Angielskie słowa w polskich zdaniach

Angielskie słowa w polskich zdaniach
Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
0

a czy gdyby wszystkie języki oprócz polskiego wyparowały, to nie bylibyśmy w stanie się w pewnych kwestiach porozumieć? nawet jeśli masz ubogie słownictwo to możesz przekazać istotne informacje po prostu rozwijając myśl.

mowa i pismo to zwykle tylko pewne przybliżenie myśli, a nie w 100% dokładny przekaz. czasami jest inaczej, np. w przypadku matmy, gdzie mamy 100% dokładne twierdzenia, ale w życiu codziennym nie stosujemy matematycznej dokładności.

przykład 1: ktoś nazwie mnie faszystą (pamiętajcie, to tylko przykład :) ). czy to oznacza, że oskarżający zna historię włoch pod panowaniem mussoliniego, jego intencje i to co mussolini zdefiniował jako faszyzm? prawdopodobnie nie. za to ktoś używa słowa faszysta, bo jest modne i tak na oko (pi razy drzwi) komuś przypasowała taka inwektywa.

przykład 2: jest sobie jakiś polityk (obojętne z jakiej partii), mówiący po angielsku całe życie i wypowiadający się publicznie (oczywiście też po angielsku). jest jakaś tam afera (duża lub mała, nieważne) i zaczynają się pytania o poprzednie stwierdzenia. polityk twierdzi, że jego słowa zostały źle zinterpretowane, analizowane w złym kontekście albo że np. były lekko nietrafioną figurą stylistyczną.

podsumowując: to ciśnienie na tłumaczenie dokładnie 1:1 zwykłych codziennych wyrażeń jest moim zdaniem nieracjonalne.

Riddle
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 10230
0
Wibowit napisał(a):

a czy gdyby wszystkie języki oprócz polskiego wyparowały, to nie bylibyśmy w stanie się w pewnych kwestiach porozumieć? nawet jeśli masz ubogie słownictwo to możesz przekazać istotne informacje po prostu rozwijając myśl.

Musiałbyś sprecyzować czy w tym scenariuszu, po wyparciu angielskiego określenia o których mówiłem tutaj (Angielskie słowa w polskich zdaniach) nadal są używane, a jeśli nie są, to jakich określeń używają pracownicy?

przykład 1: ktoś nazwie mnie faszystą (pamiętajcie, to tylko przykład :) ). czy to oznacza, że oskarżający zna historię włoch pod panowaniem mussoliniego, jego intencje i to co mussolini zdefiniował jako faszyzm? prawdopodobnie nie. za to ktoś używa słowa faszysta, bo jest modne i tak na oko (pi razy drzwi) komuś przypasowała taka inwektywa.

przykład 2: jest sobie jakiś polityk (obojętne z jakiej partii), mówiący po angielsku całe życie i wypowiadający się publicznie (oczywiście też po angielsku). jest jakaś tam afera (duża lub mała, nieważne) i zaczynają się pytania o poprzednie stwierdzenia. polityk twierdzi, że jego słowa zostały źle zinterpretowane, analizowane w złym kontekście albo że np. były lekko nietrafioną figurą stylistyczną.

podsumowując: to ciśnienie na tłumaczenie dokładnie 1:1 zwykłych codziennych wyrażeń jest moim zdaniem nieracjonalne.

No zgadzam się.

I dlatego ja jestem raczej po stronie: "nie tłumaczyć", "zostawić angielskie w mowie".

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
3
Riddle napisał(a):

No ja często mieszam polski i angielski, i nie widzę w tym nic złego (pod warunkiem że osoba z którą rozmawiam zna angielski)

A zastanawiałeś się kiedyś, co jeśli ta druga osoba zna język polski?

  • Idę o zakład że każdy na tym forum mówi "połącz z localhost", bo nikt przy zdrowych zmysłach nie powie "połącz się z lokalnym gospodarzem". 1

Ja powiem połącz z localhostem, bo gramatyka jednak obowiązuje.

  • Jasne, niektórzy ludzie powiedzą "gałąź w gicie", ale raczej wszyscy zostaną przy "zrobiłem commit", nikt nigdy nie powie "popełniłem wersję".

