Jak ktoś wierzy w 3000 wezwań, to jest człowiekiem wielkiej wiary. Zrobią masową łapankę, bo przecież obiecali potężną armię 300k. I na pewno ocieplą wizerunek armii w ten sposób i zachęcą ludzi do wstępowania.
Najgorsze w tym wszystkim jest skoszarowanie. Czemu nie mogą zrobić po 8h dziennie albo wieczorowo/weekendowo? Przecież zawodowe wojsko pracuje jak korpo, więc po co tam siedzieć jak w więzieniu.
I druga sprawa - obowiązkowa "dobrowolna" przysięga. Mogą później do woli ciągać rok w rok...
Zrozumiałbym jeszcze wezwania po szkole średniej, na studiach lub krótko po. Przecież kilka lat po studiach już każdy ma w miarę ułożone życie i masę obowiązków: dom/mieszkanie, żonę, dzieci, psa, kwiatki do podlania, firmę, ...
I ciekawe czy umiejętności takiego informatyka czy mechanika zostaną w ogóle wykorzystane. Bo jeśli szukają wykształconych ludzi do przeznaczenia na okop w przypadku wojny, to odbieram to na zasadzie, że politycy będą chcieli się ich pozbyć w przypadku konfliktu...
Widzę gotowanie żaby, już się powoli godzicie na 8h albo weekendy, potem PiS tak zrobi i będzie "dobry pis, podjął dyskusję poszedł na kompromis" a potem będziesz jak zwierzę, wyjdziesz z korpo w piątek, zwalenie konia do pornhuba, sen i cyk sobota rano zapierdzielanie z innymi trepami po błocie do niedzieli wieczorem, zwalenie konia i znowu 5 dni piekiełka w korpo. Żyć nie umierać xD