Proszę Moderatorów, nie działajcie pochopnie, bo to, co napiszę, to prawda. Siedzę sobie spokojnie w salonie, oglądam TV czy coś, nagle słyszę huk z kuchni. Szukam przyczyny, znalazem w szafce, zamkniętej, eksplodowała szklanka, nie była świeżo umyta gorącą wodą, po prostu bum na małe kawałeczki szkła. Na pewno są tu jacyś fizycy i bardzo prosił o prawdopodobne przyczyny tego zdarzenia. Duchy wykluczam, choć słyszałem tego typu sugestie. Powtórze, to nie żart, tak było i chciałbym poznać prawdę.
Zjawiska paranormalne w Waszym życiu.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 19
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 97
XD
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2000
nie.bede.hej napisał(a):
bardzo prosił o prawdopodobne przyczyny tego zdarzenia. Duchy wykluczam, choć słyszałem tego typu sugestie. Powtórze, to nie żart, tak było i chciałbym poznać prawdę.
Za dużo alkoholu/dopalaczy lub masz coś nie tak z głową.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Poznań
- Postów: 525
U mnie ze zjawisk paranormalnych to tylko wypłata jest i nagle znika w niewyjaśnionych okolicznościach :(
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Kraków
- Postów: 219
Może to była szklanka Ikea Pokal? Niedawno było głośno o wybuchających bez powodu właśnie tych szklankach.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Zjawiska paranormalne w Waszym życiu
Kobieta ze mną mieszka od ośmiu lat. Nikt nie potrafi tego wyjaśnić.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Wrocław
Włóż do ryżu
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 10230
0 sekundowy search pozwala znaleźć dużo lepsze miejsce na wyjaśnienie:

- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 311
duchy masz w mieszkaniu
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Chorzów
- Postów: 1670
U mnie regularnie znikają narzędzia z garażu... czasami znajduję je w innych miejscach a czasami znikają bezpowrotnie.
Żona i syn, którym ufam zarzekają się, że to nie oni więc to musi być jakaś siła z kosmosu.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Warszawa
- Postów: 2255
Ja miałem kilka, najczęściej związane ze snami.
Raz byłem na oddziale pulmonologicznym, w nocy śniło mi się że dziadzio obok zmarł. Następnego dnia - dziadzio zmarł.
Ciekawostką był fakt, że zmarł ponoć po śniadaniu, nie ruszał się, nie wydawał dźwięków, pielęgniarka zobaczyła to dopiero przy obiedzie. Leżał plecami do mnie, więc nawet nie widziałem że klatka piersiowa nie rusza się. Tak więc kilka godzin leżałem obok martwego pacjenta. gdyby miał podpiętą jakąś aparaturę - to pewnie bym słyszał brak "pikania".
Kolejny sen - deja vu. Kilka lat temu śniło mi się biuro firmy w której obecnie pracuje. Nie będąc nigdzie w siedzibie firmy, wiedziałem że w jednym pomieszczeniu mają te duże niebieskie piłki do ćwiczeń - tzn ta wiedza była ze snu. Gdy tydzień temu odwiedziłem to biuro - faktycznie, mieli te piłki w pomieszczeniu które było zamknięte.
Nie wiem co może być wytłumaczeniem tego - bo reinkarnacja nie wchodzi w grę. Budynek firmy został zbudowany rok temu.
Kilka razy w roku spotyka mnie takie deja-vu - dziwne jest z kolei to, że gdy opowiem o tym śnie komuś - to nie sprawdza się szybko (ale np po kilku latach jestem w stanie znajomego spytać "Pamiętasz jak opowiadałem Ci mój sen, że byliśmy na piwie w barze z dziwną figurką? bo właśnie w nim jesteśmy" ))
Myślę, że umysł może płatać figle, np mogę coś podświadomie zapamiętać z jakiegoś filmu czy TV, co też oszukuje nasze zmysły (w końcu widzimy coś czego faktycznie nie ma... nie wiem czy to jasno opisałem). Więc np widząc coś w tv - np wnętrze jakieś restauracji w tv - kilka lat później może mam takie deja-vu, albo mózg mówi "śniło Ci się to" (co może być figlem umysłu).
Nie wierzę w siły nadprzyrodzone, bardziej wierzę w tych przypadkach w to, że nie poznaliśmy jeszcze ludzkiego umysłu za dobrze. Czasami np jakaś używka czy wydarzenie może aktywować różne obszary mózgu.
Raz miałem sytuację, że pod wpływem używki - byłem w stanie powtórzyć co do słowa rozmowę która trwała 15 minut (w dyskusji brały udział łącznie 4 osoby). Potem sprawdzaliśmy to z kumplami na dyktafonie, zapamiętałem całość wraz ze wskazaniem, która osoba mówiła dany fragment, wszystko recytowane chronologicznie. Od tamtej pory nie zdarzyło się to ponownie.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Chorzów
- Postów: 1670
axelbest napisał(a):
Raz miałem sytuację, że pod wpływem używki - byłem w stanie powtórzyć co do słowa rozmowę która trwała 15 minut. Potem sprawdzaliśmy to z kumplami na dyktafonie, zapamiętałem całość. Od tamtej pory nie zdarzyło się to ponownie.
