Przymierzam się do zmiany firmy no i dostałem ofertę, niby wszystko cacy, ale jest jeden haczyk w sumie dla mnie czerwona flaga, klient wymaga bycie raz w miesiącu on call 24/7 przez tydzień, co o tym myślicie, czy na takim czymś nie wiem można wyskoczyć gdzieś na siłownię czy do kina w między czasie, czy trzeba taszczyć ze sobą wszędzie laptopa?
Dyżury w pracy
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 235
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2420
Na UoP niezgodne z polskim prawem - szukaj haseł dobowy czas odpoczynku i tygodniowy.
W każdym tygodniu pracownikowi przysługuje prawo do co najmniej 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku, obejmującego co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego.
Ja bym sobie darował takie hocki klocki. Byłem, widziałem - śmierdziało. Problem polega na tym że jak to jest amerykański soft to największy ruch (a wiec i prawdopodobieństwo awarii) będzie w godzinach nocnych w Polsce. To nie fajne jak cię coś budzi o 3 w nocy.
Wyjątek: masz małe dziecki i ono i tak budzi ciebie o 3 w nocy, wtedy można brać.
Wydaje mi się że w polskim prawie dodali taki przepis ale tylko na UoP że z dzieckiem do 4 roku życia można odmawiać dyżurów.
Na B2B to stawka musi być z top 10% na rynku, zakładaj najgorsze - pobudki w nocy, czas reakcji 15 min i duży stres. Pamiętaj że taki oncall może Ci zepsuć dużo polskich świąt i długi majowy weekend.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 235
W zasadzie soft związany z usługami płatniczymi ja jestem na b2b, raczej stawka nie była by super za te nadgodziny, ale były by tylko płatne gdyby coś się działo w sensie jak jest jakiś alarm, a tak to by nie płacili.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 247
Jakby placili 50% stawki za bycie w gotowosci to moze bym pomyslal a tak za nic sobie zycie utrudniac dla mnie bez sensu
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 55
Kubuś Puchatek napisał(a):
Przymierzam się do zmiany firmy no i dostałem ofertę, niby wszystko cacy, ale jest jeden haczyk w sumie dla mnie czerwona flaga, klient wymaga bycie raz w miesiącu on call 24/7 przez tydzień, co o tym myślicie, czy na takim czymś nie wiem można wyskoczyć gdzieś na siłownię czy do kina w między czasie, czy trzeba taszczyć ze sobą wszędzie laptopa?
Pracowałem w dwóch firmach gdzie było coś takiego i wyglądało to różnie.
W jednej firmie zespół pracował tylko nad nowymi serwisami i utrzymywał tylko to co napisał - wszystko miało mniej niż 2 lata, stack najnowszy, każdy był świadomy co te mikroserwisy robią i jak dokładnie działają. On-call był tylko dla pracowników na UoP, kontraktorzy na B2B tego nie mieli, bo system ich nie wpuszczał. Dyżury były tygodniowe i kolejne osoby co tydzień się po prostu wymieniały. Za samą gotowość do dyżuru dostawali kasę. A jeśli coś się podziało i trzeba było się podłączyć to dostawali coś ekstra. Podobno bardzo dobra kasa z tego była i chętnie ludzie to brali. Bardzo rzadko coś się działo tak swoją drogą, często ktoś na nas zwalał, wystarczało się podłączyć i stwierdzić, że to nie nasze serwisy i oddelegować do innego zespołu, i podobno za to już szła kasa. Minus taki, że trzeba było podłączyć się do 15 minut, więc ludzie chodzili wszędzie z telefonami i komputerami.
