta 22 a facet 30 to nic nadzwyczajnego ).Jestem ciekaw, czemu jako 30-letni programista jeszcze nie masz własnego mieszkania.
Czy to jakieś losowe sytuacje, czy późno zacząłeś pracować w IT?
Ja mam już drugie na oku – za gotówkę – i w tym roku kończę 31 lat, żeby było jasne.
Wczoraj słuchałem wywiadu u Przemka Górczyka z Szymonem Banasiem. Gość jest rok młodszy ode mnie a jest milionerem.
Zazwyczaj słyszymy tylko o tych którzy zaryzykowali i im się udało. Raczej rzadko kiedy słyszymy o ludziach, którzy zaryzykowali by więcej zarabiać i poniesli klęskę i zostali z długami. Nie dlatego, że byli słabi, nieudolni. Często dlatego, że mieli pecha albo ktoś ich oszukał. Albo im się zdrowie posypało.
Sam Banaś jest multimilionerem a od prawie dekady chodzi z rozwalonym kolanem i już kuleje na jedną nogę w wieku 35 lat. Ma już od tego nadwyrężoną miednicę.
Z przepracowania i złego stylu życia musi się regularnie badać u kardiologa. Mało brakowało aby zwyczajnie zszedł na zawał.
W wywiadzie powiedział mniej więcej tak.
Znalazłem się w dobrym miejscu w dobrym czasie. Gdybym miał to wszystko robić jeszcze raz od zera. Dajcie mi chociaż część tej wiedzy i doświadczenia co mam teraz i ja tego NIE powtórzę.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 272
Co do tego podrywu. W osobnym wpisie, boby brakło miejsca.
Chyba coś poszło nie tak. Odnosiłem się do wcześniejszej dyskusji, z której wynikało, że liczą się mieszkanie, fura i wygląd. Sens wpisu miał być taki, że wszystko zależy od tego, gdzie się szuka, bo nie wszędzie przebywają kobiety, które poszukują innych cech, do tego deficyt tych innych poszukiwanych cech (z których kilka wymieniłem) jest większy niż deficyt facetów z mieszkaniem i furą, a nawet mieszkaniem furą i wyglądem. A pisząc o wygraniu rywalizacji, oczywiście nie mam na myśli bycia najlepszym ze wszystkich, ale o to, żeby upatrzona panna wybrała ciebie, zamiast szukać dalej.
Z rozmów i tego, co czytam, wynika, że główne problemy z polskimi facetami na etapie poznawania (bo potem dochodzą dalsze) to:
- uzależnieni od mamusi (także psychicznie; nic dziwnego, skoro taka ich część opuszcza gniazdko po trzydziestce),
- niezadbani (choćby zęby [1], włosy w nosie, cera [2]),
- szybko tyją,
- mało się ruszają [3],
- dużo piją (i to raczej nie wino do obiadu) i więcej od tych na Zachodzie palą,
- nie czytają, a w każdym razie czytają chyba najmniej w Europie [4],
- ogólnie mało się uśmiechają,
- [dopisek] mają poglądy z innej epoki.
[1] Jak się niedawno przekonałem, nawet programiści mylą piaskowanie zębów z usuwaniem kamienia, a kamień z próchnicą.
[2] Dwa moje ulubione, bezzapachowe i niebielące, kremy ochronne na zimę zniknęły z rynku, a ostatnie sztuki kupowałem w przecenie pod koniec terminu ważności. (Kobiety i tak mają te swoje fluidy i inne podkłady).
[3] Kilka razy mniej od takich Holendrów.
[4] Cokolwiek czyta 28-36% mężczyzn w Polsce, zależnie od badania.
Wabiki na panny to przede wszystkim (poza chemią na elementarnym poziomie):
- mieszkanie i samochód - ogólnie kasa,
- zadbanie,
- wysportowanie,
- wygląd,
- intelekt, w tym oczytanie i inne zainteresowania,
- fajne hobby,
- poczucie humoru i ogólnie sympatyczna aura.
