Posiadanie dzieci - co sądzicie?

Posiadanie dzieci - co sądzicie?
aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Często pojawia sie argument, ze dziecko to inwestycja (przyslowiowe "kto ci poda szklanke wody na starosc").
IMO robienie dzieciaka zeby miec opieke na starosc jest niemniej egoistyczne niz rezygnacja z posiadania dla wlasnej wygody i komfortu.

Ależ oczywiście, że jest to taki sam egoizm.

Druga sprawa, ze to zaden argument. Przykład pewnych rodziców, co mieli dwójke dzieci - jedno wzorowe, na ktorym mogli polegac a drugie często drugi biegun - lekkomyslny alkoholik itd. same problemy pomimo ze synuś ma juz 50 lat - a byli identycznie wychowywani.
Wiec mozesz bardzo przykladac sie do wychowania a i tak wyrosnie alkoholik/narkoman/niewdziecznik itd. ;)
No ale załóżmy, że uda nam sie dobrze wychowac, wyksztalcic - wyjedzie za granice pracowac (ewentualnie daleko w Polske) i juz tam zostanie, no ostatecznie dla spokoju wysle Cie do domu starców :D - argument "szklanki wody" wiec ma wysokie prawdopodob. niepowodzenia.

To, że ty znasz jedną taką rodzinę, to nie znaczy, że można na tej podstawie mówić cokolwiek o jakimś prawdopodobieństwie. Ja mogę w odzewie opowiedzieć dziesiątki historii, w których dzieci zajęły się niedołężnymi rodzicami.

W pierwszym poście napisałem akapit poświęcony tzw. argumentowi "szklanki wody".

Ale ty chcesz, żeby ktoś cię przekonywał czy coś? Bez sensu :) Nie chcesz to nie, tyle filozofii.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
aurel napisał(a):

Ale ty chcesz, żeby ktoś cię przekonywał czy coś? Bez sensu :) Nie chcesz to nie, tyle filozofii.

Nie, to byla odpowiedz na post @rafal__ zapomnialem zacytować.

pelsta
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 819
0
pracus444 napisał(a):

Jednak nie posiadanie choćby jednego uważam za ogromną stratę i pustkę w życiu.

Tylko jedno dziecko (z wyboru) to tylko maskotka, która ma wypełnić ową stratę i pustkę w życiu. Niektórzy wypełniają ją jakimś zwierzątkiem.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

Tylko jedno dziecko (z wyboru) to tylko maskotka, która ma wypełnić ową stratę i pustkę w życiu. Niektórzy wypełniają ją jakimś zwierzątkiem.

Hehe niezła bzdura :) Ciekaw jestem, czy to trolling, czy spaczone wyobrażenie rzeczywistości.
Faktem jednak jest, że jestem jedynakiem - stąd może moje poglądy by posiadać jedno dziecko.

Jednak za tym faktem przemawia wiele innych rzeczy:

  • Nad jednym dzieckiem łatwiej zapanować. Co za tym idzie można poświęcić mu więcej czasu.
  • Oczywiście kwestie finansowe. Jedno dziecko jest tańsze niż liczba mnoga owych. Co za tym idzie dziecko może posiadać więcej i lepszych rzeczy oraz możemy pozwolić sobie na lepszej jakości wakacje chociażby.
  • Łatwiejszy sposób kontroli nad czasem i pracą w sytuacji gdy do opieki jest tylko jedno dziecko.
  • Kwestia późnego zakładania rodziny, a co za tym idzie brak głębszego sensu posiadania więcej dzieci.

Powyższe elementy przemawiają za posiadaniem jednego dziecka, chociaż oczywiście w żaden sposób nie wyklucza posiadania np. trójki czy czwórki, gdyż i to ma swoje zalety i z pewnością daje ogromną radość.

pelsta
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 819
4
Pracus444 napisał(a):

Faktem jednak jest, że jestem jedynakiem

Naprawdę nigdy nie brakowało Ci braciszka lub siostrzyczki?

