Mieszkanie vs dom

Haskell
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4700
0
omenomn2 napisał(a):

po co mi (...) wdychanie spalin na spacerze, kiedy mieszkając w górach, mogę iść na spacer oddychać lasem

Ale to chyba nie w polskich górach? :D Przykładowo Zakopane i inne okoliczne miejscowości to przecież drugi dom smogu, syfu i brudu. Musiałbyś uciec gdzieś daleko od cywilizacji, ale mieszkanie w takim miejscu może być niepraktyczne np. brak gazu, kanalizacji, może nawet z prądem być problem.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
1
Haskell napisał(a):

Ale to chyba nie w polskich górach? :D Przykładowo Zakopane i inne okoliczne miejscowości to przecież drugi dom smogu, syfu i brudu. Musiałbyś uciec gdzieś daleko od cywilizacji, ale mieszkanie w takim miejscu może być niepraktyczne np. brak gazu, kanalizacji, może nawet z prądem być problem.

Poza wspaniałymi górami ignorowanymi przez chyba wszystkich poza warszawiakami i krakowianami są jeszcze: Beskid Sądecki, Beskid Niski, Bieszczady - albo z drugiej strony kraju: Karkonosze, Góry Izerskie, czy góry otaczające Kotlinę Kłodzką.

several
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
7

@0xmarcin

W USA dom a nie mieszkanie to standard, obowiązkowo z backyard'em czyli takim niewielkim podwórkiem za domem.

Nie prawda, nie dzisiaj przynajmniej. Gdyby to było prawdą nie powstawałyby wielkie bloki mieszkalne w mistach na kilkanaście pięter gdzie czynsz kosztuje po 3k dolców. To długi temat, ale postaram się zawęzić myśli. Po wojnie USA przyjęło planowanie, które zakładało, że każda rodzina mieszka w domu na przedmieściach i dojeżdża do pracy do miasta samochodem. Doprowadziło to do przystosowania miast do samochodów a więc, między innymi, wybudowania wielkich autostrad prowadzonych przez centra miast. W efekcie miasta stały się miejscami przeznaczonymi dla samochodów a nie dla ludzi do życia. Przez to, że miasta nie są przyjazne człowiekowi zapotrzebowanie na domy wzrosło a wraz z tym ceny. To co zmalało to podwórka za domem i teraz często "frontyard" czyli miejsce na podjazdy gdzie stoją samochody mają większą powierzchnię niż "backyard". Dodatkowo ludzie domagają się na przedmieściach wygód jak w mieście, czyli np. kanalizacji i dobrych dróg. Miasta nie są w stanie utrzymać tego z bierzących podatków od mieszkańców przedmieść więc albo biedniejsi mieszkańcy miast utrzymują bogatszych na przedmieściach, albo miasto bierze kredyt. Przez to również rosną ceny i w dzisiejszych czasach przeciętnego amerykanina nie stać na własny dom. W Kanadzie jest to samo.

Zresztą na tych przedmieściach do których miasta jeszcze dokładają wcale nie żyje się jakoś fajnie, podwórka malutkie a przez obowiązujące prawo na terenach rezydencyjnych nie można prowadzić żadnej działalności. Czyli do fryzjera, do szkoły, do sklepu, do weterynarza gdziekolwiek trzeba wsiąść w samochód i stać w korku. Te sklepy na przedmieściach to też nie sklepy tylko wielke hangary przypominające hurtownie, ludzie kupują na dwa tygodnie żeby mniej stać w korku a potem wyrzucają bo mija termin. W miastach zaś, przynajmniej tych większych, wszędzie zapach spali i moczu. Żadnych przyjemnych miejsc do spędzania czasu oprócz nielicznych parków. Z każdej strony w dupę. W USA przyjemnie to może żyje się farmerom w teksasie, a tak to c****.

Co do "maintancence'u" domu - z tego co pamiętam to dom rodziców nie wymaga prawie żadnego utrzymania

Zazdroszczę rodzicom, ale to nie prawda w żadnym wypadku z którym miałem styczność, a też wychowywałem się na wsi i na dobre wyprowadziłem się dopiero w połowie studiów. Jak masz dom to zawsze masz coś do zrobienia. To jest główny powód dlaczego ja i klilku moich kuzynów z kórymi się wychowywałem (rodzice budowali się w sąsiedztwie swojego rodzeństwa) będąc na dorobku nie zdecydowaliśmy się budować czegoś własnego lub zostać na wsi - po dziesięciu godzinach pracy chcemy trochę wytchnienia i nie musieć się przejmować, że trawnik trzeba skosić, albo taras jeszcze raz zaimpregnować przed zimą, albo dopilnować dostaw opału po zimie, albo zamieść odchody nietoperzy na poddaszu, albo czy włączyłem podgrzewanie wody odpowiednio wcześnie żeby móc się wykąpać itd. itp. Moje podejście może się jeszcze zmieni, może zmienią mi się priorytety, ale w tej chwili cieszę się, że nie muszę się takimi rzeczami przejmować.