I teraz weźmy następujące przypadki:
- Prawie wszystko wydaje na fajną chatę, nie ma więc fajnej fury ani nie robi fajnych rzeczy.
- Prawie wszystko wydaje na fajną furę, ewentualnie także imprezowanie, więc nie ma fajnej chaty ani nie robi fajnych rzeczy.
- Ma fajną furę, ma fajną chatę, stać go na drogie wyjścia, ale nie robi fajnych rzeczy i tak dalej.
Pierwszy tak czy inaczej jest gościem bez fajnej fury i niczym ponadto, nawet jeśli dobrze wygląda.
Drugi tak czy inaczej jest gościem bez fajnej chaty i niczym ponadto, nawet jeśli dobrze wygląda.
Trzeci nie oferuje nic poza kasą i może ewentualnie wyglądem.
Trzeci przyciągnie blachary z Tindera i będzie narzekał (albo i nie), że liczy się tylko kasa i wygląd, dwaj pierwsi nie przyciągną nawet tych. Jednych, drugich i trzecich jest na pęczki, do tego rywalizują o wspomniany już przez kogoś wyżej niż demograficzny, zwłaszcza że pewnie chcieliby młodszą.
A teraz weźmy gościa, który:
- ...wynajmuje mikrokawalerkę w starej kamienicy i nie ma samochodu albo jeździ starym gratem, żeby robić fajne rzeczy.
- ...wynajmuje mikrokawalerkę w starej kamienicy i nie ma samochodu albo jeździ starym gratem, żeby robić fajne rzeczy, do tego jest wysportowany i zadbany.
- ...wynajmuje mikrokawalerkę w starej kamienicy i nie ma samochodu albo jeździ starym gratem, żeby robić fajne rzeczy, do tego jest wysportowany, zadbany i wygląda.
- ...wynajmuje mikrokawalerkę w starej kamienicy i nie ma samochodu albo jeździ starym gratem, żeby robić fajne rzeczy, a przy tym jest wysportowany, zadbany, wygląda i do tego czyta.
- ...wynajmuje mikrokawalerkę w starej kamienicy i nie ma samochodu albo jeździ starym gratem, żeby robić fajne rzeczy, a przy tym jest wysportowany, zadbany, wygląda, do tego czyta, chodzi uśmiechnięty i umie laskę rozśmieszyć.
Numer 4. - kilkanaście procent albo mniej?
Numer 5. - kilka procent?
Numer 6. - ułamek procenta?
Numer 7. - promil?
Numer 8. - jeszcze mniej?
Chata i fura czynią cię jednym z wielu. Wygląd czyni cię jednym z wielu. Wysportowanie czyni cię jednym z wielu. Wszystko to razem czyni cię elitą, ale dalej rywalizujesz w dużej części o blachary z niżu demograficznego. Jednak nie trzeba mieć ani chaty, ani fury, ani wyglądu modela, żeby w tym kraju być rodzynkiem w cieście występującym w ułamku procenta.
Po prostu kasiastych, urodziwych, zadbanych i wysportowanych facetów w Polsce jest nieporównanie więcej niż wysportowanych, zadbanych, oczytanych, uśmiechniętych i z poczuciem humoru, którzy do tego robią fajne rzeczy.
Znajoma instruktorka PZA powiedziała kiedyś, że większość dziewczyn, które przychodzą na kurs skałkowy, przede wszystkim ma nadzieję znaleźć fajnego faceta. Czyli bynajmniej nie takiego, który będzie ją w weekendy zabierał do drogich knajp albo drogą furą na weekend do hotelu w Międzyzdrojach.
