To ja może odwrócę kota ogonem:
/pogdybam tylko na przykładzie filmów, kina itp./
Stwórzmy ustawę, która może nie zakaże czerpania zysków z produkcji, sprzedaży i obrotu filmami, ale nie będzie chronić w żaden sposób strony mającej w tej chwili prawo do czerpania zysków (zwykle jakaś wytwórnia filmowa);
Czyli każdy dowolnie może sobie przetwarzać dowolny film, jak chce.
Czyli, wytwórniom filmowym, w ogóle nie chciało by się ruszać d. do produkcji jakichkolwiek filmów. Ba, być może wytwórnie filmowe zniknęły by z tak zwanego rynku. W ogóle, zniknął by pewnie przemysł filmowy.
Komercyjny, czyli taki, co jest z księgową dokładnością obliczony, zbudowany i nastawiony na zarabianie, akurat w tym przypadku, na zarabianie na produkcji filmów.
Czy nie istniały by w ogóle filmy?
Cała masa filmów by nie powstała, oj boże, np: "Istota" http://film.wp.pl/id,27707,title,Istota,film.html?ticaid=1dd92 pewnie nie zrodziła by się w żadnej chorej, zakompleksionej głowie, a tak, są takie gnioty. Taka produkcja pożarła zasoby ludzkości, które zgodnie z naturalnym prawem ekonomi, mogły by być przeznaczone na coś innego, spożytkowane na coś bardziej pożytecznego, np na próbę wyhodowania jeszcze smaczniejszego gatunku jabłek, czy cegiełkę we wkładzie wynalezienia leku na raka.
Tak więc, czy na prawdę nikt nie zrobił by filmu, jako dzieła artystycznego, za free, dla wszystkich? lub filmu za pieniądze "mecenasa sztuki" - sponsora, ale nie chronionego dziwnymi zawiłymi prawami majątkowymi i pokrewnymi.... chcesz oglądać? a twoja brocha, i tylko twoja brocha, spragniony widzu. Kombinuj, ściągaj, zapłać za klimatyzowane kino, lub oglądnij u fryzjera, jeśli ten akurat puści.
Ja osobiście nie lubię amerykańskiej sieczki. Kinowa sieczka ma więcej wybuchów, od serialowej telewizyjnej. Sraka generalnie.
Dalej, myślę, że Tarantino by się zasrał, a film by zrobił. Sztuka jest silniejsza od człowieka. Możliwe że w swoim miejscu w internecie zamieścił by informacje, że chce zrobić kolejny film, a kasa na jego produkcję by się znalazła.
Zrobi, i proszę, za darmo do rozpowszechniania... to znaczy nie za darmo, ale też nie za prawnie chronioną opłatą. W efekcie, kto by chciał, poniósł by tyko koszt, nie wiem, czasu na oglądnięcie, nośnika, dostępu do sieci....
...gdybanie... gdyby komercja filmowa nie istniała... ale istnieje, i łokciami się rozpycha, o jak największy torcik do podzielenia. Jak dla mnie, niech spierd.
Problem tak naprawdę w tym, że w chorej materii 99% ludzi się obraca, i tam pragnie ustalać normalne prawa, wolność... moim zdaniem trza by się sporo cofnąć, przed moment powstania wytwórni filmowej, co mówi moje moje moje.
Ależ oczywiście, ja do swojego gobelina którego zrobiłem, mam święte prawa, i nikomu go nie mam zamiaru pokazywać. Proszę, niech twórcy filmowi, jeśli by im też zależało, trzymają swoje dzieła w swoich pokoikach, pracowniach. Ich prawo, nomen omen.
Acta to kolejny mały kroczek, który robią "jakieś tam korporacje" w celu udziwnienia świata.
Dziwi mnie, czemu masy powstały?
Przecież jak powstało prawo wymuszające używanie (nie ważne czy gorszych ekonomicznie czy lepszych żarówek "energooszczędnych") to nikt na ulicę nie wyszedł. Dla mnie nie ma różnicy. To i to - prawo handlowe, idąc tokiem rozumowania tuska.
Kurw. przykładów można podać bez liku na bezsens funkcjonowania i gospodarowania. Psu na budę to. Ludzie i tak się przyzwyczają, do największego gówna.
Prawo takie jak acta może (tak myślę) obalić kilku ludzi idąc do trybunału ( I. naszego konstytucyjnego - czy zgodne z konstytucją , II. trybunału w UE - czy zgodnego z prawem europejskim, nie wiem czy już jest konstytucja europejska... III. Trybunału praw człowieka - czy nie ogranicza jakiegoś prawa w traktacie... ale nawet nie jestem pewien, czy nasz kraj pod jakimiś prawami człowieka podpisywał).
W stanach "władza" swobodnie może odczytywać ruch w dowolnej sieci szerokopasmowej. Nikt nie protestował, przeciw takim regulacjom prawnym w stanach? nie wiem, pewnie nie.
Dopóki nikt nie zaprotestuje znaczy jest ok.
Tak więc, acta-srakta, prawo gówniane, podobnie jak to z tymi zarządzeniami o receptach i lekarzach na początku roku... zupełnie bez pomyślunku.... najgorsze moim zdaniem, jest to, że próbowano - i próbuje się te zapisy acta wprowadzić do prawodastwa w wyniku zwyczajnego zamachu. Na zasadzie ja żądze, ja wydaje dyspozycje policji i wojsku, ja ustalam prawo.
Pytanie, jak społeczeństwo powinno odpowiedzieć na taki zamach na "wolność", jeśli jeszcze ma siłę, aby nie dać się zgwałcić?
Niech ten rząd już Spie****. Niestety, ja nie widzę nikogo na ich miejsce.