Czy walczyłbyś na wojnie w przypadku ataku na Polskę?

Czy walczyłbyś na wojnie w przypadku ataku na Polskę?
tomi0001
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 185
0

Podejrzewam, że jak by wybuchła wojna to większość osób z kategorią D by sobie chciała załatwić kategorię E, żeby nie być mięsem armatnim.

JU
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

W wojnach, konfliktach, najsmutniejsze jest to, że decyzje podejmowane są zawsze w danym kontekście sytuacji politycznej. Dziś jesteś bohaterem - jutro przestępcą i na odwrót.

MarekR22
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Prawda jest taka, że każdy (bez względu czy uważa się za patriotę czy nie) po pierwsze skalkuluje ryzyko: potencjalny zysk, co gotowy jest poświecić a czego nie i dopiero wtedy zdecyduje się czy: spieprzać, przeczekać, kolaborować, czy walczyć.
Emigrantów zgrywających wielkich patriotów nie brakuje (raz spotkałem małżeństwo, które wyjechało 20 lat temu z Polski na stałe, które pouczało mnie, jaką partię powinienem popierać), tak samo na miejscu mamy wielu cwaniaków mocnych tylko w gębie.

Dziś w Polsce niewiele mnie trzyma, wiec z ciężkim sercem pewnie bym zwinął manatki, ale za rok to może się okazać, że zrobiłbym dokładnie odwrotnie.

K5
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Tutaj,obok
  • Postów: 759
0

Ja osobiście uważam, że nie ma (przynajmniej jeszcze) idei za którą naprawdę warto było by oddać życie. Życie jest najważniejsze a nie jakaś tam polityka czy naród - tak szczerze to uważam, iż podziały na narody/kraje Niemcy, Polska, Rosja, Turcja jest zbędny bo i tak wszyscy jesteśmy ludźmi więc po co się zabijać tylko po to by przesunąć kreskę na mapie.

KA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 33
1
kacper546 napisał(a):

Ja osobiście uważam, że nie ma (przynajmniej jeszcze) idei za którą naprawdę warto było by oddać życie. Życie jest najważniejsze a nie jakaś tam polityka czy naród - tak szczerze to uważam, iż podziały na narody/kraje Niemcy, Polska, Rosja, Turcja jest zbędny bo i tak wszyscy jesteśmy ludźmi więc po co się zabijać tylko po to by przesunąć kreskę na mapie.

Mam podobne poglądy. W Powstaniu Warszawskim zginęło ponad 200k ludzi. I co to dało? Zupełnie nic. Komunistom łatwiej było opanować ten kraj.

Azarien
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

podziały na narody/kraje Niemcy, Polska, Rosja, Turcja jest zbędny
Zbędny czy niezbędny to jest rzeczywisty, a hippisowskie podejście typu love&peace kończy się tylko tym, że przyjdą barbarzyńcy i wyrżną wszystkich równo.
Si vis pacem, para bellum.

Shalom
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Space: the final frontier
  • Postów: 26433
0

http://www.pch24.pl/kreml-proponuje-obywatelstwo-i-emerytury-rosjanom-z-lotwy,21692,i.html
no to już szykują "obronę ludności rosyjskiej" na Łotwie, ciekawe co dalej, Litwa czy Estonia ;]

DE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 229
0

Czemu my nie ruszymy bronić naszej ludności w Wielkiej Brytanii albo w Chicago? :-P Wjedziemy, zorganizujemy referendum za przyłączeniem do Polski i już wzbogacimy się o nowe terytoria! Jakie to proste! :-)

I1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
dejmien napisał(a):

Czemu my nie ruszymy bronić naszej ludności w Wielkiej Brytanii albo w Chicago? :-P Wjedziemy, zorganizujemy referendum za przyłączeniem do Polski i już wzbogacimy się o nowe terytoria! Jakie to proste! :-)

Bo nie mamy armii. A nie mamy armii bo nas na nią nie stać. A nie stać nas bo weszliśmy do UE i:

  • duża część Polaków wyemigrowała i nie płaci podatków w Polsce (gdyby zostali, to byliby bezrobotni i też by nie płacili)
  • większość polskich przedsiębiorstw została wykupiona za bezcen przez zagraniczne firmy i zlikwidowana przez co firmy te nie płacą podatków bo nie istnieją, a Polacy nie mają w Polsce pracy
  • zagraniczne firmy unikają w Polsce płacenia podatków np. poprzez wykazywanie zerowego dochodu

W Rosji jest na odwrót, stać ich na utrzymanie armii, pospłacali długi i dlatego mogą swoją armią wkraczać do innych państw.

aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

Życie jest najważniejsze a nie jakaś tam polityka czy naród

Eh, takie ważne to życie, a jakby nie patrzeć - i tak umrzesz.
Nie chcę deprecjonować wartości życia, ja życie bardzo lubię. Ale moje nie jest ważniejsze od życia sąsiada. Nie jest ani szczególne, ani wyjątkowe. Mogę przeżyć, jak przeżywa mucha jedna z miliona - no i co z tego, że przeżyła? Nikt jej nie zapamięta, nawet nie odróżni od reszty masy, nie będzie różnicy w tym, czy zginęła jedna mucha więcej czy mniej, ta czy inna. Przeżyć to wydaje się tak trochę mało. Chciałoby się jednak, żeby to życie coś znaczyło.

A naród to akurat dla mnie osobiście rzecz ważniejsza, niż to moje jedno życie. Naród nasz istnieje już setki lat - kultura, język, tradycja, przekazywane z pokolenia na pokolenie, nie utracone mimo trudnej historii. Ja przy tym czuję się całkiem malutka, nieważna. Jednocześnie jednak jestem częścią czegoś wielkiego i pięknego, i nie chcę tego utracić.

Ale to tak mogę sobie filozofować, a rzeczywistość jest brutalna. Do tradycyjnej walki to ja się nie nadaję, bo słaba na ciele jestem. W sytuacji zagrożenia mogą się zupełnie instynkty odezwać i mogę odkryć o sobie nieprzyjemną prawdę - może jestem zwykłym tchórzem? Mam nadzieję się nie dowiedzieć.

Jednakże nie wyobrażam sobie, nie nauczyć swoich dzieci mówić po polsku.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Duza wiekszosc naszych 'polaczkuf' z wysp brytyjski nie wyobraza sobie nauczyc swoje dzieci mowic po polsku (z własnej woli)
Wszak to obciach byc Polakiem, trzeba byc bardziej brytyjskim niz sam brytyjczyk.
Ewentualnie mowić w pol-english.
Ok, to ide sobie zrobic brekfesta.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
Igor1981 napisał(a):

Bo nie mamy armii. A nie mamy armii bo nas na nią nie stać. A nie stać nas bo weszliśmy do UE i:

Piszesz o tym, że nie stać nas na armię, bo jesteśmy w UE. Potem na dowód, że wcześniej mieliśmy super armię, linkujesz filmik nakręcony 50 lat wcześniej niż weszliśmy do UE.

  • większość polskich przedsiębiorstw została wykupiona za bezcen przez zagraniczne firmy i zlikwidowana przez co firmy te nie płacą podatków bo nie istnieją, a Polacy nie mają w Polsce pracy

Piszesz pewno o odziedziczonych z czasach PRL fabrykach. Tylko co ma do tego UE? One zostały sprzedane 10 lat wcześniej niż weszliśmy do UE.

  • zagraniczne firmy unikają w Polsce płacenia podatków np. poprzez wykazywanie zerowego dochodu

A polskie oczywiście tego nie robią. :)

W Rosji jest na odwrót, stać ich na utrzymanie armii, pospłacali długi i dlatego mogą swoją armią wkraczać do innych państw.

Jakie długi pospłacali, skoro nadal mają 730 mld dolarów zadłużenia zagranicznego?

