popatrz na statystyki ile osób zginęło pod kołami takich idiotów,
Statystycznie to jest ponad dwóch papieży na kilometr kwadratowy w Watykanie. Statystyka jest świetnym narzędziem do manipulowania, jednocześnie nie kłamiąc, lecz podając tylko część prawdy, albo ją odpowiednio przedstawiając ;)
pewne moje wątpliwości budzi to, że alkohol różnie wpływa na różnych ludzi i niektórzy zataczają się po kieliszku wina (moja babcia na przykład), a niektórzy po borysewiczu wódki idą prosto (np. lofix). dlatego ilość alkoholu w oddechu/krwi nie powinna być jedynym wyznacznikiem trzeźwości.
Pisałem już i skopiuje to jeszcze raz, bo widze, że nie wszyscy zauważyli:
To, że ktoś "ma mocną głowę" i czuje sie dobrze przy np. 1 promilu to nie znaczy, że jest w pełni sił. Alkohol nawet w małej ilości powoduje opóźnienie reakcji itp. Na przykład pojawia się w synapsach w roli neuroprzekaźnika, nawet w LO na biologii babka nam to tłumaczyła :) To, że ktoś czuje sie dobrze, to nie znaczy że alkohol nie działa negatywnie na organizm.
Prowadząc samochód po pijaku mamy opóźnioną reakcję, więc jeżeli w kogoś/coś wjedziemy, nawet niekoniecznie z naszej winy, np. inny pijak wskoczy nam przed samochod, reagujemy wolniej, więc uderzamy z większym pędęm w pijaka/drzewo, a zasade zachowania pędu powinnien każdy znać z liceum :)
A co do drugiej części twojego posta, nie wiem jak ma się prawo do prowadzenia roweru (a nie jazdy na nim) pod wpływem, czy jakoś to jest jednoznacznie uregulowane, wiec ciezko w tej kwestii mi sie wypowiedziec, ale jeżeli chodzi o zdrowy rozsądek, idąc i prowadząc rower chodnikiem, bo przecież to po chodniku sie chodzi, nie stanowimy większego zagrożenia niż chodząc bez roweru tak samo pijani, a nawet mając rower mamy sie na czym oprzeć w przypadku utraty równowagi :) Gdy idziemy ulicą, to analogicznie tak samo jestesmy niebezpieczni z rowerem jak i bez niego.