Wcześniej jednak pracowałem w starym projekcie i to była patola. Produkt był na całym świecie - od Azji przez Europę po Amerykę, jednak działał głównie w godzinach otwarcia giełdy, więc dla nas najgorsze były godziny azjatyckie, bo to noc. Projekt bardzo stary, sięgał 15-20 lat wstecz. Zdecydowana większość to stare serwisy (nie mikro, bardzo duże i pokręcone aplikacje, było ich ponad 200) i nikt nie miał pojęcia co one robią. Logowane błędy też na ogół były mało pomocne i na ogół ich rozwiązanie wymagało spędzenia czasu, tym bardziej że nie było dostępu do proda i trzeba było złapać się z hindusami na skypie, oni sharowali ekran i mówiło im się - wpisz taką komendę, pokaż co wyszło, skopiuj to, bla bla bla. Generalnie oni nie mieli pojęcia co robią, raz mnie nawet jeden zapytał co znaczy komenda cp jak kopiowaliśmy jakiś plik :D Czasami nawet managerowie potrafili się wdzwonić i robić dym, bo im się pali i klienci nie mogą transakcji robić. No i właśnie czasami trzeba było wejść w nocy (często w nocy z niedzieli na poniedziałek coś nie działało, bo wtedy te aplikacje startowały), naprawić to, a nikt za to nic nie płacił. Co więcej, trzeba było rano dymać do biura i niekoniecznie można było wyjść wcześniej. Więc słaby biznes, bo nie dość że się nie wyśpisz i nic za to nie dostaniesz, to później pół przytomny kiśniesz w biurze. Rekordowo miałem incydent od 2 do 6 nad ranem, bo wywaliło kilkadziesiąt aplikacji przez brak miejsca na jakimś dysku sieciowym i nikt nie miał uprawnień tego posprzątać :D A później każdą ręcznie trzeba było podnosić, a jeszcze kolejność była istotna i generalnie tragedia :D A o 8 biuro...
Warto więc dopytać:
- jak płacą za taki support,
- co podlega temu supportowi (czy nowe serwisy, czy stare, czy zespół je zna, ...),
- czy można odmówić i ile wcześniej jest to planowane.
Ogólnie im więcej się dowiesz, tym lepiej dla Ciebie i unikniesz głupich sytuacji.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 3262
Zalezy od SLA (w jakim czasie musisz zareagowac -> godzina to do przezycia, do 15 minut -> praktycznie areszt domowy, 5 minut -> nawet spokojnie do kibla nie pojdziesz, juz nie mowiac ze wtedy najczesciej sie cos dzieje).
Na UOP na szczescie nie do konca zgodne z naszym prawemm bo masz okresy nieprzerwanego odpoczynku, z drugiej strony nie ma obowiazku zaplaty za bycie w pogotowiu.
Reszta to dogadanie, co w zamian, jak czesto, czy oddaja czas wolny itp. Nie mniej praca przy tym jak padnie produkcja jest ciekawa i czas szybko leci :P
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Silesia/Marki
- Postów: 5579
Jak nie płacą góry złota to odradzam. A nawet jakby płacili górę złota to bym nie wziął. Mam treningi raz w tygodniu i to nawet na trening nie można iść bo co ja na sali wyciągnę laptopa a jak trening się skończy to na parkingu w zimnym samochodzie będę proda fiksował?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1019
W firmie, której nie znam bałbym się ładować w takie dyżury. Może to być "easy money" bo nic się nie dzieje i płyną pieniądze za gotowość, a może to być praca w duży stresie. Wiele zależy od firmy ale i projektu. W większości przypadków takie dyżury z jakimi się spotykałem to była drobna opłata za gotowość typu 100-500zł/dobę + jakiś bonus jak się coś działo - np. stawka x2. Sam nigdy nie brałem, bo jak mnie ktoś w nocy obudzi to następny dzień mogę spisać na straty, natomiast koledzy byli zazwyczaj zadowoleni bo w 99% przypadków nawet jak coś się działo to odkrywano to dopiero rano ;-) SLA też było liczone w godzinach na podjęcie działań, więc ni było problemu np. w weekend wyskoczyć na zakupy.
Tu jedna bardzo ważna rzecz - jeśli to jakiś projekt w mocno różnej strefie czasowej to awarie będą zgłaszane w dziwnych godzinach, więc nie polecam. Warto też ustalić warunki SLA, bo jak to będzie np. 15 minut na podjęcie działań to jest to praktycznie smycz na szyi cały dzień.