Pracus444 napisał(a):
  • Nad jednym dzieckiem łatwiej zapanować. Co za tym idzie można poświęcić mu więcej czasu.

Jesteś pewny? Niestety nie miałeś tego szczęścia wspólnej zabawy i wygłupów z rodzeństwem - wtedy rodzic w tym samym czasie zapanowuje nad wszystkimi dziećmi. Dzieci z rodzin wielodzietnych potrafią same się zorganizować i zabawić. Dzięki temu rodzice nie muszą poświęcać im tak dużo czasu jak jedynakowi.

Pracus444 napisał(a):
  • Oczywiście kwestie finansowe. Jedno dziecko jest tańsze niż liczba mnoga owych. Co za tym idzie dziecko może posiadać więcej i lepszych rzeczy oraz możemy pozwolić sobie na lepszej jakości wakacje chociażby.

Co wyrasta z dzieci tak wychowanych? Patrzących z pogardą na te biedniejsze.

Pracus444 napisał(a):
  • Łatwiejszy sposób kontroli nad czasem i pracą w sytuacji gdy do opieki jest tylko jedno dziecko.

W rodzinie wielodzietnej starsze w razie potrzeby opiekują się młodszymi.

Pracus444 napisał(a):
  • Kwestia późnego zakładania rodziny, a co za tym idzie brak głębszego sensu posiadania więcej dzieci.

Nie widzę związku późnego zakładania rodziny z wielodzietnością.

Azarien
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
3

Jedno dziecko jest tańsze niż liczba mnoga owych
Koszt nie jest liniowy, N dzieci kosztuje mniej niż N*koszt jednego.

fourfour
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 627
0
Azarien napisał(a):

Jedno dziecko jest tańsze niż liczba mnoga owych
Koszt nie jest liniowy, N dzieci kosztuje mniej niż N*koszt jednego.

Dają jakiś upust, jeśli bierzesz więcej kilogramów, czy jak?

Tak się zastanawiam, czy dziś wszystko trzeba przeliczać na pieniądze? Czy zawsze człowiek musi być kosztem (czy jako dziecko, czy jako pracownik, czy jako emeryt)? Czy w dzisiejszych czasach człowiek nie może być człowiekiem (dobrym, złym, ale człowiekiem)?

fasadin
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4883
1

four four.
Zrob obiad tylko dla siebie
Zrob obiad dla 10 osob. Podziel ile obiad kosztuje obiad dla jednej osoby i badz super zdziwony ze wyszlo mniej niz jakbys mial gotowac dla jednej osoby.

fourfour
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 627
1

@fasadin wiem, o czym mówisz, ba - nawet robię obiady :) Mi chodziło o to, że ten wątek zaczyna się robić lekko niesmaczny, po raz kolejny zresztą pokazujący, że dziś wszystko jest postrzegane przez pryzmat pieniądza i "się opłaca | się nie opłaca".
Jeśli komuś nie opłaca się mieć dziecka, a jednak by z jakichś powodów chciał je mieć, niech "zrobi" dwójkę - jedno "sprzeda" i na utrzymanie drugiego będzie miał.

fasadin
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4883
0

to nie jest takie proste. Oczywiscie ze musisz brac pod pryzmat majatek jaki masz. Chcialbys by Twoje dziecko jak i cala Twoja rodzina nie miala co do garnka wlozyc? To sa wydatki, to nie jest takie proste wszystko. Posiadanie dzieci jest czyms wspanialym (nie wiem tego, ale tak przypuszczam) wiem ze chce miec, ale ile to zalezy jak majetny bede. Bo od tego zalezy ile bede mial czasu by im poswiecic (takze) A posiadanie dziecka bo tak, jest najbardziej egoistyczna rzecza jaka mozesz zrobic. Posiadanie dziecka to jest bardzo duza odpowiedzialnosc. Bo na dobra sprawe bedziesz tworzyc jego charakter, definiowac jego zachowania, jego zainteresowania. Mozesz pomoc ludzkosci, choc nie dokonca ;)