sehanine
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
  • Postów: 525
4

Potwierdzam, dom jednorodzinny na wiosce to jest neverending working story. Pewnie w wersji domek + obwódka z trawnika na metr szerokości dookoła wychodzi na większym luzie, ale dom+ wielki ogród + trochę drobiu i właściwie każdego dnia robisz kilometry, bo każdego dnia rozpoczyna się nowa przygoda. Najgorzej jest latem, kiedy stawkę podbijają podlewanie, eksterminacja zielska, jakieś opryski, zbieranie owoców i warzyw i ich przerabianie czy remonty. Latem z reguły schodzę z planszy ok. 21 na czworakach, wbijam do wanny i łóżko. Ale jak się to lubi, to da się znieść. Ja bym na przykład nie zniosła mieszkania przez ściany, sufit i podłogę z innymi ludźmi i bez kompostownika. Pamiętam u eksa wywalanie jedzenia do śmietnika razem z innymi odpadami, jakieś takie bulwersujące to było.

ME
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 168
1

Nasi sasiedzi za Odra uruchamiali rozne programy wspierajace rozwoj rynku nieruchomosci. Owszem i przecietny obywatel mogl pozwolic sobie na egzystencje w miare sensownych warunkach bez ponoszenia nadmiernych kosztow. Zarzadzaniem tamtymi nieruchosciami zajely sie spoldzielnie ktore z czasem wyrosly na niczego sobie instytucje finansowe. W latach dawnych znajomy mial okazje utrzymywac system oparty o AS/400 dla jakiegos podmioru. Taka ciekawostka.

Dla mnie dom to rowniez niekonczaca sie historia z jakimis zajeciami. Jak zaczol sie covid to pojechalismy do tesciow na wies. Co tydzien koszenie ogrodu. Sasiedzi posprzatali chodnik to my tez musimy. Sasiedzi podcieli zywolpot to my tez musimy. Jak zywoplot to i inne drzewka tez trzeba. Codziennie trzeba podlac roslinki. Raz w tygodniu pielimy ogrodek. Trzeba kupic nawoz dla zieleniny bo slabo rosnie. Jeszcze zrobilo sie zielono tam i owdzie pomiedzy kostka brukowa to trzeba sie tym zajac. Odkurzanie i sprzatanie obowiazkowo dwa razy w tygodniu i to najlepiej przed piatkiem bo moze ktos przyjdzie w gosci i potem opinai pojdzie w swiat. W lazience sufit jest nie halo i to nie moze tak wygladac bo co goscie powiedza wiec jazda do budowlanego po zaprawe gipsowa. Studia troche przyschla to wolamy sasiada ze sprzetem i oczywiscie jest potrzebna dodatkowa para rak do pracy bo jak inaczej. No i jeszcze fotowoltaika raz dziala, raz nie dziala i trzeba tam zajrzec bo przeciez sa ladne dni, a panele musza na siebie zarabiac.

Adam Boduch
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 11950
2

Dorzucę swoje 3 grosze. 1 mln na budowę domu niestety wcale nie dziwi. Sam mieszkam na peryferiach miasta. Obok mnie domy na sprzedaż w przedziale 1.5 - 2.5 mln w stanie deweloperskim! Działki poza miastem (fakt, że sąsiadujące z granicą miasta) po 300 - 400 tys :/ Ceny aktualnie są szokujące.

Co do smogu na wsi. Każdy kto zimą przejeżdżał autem przez wsie w Polsce widział zapewne śmierdzące chmury pochodzące z kominów. Nie dziwnego. Stare domy, palenie węglem albo śmieciami. U mnie "na dzielni" jest tylko nieco lepiej. Niska zabudowa, ale nie każdy ma gaz w domu i czasem czuć smród.