Ja sądzę, że ludzie, którzy wrzucają angielskie słowa losowo w polskie zdania mogą jak najbardziej powiedzieć "popełniłem wersję", bo to jest w ogóle nie po polsku. :D

  • Jeśli ktoś chce tłumaczyć słowa, to musiałby tłumaczyć też skróty

Brawurowa idea.

Kilka słów które trudno byłoby przetłumaczyć 1:1: framework, pull, mock, feature, cache, bug, linter, callback, runtime environment, e2e test, terminal, debugger, index, host, data provider, changelog, jar, ReadMe, workflow/pipeline, glitch, log, hreflang

Jasne, można przetlumaczyć "bug" na "żuk"/"owad" ale to nic nie wnosi. Można też przetłumaczyć "bug" na "błąd", ale "błąd" to może być wtedy albo "bug" albo "error", a to są inne słowa które zanczą coś innego. Używanie do tego słowa "błąd" byłoby durne.

pull to pobierz, feature to funkcja, cache to pamięć podręczna, callback to wywołanie zwrotne, runtime environment to środowisko uruchomieniowe, terminal to terminal, index to indeks, changelog to historia zmian - jak widać tłumaczenie w sporej liczbie przypadków jest banalne.
bug to jest błąd w kodzie, a error to błąd na ekranie, z kontekstu zdania będzie wiadomo o co chodzi.

Z czasowników też jest kilka takich które znaczą coś bardzo konkretnego: refaktorować, seedować, migrować, escape'ować, operacje gitowe ("pushować", "mergować"", "cherry-pickować", "commitować"), serializować. iterować, Powiedz komuś "zmerguj swoje zmiany" - zrozumie o co chodzi. Powiedz "połącz swoje zmiany", już nie tak bardzo. Podobnie z "zaseeduj bazę"; co innego możesz powiedzieć "zasiej bazę"? "Wypełnij bazę"? Nikt nie zrozumie o co chodzi.

merge to raczej scalanie niż łączenie, a zamiast zaseeduj bazę można powiedzieć zainicjalizuj, i będzie wiadomo o co chodzi. Aczkolwiek to też oczywiście jest zapożyczenie.

Tylko nie o tym jest ten wątek. :)

Czym innym jest nazywanie rzeczy bądź czynności, które w ogóle nie mają nazw w rodzimym języku, które wymagałyby użycia jakiegoś wielowyrazowego opisu zamiast jednego słowa, albo z chęci podkreślenia, że chodzi o znaczenie żargonowe, a nie powszechne; a czym innym wstawianie angielskich zwrotów czy idiomów w zdania o polskiej konstrukcji, tylko dlatego, że nie umie się ułożyć wypowiedzi po polsku.
Ale i tak szczytem jest używanie polskich słów w angielskim znaczeniu.

SE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 321
2

Ja rozumiem ten pinglisz w sytuacjach kiedy rozmawia sie o rzeczach typowo zwiazanych z IT, bo:

  • wszystko czytasz po angielsku, wiec czasem przetlumaczenie jakichs branzowych wyrazow moze wprawic w konsternacje
  • tak jest szybciej
  • kazdy wie dokladnie o co chodzi
    Przykladowo: head (git), void, null, localhost

Nie rozumiem natomiast jak ktos mowi: "Ten scrum master to jest toxic" czy "Mamy dedlajn do piatku" albo jak tez autor sam napisal: "ale jeśli już jest jakaś konwencja którą followuje praktycznie cały świat"

Riddle
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 10230
0
somekind napisał(a):
  • Idę o zakład że każdy na tym forum mówi "połącz z localhost", bo nikt przy zdrowych zmysłach nie powie "połącz się z lokalnym gospodarzem". 1

Ja powiem połącz z localhostem, bo gramatyka jednak obowiązuje.

No więc jak to się ma do Twojej postawy, że osadzanie angielskich nazw w polskim zdaniu jest be?

somekind napisał(a):
  • Jeśli ktoś chce tłumaczyć słowa, to musiałby tłumaczyć też skróty

Brawurowa idea.

Czyli nie mogę powiedzieć merge, albo mogę np "IMO"? No bo jeśli ktoś nie zna angielskiego, to skąd będzie wiedział co znaczy "IMO"?

No szanujmy się, przecież muszę przetłumaczyć np e.g. na np..