Reasumując - o co Ci chodzi? Bo kupy się to wszystko ni trochę nie trzyma.

Shalom
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Space: the final frontier
  • Postów: 26433
3

Rosja i pospłacane długi? o_O Przecież jak komuś gdzieś na swiecie ropa wytryśnie albo rozwinie sie jakaś nowa gałąź energetyki to się rosjanie obsrają na różowo bo ich gospodarka opiera sie tylko na ropie. To tak jak chwalenie norwegów za to jacy to są fajni i przedsiębiorczy bo mają tyle oszczędności, a nikt nie pamięta że jeszcze niedawno mieszkali w chatkach z gówna. Ich gospodarka jest nadal na tym poziomie, z tą różnicą że maja kasę z surowców ;]

Czemu w polsce jest jak jest? Nie przez UE czy przez PRL.
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,15635409,Lepiej_sprawdz_za_co_placi_NFZ__Kobiecie_dopisali.html?piano_d=1
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15634289,Z_kasy_Rudy_Slaskiej_zniknelo_2_5_mln_zl__Sledztwo.html?lokale=krakow#BoxWiadTxt
http://www.wprost.pl/ar/440179/Kumplowi-kontrakt-zalatwie/
Przez takich ludzi.

several
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Ale się wątków namnożyło...
Z powstaniem warszawskim to było dużo prostsze. Powstańcy mówili, że nikt wtedy nie myślał czy to ma sens czy nie. Ludzie mieli dość dymania przez nazistów, byli tak stłamszeni że wielu wolało wziąć karabin i przez kilka dni bić się ze szkopami by przez te kilka dni poczuć się wolnym. Podejrzewam, że z innymi przegranymi powstaniami gdzie powsańcy chowali się po lasach było podobnie, proste myślenie - zamiast być zniewolonym przez okupanta wolę iść do lasu i czuć się wolny, nawet jeśli potrwa to tydzień czy dwa. Wasze analizy po latach są o kant potłuc, patrzycie na statystykę a nie bierzecie pod uwagę czynnika ludzkiego. Obym nigdy nie znalazł się w sytuacji, która pozwoli mi zrozumieć ich (powstańców) położenie.

Czy walczyłbyś na wojnie w przypadku ataku na Polskę?

Nie.

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
0

Shalom:
Mimo wszystko jak na razie ropę mają a ropa nadal jest w cenie.

Jakie długi pospłacali, skoro nadal mają 730 mld dolarów zadłużenia zagranicznego?

Dług publiczny czy dług zewnętrzny to tylko jedna strona medalu. Inną stroną jest np pozycja inwestycyjna netto: http://en.wikipedia.org/wiki/Net_international_investment_position
Biorąc pod uwagę NIIP, Rosja wcale kiepsko nie stoi, znacznie lepiej od Polski.

Poza tym, skąd dane od 730 mld $$$ długu zagranicznego? Publicznego mają ok 220 mld $$$ z tego co na szybko obliczyłem z http://en.wikipedia.org/wiki/Economy_of_Russia

Adam Boduch
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 11950
0

Powiem tak: jeżeli większość społeczeństwa ma takie same odczucia, co programiści, to marny nasz los :D Dobrze, że nasi przodkowie mieli większe poczucie patriotyzmu niż my ;)

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
napisał(a):

Powiem tak: jeżeli większość społeczeństwa ma takie same odczucia, co programiści, to marny nasz los :D Dobrze, że nasi przodkowie mieli większe poczucie patriotyzmu niż my ;)

kogo winić? Zawsze ma się tyle na ile się zasłużyło/zapracowało.