Znam kilka osób co potrafią całe dialogi i to nawet ponad godzinne powtarzać bez zająknięcia i to wielokrotnie...
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 280
Ja z dziwnych rzeczy doświadczyłem odsuwających się talerzy w domu rodziców jak byłem mały. Jak trochę podrosłem to ogarnołem że te talerze odsuwają się tylko w jednym kierunku i tylko na mokrym stole(blat był prosty sprawdzałem poziomicą). Nadal nie wiem dlaczego ale pewnie jest jakieś fizyczne wytłumaczenie.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 3257
U mnie w domu w tajemniczy sposob znikaja skarpetki, (co ciekawe zawsze tylko jedna z pary).
Co do pekajacych rzeczy -> w poprzedniej firmie w biurze w bialy dzien absolutnie bez zadnego powodu szyba od sali konferencyjnej rozyspala sie sama w drobny mak.
Miejsca ze zludzeniem optycznym, gdzie wydaje sie ze jest pod gorke a jest z gorki (gora Zar w Beskidach)
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Wrocław
several napisał(a):
Kobieta ze mną mieszka od ośmiu lat. Nikt nie potrafi tego wyjaśnić.
Kiedy ostatnio sprawdzałeś jej puls?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 181
No mi kiedyś samochód zniknął z parkingu bezpłatnego i się pojawił na drogim strzeżonym.
A kiedyś w nocy jak spałem to komputer mi się uruchomił, a jak raz wyszedłem gdzieś i wróciłem to zastałem go wyłączonego, podejrzewam że jakiś duch mi płata figle.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Raz po bimbrze rozmawiałem z krzesłem
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 374
Kiedyś w nocy obudziłem się i poszedłem do kuchni i wtedy klawiatura która była na biurku kilka metrów ode mnie podświetliła się 3 razy :)
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Poznań
- Postów: 1552
Kiedyś był miesiąc na forum bez jakiegoś śmieszka z nowym kontem, co się nudzi w wakacje bez szkoły... to dopiero było paranormalne!
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1
Nie wiem od czego zacząć, więc prawdopodobnie będę pisał bardzo ogólnikowo po czym zejdę do sedna sprawy. Razem ze znajomymi od dłuższego czasu, może 3/4/5 miesięcy uczęszczamy do pobliskiego lasu oddalonego o 2km od mojego domu. Mieszkam na południowym krańcu Wielkopolski więc lasy nie są często spotykane więc cieszą zawsze. Bywamy tam w różnych celach. Raz żeby się napić, raz żeby poleżeć a raz żeby po prostu stanąć i nasłuchiwać. Tak było dzisiaj. Zajechaliśmy do lasu i stwierdziliśmy, ze po prostu się przejdziemy. Nagle usłyszeliśmy jakieś piski? miauczenie kota porównywalne nawet do płaczu dziecka. W ekipie mamy wychowanka szkoły wojskowej, wiec automatycznie stwierdziliśmy, ze musimy to zweryfikować. Szukając źródła dźwięku w głębi lasu nagle dźwięk ten się uciszał. Wracając do miejsca, gdzie pierwszy raz to usłyszeliśmy nagle powracał. Dziwne to było, ponieważ raz był mocniejszy, raz słabszy. Raz słyszeliśmy go z daleka a raz brzmiało to tak jakby to coś piszczało centralnie obok nas. Po chwili przemyśleń zdecydowaliśmy się pójść w drugą stronę. Idąc na zachód usłyszeliśmy w oddali dźwięk obijającego się plastiku o siebie. Wszyscy dostali gęsiej skórki. Nagle wokół nas zaczął latać nietoperz. Najpierw jeden, potem 3 lub 4. Koleżanka, która na codzien obcuje ze zjawiskami paranormalnymi oraz użytkuje karty tarota powiedziała nam i automatycznie wszystkim przypomniała, że ostatni raz jak byliśmy w owym lesie znalazła kość. nie wiadomo czy ludzką czy zwierzęcią, ale główną istotą był fakt, ze wzięła ją ze sobą. Wtedy właśnie oświeciło nas, że mogliśmy długi czas obcować z dziwną mocą. Stojąc w kółku nasłuchując coraz dziwniejsze odgłosy nagle usłyszeliśmy jęk. Ludzki jęk który niby wydawał się daleki ale jednak kazdy z nas usłyszał go tak dobrze, jakby wydobywał się zza naszych pleców. Automatycznie wbiegliśmy do auta i odjechaliśmy. Po fakcie rozmawialiśmy o tym i przypomniało nam się, że wiele czynności odsuwalo nas od pomysłu do wjazdu do lasu. Po pierwsze, kierowca zapomniał że mieliśmy tam jechać a czysto teoretycznie nie powinna, bo zawsze pamięta gdzie mamy jechac. Po drodze do lasu jest przejazd kolejowy. Był zamknięty, więc pojechaliśmy naokoło. Później kierowca chciał skręcić w zjazd do lasu ale pomylił się i w ostatniej chwili poprawiłem ją i nie skręciła błędnie ale pojechała prosto w dobry zjazd. Wiem że można się zderzyć z informacją że byliśmy pocpani albo sami siebie nawzajem nakrecalismy, ale naprawdę. To nie było placebo, bo każdy z nas słyszał to samo, czuł cos innego ale wiedział co się dzieje. Mam nadzieję że forum nie jest martwe i uda mi się kogoś zwabić do dyskusji. Od razu podam ig do przyjemniejszego kontaktu: im.kacperr
Zapraszam do rozmowy
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1520
Ja też mam zabawną historie. Oczywiscie jej racjonalne wytlumaczenie jest mega proste, ale i tak ma klimat.