  • Jasne, niektórzy ludzie powiedzą "gałąź w gicie", ale raczej wszyscy zostaną przy "zrobiłem commit", nikt nigdy nie powie "popełniłem wersję".

Ja sądzę, że ludzie, którzy wrzucają angielskie słowa losowo w polskie zdania mogą jak najbardziej powiedzieć "popełniłem wersję", bo to jest w ogóle nie po polsku. :D

Może i nie, ale dokładnie to znaczy commit - popełnij.

Kilka słów które trudno byłoby przetłumaczyć 1:1: framework, pull, mock, feature, cache, bug, linter, callback, runtime environment, e2e test, terminal, debugger, index, host, data provider, changelog, jar, ReadMe, workflow/pipeline, glitch, log, hreflang

Jasne, można przetlumaczyć "bug" na "żuk"/"owad" ale to nic nie wnosi. Można też przetłumaczyć "bug" na "błąd", ale "błąd" to może być wtedy albo "bug" albo "error", a to są inne słowa które zanczą coś innego. Używanie do tego słowa "błąd" byłoby durne.

pull to pobierz, feature to funkcja, cache to pamięć podręczna, callback to wywołanie zwrotne, runtime environment to środowisko uruchomieniowe, terminal to terminal, index to indeks, changelog to historia zmian - jak widać tłumaczenie w sporej liczbie przypadków jest banalne.

Nice try, ale te tłumaczenia które dostarczyłeś nie niosą takiej informacji jak odpowiedniki angielskie.

  • okej, załóżmy że pull to pobierz; ale download to też pobierz. Więc jak ktoś powie "pobrałem" to skąd wiesz czy miał na myśli download czy pull?
  • feature to funkcja, spoko, ale function to też funkcja. Więc jak ktoś mówi o funkcji to skąd wiesz czy ma na myśli feautre czy function?

Nie mówię że to złe tłumaczenia; ale coś w tym tłumaczeniu się traci. Język angielski jest po prostu bogatszy w niektórych elementach opisujących naszą dziedzinę, sprowadzając go do uboższego (polskiego) tracimy coś co mamy w angielskim, po prostu.

PS: Poza tym, napisałem specjalnie runtime jako słowo samo w sobie (np python runtime albo compiletime vs runtime), a nie runtime environment.
PS2: Pominąłeś niektóre słowa - czy można to rozumieć że one jednak nie mają dobrych tłumaczeń?

bug to jest błąd w kodzie, a error to błąd na ekranie, z kontekstu zdania będzie wiadomo o co chodzi.

No widzisz, dwa różne słowa. Sprowadzenie ich do jednego polskiego słowa jest średnie imo.

Z czasowników też jest kilka takich które znaczą coś bardzo konkretnego: refaktorować, seedować, migrować, escape'ować, operacje gitowe ("pushować", "mergować"", "cherry-pickować", "commitować"), serializować. iterować, Powiedz komuś "zmerguj swoje zmiany" - zrozumie o co chodzi. Powiedz "połącz swoje zmiany", już nie tak bardzo. Podobnie z "zaseeduj bazę"; co innego możesz powiedzieć "zasiej bazę"? "Wypełnij bazę"? Nikt nie zrozumie o co chodzi.

merge to raczej scalanie niż łączenie,

Scalanie/łączenie, doesn't matter. Tracisz pewne informacje stosując takie tłumaczenie. Mergowanie ma pewne bardzo konkretne znaczenie i konotacje w VCS, którego słowa "scalać" albo "łączyć" nie mają. Owszem, możesz próbować dodać kontekst, lub w inny sposób wyjaśnić o co Ci chodzi; ale nadal nie zmienia to faktu że tłumacząc ten konkretny wyraz z angielskiego na polski tracisz część informacji, bo te słowa nie mają bezpośredniego tłumaczenia, przynajmniej w naszej dziedzinie.

a zamiast zaseeduj bazę można powiedzieć zainicjalizuj, i będzie wiadomo o co chodzi. Aczkolwiek to też oczywiście jest zapożyczenie.

Noo nie, nie zgadzam się. "Zainicjalizuj bazę" nie znaczy to samo co "zaseeduj bazę".