DE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 229
0

Polacy mają poczucie patriotyzmu, ale ten patriotyzm wychodzi z nich dopiero w sytuacjach kryzysowych. To normalne u naszego narodu że w czasach dobrobytu jesteśmy podzieleni i skłóceni i potrzeba jakiegoś skrajnego impulsu żebyśmy się zjednoczyli.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Nie nazwałbym tego czasem dobrobytu, a czasem stabilizacji.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
napisał(a):

Dobrze, że nasi przodkowie mieli większe poczucie patriotyzmu niż my ;)

Nasi przodkowie, którzy walczyli za kraj to była głównie polska szlachta. Ci ludzie mieli jakieś tradycje, honor i czuli się związani z krajem. Większość takich ludzi została fizycznie wytępiona podczas zaborów, II wojny światowej i na początku PRLu. Obecni Polacy to w dużej części potomkowie chłopów (zmieszaniu ze wszelkimi najeźdźcami, którzy gwałcili chłopki), nie mają oni tradycji ani nie czują się związani z krajem, bo nie miał kto w nich tego zaszczepić. Efekt jest taki, że spora część Polaków Polskę ma w dupie, jedni kombinują jak tu kraść i podatków nie płacić, drudzy jak kraść te podatki, którzy inni zapłacili, reszta woli stąd uciec zamiast coś poprawić.

KR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2520
1

Wydaje mi się, że brak przywiązania wynika z tego, że to nie ludzie mają teren tylko państwo (poza jednostkami). A skoro ludzi już się nie utożsamia z państwem to ludzie też się z nim nie utożsamiają. O swoje to by każdy walczył.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

@somekind
Nie zgodze sie.
Szlachta głównie dbała o swoje własne interesy, m.in. ich kłótnie i interesowność wielokrotnie były przyczyną upadku Rzeczypospolitej.
Przyczynę mentalności Polaków upatruję jako konsekwencję wielu lat realnego socjalizmu w Polsce, gdzie każdy radził sobie i kombinował jak mógł.
Po zmianach ustrojowych, ludzie z tego okresu przekazali ten sposób myślenia swoim dzieciom, który rozprzestrzenia się dalej niczym wirus - "jak będziesz uczciwy, nie będziesz kombinował, to niczego się w życiu nie dorobisz".

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
sdfsfdsf napisał(a):

Szlachta głównie dbała o swoje własne interesy, m.in. ich kłótnie i interesowność wielokrotnie były przyczyną upadku Rzeczypospolitej.

Temu nie przeczę, ale nie wszyscy tacy byli.

Przyczynę mentalności Polaków upatruję jako konsekwencję wielu lat realnego socjalizmu w Polsce, gdzie każdy radził sobie i kombinował jak mógł.

Socjalizmu nie ma już 25 lat, więc nic nie usprawiedliwia dalszego kombinowania. Gdyby ludzie mieli wartości, to by tego nie robili, a nie mają, bo ludzie z wartościami zginęli w II wojnie światowej i krótko po.

DS
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 189
1

W sumie trudno oczekiwać jakichś poświęceń od 'zwykłych ludzi', podczas gdy samo państwo kolejny raz pokazuje, jaki ma stosunek do tego 'zwykłego ludzia': http://boungler.pl/2014/03/15/powszechna-mobilizacja-co-musisz-wiedziec/

Do walki na froncie nie będą powołani m.in.: posłowie, radni, senatorowie, policjanci, prokuratorzy, strażacy, funkcjonariusze straży granicznej, pracownicy straży więziennej jak również persony obejmujące kierownicze stanowiska państwowe i stanowiska niezbędne dla zapewnienia obrony lub bezpieczeństwa kraju.

Z jednej strony to oczywiste, bo w końcu taki radny czy poseł jest o wiele ważniejszy i potrzebniejszy państwu* niż jakiś tam byle pracownik czy nawet i przedsiębiorca (ci to już w ogóle zło wszelakie), ale z drugiej strony ja o wiele bardziej cenię swoje nędzne i nieistotne(no chyba, że trzeba płacić podatki, wtedy jestem bardzo ważny ;)) życie niż życie jakiegoś posła czy radnego, zwłaszcza, jeśli ten poseł miał realny wpływ na wywołanie konfliktu. Jeśli zachciało mu się wojny - ok, niech walczy, co mi do tego.

