@somekind:
Z wyjątkiem ostatniego punktu to socjalizm realny. (Bo w socjalizmie przecież bezrobocia nie ma.) Socjalizm realny dyma wszystkich oprócz działaczy partyjnych.
Tu się zgodzę, że PiS mniej więcej zmierza w stronę PRLu;) Ale już sam zmieniłeś definicję na socjalizm realny, który nie równa się socjalizmowi z założenia. Potem strach popierać partię, która jest za jakąkolwiek ingerencją rynkową, bo ludzie od razu mają skojarzenie z PRLem. Ostatnio mój znajomy powiedział fajną definicję socjalizmu wg ludzi z prawej strony: "socjalizm jest wtedy, jak państwo coś robi". I często mam wrażenie, że bronię właśnie jakiejkolwiek ingerencji państwowej.
Wydaje mi się, że masz jakąś dziwną wizję przedsiębiorcy, jako obrzydliwie bogatej osoby, która zarabia krocie na wyzysku pracowników, a teraz jeszcze do tego dostaje pieniądze od państwa i przeznacza je na luksusy dla siebie. Praktyka jednak jest taka, że wielu przedsiębiorców zarabia mniej niż ludzie na stabilnych etatach pracując od nich dużo więcej.
Bardziej chodziło mi o większe korporacje lub firmy zatrudniające co najmniej z 30 osób. Taka firma ma ogromną przewagę nad pracownikiem, szczególnie, jak zatrudnia takiego, na którego pracę akurat nie ma specjalnego popytu. Rolą państwa jest chronić jej interes jako słabszej strony. Wiem, że sam zarabiam mniej więcej tyle, ile powiedzmy firma z małego miasta zatrudniająca kilku pracowników. I najlepsze jest to, że zwiększając kwotę wolną od podatku i wprowadzając z kolei wyższy podatek dla większych firm, właśnie takie firmy i ludzie w nich zatrudnieni by zyskiwały najwięcej. Tylko raczej nie da się tego zrobić, jeśli ktoś tego nie sfinansuje. I naprawdę nie rozumiem, co w tym barbarzyńskiego, jeśli zwiększymy kwotę wolną od podatku i progresję przy większych stawkach. To kłamstwo, że biedniejsi są głupsi lub leniwi. Wolny rynek działa tak, że jak popyt jest większy od podaży, to po prostu... jest większy hajs. To naprawdę cała filozofia. Śmieszy mnie postawa ludzi w trakcie studiów czy świeżo po nich (tak, darmowych, w tym socjalistycznym państwie), którym się wydaje, że są nadchodzącą burżuazją. Wystarczyłoby, że same urodziłyby się w biednej rodzinie, mieli słabiutkie wzorce, i serio, czy jeśli ta osoba nie nabrałaby solidnego wykształcenia i nie wbiłaby się w aktualne wymagania rynku, czy to byłaby jej wina? I tak, ja wiem, że czasem ludzie z takich rodzin naprawdę sobie bardzo dobrze radzą. Tylko że to, że czasem z betonu wyrasta róża, wciąż jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę. Prawda jest taka, że czynnik losowy odgrywa większą rolę niż mogłoby się wydawać. Rolą państwa jest zapewnianie szans niezależnie od czynnika losowego. Dlatego ludzie pokroju kuleszy, mentzena, berkowicza i innych tak zwanych wolnorynkowców zawsze będą ludźmi bez jakiegokolwiek zasobu empatii. Wystarczy, że komuś z nas podwinęłaby się noga, to może pod wpływem takiej sytuacji spojrzelibyśmy na tę ich wizję rzeczywistości z innej strony.
W końcu babcia utrzyma, prawda? A może mame? A może tate? A może taki człowiek jest tylko zwykłym leniwym niepełnosprawnym gadem, który powinien się dostosować do niepełnosprawnych, skoro chce być traktowany na równi? Dlatego zawsze będę srał na konfederację jeszcze bardziej niż na pis.
No więc wracamy do punktu wyjścia - zmień media. Jak czytam różne portale i blogi finansowe, słucham różnych kanałów na YT, więc sytuacji byłem świadomy. Co pokazuje telewizja nie mam pojęcia, od 15 lat nie używam.
Więc skoro wszyscy jesteśmy świadomi bardziej niż mi się wydawało, że państwo nie pomogło pracownikom, to naprawdę nie wiem, co to za socjalizm.
To czy lockdown był słuszny, czy nie, to temat na inną dyskusję. Mnie chodzi o to, że pomoc była wybiórcza na zasadzie jakichś wylosowanych kodów PKD albo zasadach takich, że pomoc można tylko pracownikom na etacie, a na UZ już nie.
Ja absolutnie nie zamierzam bronić PiS. Patrząc na to, ile ta partia poświęca na wojenki, a ile na wypracowywanie konstruktywnych rozwiązań, naprawdę bym się zdziwił, jakby było inaczej. W dojrzałej socjaldemokracji nie byłoby nawet tematu, na jakich umowach ludziom pomagać, bo nie byliby w takowej etatowi pracownicy zatrudniani na umowach o dzieło. A państwowa inspekcja pracy dbałaby o to, czy przypadkiem w takim januszkodzie student nie jest zatrudniony na dzieło, ale równocześnie jakoś tak chodzi mu się codziennie przez 8 godzin w jedno miejsce:'). A przedsiębiorca, drobny szczególnie, nie musiałby wciskać śmieciówek, bo pracownicy, których by zatrudniał, nie płaciliby dużych podatków, bo nie zarabialiby w małym mieście specjalnie dużych kwot.
Yyy, jakie postulaty? Że inflacja powoduje, że ludzie biednieją? To nie postulat, to fakt. Na skutek inflacji za tę samą ilość pieniędzy można kupić mniej dóbr.
W ogóle nie wiem po co o zadłużeniu piszesz, inflacja to nie jest zadłużenie.
I serio, chcesz pod względem gospodarności do Niemiec porównywać? OK, w roku przed pandemią Niemcy miały 13,5 mld € nadwyżki budżetowej. Ile miała Polska? :)
Wiele państw postawiło na dodrukowanie, pobudzając konsumpcję, i nie jest to niczym specjalnie szkodliwym (a w czasach pandemii szczególnie). A korelacja między zadłużeniem a inflacją jest, bo chyba zgodzimy się, że to właśnie zbyt duży dodruk pieniądza powoduje właśnie inflację. Tylko czy zbyt duży był? Raczej gospodarka i zatrudnienie jako tako się trzymają. A że mogliśmy więcej oszczędzić? Nie kwestionuję, że gdyby nie 2 mld na TVP, zniżki ziemi dla kościoła, rozwalanie pieniędzy to na wybory, to na respiratory, to na rydzyka, to tych pieniędzy byłoby więcej. Tylko czy dużo więcej? To niestety wciąż nie aż tak wielkie sumy w skali całej gospodarki.
Tyle się mówi o zasiłkach, że leniwi je sobie zgarniają, a przecież zasiłek dla bezrobotnych wynosi 1200 zł brutto przez pierwsze 90 dni, potem jeszcze mniej. Ale to nic;) Żeby go w ogóle dostać z, trzeba przepracować co najmniej rok z ostatnich trzech lat, i w ogóle to zostać zwolnionym zgodnie z okresem wypowiedzenia, żeby go otrzymać od razu. Tak, jak sam się zwolnisz albo zaproponujesz zakończenie umowy za porozumieniem, to jeszcze musisz czekać pół roku na zasiłek. To, ekhm, ten raj dla leni? Przecież jesteśmy na szarym końcu w UE jak chodzi o wspieranie takich osób.