Rozumiem, że możesz znaleźć bliżej lub dalej podobne słowa do ich angielskich odpowiedników - ale ostatecznie, nie wszystkie słowa da się je odwzorować dokładnie. Nie bez powodu mamy określenie "lost in translation".

Nie mówię od razu że to znaczy, że zaraz wszyscy musimy speakować po englishu jak some of the ludzie. Nie popadajmy w dychotomię. Ale tłumaczenie niektórych słów na polski kosztuje zbyt dużo stracy w tłumaczeniu, IMO.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
2
Riddle napisał(a):

No więc jak to się ma do Twojej postawy, że osadzanie angielskich nazw w polskim zdaniu jest be?

To nie jest moja postawa.
Swoją postawę opisałem w poprzednim poście. Angielskie zapożyczenia są usprawiedliwione jeśli mają sens i służą czemuś. Natomiast wsadzanie losowych słów i zwrotów w zdania jest upośledzeniem językowym, zwłaszcza jeśli nie są związane z żadnym żargonem, tylko po prostu ktoś ma taką manierę mówienia jak emigrant-pomywacz po zawodówce kreujący się na światowego człowieka.

Może i nie, ale dokładnie to znaczy commit - popełnij.

Tak, w świecie ludzi, którzy twierdzą, że thanks from the mountain to dziękuję z góry, a Denmark from chicken to dania z kurczaka wszystko tłumaczy się słowo po słowie, a nie zwrotami, a z wielu znaczeń słowa zawsze wybiera się to najczęstsze.

Nice try, ale te tłumaczenia które dostarczyłeś nie niosą takiej informacji jak odpowiedniki angielskie.

A czego niby im brakuje?

Scalanie/łączenie, doesn't matter. Tracisz pewne informacje stosując takie tłumaczenie. Mergowanie ma pewne bardzo konkretne znaczenie i konotacje w VCS, którego słowa "scalać" albo "łączyć" nie mają. Owszem, możesz próbować dodać kontekst, lub w inny sposób wyjaśnić o co Ci chodzi; ale nadal nie zmienia to faktu że tłumacząc ten konkretny wyraz z angielskiego na polski tracisz część informacji, bo te słowa nie mają bezpośredniego tłumaczenia, przynajmniej w naszej dziedzinie.

No i niby jakie informacje tracę, skoro mówiąc o scalaniu gałęzi wiem doskonale, o którą operację w systemie kontroli wersji chodzi? Gdzie następuje ta strata?

Noo nie, nie zgadzam się. "Zainicjalizuj bazę" nie znaczy to samo co "zaseeduj bazę".

Czym to się różni?

Rozumiem, że możesz znaleźć bliżej lub dalej podobne słowa do ich angielskich odpowiedników - ale ostatecznie, nie wszystkie słowa da się je odwzorować dokładnie. Nie bez powodu mamy określenie "lost in translation".

No tak, bo "nice try", "doesn't matter" albo "lost in translation" absolutnie nie da się dokładnie odwzorować po polsku. :D

Riddle
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 10230
0
somekind napisał(a):
Riddle napisał(a):

No więc jak to się ma do Twojej postawy, że osadzanie angielskich nazw w polskim zdaniu jest be?

To nie jest moja postawa.
Swoją postawę opisałem w poprzednim poście. Angielskie zapożyczenia są usprawiedliwione jeśli mają sens i służą czemuś. Natomiast wsadzanie losowych słów i zwrotów w zdania jest upośledzeniem językowym, zwłaszcza jeśli nie są związane z żadnym żargonem, tylko po prostu ktoś ma taką manierę mówienia jak emigrant-pomywacz po zawodówce kreujący się na światowego człowieka.

No, zgadzam się.

Może i nie, ale dokładnie to znaczy commit - popełnij.

Tak, w świecie ludzi, którzy twierdzą, że thanks from the mountain to dziękuję z góry, a Denmark from chicken to dania z kurczaka wszystko tłumaczy się słowo po słowie, a nie zwrotami.

Ale commit znaczy "popełnij". commit a crime znaczy np "popełnić zbrodnię".

Nice try, ale te tłumaczenia które dostarczyłeś nie niosą takiej informacji jak odpowiedniki angielskie.

A czego niby im brakuje?

No przecież opisałem Ci w poście wyżej, na podstawie seed, merge, pull oraz feature.