Co do utrzymania: obecnie piece są bezobsługowe (czy to gaz czy pompa ciepła). Ten argument zatem odpada. Najwięcej pracy jest IMHO koło domu. Tak jak ktoś wcześniej wspominał: koszenie trawy, wyrywanie chwastów (ogólnie ogród), odświeżanie drewna. To zajmuje czas. Ja akurat lubię popracować fizycznie więc dla mnie to jest ok, ale trzeba wziąć to pod uwagę. Roboty na pewno nie zabraknie :)

heyyou
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 192
0

ej ale co do smogu, to z tego co słyszałem, nie chodzi o to, że z takiego domku na wsi leci ten szajs i jest źle, tylko o to, że ma ujście - o ile nie są to doliny - w mieście problemem jest to, że ten smog nie ma gdzie 'uciec' - ale to tylko gdzieś słyszałem (i potem o tym czytałem)

mr_jaro
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Grudziądz/Bydgoszcz
  • Postów: 5300
0

@Adam Boduch: zależy od miejsca w Polsce, u mnie domy normalne gdzie ludzie mieszkali kilka lat chodzą po 400-600, niektóre ze sporymi działkami. Niedawno sąsiad sprzedał dom 6 pokojowy za 350k

Adam Boduch
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 11950
0

@mr_jaro: Tak, oczywiście. Wypowiadałem się z perspektywy miasta wojewódzkiego :) Oczywiście w Warszawie to jeszcze drożej jest, ale u mnie to działki oddalone o 30 km od centrum (czyli poza granicami miasta już) potrafią po 200 tys kosztować :(

.andy
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1524
0

Nie chcę mi się już szukać ale ktoś mocno popłyną z parametrami domu. 180m dla 4 osobowej rodziny? 😆

No ok może są inne potrzeby i w ogóle ale na 100-120m można się spokojnie zmieścić i żyć na dobrym poziomie.

U mnie działaczki ok 35km od miasta wojewódzkiego są po 100k czy nawet mniej w zależności od miejsca.

Co do samego dom vs mieszkanie. No to chyba co kto lubi?

Każde z nich ma plusy i minusy i trzeba po prostu wybrać to gdzie się najlepiej czujemy.

Z plusów domu - jesteś sobie sam panem w szczególności jak był lockdown. Wychodzisz koło domu i masz w nosie 😉
Możesz zrobić sobie obiad na dworze koło domu, grilla, pomajsterkować czy po prostu odpocząć.

Z minusów na pewno koszt utrzymania. Już nie tylko koszt pieniężny ale i czasowy.

SA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1452
1

Koszt budowy domu nie rośnie liniowo proporcjonalnie do jego powierzchni, to nie mieszkanie. Budowanie małych domów to oszczędność nie w budowie, ale w utrzymaniu, bo koszt ogrzewania, remontów, wyposażenia będzie rósł.
Co do 1mln za dom to nawet nie trzeba się starać, żeby tyle wyszło.

mr_jaro
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Grudziądz/Bydgoszcz
  • Postów: 5300
3

Większe koszty utrzymania domu? A jakież to koszty utrzymania w dzisiejszych nowych domach są? Bo mi wychodzi, że jest dużo taniej.
woda - studnia głębinowa -> koszt tyle co prądu za pompe
ścieki - przydomowa oczyszczalnia - zwrot inwestycji po 3-4 latach po czym koszt utrzymania jest pomijalny
ogrzewanie - pompa ciepła - tańsze niż tradycyjne ogrzewanie i wygodniejsze a jak ktoś pokombinuje z fotowoltaiką to ma za free
prąd - fotowoltaika i wychodzi taniej niż w mieszkaniu

ToTomki
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1366
6

No co to za naśmiewanie się ze 180m2 w domu? To że Ty jesteś przyzwyczajony jak Polak hodowlany do siedzenia w boksie to nie znaczy, że ludzie nie mogą oczekiwać przestrzeni. Ja w tym momencie żyję na 38m2 i czuję się jak w więzieniu. Mnożymy razy 4 i mamy 152. Te 38m2 to nawet nie jest powierzchnia na **solidny **salon.

Adam Boduch
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 11950
0

Zgadzam się z @mr_jaro. IMHO koszty mniejsze:

  • ~130 zł za prąd
  • ~100 zł za wodę
  • 150 za gaz
  • 40 zł za śmieci

Do tego trzeba doliczyć:

  • filtry do rekuperacji
  • sól do uzdatniacza wody
  • nawozy do ogrodu
ToTomki
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1366
1

Plus mieszkania:

  • nie musisz wydawać kasy na nawóz do ogrodu

Plus domu:

  • nie musisz wydawać kasy na nawóz do ogrodu, bo to tylko od Ciebie zależy będziesz coś sadził, ale jak chcesz to możesz :)
somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
3
.andy napisał(a):

Nie chcę mi się już szukać ale ktoś mocno popłyną z parametrami domu. 180m dla 4 osobowej rodziny? 😆

No ok może są inne potrzeby i w ogóle ale na 100-120m można się spokojnie zmieścić i żyć na dobrym poziomie.

Nie za dużo? Za Stalina w Moskwie 16m kw musiało wystarczyć 4 osobom. Spokojnie się mieścili, raczej żaden człowiek nie zajmuje więcej niż 4m kwadratowe.