Wiec jezeli chodzi o rozpatrzanie pieniedzy, jest to calkiem normalne podejscie (dla mnie). Ale ja cos tam grosza mam wiec sie tym nie przejmuje :)

Za bledy logiczno-skladniowe przepraszam na wstepie :D jest poranek i to piatek :D czeka mnie ciezki weekend z dwoma slowianami ;D

fourfour
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 627
0

@fasadin naprawdę wiem, o czym mówisz.... :) No i udanego weekendu życzę, jak i niewyciętego z życiorysu dnia następnego ;-)

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Naprawdę nigdy nie brakowało Ci braciszka lub siostrzyczki?

Naprawdę. Serio.
Moja dziewczyna też jest jedynaczką i również nie chciałaby mieć rodzeństwa - chociaż ona akurat twierdzi, że w młodości miała moment, że owszem, nie miałaby nic przeciwko. ja natomiast nigdy nie chciałem mieć.
Być może wynika to z pewnego poziomu egoizmu: Chcę mieć pokój tylko dla siebie i mój komputer tylko dla mnie. W przypadku gdybym miał rodzeństwo, pokój byłby wspólny, komputer wspólny itd, bo na więcej (więcej pokoi, więcej komputerów etc.) moich rodziców stać nie było.
Stąd też pewnie zdecydowali się tylko na jedno dziecko, a mi to w żaden sposób nie przeszkadzało - baaa nawet wręcz ciesze się z tego.

Jesteś pewny? Niestety nie miałeś tego szczęścia wspólnej zabawy i wygłupów z rodzeństwem - wtedy rodzic w tym samym czasie zapanowuje nad wszystkimi dziećmi. Dzieci z rodzin wielodzietnych potrafią same się zorganizować i zabawić. Dzięki temu rodzice nie muszą poświęcać im tak dużo czasu jak jedynakowi.

Więcej dzieci = więcej hałasu, brudu, pracy i kontroli nad brzdącami. To nie jest tak, że dzieci (np. dwójka) bawi się wspólnie i rodzic panuje nad nimi jak nad jednym urwisem. Zabawa i wychowywanie z rodzeństwem ma swoje zalety - bezapelacyjnie. Ja jednak byłem wychowany sam, bawiłem się z kolegami (więc kontakt z równieśnikami i nie tylko też musiałem jakoś zdobyć).
Natomiast argument o samoorganizacji jest nietrafiony z prostego powodu - to zależy od dziecka.
Znam jedynaków rozpieszczonych do granic możliwości, a znam siebie i innych którzy potrafili sami sobą się zająć bez żadnego problemu. To nie kwestia ilości dzieci w rodzinie, a w pewnym sensie wychowania oraz charakteru i usposobienia dziecka.

Co wyrasta z dzieci tak wychowanych? Patrzących z pogardą na te biedniejsze.

Naprawdę tak sądzisz O_o?
Przecież podejście człowieka do drugiej osoby nie jest uwarunkowana zarobkami i standardem życia, a wychowaniem dziecka. Dziecku trzeba wpajać pewne zasady, by rozumiał skąd wynikają różnice w społeczeństwie i czego nie wypada robić, a co należy robić.
Nie jest to uwarunkowane ilością zabawek, jedzenia, czy gadżetów, a jedynie zdrowym wychowaniem i kontrolą dziecka by nie zatraciło poczucia rzeczywistości.

W rodzinie wielodzietnej starsze w razie potrzeby opiekują się młodszymi.

W wątku toczy się mowa raczej o dzieciach kilkuletnich. Opieka nad rodzeństwem może mieć miejsce dopiero w wieku 16 lat około.
Jednak sam argument jest ok, chociaż taka opieka jest kosztem drugiego dziecka - zamiast rozwijać pasje np. rozwijać się sportowo, uczęszczac na kursy etc. musi siedzieć w domu i opiekować się rodzeństwem. Nie chciałbym by moje dziecka było do czegoś takiego zmuszone.