Scalanie/łączenie, doesn't matter. Tracisz pewne informacje stosując takie tłumaczenie. Mergowanie ma pewne bardzo konkretne znaczenie i konotacje w VCS, którego słowa "scalać" albo "łączyć" nie mają. Owszem, możesz próbować dodać kontekst, lub w inny sposób wyjaśnić o co Ci chodzi; ale nadal nie zmienia to faktu że tłumacząc ten konkretny wyraz z angielskiego na polski tracisz część informacji, bo te słowa nie mają bezpośredniego tłumaczenia, przynajmniej w naszej dziedzinie.

No i niby jakie informacje tracę, skoro mówiąc o scalaniu gałęzi wiem doskonale, o którą operację w systemie kontroli wersji chodzi? Gdzie następuje ta strata?

Jeśli dopowiesz "gałęzi", to jeszcze jest okej - pomożesz sobie tym słówkiem pomoczniczym "gałąż".

  • Przyznaję rację że zmergować branch znaczy to samo co scalić gałęzie, tutaj @somekind mogę się zgodzić, że nie tracisz za wiele
  • Ale jeśli przetłumaczysz zmerguj feautre-a/domerguj feature-a na scal feature-a/dołącz feature-a, to tu już jest strata. W przykładzie z merge, po słowie "merge" można się domyślić o co chodzi, przy "Scal" jest już dużo więcej mniejsa na interpretację.

Noo nie, nie zgadzam się. "Zainicjalizuj bazę" nie znaczy to samo co "zaseeduj bazę".

Czym to się różni?

No, nie wiem jak Ty, ale myślę że większość osób zgodziłaby się że "zaseedować bazę" znaczy "wypełnić istniejącą bazę danymi (prawdopodobnie przykładowymi, lub przewidywalnymi)". Natomiast zainicjalizować może znaczy "stworzyć bazę od zera", "uruchomić server", "dodać użytkowników i uprawnienia", "stworzyć strukturę i tabelę"/"uruchomić wszystkie migrację", etc.

Więcej jest miejsca na manewr i niedopowiedzenie. Powiedziałbym że różnica jest podobna jak w słowach "kanapka" i "cheesburger". Niby mogą znaczyć to samo, ale jednak "cheesebuger" niesie więcej informacji, i jest mniej odporny na interpretację co to słowo właściwie znaczy.

No po prostu uważam że różne określenia niosą sobą różną ilość informacji, i może się zdarzyć że w danej dziedzinie, statystycznie niektóre słowa z języka A niosą więcej informacji niż z języka B, i nie da się ich bezstratnie przemapować z jednego na drug.

Rozumiem, że możesz znaleźć bliżej lub dalej podobne słowa do ich angielskich odpowiedników - ale ostatecznie, nie wszystkie słowa da się je odwzorować dokładnie. Nie bez powodu mamy określenie "lost in translation".

No tak, bo "nice try", "doesn't matter" albo "lost in translation" absolutnie nie da się dokładnie odwzorować po polsku. :D

I rozumiem, że dlatego że ich użyłem, to znaczy że argument który chcę przedstawić jest mniej wiarygodny? Super. Może jeszcze napiszesz, że skoro zrobiłem literówkę albo błąd gramatyczny, to również na pewno nie mam racji.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
1
Riddle napisał(a):

Ale commit znaczy "popełnij". commit a crime znaczy np "popełnić zbrodnię".

Tak, commit a crime znaczy popełnić zbrodnię, ale samo commit ma więcej znaczeń:

screenshot-20220706015104.png

No przecież opisałem Ci w poście wyżej, na podstawie seed, merge, pull oraz feature.

Ach, nie zauważyłem, że edytowałeś posta podczas gdy pisałem swoją odpowiedź. Odniosę się teraz.

  • okej, załóżmy że pull to pobierz; ale download to też pobierz. Więc jak ktoś powie "pobrałem" to skąd wiesz czy miał na myśli download czy pull?
  • feature to funkcja, spoko, ale function to też funkcja. Więc jak ktoś mówi o funkcji to skąd wiesz czy ma na myśli feautre czy function?

Na oba pytania odpowiedź jest prosta - z kontekstu. Przecież wiem, czy mówię o pobieraniu najświeższych zmian w kodzie, czy o ściąganiu plików z internetu, czy o implementowaniu kodu, czy o wymaganiach biznesowych.

