Ziołami - owady podobno nie lubią ziół i przy tarasie zasadziłem mnóstwo ziół. Nie pomaga :(
Czosnkami wszystkich rodzajów: ozdobny (olbrzymi?), niedźwiedzi, szczypiorek - mrówki podobno nie lubią czonków. Nie działa :(
Kurkumą - mrówki podobno nie lubią imbiru, imbiru mie miałem, więc rozsypałem 2kg starej kurkumy. Nie pomaga :(
Kawą - mrówki podobno nie lubią zapachu kawy. Rozrzucam fusy z kawy po ogrodzie, na mrówki nie pomaga, ale podobno to też świetny nawóz więc rozrzucam dalej :D
Kiedyś w domu używałem różowy cukrem z Bros - mrówki go uwielbiają, ale jakoś potem już nie wracają. Będę musiał rozsypać w ogrodzie
Solą. Łapię mrówkę, otwieram jej pyszczek i wrzucam ziarenko soli. Ginie od razu.
Ale jak przypadkiem rozsypiesz sól to już nic tam nie wyrośnie. A ja chciałbym żeby w tym miejscu gdzie zwalczyłem mrówki jeszcze coś wyrosło i to jeszcze jadalnego
Smutne weekendowe przemyslenia: dzialkowanie to jak utrzymywanie legacy kodu. na granicy dzialki z tylu za drzewami wyrosl mi jakis krzak czy cos o ktorym nie mialem pojecia. Oczywiscie skarga i rozmowa z zarzadem ROD ze sasiadowi przeszkadza i zebym przycial albo nawet on sam przytnie i mi wrzuci na dzialke. W efekcie musialem przeskakiwac przez plot bo sie nie dalo bramki otworzyc. Co najgorsze jest zakaz palenia galezi wiec bede musial to wywozic to punktu zbierania odpadow, co patrzac ile paliwa na to pojdzie wcale sie ekologi nie przysluzy. I podobnie jest z kodem: jak nie przytniemy czegos jak jest male to konczymy z kupa dziadostwa do ogarniecia :( To na zdjeciu to tylko polowa, bo reszta lezala w narozniku dzialki. .
Odnosnie gorszych roslin: potrafi ktos powiedziec co to za dziadostwo? Jak kupilem dom cala dzialka byla tym zarosnieta. Wykopalem ale odrasta. Jeden sasiad pozbyl sie tego silna chemia (teraz nic mu nie rosnie :P) a u drugiego jest takie chaszczowisko za plotem. Na razie rosna z tego takie male drzewka z lekko wlochatym pniem kupilem dom
chcialbym rowniez zidentyfikowac co to za krzak, bo sie zastanawiam czy go wywalic czy zostawic :P
@sehanine: kojarzysz te rosliny?
Jak tam wasze ogródki? Przetrwały jakoś te ostatnie upały? U mnie niestety dużo roślinek mocno poparzonych - hortensja, funkie, jeżówki, dynie, borówki... a dzielżan, który jest rośliną 'na słoneczne i suche' wyzionął ducha mimo podlewania. Winogrono chyba się ugotowało, bo widzę kulki jakieś przejrzyste się robią, a małe jeszcze. Za to lebioda i mniszki oczywiście mają się świetnie :|
"Upaly" przetrwały - bo było max +28 w cieniu. Ale nie przetrwały zimna - 5 dni deszczu z temperaturą +13 w dzień i +8 nocą niestety spowodowało ogromne szkody. Wszystkie rośliny "myślą" że to już jesień i te, które mają cykl na tym oparty praktycznie prawie żadnych plonów nie dadzą.
Tym skutkuje pogoda październikowa w środku lata. Plony będą marne i sezon już można w zasadzie uznać już za stracony.. W prognozach teraz też widzę +20 w dzień i +10 nocami, więc jest już pozamiatane.
W ogóle ten sezon jest paskudny. W jednym rejonie kraju wszytko się gotuje na słońcu i jest totalna susza. W innych jesień w środku lata, co też wyrządza ogromne szkody. Ale ja bym się chętnie zamienił, bo mam takie rośliny, które najlepiej czują się w tropikach.