Podsumowując, nawet jeśli masz kasę i wygląd, dalej działasz na rynku masowym. Nie masz kasy, ale interesuje cię wyłącznie sport w TV przy piwie, gry i programowanie? To jeszcze większa masówka, więc czego się, *****, spodziewasz? Chcesz wygrać rywalizację na rynku masowym i nie narzekać, że masówka, musisz zaoferować coś z niszy. Chcesz wygrać rywalizację w niszy, musisz zaoferować coś z rynku masowego albo innej niszy. Tymczasem niektórzy szukają na rynku masowym, do którego średnio przystają, a nie siedzą w żadnej niszy.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Wrocław
leoninus napisał(a):
Podsumowując, nawet jeśli masz kasę i wygląd, dalej działasz na rynku masowym. Nie masz kasy, ale interesuje cię wyłącznie sport w TV przy piwie, gry i programowanie? To jeszcze większa masówka, więc czego się, *****, spodziewasz? Chcesz wygrać rywalizację na rynku masowym i nie narzekać, że masówka, musisz zaoferować coś z niszy. Chcesz wygrać rywalizację w niszy, musisz zaoferować coś z rynku masowego albo innej niszy. Tymczasem niektórzy szukają na rynku masowym, do którego średnio przystają, a nie siedzą w żadnej niszy.
Najbardziej intrygujące jest to, że typy chcą szpanować furą i kasą, i narzekają, że trafiają tylko na puste blachary.
Przecież to tak jakby iść do McDonalda i liczyć na porządny stek.
Druga opcja to ci, którzy chcą szpanować furą i kasą, ale ich nie mają, więc w ogóle nie próbują, no bo przecież nie spełniają warunków wstępnych (które sami sobie wymyślili).
No i ostatnie objawienie - typy, które chcą wyrwać kobietę, ale nie dają radę nawet napić się z butelki, bo pokonuje ich nakrętka.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Druga opcja to ci, którzy chcą szpanować furą i kasą, ale ich nie mają, więc w ogóle nie próbują, no bo przecież nie spełniają warunków wstępnych (które sami sobie wymyślili).
@somekind a co proponujesz zamiast McDonalda? BurgerKinga, KFC ? W sumie stek panierowany z kurczaka chyba nie jest zły, co nie?
Wiesz weekend się zbliża, zastanawiam się gdzie laskę zaprosić.
Bo o maku to przynajmniej mogę poopowiadać że tu pracuję
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 510
Ja moją partnerkę na pierwszej randce zabrałem do zwyczajnej, przeciętnej meksykańskiej knajpy. Nigdy później już tam nie poszliśmy.
Na drugim spotkaniu skręciłem jej meble ogrodowe.
Na trzecim spotkaniu poszliśmy do zoo i długo wracaliśmy na piechotę. Zamówiliśmy pizzę do domu.
Swego czasu jeździliśmy po naszym miesicie jedząc w różnych burgerowniach. Tak aby sprawdzić gdzie są najlepsze burgery w mieście. Ale to było przed Covidem.
Ja wtedy jeździłem gratem za 3k. Teraz jeżdżę jeszcze większym gratem. Ale jak przy jej aucie trzeba choćby dolać płynu do spryskiwaczy czy sprawdzić czy coś pachnie usterką to robię to ja.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: warszawa
- Postów: 315
@leoninus Jakakolwiek analiza tego co mówią kobiety o europie zachodniej jest bez sensu i z góry skazana na porażkę, bo mówią bzdury. A bzdury wynikają z tego samego kompleksu niższości który reprezentują panowie mówiacy w tym wątku. Nie wiem skąd wzięła sie moda na takie zbiorowe urojenia, i kompleks nizszośći ale tak długo jak jest jak jest. Wszystkie argumenty to "nie bo nie" po spodem, racjonalizowane na 100 różnych sposób.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: warszawa
- Postów: 315
Dodam swoje 3 grosze.
Wyjedz, zwiedź świata, poznasz jakąś fajną dziewczynę z biednego kraju, gdzie jeszcze nie ma feminizmu i wychowuje się kobiety inaczej.
A tam też różnica wieku może być większa ( kobieta 22 a facet 30 to nic nadzwyczajnego ).
W wielu kraja akceptuja wiekszosza róznice wieku to prawa. Inne wychowanie to prawda ale nie reguła. Kobiety wychowuje netflix a ten jest równie głupi wszędzie, tylko taka tabula rasa jest mniej oporna.