PS2: Pominąłeś niektóre słowa - czy można to rozumieć że one jednak nie mają dobrych tłumaczeń?

Nie mają albo ich nie znam. Co chciałem wykazać to to, że większość się da łatwo przetłumaczyć, kwestia jedynie chęci.

  • Przyznaję rację że zmergować branch znaczy to samo co scalić gałęzie, tutaj @somekind mogę się zgodzić, że nie tracisz za wiele
  • Ale jeśli przetłumaczysz zmerguj feautre-a/domerguj feature-a na scal feature-a/dołącz feature-a, to tu już jest strata. W przykładzie z merge, po słowie "merge" można się domyślić o co chodzi, przy "Scal" jest już dużo więcej mniejsa na interpretację.

Nie wydaje mi się, aby był jakiś inny kontekst, w którym słowa scal można użyć w naszej branży.

No, nie wiem jak Ty, ale myślę że większość osób zgodziłaby się że "zaseedować bazę" znaczy "wypełnić istniejącą bazę danymi (prawdopodobnie przykładowymi, lub przewidywalnymi)". Natomiast zainicjalizować może znaczy "stworzyć bazę od zera", "uruchomić server", "dodać użytkowników i uprawnienia", "stworzyć strukturę i tabelę"/"uruchomić wszystkie migrację", etc.

Moim zdaniem nie da się tego zrobić z niepustą bazą. Zainicjalizować znaczy ustawić stan początkowy. Tworzenie bazy to tworzenie bazy, nie żadna inicjalizacja.

I rozumiem, że dlatego że ich użyłem, to znaczy że argument który chcę przedstawić jest mniej wiarygodny?

Po prostu o tym jest ten wątek. Nie o żargonie branżowym, który zapożyczenia może zawierać ze zrozumiałych względów, tylko o używaniu obcych zwrotów w losowy sposób.

F1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 21
2

bardzo mi przeszkadza 'absolutnie' użyte jako mocne potwierdzenie, kłuje w uszy a niektórzy mają nawyk częstego używania tego słowa

AN
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 990
2

@Riddle: Skupmy się na tym "nice try", "doesn't matter" albo "lost in translation". Czy uważasz, że te słowa nie miały swojego odpowiednika w trakcie pisania Twojego posta i musiałeś ich użyć żeby przekaząć swoją wypowiedź?

KamilAdam
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Silesia/Marki
  • Postów: 5555
0
Riddle napisał(a):

No to mówię - że można nie używać angielskich słów w polskich zdaniach, i można je wymienić na polskie, ale coś w ten sposób stracisz. Dlatego niektórzy wybierają zostawić angielskie określenia - nie patriotycznie, i może mniej ładnie stylistycznie, ale za to przekaz lepiej oddaje intencje.

Tak sobie myślałem przy porannej kawie:

  • Można np w tłumaczeniu powiedzieć shitstrom i będzie oddany lepiej sens wypowiedzi. Tylko co jeśli osoba do której się to mówi w ogóle nie zna angielskiego? Mój ojciec nie zrozumie angielskiego totalnie w ogóle więc jak powiem mu shitstorm to w ogóle nie zrozumie, mogę tłumaczyc dosłownie g'wno burza albo jeszcze lepiej opisowo bezsensowna kłótnia (internetowa) to wtedy zrozumie najlepiej.
  • Z drugiej strony jak przy tłumaczeniu się zawsze coś traci to może powinno się w ogóle nie tłumaczyć :P
  • Z trzeciej strony często zdarza mi się powiedziec coś po polsku czego moja żona nie rozumie a oboje jesteśmy native'amy. Jak miałem dobry dzień na porównania i zamiast powiedzieć ubershitstorm powiedziałem że zachowywali się jak te słynne małpy obrzycające się g'wnem. A żona na to jakie słynne małpy?, nie słyszałam no bo żona bywa w innych częściach internetu niż ja i często ma inny kontekst wypowiedzi
KamilAdam
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Silesia/Marki
  • Postów: 5555
1

Mozna to tlumaczyc ale to po porstu dziwacznie brzmi.