@WhiteLightning:
ad.1 - elektryczne, akumulatorowe. Do dostania za jakieś 2-3 stówki (albo taniej - jeśli używane). Daj sobie spokój z urządzeniem na kabel, po 2 przecięciach przewodu podczas pracy zrozumiesz, o czym mówię :d
ad.2 - olej spalinówkę, za dużo z tym zamieszania, zwłaszcza jak używasz sporadycznie. Weź coś na 230V. Ważna rzecz - pilnuj, żeby olej był zawsze w zbiorniku, bo inaczej szybko zajedziesz łańcuch i płetwę. Nie kupuj specjalnego oleju do pił, zwykły kujawski z pierwszego tłoczenia tak samo super sobie radzi (piszę całkiem serio, to nie jest żaden żart. Sam znalazłem taką poradę na forum drwali jak kupowałem swoją piłę, kilka lat używam na działce i wszystko OK, ostatnio sąsiad zrobił akcję wycinania drzew i krzaków moją piłą i dał radę)
ad.3 - polecam LuxTools - markę własną OBI. Cenowo przystępne, jakościowo całkiem OK. Mam ich obcinarkę do gałęzi (nie sekator, ale takie nożyce z teleskopowymi rączkami, tnące gałęzie do jakichś 3-4cm średnicy) i jestem zadowolony. Kosiarka akumulatorowa też ich i również - daje radę. Wiadomo, że nie ma co porównywać ze sprzętem za kilka tysiecy, ale jak na (nową) kosiarkę za 6-8 stówek to naprawdę ma super stosunek jakości do ceny.
Niestety nie pomogę, nie posiadam problemu o nazwie żywopłot.
Ja mam akumulatorową Husky. Spalinówki u mnie odpadają, bo nie daję rady sznurka naciągnąć do maksa, żeby odpalić. Akumulator długo trzyma, na razie ładowałam 2 razy, a mam go w sumie do dwóch urządzeń, drugim jest podkrzesywarka na wysięgniku. Ogólnie działa bez zarzutu - czasami spada mi łańcuch, ale to raczej kwestia problemu z utrzymaniem stabilnym w moich rękach, bo nie mam w nich dużo siły.
Sekatorów miałam już kilka, najlepiej wypadają u mnie Fiskarsy. Właśnie z małych dojeżdżam ten (już drugi taki):
Uchwyt lekko się okręca, nie trzeba się jakoś bardzo namęczyć, żeby przeciąć gałązki.
Z większych sekatorów mam Gerlacha, to do zdrewniałych gałęzi. Robotę robi, ale jest ciężki bardzo jak dla mnie. Ma przedłużane uchwyty, jednak moim zdaniem rozwiązane jest to słabo i bardzo często podczas pracy przekręca się blokada i sekator samoczynnie opada do normalnej długości. Za to wczoraj przywieźli moją żyrafę teleskopową z Fiskarsa i po opierniczeniu jednej przerośniętej choinki w godzinę mogę tylko powiedzieć, że nie mam pojęcia, jak ja do tej pory bez tego ogródkowałam. Odrosty na śliwce mają przerąbane.
4 tygodnie chłop nie kosił ogrodu...
Wyprowadziłem dzisiaj potwora na żer bo już liści sporo spadło a najlepszy sposób na zbieranie liści to kosiarka (dlatego też nie kosiłem ostatnio - czekałem na więcej liści).
No i w końcu inwestycja w 1700W kosiarkę się zwróciła. Chrupała trawę aż miło
600 litrów pokosu z 300m² trawnika
...
A kosz bio 240 litrów :-)
Ale od czego mamy kijek do ubijania. Fakt że jeszcze z 2 słoneczne dni i już bym nie zmieścił bo ubite w koszu na sztywno i po rant.
Następne i ostatnie koszenie jak już liście opadną do cna.
Ja za to sobie na działce zacząłem stawiać rury do sadzenia warzyw. Zainspirowało mnie hasło "truskawki w rurze" - przykładowe filmiki na dole posta.
Zorganizowałem sobie 4 rury kanalizacyjne zewnętrzne fi 315 dł. 3m (z czego wkopane na jakieś 80 cm, czyli ponad 2 metry wystaje ponad powierzchnię). Ciężkie to cholerstwo, samo wymierzenie i wycięcie prawie 70 otworów to z dobre 2h zabawy. Do tego wkopanie, osadzenie, zasypanie - także z grubsza przyjmijmy, że bez spinania się jedna rura na jeden działkodzień jest do postawienia.