Adam Boduch
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 11950
0

Jeszcze tak sobie myślałem o tym wątku. Z jednej strony fajnie by było mieszkać na wsi. Cisza, spokój. Ale z drugiej strony chyba brakowałoby mi usług, które zapewnia miasto. Obecnie w zasięgu spaceru (10 min) mam prawie wszystkie potrzebne mi usługi:

  • dyskonty spożywcze
  • market budowlany
  • paczkomaty
  • restauracje
  • siłownia
  • stacja paliw, myjnia

Mieszkając na wsi musiałbym wszędzie dojeżdżać autem, podobnie jak w USA gdzie do sklepu bez auta nie dojedziesz ;)

jurek1980
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3581
1

Dodaj jeszcze szkoły, przedszkola dla dzieciaków. Zajęcia dodatkowe np. szkółka piłkarska dla chłopca czy jakieś zajęcia taneczne dla dziewczyn ( czy tam odwrotnie). Pomnóż czas potrzebny na każdy 15-20 minutowy wyjazd przez ich liczbę. Wszystko ma swoje plusy i minusy, ale cytując filmowego klasyka: "chodzi o to żeby te plusy nie przysłoniły Wam minusów"

WhiteLightning
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3257
1

@jurek1980: rozumie ze chodzi o to ze w meiscie przez te 15-20 minut to czesto z osiedla nie wyjedziesz?

jurek1980
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3581
8

@WhiteLightning: nie muszę wyjeżdżać. Mam to w zasięgu 5 minutowego spaceru.
Dużo ludzi pod pojęciem miasta rozumie jakieś nowo budowane osiedla z jednym miejscem parkingowym na 2 mieszkania, bez szkół, parków czy miejsc zabaw dla dzieci.
Po prostu jak wybierasz miejsce zakupu nieruchomosci trzeba jeszcze brać pod uwagę co oferuje dana lokalizacja, a nie tylko liczyć cenę z metra/ zdolność kredytową.

ML
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 867
2

Jeżeli chodzi o dom to wczoraj zauważyłem że zrąbał mi się hydrofor, pewnie membrana do wymiany. Brama też trochę opadła i muszę zamontować nowy stoper bo stary już ledwo trzyma.
Dobrze że trawę wykosiłem to na tydzień spokój. Ale żona rabatę chciała odgrodzić od trawnika to zrobiłem z kostki, ale trawnik się popsuł w tym miejscu więc muszę kupić ziemi i wsiać trawę w tym miejscu.
I żebym tylko nie zapomniał podlać drzewek które wsadziłem w tamtym tygodniu. I studnię zabezpieczyć przed zimą. A te cholerne drzewa znów nawaliły liści na trawnik, będzie grabienie.

PdP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: W-wa
  • Postów: 189
1

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27669492,chow-klatkowy-ogrodki-jak-naparstek-czy-szeregowce-na-obrzezach.html

"Zazwyczaj nie da się tam żyć bez samochodu, nawet po jogurt trzeba pojechać. Upowszechnienie pracy zdalnej sprawiło, że nie wszyscy muszą codziennie jeździć do Warszawy, ale w szeregowcu na peryferiach internet w światłowodzie nie jest oczywistością, a nieraz jest nawet kłopot z zasięgiem komórek. Podłączenie do kanalizacji jest rzadkością, a szambo – koniecznością.

Nie ma co liczyć na centralne. W najlepszym wypadku będzie to nowoczesny kocioł gazowy. Ale w domach w okolicy to pewnie będzie piec na węgiel. Nadzieje na świeże powietrze wolne od miejskiego smogu mogą okazać się płonne.

Mieszkanie na peryferiach staje się wyzwaniem, jeśli w rodzinie są dzieci chodzące do liceum. Jeśli w odległości kilkunastominutowego marszu nie ma przystanku często kursującej komunikacji publicznej, któryś z rodziców będzie musiał nastolatka dowozić samochodem. To oznacza stanie w korkach."

PdP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: W-wa
  • Postów: 189
0

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27683709,miasteczko-wilanow-na-wsi-metr-mieszkania-za-osiem-tysiecy.html

"Jest tak: w Józefosławiu każdy dorosły w rodzinie musi mieć samochód, bo do najbliższej stacji metra nie jeździ komunikacja publiczna. Do tego garaż na każde auto, bo zaparkować nie ma gdzie. Szkoła wypchana po brzegi, nawet najmłodsi uczą się do godz. 17. Deweloperzy zabudowują każdy skrawek. Rzędy szeregowców z lilipucimi ogródkami wyrastają jak grzyby po deszczu. Dojazd do centrum Warszawy (to kilkanaście kilometrów) może w korku zająć tyle, co podróż pendolino do Gdańska."

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.