Róznice kulturowe mogą być wielkim problemem, Osoby z krajów katolickich beda tymi samymi ludzmi, na elementarnym poziomie, z chrześcjańskich w zasadzie też, jeśli core kultury jest inny jest potencjał na grube problemy, o rzeczach ktorych nie wiesz ze nie wiesz. Bezpieczna kartą w takiej sytuacji jest z osoba ateizowana/sekularyzowa, taki nasz odpowiednik wierzącego niepraktujacego.
Misjonarze jeżdżący do kolonii mówili ze niasą cywilizacje, ze afryka sie nigdy nie rozwianie przez metalność, a metalnosc kalego zna kazdy polak. Zdania ze kultura nie których krajów jest "nizsza" są prawdziwe. Sad but true. Nie znam wszystkich kultur, ale jeżeli kraj jest cywilizacyjnie/historyczniej do tyłu bardziej niz powinien jest realne ryzyko że ich kultura zawiera elemety samodestrukcyjne. Np. w kulturze indyjskiej symbolem statusu jest nie efektywne zarzadzanie - jako forma bogatej rozrzutności. na 90% dowiesz sie o tym gdy jest juz zapóźno, bo nawet nie wiesz co sprawdzic. Wiec wybierając witaminkę z zagranicy, trzeba brać to pod uwagę.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 510
Z randkowaniem jest jak z szukaniem pracy. Można dorabiać różne teorie ale często, najzwyczajniej jest to ruletka. Czasem bywa tak, że akurat ta osoba, ta firma, to stanowisko nie jest dla Ciebie. Być może gdzieś indziej wpasujesz się idealnie.Trzeba trafić. A to może trwać dość długo.
Co do tych rozkmin finansowych to różnie bywa. Pewnie jest sporo takich kobiet co mocno patrzy na kasę ale jest też sporo takich co woli żyć skromnie ale za swoje i nawet unika tych bogatych.
Miałem raz znajomą. Ona zarabiała 3k a jej facet kilkadziesiąt K. Ona pracowała w biurze na etacie a on prowadził wraz z rodzicami rodzinną dużą piekarnię. Był problem gdy on chciał jechać w Alpy na wakacje i dla niego wydać na to 10-20k to były grosze. Dla niej było to nieosiągalne i nie chciała by za nią cały czas płacił. Po paru miesiącach się rozstali.
Zrobiłsię Offtop. Chyba OP pytał głównie czy warto przeprowadzić się poza Polskę.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1366
tefu napisał(a):
Z randkowaniem jest jak z szukaniem pracy. Można dorabiać różne teorie ale często, najzwyczajniej jest to ruletka. Czasem bywa tak, że akurat ta osoba, ta firma, to stanowisko nie jest dla Ciebie. Być może gdzieś indziej wpasujesz się idealnie.Trzeba trafić. A to może trwać dość długo.
Łojezu, jakbym tak długo szukał pracy jak partnerek to bym skończył pod mostem
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 510
ToTomki napisał(a):
tefu napisał(a):
Z randkowaniem jest jak z szukaniem pracy. Można dorabiać różne teorie ale często, najzwyczajniej jest to ruletka. Czasem bywa tak, że akurat ta osoba, ta firma, to stanowisko nie jest dla Ciebie. Być może gdzieś indziej wpasujesz się idealnie.Trzeba trafić. A to może trwać dość długo.
Łojezu, jakbym tak długo szukał pracy jak partnerek to bym skończył pod mostem
Ale ja piszę o sytuacji, gdy Cię do pracy nie przyjeli, a nie że przyjeli, ale Tobie się wydaje, że tam nie pasujesz.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2787
Nie trzeba mieć dużo kasy, żeby robić dobre wrażenie na kobietach. Trzeba jedynie wiedzieć, na co zwracają uwagę, jak te rzeczy można polepszyć, nauczyć się trochę bajery, komunikacji niewerbalnej i tyle. Jak sprowadzasz laskę do siebie to ona przecież nie prosi cię o akt notarialny żeby sprawdzić czy mieszkanie jest twoje czy wynajmowane. Tak samo samochód - raczej nie powinien być 25 letni gruz, ale no już 15 letnie jako-takie auto styknie, byleby móc gdzieś pojechać.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Zbliżasz się do półmetka życia (38 lat), to czas żeby podsumować swoje życia, pozamykać wszystkie tematy, wybrać miejsce na cmentarzu, takie tam, a nie za laskami się oglądasz.