Uwielbiam to stwierdzenie. A ja wam powiem że wszystko co słyszy sie pierwszy raz to dziwacznie brzmi. Jakby od razu używac polskich nazw to by angielskie teraz brzmiały dziwacznie

Templar Crusader
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 277
1

Po majowym bankiecie u burmistrza pojechałem rowerem na bazar po browara, chleb i torcik czekoladowy też znalazłem, a powrocie na chatę wskoczyłem do wanny by ciało ostudzić.

Niechaj forumowicze popróbują zgadnąć, ileż to zapożyczeń z języków obcych jest w powyższym zdaniu.

A) 0
B) 2
C) 5
D) 10

jarekr000000
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: U krasnoludów - pod górą
  • Postów: 4714
3

Nie razi mnie w mowie potocznej, o ile ktoś nie używa 50% obcych w kazdym zdaniu.
Znam ból polegający na tym, że jak w pracy użwa się jednego języka to trudno płynnie przejść na inny. ( sam mam problem bardziej z niemieckimi zwrotami niż angielskimi - w pewnych kontekstach)

Razi mnie jak za dużo obcych pojawia się w piśmie. Ale mam raczej wysoko podniesiony próg bólu.

EDIT:
są słowa, które naprawde trudno przetłumaczyć - z całą finezją, ostatnio wyrwało mi sie 'jein' i długo tłumaczyłem co to w zasadzie znaczy, po proste tak, ale nie nie oddaje do końca sensu.

Templar Crusader
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 277
0

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
1

proponuję kolejne wyzwanie dla tych co bardzo chcą tłumaczyć w 100% dokładnie 1:1

jak zwięźle przetłumaczyć "do the needful" na poprawny angielski?

wiki mówi https://en.wikipedia.org/wiki/Indian_English#Vocabulary

do the needful: To do that which is necessary or required, with the respectful implication that the other party is trusted to understand what needs doing without being given detailed instructions.

ale to strasznie rozwlekła definicja. jak ją bezstratnie skompresować?

wydaje mi się też, że coraz częściej widzę w mejlach zwrot revert użyty zamiast reply.
znowu z https://en.wikipedia.org/wiki/Indian_English#Vocabulary

revert (verb): To report back with information.

Potat0x
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 372
1

Co sądzicie o używaniu niebranżowych słów w zdaniach polskich na forum?

Trigeruje mnie to. I nie tylko na forum, ale podczas ustnej komunikacji też. A można by wyserczować w słowniku polski odpowiednik i przy okazji zekstendować swój zasób słownictwa.

A teraz na onkologię.

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3303
0

Kiedyś mnie to wkurzało, przez lata unikałem, obecnie chyba sam nasiąkam. Jeżeli do okoła wszyscy ci opowiadają o bugach, issue, czelendżach i innych takich, to niestety, ale wchodzi do głowy. W tej chwili w pracy więcej mówię po angielsku niż po polsku, co też ma swój wpływ. Czyli nie lubię, nie pochwalam, pierwszy kamieniem rzucać nie będę, bo mogę rzucić w siebie.

S7
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 363
0

Język dąży do prostoty. Mówimy komputer a nie maszyna licząca. W programowaniu wszystko jest po angielsku. Nie powiemy, zrób pętle dopóki, tylko while, jest to nawet łatwiejsze do zrozumienia, bo w głowie mamy słówko while które zapisujemy w programie. Tak samo spotykamy przyciski z napisem bug a nie błąd, więc naturalnie mówimy tak, jak widzimy i piszemy.

PA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 62
1

W języku branżowym może być to niezbędne, jednak zdanie "Idę drogą, a za mną moi followersi" nie brzmi poprawnie.

Riddle
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 10230
0
anonimowy napisał(a):

@Riddle: Skupmy się na tym "nice try", "doesn't matter" albo "lost in translation". Czy uważasz, że te słowa nie miały swojego odpowiednika w trakcie pisania Twojego posta i musiałeś ich użyć żeby przekaząć swoją wypowiedź?

"Nice try", myślę że ma swoje konotancje do angielsko-języcznej popkultry. Tłumaczenie takie jak "niezła próba", "dobry strzał", nie mają takich konotacji. Podobnie by było z angielskim "cool story" - nie ma polskiego odpowiednika niosącego podobneg nacechowanie.

AN
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 990
0

No dobra skupiłeś się na memowym "nice try" a resztę kompletnie pominąłeś, dlaczego?