Nie widzę związku późnego zakładania rodziny z wielodzietnością.

A ja widzę. Masz 30 lat i rodzi się Twoje pierwsze dziecko. Zanim urodzi się drugie jest się już na tyle starym by o trzecim dziecku móc zapomnieć. Owszem spłodzić się da, ale co z tego skoro wiek już nie pozwala być tak aktywnym i wytrzymałym dla młodego dziecka, które przecież potrzebuje dużo ruchu, np. gry w piłkę itd.
bycie rodzicem to nie tylko spłodzenie dziecka.

Ja chciałbym mieć jedno dziecko, jeśli by się zdarzył mały wypadek przy pracy to górna granica to dwójka.
Znam jednak rodziny gdzie DOLNA granica wynosi 3 a nawet 4 dzieci :)

Ludzie są różni i trzeba to zrozumieć, że nie każdy ma ochotę i potrzebę posiadać liczną rodzinę. Niektórzy w ogóle nie chcą dzieci i też znam takie przypadki.
Jeszcze inni w ogóle nie chcą zakładania rodziny, mam tu na myśli posiadania żony. I też takie przypadki znam. Ilu ludzi tyle pomysłów na życie.

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
1

Najmniej finansami przejmują się żuliki płodzący po 8 dzieci. Ale to już było napisane.

Trzeba mierzyć siły na zamiary, albo przynajmniej mieć świadomość konsekwencji swoich planów. Jak ktoś jest biedny, głupi, genetycznie obciążony, ma paskudny ryj, etc to to będzie mieć wpływ na to jakie będzie to dziecko i w jakich warunkach będzie żyć. Brzydkie, głupie, biedne, chore dzieci czują się gorzej (ceteris paribus) niż dzieci bez tych problemów. Są gorzej traktowane przez rówieśników i mają więcej problemów z depresją, etc A myślenie życzeniowe jak i opiekuńcze państwo tego nie zlikwidują.

Chociaż w sumie akurat sytuacja finansowa to jest coś co da się nadrobić, ale niekoniecznie się uda.

Azarien
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
3

A ja widzę. Masz 30 lat i rodzi się Twoje pierwsze dziecko. Zanim urodzi się drugie jest się już na tyle starym by o trzecim dziecku móc zapomnieć.
Twierdzisz że między 30 a 32 jest jakiś wielki zjazd po którym to już tylko na emeryturę się człowiek nadaje? ;-)

HE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Kraków
  • Postów: 233
0

Istnieje taka teza, że kobieta powinna mieć pierwsze dziecko przed 30(słyszałem to już razy kilka) niemniej facet w wieku 30 czy tam jak piszecie wyżej 32 lat to jeszcze młody osobnik moim zdaniem :)

Wibowit napisał(a):

Najmniej finansami przejmują się żuliki płodzący po 8 dzieci.

Kiedyś na zajęciach z psychologii(nie wiem po co taki przedmiot na technicznej uczelni ale mniejsza o to) prowadząca mówiła o takim zjawisku jak "dziedziczenie biedy" i trochę mi to utkwiło... Przykra sprawa.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

30-32 latek to jeszcze facet w sile wieku, ale jak zacznie biegać za dwójką małych dzieci, to szybko zmieni się w emeryta :P

pelsta
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 819
0

Gwarantuję Ci, że 50-latek to też facet w sile wieku.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Zależy jaki facet. Znów wszystko jest uwarunkowane od tego jak kto żył.
Jeśli ktoś uprawia sport to w wieku 50 lat będzie niczym młody Bóg, a ktoś kto jadał Fast foody i popijał piwko przed telewizorem to cóż... raczej za dziećmi by biegać nie dał rady :)
Niemniej wcześniejszy post traktujcie raczej humorystycznie.