Na studiach spotykalem sie z dziewczyna, która wynajmowała pokój; wiadomo - bieda wtedy byla.
Tam były 3 pokoje. W jednym mieszkala para, a trzeci pokój zwykle stał pusty.
Czasami jednak przychodził jakiś chłopak do tego pokoju, nigdy sie nikomu nie przedstawił, z nikim nie rozmawiał. Czasami przyjezdzał, zostawał na noc i znikał. Niby nic dziwnego.
Pomagałem tej dziewczynie w wyprowadzce z tego mieszkania i byla wlascicielka.
Zagadalismy ją, że ma wygodnie z tym wynajętym pokojem, że ten gość tak rzadko tu bywa, a pewnie płaci za cały pokój (ale wtedy czlowiek byl biedny, ze mial takie rozkminy).
Kobieta pobladła i powiedziała, że tego pokoju nie wynajmuje, a to jest pokój jej zmarłego syna i tylko zapytała, jak wygląda ten chłopak.
Jak opisaliśmy, to zbladła jeszcze bardziej.
Oczywiscie sądze, ze byly lokator po prostu dorobił klucze i jak się musiał przekimać to spał tam na dziko, ale mina tej kobiety była bezcenna.
Z innych przeżyć, kiedyś wyjechałem z panną do włoch. Wynajeliśmy apartament w starym budynku, nad brzegiem morza.
Co noc słyszelismy wyraźnie, że ktoś chodzi po mieszkaniu (było dość dużę; 4 pokoje). Do tego stopnia było to wyraźne, że zapalałem światło i chodziłem znaleźć tę osobę.
Oczywiście nikogo nie znalazłem, a drzwi pozostawały zamknięte od środka.
Nic też nie widziałem. Miałem tam tez bardzo dziwne sny, śnili mi się zmarli itp.
Ostatecznie nic tam dziwnego nie widziałem, może był to duch, a może jakiś złodziej przeszukiwał mi rzeczy. To dziwne, bo kase zostawiałem na wierzchu i nic nie zniknęło. Może był to jakiś zbokol i w sumie mam szczęście, że żyje? Może jakiś były wynajmujący dorobił klucz i chciał się na dziko przekimać (w to wątpie, bo za dużo chodził i jakby czegoś szukał)?
Jak teraz o tym mysle, to dochodze do wniosku, ze bylo to niebezpieczne. Troche to zbagatelizowałem, ale tam mógł być jakiś świr, który w najlepszym wypadku brandzlował się patrząc jak śpimy.
PS1.
Dodam jeszcze moj ulubiony cytat z biblii:
Jana 12:27-33 Biblia Warszawska 1975 (BW1975)
"Ojcze, uwielbij imię swoje! Odezwał się więc głos z nieba: I uwielbiłem, i jeszcze uwielbię. Lud więc, który stał i słyszał, mówił, że zagrzmiało, inni mówili: Anioł do niego przemówił."
To takie najbardziej jawne przyznanie się w biblii, że zjawiska paranormalne są po prostu doszukiwaniem się rzeczy nadprzyrodzonych w normalnych zjawiskach i wmawianiem sobie, nadprzyrodzonych wyobrażeń.
PS2. Zaczynam w ogóle łapać teraz schizę, że to było niebezpieczne. Dziewczyna jak sie wyprowadziliśmy z tego mieszkania we włoszech, to nie mogła znaleźć jednych majtek, które zostawiła w innym pokoju. To jest też problem wiary w zjawiska paranormalne. Ja też dopuszczałem myśl, że tam "straszy" i może z tego powodu zbagatelizowałem niebezpieczne hałasy...
Jeszcze mi się sytuacja numer 3 przypomniala:
Jak byłem nastolatkiem szedłem ścieżka obok starego niemieckiego cmentarza. Nagle jakies zwierze zaczęło biec przez krzaki w moją stronę. Zatrzymało się 3 metry ode mnie i zaczęło warczeć. Nic nie widziałem, bo to były gęste krzaki. Oczywiscie bylem ciezko spanikowany i się wycofałem. Bardzo dziwne zachowanie jak na zwierze w lesie. Bezpański pies? Wilk?