Na razie gdzieś w środku (nie mam aktualnych zdjęć) wkopane kilka krzaczków truskawek, a dolne 2-3 rzędy obsadzone sałatą. I to działa - pojawiły się malutkie liście wielkości monety 1 grosz, więc jest OK :D
Podlewanie - trzeba to robić z góry, żeby woda sobie opadała wewnątrz i moczyła dolne warstwy. Był pomysły z wsadzeniem jakiegoś węża nawadniającego do środka, ale nie przekonał mnie - po pierwsze, nie wiem, czy taki wąż za jakić czas się nie zapcha, a po drugie - nie będę miał kontroli nad tym, co się dzieje w środku i jest ryzyko, że zrobi się błoto i nagle zobaczę, jak mi ziemia wraz z roślinkami wycieka przez dziurki w postaci błota. Dlatego wpuściłem do środka wenrza ogrodowego rzułtego, na górze podłączę do niego mgiełkę/kurtynę. W ten sposób podlewać będzie się w sposób ciągły acz delikatny (teraz, jak wleję za dużo wody na górze, to robi się bagno i wycieka błoto górnymi otworami), do tego roślinki będą zwilżone, a także samemu będzie można się schłodzić. Wybrałem Parkside - https://www.lidl.pl/p/parkside-ogrodowa-kurtyna-wodna-mgielka-10-dysz-10-m/p100362729. Mgiełkę dzisiaj odbiorę z paczkomatu i w weekend postaram się zamontować.
Poszerzając jeszcze motyw wypływania błota przez otwory - wydrukowałem sobie na drukarce 3D takie "kubeczki" do przymocowania przy otworach. Jeden się drukuje jakieś 6-7h, potrzebować będę (zakładając, że będę chciał zasłonić wszystkie otwory we wszystkich 4 rurach) ich jakieś 250, więc do 2037 roku powinienem skończyć drukowanie :D Projekt kubeczka - poniżej.
Pomysł z rurą tak ciekawy, jak i bezsensowny. Nie widzę zalet, no może oprócz oszczędności miejsca i ewentualnie tego, że owoce będą czyste, nie będą brudne w ziemi ale to można osiągnąć na wiele prostszych sposobów. Przed ślimakami to oczywiście nie ochroni w żaden sposób, bo ślimaki spokojnie wejdą po tej rurze aż do samej góry.
Poza tym, to więcej kłopotów niż pożytku, no ale jeśli ktoś się nudzi a chce się wyróżnić...
Tak btw, to już sposób nacięcia rury pokazany na pierwszym filmie ma więcej sensu, bo powstały poziome kieszenie na kilku piętrach. Jaki ma sens wiercenie takich dziur? Przyklejanie tam kubeczków? Jak to ma rosnąć? No ja słabo to widzę ale może nie do końca rozumiem całą koncepcję
Przed ślimakami to oczywiście nie ochroni w żaden sposób, bo ślimaki spokojnie wejdą po tej rurze aż do samej góry
nie, wtedy się robi taki kołnierzyk/rozetkę i nie włażą :P
ak btw, to już sposób nacięcia rury pokazany na pierwszym filmie ma więcej sensu, bo powstały poziome kieszenie na kilku piętrach
Owszem, ale tamte to rury jednowarstwowe fi110, które sobie nagrzejesz opalarką i wygniesz. Ta moja to 315, ścianka grubości ok. 1cm, składająca się z 3 warstw. Także - praktycznie nie ma opcji, żeby to wygiąć/uformować kieszonki.
Jaki ma sens wiercenie takich dziur?
Inaczej roślinki by nie miały jak wyjść na zewnątrz ;)
A tak serio - jest wiele filmów, na których ludzie robili też takie dziury (nie jest to mój patent/wymysł, tylko to zgapiłem) i dawało to radę. Roślina puści korzenie do środka rury, zielona część wystaje przez okno i jest OK.
Przyklejanie tam kubeczków?
One tylko na górnych 1-2 poziomach, gdzie z racji podlewania (pisałem - to się podlewa z góry, a potem woda się sączy w dół) robi się błoto. Za jakiś czas, jak coś tak wyrośnie, korzenie wzmocnią ziemię i nie będzie się tak działo. Ale na razie - kubeczki się przydadzą.
No ja słabo to widzę ale może nie do końca rozumiem całą koncepcję
Ale wiesz - przecież nikt Cię nie zmusza do takiej rury. Mi się ta opcja bardzo spodobała - i użytkowo i wizualnie (jak zarośnie i zakwitnie to będzie taka zielona kolumna). Jak tego nie czaisz to po prostu - u siebie nie rób :P
Sprawilem sobie nowy nabytek do dzialkowania. Koniec mordegi z ladowaniem odpadow zielonych do workow albo wypozyczaniem przyczepki (w weekendy ciezko z dostepnoscia, w tygodniu nie ma czasu + godzinka na pozyczenie i godzinka na oddanie), zeby liscie czy galezie wywiezc (mam stara winorosl na dzialce i ojojoj jak to rosnie, jak sie gdzies przegapi galzke do przyciecia, taki jeden ped jak ucieknie na drzewo, to bylo kilka workow). Bo spalic nie wolno. Pierwotnie mial byc jakis zlomek typu Doblo, trafic itp, ale jednego mi wykupili, z kolei w drozsze sie nie chce pakowac, bo ekoterrorysci chca nam zrobic w Krakowie Strefe Czstego Transportu na cale miasto, wiec czekam czy ten idiotyzm upadnie czy nie.