W teorii wyjeżdząjąc do Szwajcarii masz szansę statystycznie przedłużyć sobie życie o 8 lat - mniej stresu, smogu, mniejszy odsetek umierających na raka i w szpitalach i mniej polskich polityków natomiast nie wiem jak zajebiste musiałbyś mieć uzębienie żeby wyrwać szwajcarską dentystkę. Dentystki zarabiają średnio w szwajcarii więcej niż programiści, więc rozumiem że to kuszące być utrzymankiem ale kobiety z reguły celują wyżej.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 891
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Silesia/Marki
- Postów: 5555
CoderOne napisał(a):
rata 7k gdzie wy kurweła żyjecie
Gościu, gdzie ty żyjesz, w 2015 roku?, a i tak czuję się zbyt biedny, by było mnie stać na kredyt na mieszkanie, podczas gdy 68% Polaków mieszka w mieszkaniach/domach własnościowych ^^
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 832
ToTomki napisał(a):
W zasadzie to trochę to zabawne, że startuję właśnie na pozycję, gdzie mogę zarabiać więcej niż ~95% Polaków (wiem, na tym forum to niska pensja), a i tak czuję się zbyt biedny, by było mnie stać na kredyt na mieszkanie, podczas gdy 68% Polaków mieszka w mieszkaniach/domach własnościowych ^^
To się nazywa inflacja stylu życia.
Tak, pewnie większość z tych 68% nie musi spłacać kredytów, ale dalej osoby o zdecydowanie niższych dochodach biorą kredyty, mają dzieci i żyją.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1366
Jaka inflacja stylu życia? Nie zakredytowałem się jak inni na pałę przed wzrostami, co dużo bardziej wpływa na moją niezdolność do zakupu niż kilkukrotne pomnożenie kosztu wszystkich moich wyjazdów zagranicznych (coś co faktycznie poniosłem w pewnym momencie, gdzie uznałem, że nie będę w młodym wieku się ograniczał pod tym względem skoro i tak w skali największego wydatku to pryszcz). Nawet auto, razem z dostosowaniem go do odpowiedniego stanu, wyniosło mnie z 10k. Miasta zawalone są autami, ludzie je mają. Rozgladam się przez okno, widzę masę mieszkań, które do kogoś należą, ludzie skądś biorą na to siano. Moja inflacja stylu życia to jednopokojowe mieszkanie ze starą wersalką z topmateracem zamiast łóżka. Jakbym wszystkie swoje zbędne wydatki obciął to i tak zostaje więcej siana niż to, co większość w ogóle do ręki od pracodawcy dostaje.
Zresztą ciężko traktować Twoją opinię poważnie, skoro jesteś przekonany o inflacji mojego stylu życia, pomimo że w sumie to wiesz o mnie tylko tyle, że mam nick ToTomki.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 832
Ależ oczywiście, że analiza może odbywać się tylko na danych które przekazałeś.
Jeżeli uważasz że masz wydatki pod kontrolą, zminimalizowane, to może oznaczać że po prostu trzeba szukać nieruchomości w innej lokalizacji/standardzie/wielkości.
Nie neguję faktu wzrostu cen nieruchomości. Sam ich doświadczyłem nie raz. Natomiast jeżeli dziwisz się że ludzie z niższymi dochodami są w stanie spłacać kredyty to odpowiadam.
Tak, są w stanie, widocznie są w stanie zaakceptować jeszcze niższą stopę życia.
A na tą stopę życie nie składa się tylko i wyłącznie to co wydajesz na wakacje (jeżeli w ogóle), samochody (jeżeli w ogóle - albo kupione w cenie złomu których nie remontujesz za 10k tylko zjeżdżasz je na śmierć i oddajesz na złom), ale też to właśnie jaką nieruchomość i gdzie nabywasz.
