Problem z tą "cudowną" ładowarką "tylko 5 minut" jest taki, że jak popatrzymy na definicję mocy:

To każdy, kto uważał na lekcjach fizyki dostrzeże pewien problem. Podpowiem, że chodzi o małe dt .
no ktoś woli auto co robi brum brum i mi nic do tego. Ja wolę elektryka, ale nikogo na siłę nie będę przekonywał bo każdemu podoba się co innego.
Problemem jest to, że to "coś" jest dotowane. A doświadczenie życiowe pokazuje, że jak coś jest dotowane, to z czasem okazuje się być nieopłacalne i problematyczne. Po drugie jak myślicie, dlaczego "komuś" tak zależy, by to "coś" kupować? Brzmi jak lobbing. Ktoś zyska, ktoś straci.
Gratuluję posiadania domu!
Ale jest też druga połowa Polaków, którzy mieszkają w mieszkaniach, i magazynować benzyny nie mogą.
Słuszna uwaga. Czyli opcja z ładowaniem samochodu z gniazdka też nie jest dostępna dla każdego.
Czemu nie? Nikt tego nie zakazuje. [magazynowanie energii elektrycznej]
O ile techniczne jest to wykonywalne, to nie jest to rozwiązanie tanie i powszechne dla przeciętnego Kowalskiego. Zobaczcie sobie ile kosztują banki energii dla Data Centre np firmy Delta Electronics.
Prąd z paneli jest od pewnego momentu darmowy - tym szybciej, jeśli masz do ładowania samochód elektryczny.
Wszystko do czasu. Politycy i kapitał korporacyjny na którego pasku oni są dobrze o tym wiedzą.
No tak, kiedyś były te samochody bez wielkich tabletów, i żaden nigdy się nie zepsuł. Żaden.
Naprawa mechaniczna jest tańsza i prostsza niż naprawa uszkodzonej elektroniki. Kilka dni temu oglądałem nagranie pewnego mechanika który pokazywał, jak naprawiał uszkodzoną lampę w pewnym zachodnim aucie. Nie dość, że sterownik do niej kosztował 2.5 k zł, to jeszcze sama wymiana lampy nie wystarczyła. Trzeba ją było aktywować online. Czyli co, zamiast prostej lampy z żarówką led wolisz "nowoczesny" elektroniczny komponent, który jest nienaprawialny i bardziej się opłaci zapłacić haracz w ASO? Bo takie są dzisiejsze auta. Nie naprawiaj, tylko kupuj absurdalnie drogie komponenty-klocki.
Ponadto problem z tabletami w kokpicie jest taki, że:
- jak świeci słońce gowno widać
- jak ulegnie awarii (można niechcący go uderzyć i potłuc) nie masz kontroli nad większością funckcji
- po omacku nic nie zrobisz, musisz się rozproszyć podczas jazdy by trafić we właściwy kafelek
https://techsetter.pl/vw-wraca-do-fizycznych-przyciskow-i-pokretel-przynajmniej-w-przypadku-najwazniejszych-funkcji/
To jest właśnie przykład zabawki - samochód kompletnie pozbawiony zalet praktycznych, niekomfortowy, stojący w garażu po to, aby pojechać gdzieś w słoneczną niedzielę, a po powrocie do domu >od razu umyć, wychuchać i z powrotem wstawić do garażu.
Czyli nie rozumiesz motoryzacji. Dla Ciebie auto to przedmiot użytkowy. Ok, szanuję to. Ja po prostu lubię czuć pod butem (pedałem przyspieszenia, oczywiście manual) "moc mechaniczną".
Prawie dowolny elektryk bije to coś użytecznością i komfortem na łopatki, więc stojąc pod taką alternatywą wybrałbym elektryka.
Porównując charakterystyki mechaniczne silnika elektrycznego i spalinowego widać, że ten pierwszy ma faktycznie przewagę. Ale "komfort" to nie wszystko. Liczą się jeszcze kwestie praktyczności, opłacalności w perspektywie długoterminowej oraz niezależność.
Brakuje paliwa -> jadę na stacje lub sięgam po kanister.
Akumulator wyczerpany -> jadę na stacje ładowania, o ile:
- nie ma kolejki
- nie ma awarii stacji
- nie ma awarii zasilania w mieście
- nie ma problemu z autoryzacją poprzez "apkę" lub inny sposób
Czyli widać tutaj, że jest dużo potencjalnie zawodnych ogniw.