Mam pracę, spłacam kredyty, jako jedyny utrzymuję rodzinę – czy mam to po prostu rzucić?

Tak. Jeżeli obowiązuje Cię umowa na czas określony, lub znajduje się w niej zapis, na mocy którego strony mogą rozwiązać ją w dowolny momencie bez zachowania okresu wypowiedzenia, jesteś na przegranej pozycji. W każdym innym przypadku szef – ma obowiązek zachować etat do czasu Twojego powrotu. Jak tylko trafisz w kamasze, Twoja rodzina (może) otrzymać wsparcie finansowe w postaci np. opłaty czynszu mieszkania czy też regularnego zasiłku w granicach minimalnego wynagrodzenia. Nie jest to jednak takie proste i wygodne. Zasiłek można łatwo stracić jeżeli pozostali członkowie rodziny również wykazują dochody przekraczające (w sumie) płacę minimalną. Z kredytami jest już gorzej. Wojsko ani myśli ich za Ciebie spłacać, a bank najprawdopodobniej będzie miał w nosie Twoje wojsko. Jeżeli nie zabezpieczyłeś się stosownym zapisem w umowie kredytowej, możesz stracić wszystko co aktualnie jest objęte kredytem.
(...)
Armia w dowolnym momencie może przejmować wszystkie ruchomości jak i nieruchomości wedle własnego uznania. Niezależnie czy będzie to doskonale wyposażona miejscówka, przydomowy bunkier czy też wypasiony offroad zakamuflowany pod plandeką w garażu. Mają prawo zająć każdy samochód, każdy budynek, każdy sprzęt, który uznają za niezbędny do prowadzonych działań. Podobne uprawnienia otrzymują władze wojewódzkie w zakresie przejmowania budynków o charakterze cywilnym.

To też jest niby oczywiste, ale ponownie pokazuje, że jesteśmy jedynie narzędziami, które nawet zbytnio nie mają za wiele do gadania. Skoro tak, to ja jako narzędzie mam taki sam stosunek do państwa* jak i ono do mnie, niech se radzi samo.

Inna sprawa ma się z rodziną, czymś, do czego jestem przywiązany, tyle że skoro państwo* nie życzy sobie, żebym mógł w jakikolwiek sposób się choćby bronić (brak dostępu do broni - tak, tak, mogę iść na strzelnicę, w sumie równie dobrze mogę 'ćwiczyć' w CSa czy Unreala), bo jeszcze mój dziadek miał broń i umiał jej używać, ale schował i nie powiedział gdzie do śmierci, bo widział, że w tym państwie* to będzie większy kłopot niż pożytek. W takiej sytuacji zachowam się po prostu jak praworządny obywatel i zadzwonię na Policję lub Straż Miejską informując, że tu jacyś ludzie ubrani w stroje przypominające mundury parkują na zakazie, niech się tym zajmą, a ja tymczasem się stąd zwijam. Trudno walczyć z wolą państwa*.

Btw, tak, to niby były inne czasy, ale gdy mój dziadek był nieco młodszy ode mnie musiał bronić swojego domu, co mu było do tego potrzebne? Ano broń! A ja teraz bym mógł zadzwonić na Policję, ewentualnie zarzucić agresora interpretacjami podatkowymi.

*gdzie państwo to aparat administracyjno-urzędniczy, porządek prawny i te sprawy, nie kraj.

freemp3
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Miechów
  • Postów: 284
0

@somekind również się nie zgodzę. Część szlachty oraz magnatów była skorumpowana, co doprowadziło do osłabienia państwa i m.in rozbiorów. W bitwach szlachta raczej występowała w roli rycerstwa, natomiast lekka jazda oraz piechota to byli mieszczanie i chłopi właśnie. Stwierdzenie, że większa część polaków to potomkowie bezmózgich chłopów i zgwałconych chłopek jest nie na miejscu. Sam pochodzę ze wsi i takie stwierdzenia są trochę krzywdzące, nie sądzisz?