WhiteLightning
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3258
0

Co do tego ze przewaznie duzo dzieci pojawia sie u "zulikow", kojarzycie film Idiokracja? Tutaj poczatek:

Wlaczajac TV, czy czytajac niektore rzeczy w necie czasem odnosze wrazenie ze swiat (zachodnia cywilizacja) naprawde idzie w ta strone co na filmie.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
2

pracus444 - piszesz, że jedynak ma tak samo zdrowe podejście jak dziecko, które ma rodzeństwo i Ty rzekomo jesteś tego przykładem. Ja natomiast widzę co innego - nie chciałeś mieć rodzeństwa, bo musiałbyś się z kimś dzielić, musiałbyś może czasem przypilnować kogoś młodszego, zamiast zajmować się własnymi sprawami... wszystkiego mniej dla Ciebie. To właśnie jest cecha jedynaków - nie potrafią się dzielić, wykazują cechy samolubne, itp. Współczuję, bo właśnie po Twoich opiniach właśnie widać syndrom jedynaka.

Chdzk
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
0
OlekDa napisał(a):

pracus444 - piszesz, że jedynak ma tak samo zdrowe podejście jak dziecko, które ma rodzeństwo i Ty rzekomo jesteś tego przykładem. Ja natomiast widzę co innego - nie chciałeś mieć rodzeństwa, bo musiałbyś się z kimś dzielić, musiałbyś może czasem przypilnować kogoś młodszego, zamiast zajmować się własnymi sprawami... wszystkiego mniej dla Ciebie. To właśnie jest cecha jedynaków - nie potrafią się dzielić, wykazują cechy samolubne, itp. Współczuję, bo właśnie po Twoich opiniach właśnie widać syndrom jedynaka.

Ja też wole mieć mniej obowiązków i więcej zysków, jeżeli nie ma potrzeby żeby się czymś dzielić, czy też brać większą odpowiedzialność. Po co utrudniać sobie życie. To raczej po prostu racjonalne podejście do sprawy, a nie 'cecha jedynaka'. Z tego samego względu nie mam psa, ani kota.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1
Chdzk napisał(a):

Ja też wole mieć mniej obowiązków i więcej zysków, jeżeli nie ma potrzeby żeby się czymś dzielić, czy też brać większą odpowiedzialność. Po co utrudniać sobie życie. To raczej po prostu racjonalne podejście do sprawy, a nie 'cecha jedynaka'. Z tego samego względu nie mam psa, ani kota.

Rodziców, jak będą starzy i przeszkadzać, też się pozbędziesz, żeby mieć mniej obowiązków i więcej zysków ? W przyszłości chore dziecko Ci się urodzi(czego Ci nie życzę), też się go pozbędziesz? Takie jest Twoje podejście, kalkulując obecność ludzi w swoim życiu na obowiązki i zyski...

Chdzk
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
0

A czy ja mówię o pozbywaniu się czegoś? Mówię, że nieracjonalne jest dokładnie sobie problemów jeżeli nie ma takiej potrzeby, ot tyle.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

To właściwie po Ci chociażby dziewczyna/żona? Przecież to dokładanie sobie obowiązków. Starty finansowe też poniesiesz, bo czasem np. na prezent coś wydasz.

Ja jestem zdania, że osoby z takim podejściem najlepiej jakby w ogóle nie miały dzieci.

Chdzk
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
0

Chyba nie za bardzo rozumiesz co mam na myśli. Dlaczego zatrzymywać się na 2-3 dzieciach?
Można zrobić przecież 50 dzieci albo i 100 nawet jak da radę. Nie bądźmy egoistami! Nie kalkulujmy!

P7
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 7
0
Chdzk napisał(a):

Ja też wole mieć mniej obowiązków i więcej zysków, jeżeli nie ma potrzeby żeby się czymś dzielić, czy też brać większą odpowiedzialność. Po co utrudniać sobie życie. To raczej po prostu racjonalne podejście do sprawy, a nie 'cecha jedynaka'. Z tego samego względu nie mam psa, ani kota.

Akurat ja mam psa, nawet dwa.
Dlaczego uważasz, że nieposiadanie to 'racjonalne podejście do sprawy'?

