Naprawdę nigdy nie brakowało Ci braciszka lub siostrzyczki?
Naprawdę. Serio.
Moja dziewczyna też jest jedynaczką i również nie chciałaby mieć rodzeństwa - chociaż ona akurat twierdzi, że w młodości miała moment, że owszem, nie miałaby nic przeciwko. ja natomiast nigdy nie chciałem mieć.
Być może wynika to z pewnego poziomu egoizmu: Chcę mieć pokój tylko dla siebie i mój komputer tylko dla mnie. W przypadku gdybym miał rodzeństwo, pokój byłby wspólny, komputer wspólny itd, bo na więcej (więcej pokoi, więcej komputerów etc.) moich rodziców stać nie było.
Stąd też pewnie zdecydowali się tylko na jedno dziecko, a mi to w żaden sposób nie przeszkadzało - baaa nawet wręcz ciesze się z tego.
Jesteś pewny? Niestety nie miałeś tego szczęścia wspólnej zabawy i wygłupów z rodzeństwem - wtedy rodzic w tym samym czasie zapanowuje nad wszystkimi dziećmi. Dzieci z rodzin wielodzietnych potrafią same się zorganizować i zabawić. Dzięki temu rodzice nie muszą poświęcać im tak dużo czasu jak jedynakowi.
Więcej dzieci = więcej hałasu, brudu, pracy i kontroli nad brzdącami. To nie jest tak, że dzieci (np. dwójka) bawi się wspólnie i rodzic panuje nad nimi jak nad jednym urwisem. Zabawa i wychowywanie z rodzeństwem ma swoje zalety - bezapelacyjnie. Ja jednak byłem wychowany sam, bawiłem się z kolegami (więc kontakt z równieśnikami i nie tylko też musiałem jakoś zdobyć).
Natomiast argument o samoorganizacji jest nietrafiony z prostego powodu - to zależy od dziecka.
Znam jedynaków rozpieszczonych do granic możliwości, a znam siebie i innych którzy potrafili sami sobą się zająć bez żadnego problemu. To nie kwestia ilości dzieci w rodzinie, a w pewnym sensie wychowania oraz charakteru i usposobienia dziecka.
Co wyrasta z dzieci tak wychowanych? Patrzących z pogardą na te biedniejsze.
Naprawdę tak sądzisz O_o?
Przecież podejście człowieka do drugiej osoby nie jest uwarunkowana zarobkami i standardem życia, a wychowaniem dziecka. Dziecku trzeba wpajać pewne zasady, by rozumiał skąd wynikają różnice w społeczeństwie i czego nie wypada robić, a co należy robić.
Nie jest to uwarunkowane ilością zabawek, jedzenia, czy gadżetów, a jedynie zdrowym wychowaniem i kontrolą dziecka by nie zatraciło poczucia rzeczywistości.
W rodzinie wielodzietnej starsze w razie potrzeby opiekują się młodszymi.
W wątku toczy się mowa raczej o dzieciach kilkuletnich. Opieka nad rodzeństwem może mieć miejsce dopiero w wieku 16 lat około.
Jednak sam argument jest ok, chociaż taka opieka jest kosztem drugiego dziecka - zamiast rozwijać pasje np. rozwijać się sportowo, uczęszczac na kursy etc. musi siedzieć w domu i opiekować się rodzeństwem. Nie chciałbym by moje dziecka było do czegoś takiego zmuszone.
Nie widzę związku późnego zakładania rodziny z wielodzietnością.
A ja widzę. Masz 30 lat i rodzi się Twoje pierwsze dziecko. Zanim urodzi się drugie jest się już na tyle starym by o trzecim dziecku móc zapomnieć. Owszem spłodzić się da, ale co z tego skoro wiek już nie pozwala być tak aktywnym i wytrzymałym dla młodego dziecka, które przecież potrzebuje dużo ruchu, np. gry w piłkę itd.
bycie rodzicem to nie tylko spłodzenie dziecka.
Ja chciałbym mieć jedno dziecko, jeśli by się zdarzył mały wypadek przy pracy to górna granica to dwójka.
Znam jednak rodziny gdzie DOLNA granica wynosi 3 a nawet 4 dzieci :)
Ludzie są różni i trzeba to zrozumieć, że nie każdy ma ochotę i potrzebę posiadać liczną rodzinę. Niektórzy w ogóle nie chcą dzieci i też znam takie przypadki.
Jeszcze inni w ogóle nie chcą zakładania rodziny, mam tu na myśli posiadania żony. I też takie przypadki znam. Ilu ludzi tyle pomysłów na życie.