Owszem obecnie się kombinuje, ale to nie dlatego, żeby robić na złość, tylko żeby jakoś przeżyć i czegoś się dorobić. Skoro obecna polska "elita" kradnie na potęgę, to cóż się dziwić, że ludzie się zachowują podobnie, wszak przykład idzie z góry. Gdyby w kraju były normalne rządy, normalne podatki itp uwierz mi, że i nastroje były by inne. Osobiście nie mam zamiaru iść na wojnę i ginąć za kilku idiotów z kompleksami i manią władzy, którzy prawią piękne idee, a faktycznie siedzą w cieplutkich wygodnych miejscówkach i mają gdzieś to co się stanie z ich krajem.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
dsa napisał(a):

W sumie trudno oczekiwać jakichś poświęceń od 'zwykłych ludzi', podczas gdy samo państwo kolejny raz pokazuje, jaki ma stosunek do tego 'zwykłego ludzia'

I to jest właśnie ten problem Polski, że Polak nie rozumie, że jest częścią państwa, woli je uznawać za okupanta, narzekać na nie i się mu sprzeciwiać, zamiast coś zrobić i zmienić.

freemp3 napisał(a):

@somekind również się nie zgodzę. Część szlachty oraz magnatów była skorumpowana, co doprowadziło do osłabienia państwa i m.in rozbiorów.

No przecież napisałem, że temu nie przeczę.

Stwierdzenie, że większa część polaków to potomkowie bezmózgich chłopów i zgwałconych chłopek jest nie na miejscu. Sam pochodzę ze wsi i takie stwierdzenia są trochę krzywdzące, nie sądzisz?

Być może jest, ale ja nie napisałem nic o "bezmózgach" ani o "większej części".

Skoro obecna polska "elita" kradnie na potęgę, to cóż się dziwić, że ludzie się zachowują podobnie,

Jak już wcześniej napisałem - " jedni kombinują jak tu kraść i podatków nie płacić, drudzy jak kraść te podatki, którzy inni zapłacili,"

wszak przykład idzie z góry.

No tak, świetne wytłumaczenie.

DS
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 189
1
somekind napisał(a):

I to jest właśnie ten problem Polski, że Polak nie rozumie, że jest częścią państwa, woli je uznawać za okupanta, narzekać na nie i się mu sprzeciwiać, zamiast coś zrobić i zmienić.

O nie, ja robię bardzo dużo. Dawno temu prowadziłem własną DG, nie będę wyciągał na wierzch różnych perypetii, ale podam tylko jeden przykład który całkiem nieźle pokazuje, w jakim tonie się to odbywało: najpierw prowadziłem samodzielnie księgowość (typowa jednoosobowa DG, niewiele faktur, żadnych przekrętów, więc nic trudnego), ale po ~9 miesiącach miałem pierwszą kontrolę. Wszystko bardzo kulturalnie, trzeba przyznać, jedynie 'tu i tam' były jakieś nieścisłości, za to grozi grzywna czy tam mandat 500 pln, za tamto 200, itp. Na szczęście pani z US była na tyle miła, że wskazała mi biuro księgowe, które bardzo chętnie to wyprowadzi na prostą. Poszedłem tam (wtedy jeszcze wierzyłem w to, co mówiła, miałem jakieś szczątkowe zaufanie do państwa), oczywiście zapłaciłem ekstra za 'wyprowadzenie', co się udało, ponieważ ostatecznie nie zapłaciłem żadnego mandatu. Potem już oni zajmowali się księgowością i faktycznie, nie było żadnych problemów, tyle, że ich usługi były średnio dwa razy droższe niż innych biur w okolicy.