Chyba już wiem, co będę chciał posadzić u mnie w ogrodzie w przyszłym roku:
Mam 2 takie. Tzn, właściwie nie takie, bo złodziej, u którego kupiłem wysłał mi inną odmianę, która dorasta tylko do 2 metrów na wysokość (ta z filmu może mieć 5 metrów). Trudno to niestety zdobyć.
Sprawilem sobie nowy nabytek do dzialkowania. Koniec mordegi z ladowaniem odpadow zielonych do workow albo wypozyczaniem przyczepki (w weekendy ciezko z dostepnoscia, w tygodniu nie ma czasu + godzinka na pozyczenie i godzinka na oddanie), zeby liscie czy galezie wywiezc (mam stara winorosl na dzialce i ojojoj jak to rosnie, jak sie gdzies przegapi galzke do przyciecia, taki jeden ped jak ucieknie na drzewo, to bylo kilka workow). Bo spalic nie wolno. Pierwotnie mial byc jakis zlomek typu Doblo, trafic itp, ale jednego mi wykupili, z kolei w drozsze sie nie chce pakowac, bo ekoterrorysci chca nam zrobic w Krakowie Strefe Czstego Transportu na cale miasto, wiec czekam czy ten idiotyzm upadnie czy nie.
Nad kompostownikiem nie myślałeś? Ja sobie kupiłem i w tym sezonie nie muszę się już bić z sąsiadami o miejsce w bioodpadach
@KamilAdam: galezie + winorosl sie kiepsko kompostuja. Liscie z Orzecha tez sie niespecjalnie nadaja. Kompostownik ma tez ograniczona pojemnosc, a w tym roku chce bezlitosnie przetrzebic dzialke z chaszczy, przyciac swierka, przyciac tuje (na ROD mozna miec bodajze do 3m, a u mnie to ze dwa razy wiecej ). Poza tym przyczepka wywioze gore smieci po remoncie dachu, wyciete drzewo, konary. Majac przyczepke bede mogl bez problemu wozic palety wiec pewnie w koncu zbije taki. A jak sie nie sprawdzi to sprzedam, pewnie bez wielkiej straty, a moze i z zyskiem.
Z tym kompostowaniem to nie taka prosta sprawa. Oprócz tego że jak wyżej wspomniano nie wszytko się nadaje, to trzeba jeszcze uważać żeby nie nawrzucać tam nasion chwastów, bo nasiona przetrwają i wszytko to wyrośnie w ogrodzie. Czyli uważać też z wrzucaniem usuniętych chwastów - nie mogą być takie, które już kwitły. Nie mogą być też takie, które rosną z kawałków korzeni, wtedy trzeba najpierw się upewnić że są całkiem suche. Nie można też wrzucać roślin porażonych przez szkodniki/grzyby.
Ogólnie to nie wiem czy to warte zachodu, lepiej zaopatrzyć się w obornik, który i tak jest o wiele lepszym nawozem, a w sezonie doraźnie można stosować np gnojówkę z pokrzywy/mniszków/bananów.
No ale jeśli ktoś nie ma innej możliwości, to można bawić się w kompostowniki. Lepsze niż nic, a koszty minimalne.
Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.
Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.
Na forum 4programmers.net korzystamy z plików cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania
naszego forum, natomiast wykorzystanie pozostałych zależy od Twojej dobrowolnej zgody, którą możesz
wyrazić poniżej. Klikając „Zaakceptuj Wszystkie” zgadzasz się na wykorzystywanie przez nas plików cookies
analitycznych oraz reklamowych, jeżeli nie chcesz udzielić nam swojej zgody kliknij „Tylko niezbędne”.
Możesz także wyrazić swoją zgodę odrębnie dla plików cookies analitycznych lub reklamowych. W tym celu
ustaw odpowiednio pola wyboru i kliknij „Zaakceptuj Zaznaczone”. Więcej informacji o technologii cookie
znajduje się w naszej polityce prywatności.