Co do nie odwlekania wyjazdów kosztem większego wydatku - cóż, życie jest jakie jest. Czasami składa się z wyborów których trzeba dokonać.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 790
99xmarcin napisał(a):
Raty są wysokie bo stopy % są wysokie, to sytuacja przejściowa
Panie Boczku co pan za farmazony sadzisz.
Raty są wysokie głównie przez to że ceny są wysokie.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 96
tefu napisał(a):
Z randkowaniem jest jak z szukaniem pracy. Można dorabiać różne teorie ale często, najzwyczajniej jest to ruletka. Czasem bywa tak, że akurat ta osoba, ta firma, to stanowisko nie jest dla Ciebie. Być może gdzieś indziej wpasujesz się idealnie.Trzeba trafić. A to może trwać dość długo.
Niby tak, jednak łatwiej być skoczkiem w pracy i podbijać stawkę co 2-3 lata, aż trafisz idealną firmę niż zmieniać ciągle kobitę mając już dzieci. W tym drugim układzie to skalują się tylko wydatki i problemy
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 358
mitowski napisał(a):
tefu napisał(a):
Z randkowaniem jest jak z szukaniem pracy. Można dorabiać różne teorie ale często, najzwyczajniej jest to ruletka. Czasem bywa tak, że akurat ta osoba, ta firma, to stanowisko nie jest dla Ciebie. Być może gdzieś indziej wpasujesz się idealnie.Trzeba trafić. A to może trwać dość długo.
Niby tak, jednak łatwiej być skoczkiem w pracy i podbijać stawkę co 2-3 lata, aż trafisz idealną firmę niż zmieniać ciągle kobitę mając już dzieci. W tym drugim układzie to skalują się tylko wydatki i problemy
Porównanie pracy do miłości nie ma sensu.
Pracę możesz zawsze dostać za najniższą krajową.
A miłość jak się nie podobasz to nic nie zrobisz, musisz szukać takiej kobiety, dla której będziesz ładny.
Mało jest takich, ale idzie znaleźć.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 447
@ToTomki: wynika to z tego że kalkulujesz jak najkorzystniejsze warunki kredytu dla siebie. Chciałbyś dostać jak najlepszy kredyt na jak największe mieszkanie w dobre lokalizacji. Większość ludzi tego nie kalkuluje i biorą tyle ile mogą (pod korek) na takie mieszkanie jak im starczy w byle jakiej lokalizacji z myślą że jakoś to będzie. I faktycznie dla dużej części z nich jakoś to jest bo przez 15 lat nic się nie wydarzy a przez ten czas ratę zjada inflacja i podwyżki. Hazard, czasami trzeba zaryzykować żeby zyskać, a przypominam że z biegiem lat twoja chęć do ponoszenia ryzyka maleje więc kredytuj się w coś fajnego teraz a podziękujesz mi później*.
*chciałbym zaznaczyć że to nie jest porada finansowa ani inwestycyjna w rozumieniu KK oraz KC oraz nie miała nią być.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Śląsk / Remote
- Postów: 112
Połowa moich kolegów z gimnazjum (rocznik 91), każdy z nich mówiąc nieskromnie był mniej inteligentny niż ja, ma teraz pobudowane domy. Co prawda wszyscy dostaliśmy jakieś działki na tej wsi, więc ten koszt odpadł. Dzisiaj mało który w miarę nowy dom będzie wart mniej niż bańkę.
Oni po prostu nie oglądali się za nie wiadomo czym. Skończyli zawodówki i od razu trochę własnymi siłami, trochę fachowcami zbudowali domy w czasach gdy było taniej niż dzisiaj. Pewnie spłacają dzisiaj te "zawrotne" 200-300k kredytu.
Z drugiej strony w pracy spotkałem ludzi, też w moim wieku, którzy twierdzili, że nigdy nie kupią nawet kawalerki. Tylko będą wiecznie wynajmować i się przeprowadzać co 2 lata.
Zgadnijcie kto za 20 lat będzie miał większy majątek, ci po zawodówce który zarabia 5k czy, ci programiści 20k? Kto będzie miał bardziej przerąbane gdy branża w której pracuje upadnie?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1366
opiszon napisał(a):
Ależ oczywiście, że analiza może odbywać się tylko na danych które przekazałeś.
