Werdykt: Kebab King - kebab z serem Wołowina + Cielęcina kontra Zahir Kebab - rollo z serem z baraniną - no jednak lekko Zahir. Kebab King jest niezły, nie powiem, ale Zahir ma ten patent na przyprawy, skubańcy mają niezłą baraninkę. Ale szanuję też, że działają w sobotę, taka pora - chapeau bas. Kto jechał na Kingu, spróbujcie Zahira z baraniną, choćby na test - gruby wam mówi - to będzie dobrze zainwestowane 14 PLN.
Wyciągam swój stary komentarz - ostatnio niedobity piwkiem i frytkami (wrócę do tego) zajrzałem do Kebab Kinga na Nowym Świecie. Strasznie się popsuli. Jeśli to jest ta kraftowa wołowina, to niech lepiej wrócą do klasycznej kuli mocy. Didaskalia: jestem gruby. A gruby zje wszystko co się nie rusza. Płytę chodnikową, znak drogowy, biletomat. Jak mnie widzicie, lepiej się ruszajcie, bo mogę się pomylić
Ale to z Kebab Kinga było tak złe, że byłem o krok od wyrzucenia do kosza. Czego tam nie ma w tym mięsie... A cena jakby był zrobiony co najmniej ze złota (ale akurat złota w środku nie było).
Przy okazji - wygląda, że ich lokal na Powsińskiej albo ma remont albo zamknęli.
Zahir nadal dobry, chociaż też niestety w moim ulubionym zmienił się kebab-majster i ten nowy nie czuje, że to nie jest zwykłe robienie kebaba, tylko przygotowanie pokarmu bogów i należy oddać temu procesowi stosowną cześć (chociaż pewnie za najniższą krajową mi by się też nie chciało...)
Anyway - wracając do lepszych rzeczy. Omijając dzielnie tabuny pań chcących mnie skusić na striptiz w lokalu z wejściem za darmo, ale z drinkami za miliony cebulionów (kto zagląda czasem w okolice Foksalu ten wie, nawet grubemu nie przepuszczą) trafiłem do dość dobrze zbunkrowanego i nie tak bardzo obleganego lokalu o skromnej nazwie ZAX drink & food by Zakąsek. Aby się dostać - wchodzimy w Chmielną od strony Nowego Świata i patrzymy stale w lewo, szukając wzrokiem neonu z burgerem w jednej z uliczek. Znajdujemy, skręcamy i idziemy do lokalu po prawej na górę po schodkach.
Przeważnie nie ma tam dużego ścisku (jak na tą okolicę), aczkolwiek pewnie piątek i sobota mogą wyglądać inaczej. Mają bogatą ofertę burgerów, ale moją uwagę przykuły frytki z szarpaną wołowiną - polecam - przyznaję wzorowe 5 jednostek cholesterolu w skali na 5! Porcja solidna, niemal się dobiłem, na zwykłą nie-grubą osobę będzie w sam raz. Do tego jakieś browarki (choć wybór nieimponujący), drynki, wóda. Niezła opcja na oczyszczenie umysłu po ciężkim sprincie 