Przecież korzyści z posiadanie psa/kota/rybek/dziecka mogą przewyższać koszty (finansowe i inne) i obowiązki związane z posiadaniem owego.
A jak korzyści są większe niż koszty, to i racjonalnym podejściem jest posiadanie.

Chdzk
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
0
peters7 napisał(a):

Akurat ja mam psa, nawet dwa.
Dlaczego uważasz, że nieposiadanie to 'racjonalne podejście do sprawy'?

Przecież korzyści z posiadanie psa/kota/rybek/dziecka mogą przewyższać koszty (finansowe i inne) i obowiązki związane z posiadaniem owego.
A jak korzyści są większe niż koszty, to i racjonalnym podejściem jest posiadanie.

Dla mnie możesz mieć nawet zoo w domu.
Jeżeli sprawia Ci to przyjemność, gotów jesteś poświęcić swój czas żeby się tym czymś zajmować, nie denerwujesz sąsiadów - to ok.
Nieracjonalnym jest robienie czegoś wbrew sobie.
Jedna osoba jak dostanie w prezencie Ferrari, to będzie się cieszyć, a druga sprzeda bo za dużo pali.

UB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Chdzk napisał(a):

Jedna osoba jak dostanie w prezencie Ferrari, to będzie się cieszyć, a druga sprzeda bo za dużo pali.

Co nie oznacza, że nie będzie się cieszyć ;)

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
2

Nad problemem "szklanki wody" zastanawiał się już Szekspir w "Królu Learze". I doszedł do jakże słusznego wniosku, że jak się ma być durnym rodzicem, to faktycznie lepiej nim nie być. I odwracając ten wniosek - nie ma lepszego sprawdzianu naszej mądrości (o której chyba każdy jest przekonany) niż wychowanie szczęśliwego dziecka, które nam na starość i wodę przyniesie i jeszcze wnuki do rozpieszczania podrzuci. Dla prawdziwego mężczyzny to jest wyzwanie.
Pozwolę sobie jeszcze naprostować błędne przekonania na temat seksu po urodzeniu dziecka. Jak zdjąć z baby połowę nowych obowiązków przy dziecku, to jej potrzeby seksualne wcale nie wygasają.
A po latach dzieci wyrastają i wtedy robi się naprawdę fajnie. Przez sporą część życia porównywałem się do znajomego geja. Prawdziwego geja, a nie jakiegoś tam smętnego pedała. Zamożny, wolny zawód, przystojny ... . I co chwilę wypoczynek gdzieś na Kanarach czy w Egipcie z coraz to nowym "stałym partnerem". A ja wciąż z tą samą żoną, cała kasa idzie na dzieci, brzuch rośnie, bo czasu na siłkę i solarkę nie ma. No smutno było. Ale właśnie dzieci mi porosły, a mój znajomek powoli dociągnął do 50. Czas jest nieubłagany, posiwiał, przygarbił się, "stali partnerzy" zaczęli się domagać większej kasy niż go stać. Nawet już go ostatnio widziałem pod rękę z jakąś kobietą. Z kolei u mnie zauważyłem ciekawe zjawisko. Moje dzieciaki i dobrze wyglądają (co ma i swoje minusy, ostatnio w pobliżu mojej córki robi się jak w tej piosence ) i naprawdę mają niezłe osiągnięcia jak na swój wiek, więc stanowią moją wizytówkę. Świadectwo jakości moich genów. A to działa na wiele pań (mniej więcej 1/3) lepiej niż Ferrari. Na jakichś wyjazdach bez żony, muszę się opędzać, a przekrój wiekowy napalonych pań jest bardzo szeroki - od nastolatek poczynając. Tu faktycznie biologia działa.

N4
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2
0

Zdaję sobie sprawę jak wielką odpowiedzialnością jest wychowywanie dzieci dlatego też nie mam zamiaru ich mieć. Rodzinka mi mówi że z wiekiem mi przejdzie ale powoli zbliżam się do 30 i szczęśliwie moje poglądy w tej kwestii nadal są takie same jak 10 lat temu.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.