Nigdy nie ćwiczyłem zadań na rekrutację... O co w ogóle chodzi?
Mówię o wszelkich pseudo-algorytmicznych zadankach, które dają na rekrutację, a których nie ma szans użyć w kodzie produkcyjnym (typu 'sprawdź czy w liście nie ma cykli'). A jak się czegoś nie używa to się zapomina. I jest to w ch*j męczące jak nty raz musisz odświeżać wiedzę z czegoś czego się i tak nie korzysta.
Oczywiście można iść na żywioł licząc, że jakoś ci się to uda rozwiązać, ale od razu masz w plecy z ludźmi którzy się wcześniej przygotowali.
I żeby nie było: jestem za dawaniem zadań algorytmicznych na rekrutację - ale takich które sprawiają chociaż pozory użyteczności...
Owszem, trzeba być z nowościami, ale czasu w pracy powinno na to wystarczać. Jeśli nie wystarcza, to chyba coś nie tak jest z pracą.
To znaczy, że mam sobie w pracy np. zainstalować Hadoop'a (nowinka, którą chętnie bym poznał, ale nie mam na to czasu) i się tego uczyć mimo tego, że firma tego obecnie nie potrzebuje?