Zachwycona ciotka do mnie dzwoni, cudowną okazję złowiła.
Na bazarze dostała za 800 zł komputer rzekomo wart 2 400.
Podobno nówka, w oryginalnym opakowaniu, jest karta gwarancyjna, papiery ze sklepu i wszystko.
Opowiada ciotka, że weszła do budy, tam sprzedawca jakiemuś swojemu koledze peroruje że ma taki komputer pilnie na sprzedaż, bo rzekomo właściciel komputera pilnie potrzebuje pieniędzy, kolega sprzedawcy się waha i wychodzi z budy że może później, to ciotka od razu podchwytuje temat że kupuje komputer, w tej chwili kolega sprzedawcy wpada z powrotem do sklepu że wziął już z bankomatu pieniądze i kupuje ale niestety! sprzedawca już informuje swego kolegę, że komputer sprzedany, ciotka jest jego nową dumną właścicielką!
...nie znam się na bazarowych zwyczajach.
Ktoś mnie oświeci, gdzie tu jest haczyk? Czy naprawdę nowy, nieużywany komputer wart 2 400 może zejść za 1/3 swej wartości?