Jeżeli uważasz że masz wydatki pod kontrolą, zminimalizowane, to może oznaczać że po prostutrzeba szukać nieruchomości w innej lokalizacji/standardzie/wielkości.Nie neguję faktu wzrostu cen nieruchomości. Sam ich doświadczyłem nie raz. Natomiast jeżeli dziwisz się że ludzie z niższymi dochodami są w stanie spłacać kredyty to odpowiadam.
Tak, są w stanie, widocznie są w stanie zaakceptować jeszcze niższą stopę życia.
A na tą stopę życie nie składa się tylko i wyłącznie to co wydajesz na wakacje (jeżeli w ogóle), samochody (jeżeli w ogole - albo kupione w cenie złomu których nie remontujesz za 10k tylko zjeżdżasz je na śmierć i oddajesz na złom), ale też to właśnie jaką nieruchomość i gdzie nabywasz.Co do nie odwlekania wyjazdów kosztem większego wydatku - cóż, życie jest jakie jest. Czasami składa się z wyborów których trzeba dokonać.
No oczywiście. Mogę kupić nieruchomość w innym mieście, nie mieć samochodu, nie jeździć na wakacje, jeść chleb posmarowany nożem, ale to nie zmieni faktu, że zarabiając więcej niż 95% osób w kraju będę przy tym sposobie życia bardziej w dupie niż masa osób, co po prostu dostali pół miliona, bo tak
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1506
KaBeS napisał(a):
Połowa moich kolegów z gimnazjum (rocznik 91), każdy z nich mówiąc nieskromnie był mniej inteligentny niż ja, ma teraz pobudowane domy. Co prawda wszyscy dostaliśmy jakieś działki na tej wsi, więc ten koszt odpadł. Dzisiaj mało który w miarę nowy dom będzie wart mniej niż bańkę.
Oni po prostu nie oglądali się za nie wiadomo czym. Skończyli zawodówki i od razu trochę własnymi siłami, trochę fachowcami zbudowali domy w czasach gdy było taniej niż dzisiaj. Pewnie spłacają dzisiaj te "zawrotne" 200-300k kredytu.
No i wygrali życie. Ja z moimi zarobkami (od pół roku ponad 20k) to mam przesrane.
Szukam teraz mieszkania dla siebie, raczej w stanie deweloperskim. Czyli winda, podłogowe ogrzewanie najlepiej, 3 pokoje (sypialnia, pokój do pracowania, salon z kuchnią). 3 pokoje to musi mieszkanie mieć tak z 55-60m. Koszt 60-metrowego mieszkania wliczając miejsce parkingowe, komórkę, to wyjdzie z 680k. Potem ze 120k na wykończenie. To daje 800k. A jeszcze meble trzeba.
Na ten moment mnie nie stać na taki kredyt, co najwyżej mogę wziąć z pominięciem wykończenia. Ale tak czy siak, patrząc na koszty, to wątpię, czy mnie w ogóle stać, żeby jakoś to spłacić potem xD No i czasy nadal ciężkie, raz jest praca, zaraz może jej nie być. Pewnie będę musiał brać mieszkanie mające jakieś 40m, ale wtedy tylko 2 pokoje. Ale na więcej mnie nie stać xD A czekać do przyszłego roku też bez sensu, bo znowu ceny wzrosną o 10-20%. Albo zaryzykować, wziąć kredyt na 60m i liczyć, że jakoś dam radę :P
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 832
Ale zdajesz sobie sprawę że niektórzy tak robią właśnie?
Zżymasz się, że chcąc gromadzić kapitał (np w postaci nieruchomości) musisz zaciskać pasa albo z czegoś zrezygnować.
W 3 pokoleniu może nasi potomkowie nie będą mieli takich problemów.
Jak pisałem. Życie składa się z wyborów. Ja np wolałem mieć swój dach nad głową.
Ale powtarzam. Każdy wybór jest równie dobry, jeżeli go nie żałujesz.