Po jakichś trzech latach zamknąłem działalność, odebrałem wszystkie dokumenty i sprawdziłem co wtedy trzeba bylo wyprowadzać - NIC, nic nie było zmienione, żadna deklaracja poprawiona, itp. Bonus na koniec: regularnie miałem lekkie nadwyżki VATu, niewiele, jakieś 300-400 pln miesięcznie, ale ostatecznie zebrało się sporo (nie mogłem odebrać wszystkiego ponieważ 'US nie pozwoli' - wg. biura rachunkowego), jednak na koniec trzeba było się rozliczyć. Wyszło niewiele, jakieś może 3 czy 4 tysiące pln do zwrotu z VATu, ale dostałem wezwanie do US, gdzie pani otwartym tekstem mi powiedziała, że muszę wystawić fikcyjną fakturę i zmniejszyć ten zwrot chociaż o połowę, bo tyle 'nie mogą' mi oddać. Fakturę wystawiłem, złożyłem pismo o przyśpieszonym (wtedy 180 dni, heh, 'przyśpieszony') zwrocie VATu, tej reszty pieniędzy i tak nie dostałem do dziś. Jako że już nieco wiedziałem, jak to funkcjonuje, nawet się nie upominałem o resztę, bo za marne 2k pln mogłem sobie narobić o wiele większych kłopotów.

Zauważ, nie mam pretensji do państwa, że sytuacja gospodarcza była w tamtym rejonie tak kiepska, że poza własną DG nie było żadnych szans na zarobienie czegokolwiek sensownego, bo to już bardziej wina moich rodziców, że tam się osiedlili, a nie państwa. Mam pretensje do państwa, że nie robi wiele z takimi przypadkami, oczywiście, że nadużycia się zdarzają wszędzie, ale jakoś nie widzę woli rozwiązania tego, a próbując zgłaszać to gdziekolwiek wyżej (poza lokalny system) można tylko sobie narobić kłopotów (byłem tego świadkiem, ale tego akurat nie będe opisywał), co Twoim zdaniem miałbym zrobić, żeby to było 'moje' państwo? Wpaść do US i wbić siekierę w tę kobietę? Odpowiadałbym (i słusznie) za morderstwo, a to tylko i tak jakaś płotka. Płacić regularnie haracz i mieć spokój? Niezgodne z moimi podstawowymi zasadami.

Wybrałem jedyną sensowną opcję, decyduję portfelem. Obecnie prowadzę DG, ale już nie w Polsce, od momentu, gdy spotkałem się w praktyce jak funkcjonuje trio ZUS/NFZ/służba medyczna nie płacę podatku z tego tytułu, nawet jeśli ktoś mi proponuje etat, to nie akceptuję tego i tyle.

Każde większe zakupy robię poza granicami tego kraju, żeby nie wspierać tego systemu, tutaj kupuję tylko żywność i tego typu detale, jedyne, co mnie jeszcze trzyma w tym kraju to parę spraw osobistych, jeszcze przez nieco ponad rok muszę tu być.

Skoro to państwo ma mnie za wroga, to kim ja jestem, żeby z nim walczyć? Nie będę go wspierał, próbowałem wiele lat się tu odnaleźć, ale przecież nie zmienię całego państwa, a takie bzdury o biernym oporze i pracy u podstaw można pisać, jeśli się nie wie, jak to funkcjonuje. Tu działa negatywna selekcja i tego się nie pokona w ten sposób, bo ja zamknąłem działalność, gdyż mi to nie pasowało, a mój nieco starszy znajomy prowadzi swoją tam nadal i jest zadowolony z sytuacji, bo płaci nieco więcej, ale przynajmniej wie, że ma spokój od US.

freemp3
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Miechów
  • Postów: 284
0
somekind napisał(a):

No przecież napisałem, że temu nie przeczę.

Ok, nie wysłałem od razu tylko dopiero po kilkunastu minutach, dlatego nie zauważyłem, odpowiedzi.

Być może jest, ale ja nie napisałem nic o "bezmózgach" ani o "większej części".