Riddle
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 10230
0
anonimowy napisał(a):

No dobra skupiłeś się na memowym "nice try" a resztę kompletnie pominąłeś, dlaczego?

Bo się zgadzam że można je było przetłumaczyć.

LE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 272
3

Nie wzbogaca, tylko zubaża, z prostego powodu: ci, którzy używają takich słów, mówią tylko tak. Folluje, a nie korzysta, stosuje, używa, kieruje się, przyjmuje, poddaje się itd. Swoją drogą, najgorszym przykładem takiego zubożenia jest premiera (premierowy itd.) w innym sensie niż pierwszy pokaz. I potem mamy w tekście kilka premier w jednym akapicie zamiast kilku różnych sformułowań.

Czy mi się zdaje, że moją wzmiankę o premierze odnieśliście do nazwy stanowiska? To akurat nawet nie przyszło mi do głowy, miałem wyłącznie na myśli premierę książki, listę premier, przedpremierowy fragment, datę premiery, zapowiedź premiery itd.

SL
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1029
0

Pytanie zasadnicze: czemu ktokolwiek się tym przejmuje? Języki mieszały się zawsze, jest to naturalny proces. Wydaje mi się, że wielu błędnie zakłada, że język pisany == język mówiony a to przecież nieprawda. W języku mówionym wiemy do kogo mówimy i w takim wypadku używanie słów z innego języka ma sens jeśli nasz rozum uznał, że to polepszy komunikację albo wydaje nam się, że obce słowa lepiej wyrażają nasze myśli niż język rodzimy.

LE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 272
2

W tłumaczeniu nie chodzi o to, żeby za wszelką cenę oddać język oryginału, ale o to, żeby oddać wrażenie jego czytelnika. Czyli wszystko sprowadza się do jednego: jak by ten a ten mógł powiedzieć po polsku do tego a tego w danym kontekście.

W0
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3760
3

Ogólnie anglicyzmy (czy inne zagraniczne) dzielę na cztery kategorie:

  1. Ubóstwo językowe - czyli ktoś nie potrafi poprawnie powiedzieć czegoś co polsku, pomimo tego, że istnieje dobry odpowiednik. Staram się unikać w życiu codziennym (choć nie za wszelką cenę), w takich trochę bardziej oficjalnych sytuacjach unikam bo to źle świadczy o człowieku.
  2. Slang/terminologia/brak dobrego polskiego odpowiednika - jak grasz w jakiegoś CSa to nie będziesz się zastanawiał, jak ładnie powiedzieć "rush B" tylko rzucasz tym i tyle. Tak samo np. nie będę się zastanawiał, jaki jest polski odpowiednik "commit" czy też spolszczonej wersji "commitować", tylko tego używam.
  3. Cytaty. Jak ktoś rzuci "I'll be back" na czacie to wiadomo, że trzeba to przeczytać głosem Arniego.

Ogólnie to jednak nadmiar anglicyzmów raczej średnio brzmi w mowie i średnio wygląda na piśmie.

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3303
0

@slsy: Mi nie przeszkadza, że język żyje. Nie mam nic przeciwko używaniu angielskich słów tam gdzie chodzi o nazwy własne (quicksort), branżowe rzeczowniki (kejpiaje), miejsca gdzie zamiast angielskiego słowa trzeba by użyć znacznie dłuższego zwrotu w języku polskim (biased).
Strzela mnie, kiedy słyszę, że "mamy czelendż", "musimy zaadresować ten problem", "autentykacja", "ekskluzywny film Netflixa", "deadline" (chociaż to już mi okrzepło). Możliwe, że to moje skrzywienie, zostałem wychowany przez rodziców przekonanych, że poprawne używanie polszczyzny świadczy o lepszym pochodzeniu i dość ostro mnie tresowano pod względem używania właściwych słów i ich wymowy :)

YA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 252
2
piotrpo napisał(a):

miejsca gdzie zamiast angielskiego słowa trzeba by użyć znacznie dłuższego zwrotu w języku polskim (biased).

A biased to nie jest po prostu stronniczy?

NB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 19
0

Jak powiedzieć po polsku jednym słowem https://pl.wikipedia.org/wiki/Cliffhanger
Nie wiem.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.