Fakt, może trochę przesadziłem, ale:

Obecni Polacy to w dużej części potomkowie chłopów (zmieszaniu ze wszelkimi najeźdźcami, którzy gwałcili chłopki), nie mają oni tradycji ani nie czują się związani z krajem, bo nie miał kto w nich tego zaszczepić

Z tego co kojarzę to właśnie na wsiach tradycja zachowała się najlepiej, podobnie jak przywiązanie do miejsca oraz kraju, w którym się wychowało.

No tak, świetne wytłumaczenie.

Nie twierdzę, że jest to dobre wytłumaczenie, ale gdyby politycy wzięli się w końcu za to za co im się płaci to i społeczeństwo przestało by kombinować. Ot prosta logika, ale widocznie zbyt trudna dla obecnych "elit".

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
dsa napisał(a):

Po jakichś trzech latach zamknąłem działalność, odebrałem wszystkie dokumenty i sprawdziłem co wtedy trzeba bylo wyprowadzać - NIC, nic nie było zmienione, żadna deklaracja poprawiona, itp. Bonus na koniec: regularnie miałem lekkie nadwyżki VATu, niewiele, jakieś 300-400 pln miesięcznie, ale ostatecznie zebrało się sporo (nie mogłem odebrać wszystkiego ponieważ 'US nie pozwoli' - wg. biura rachunkowego)

Czyli korzystałeś z usług biura, które źle obliczało Twoje podatki i jeszcze wprowadziło Cię w błąd.

Wybrałem jedyną sensowną opcję, decyduję portfelem. Obecnie prowadzę DG, ale już nie w Polsce, od momentu, gdy spotkałem się w praktyce jak funkcjonuje trio ZUS/NFZ/służba medyczna nie płacę podatku z tego tytułu, nawet jeśli ktoś mi proponuje etat, to nie akceptuję tego i tyle.

Każde większe zakupy robię poza granicami tego kraju, żeby nie wspierać tego systemu, tutaj kupuję tylko żywność i tego typu detale, jedyne, co mnie jeszcze trzyma w tym kraju to parę spraw osobistych, jeszcze przez nieco ponad rok muszę tu być.

No po prostu bohater narodowy z Ciebie. Tylko z kim niby w ten sposób walczysz? Z państwem? Z nieuczciwymi politykami? Niekompetentnymi urzędnikami?

Skoro to państwo ma mnie za wroga, to kim ja jestem, żeby z nim walczyć? Nie będę go wspierał, próbowałem wiele lat się tu odnaleźć, ale przecież nie zmienię całego państwa, a takie bzdury o biernym oporze i pracy u podstaw można pisać, jeśli się nie wie, jak to funkcjonuje. Tu działa negatywna selekcja i tego się nie pokona w ten sposób, bo ja zamknąłem działalność, gdyż mi to nie pasowało, a mój nieco starszy znajomy prowadzi swoją tam nadal i jest zadowolony z sytuacji, bo płaci nieco więcej, ale przynajmniej wie, że ma spokój od US.

No właśnie to jest ten problem, że jak wielu mówisz ogólnikami - państwo to, państwo siamto. Zamiast konkretnie - niedouczony lekarz to niedouczony lekarz, głupi urzędnik to głupi urzędnik, skorumpowany policjant to skorumpowany policjant. Pewno też jak wielu nie odróżniasz państwa od samorządu, i niekompetencję swoich sąsiadów też zrzucasz na państwo.

Ja rozumiem Twoje rozczarowanie Polską, i masz do niego prawo, bo wiele rzeczy tu nie działa jak powinno. Teraz Ty jak wielu innych traktujesz Polskę jako wroga, politycy traktują ją jako łup, i jeśli chodzi o działanie na rzecz kraju, to w ogóle się od siebie nie różnicie. Dopóki podejście Polaków (tych rządzących i nie) do swojego państwa się nie zmieni, nadal będzie tak jak jest.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Dziwne pytanie.
Przecież nikt sie nie będzie pytał "czy będziesz walczył?"
Dostaniemy bilety WKU i jazda w kamasze, mięso armatnie!

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.