Sam nie wiem. Zacznę, że nie umie mówić tylko krzyczy. Istny człowiek problem. O pokojowym załatwieniu czegokolwiek można zapomnieć. Jakiś taki typ choleryczny. Pyskate to takie, że szok. Czasami trafia się taka trucizna.
Ślub przez ciążę
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Misiekd napisał(a)
Co więcej sam kościół (w sensie księża) mówią (choć nie otwarcie a w luźnych rozmowach), że współżycie przed ślubem nie jest grzechem jeśli jest ono poparte uczuciem i poważnymi zamiarami.
Bzdura!
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 7923
sam jesteś bzdura.
Mam dobrego znajomego, który jest księdzem. Zdarzyło mi się też rozmawiać o stosunku przed ślubem z "obcymi" mi księżami i większość z nich nie uważała tego za grzech jeśli obie strony darzą się uczuciem i planują wspólną przyszłość.
Nie wiem na jakim zacofanym końcu Polski (lub nie Polski) Ty żyjesz ale świat poszedł trochę do przodu ...
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Misiekd napisał(a)
sam jesteś bzdura.
O proszę, od razu zaczyna się wyzywanie :/
Misiekd napisał(a)
Mam dobrego znajomego, który jest księdzem. Zdarzyło mi się też rozmawiać o stosunku przed ślubem z "obcymi" mi księżami i większość z nich nie uważała tego za grzech jeśli obie strony darzą się uczuciem i planują wspólną przyszłość.
Ksiądz nie decyduje o tym czy coś jest grzechem. Nawet jeśli jest znajomy lub nie. Luter też był bodajże księdzem. A uczuciem to ja darzę np. Leszka Millera (denerwuje mnie) i nic z tego nie wynika. Miłość nie opiera się na uczuciach, nawet tych bardzo przyjemnych.
Jeśli jest prawdą to co piszesz to kiepsko świadczy o kondycji Waszego seminarium - z takimi niedojrzałymi i niemądrymi księżmi to kiepsko to wygląda.
Misiekd napisał(a)
Nie wiem na jakim zacofanym końcu Polski (lub nie Polski) Ty żyjesz ale świat poszedł trochę do przodu ...
Bardzo cenię to forum za programowanie, ale poziom pozostałych wątków jest... no, oszczędzę epitetów (patrz początek i koniec wypowiedzi).</quote>
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 7923
psur napisał(a)
Bardzo cenię to forum za programowanie, ale poziom pozostałych wątków jest... no, oszczędzę epitetów (patrz początek i koniec wypowiedzi).
psur napisał(a)
Bzdura!
wypowiedź na poziomie - pełnym zdaniem i poparta przemyśleniami / dowodami / czymkolwiek ... W dodatku zarzucająca mi kłamstwo ...
dla mnie EOT
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2692
nediam napisał(a)
Prawdziwy katolik to nawet NIE MA szans na dziecko przed slubem :P
Do prawdy? Toż to ci prawdziwi katolicy, to jakieś świętoszki. Może grzech ich nie dotyczy? Marię Magdalenę zapewne pamiętamy, czyż nie?
psur napisał(a)
Misiekd napisał(a)
Co więcej sam kościół (w sensie księża) mówią (choć nie otwarcie a w luźnych rozmowach), że współżycie przed ślubem nie jest grzechem jeśli jest ono poparte uczuciem i poważnymi zamiarami.
Bzdura!
Przecież śłubu udzielają sobie sami zakochiani, ksiądz ich tylko błogosławi, więc czym różni się jedno od drugiego? Co prawda ślub wzmacnia ich uczucie ale jeśli to jest silne i poważne, to w takim wypadku raczej nic złego się nie stanie.
Misiekd napisał(a)
Co więcej sam kościół (w sensie księża)
Kościół to nie księża ;)
Z dyskusji o tym co zrobić po wpadce zrobiła się dyskusja jak to żyją Katolicy ... Zresztą same argumenty typu: prawdziwy katolik nie ... w Biblii napisano ... to marne argumenty. Darujcie je sobie ;)
Małżeństwo to formalne przypieczętowanie tego co czują do siebie dwie osoby. Jeżeli chcą pobrać się tylko dlatego, że łączy je dziecko mimo iż nic do siebie nie czują, to moim zdaniem jest to zaprzeczenie całej idei małżeństwa. Aczkolwiek paradoksalnie głównym (biologicznym) zadaniem małżeństwa jest spłodzenie i wychowanie potomstwa, to wszyscy znamy dobrze z życia przykłady rodziców zastępczych. W takim wypadku taki ojciec biologiczny może sobie żyć swoim życiem, wówczas gdy matka układa sobie sprawy z innym mężczyzną.
psur napisał(a)
Miłość nie opiera się na uczuciach, nawet tych bardzo przyjemnych.
tylko na .... ??
//nediam - jeżeli to było żartem, to przepraszam. Ja odebrałem to jako małe zawstydzenie ;)
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
CyberKid nie widziales tam ":P" ?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 350
"Katolik to nawet nie ma szans na dziecko przed ślubem" - ok, teraz jeśli ktoś temu zaprzeczy i powie, że katolik to nie świętoszek, to też jest prawda, ALE nie możesz tego mówić w takim tonie, że "katolikowi WOLNO", bo nie, nie wolno mu. Już pisałem, to jest teoria, z powodu tego, że mamy taką kulturę a nie inną (podkreślam po raz drugi, nie napisałem, że zła ani dobrą!), praktyka idzie swoją drogą.
Anyway, w ten sposób podchodząc do wiary (chodzi mi o sposób podejścia, nie o ten konkretny przypadek), możesz bez problemu powiedzieć, że wiara jest bez sensu. Bo równie dobrze zamiast robienia dzieci możemy wstawić kradzież, morderstwo, brak szacunku, kłamstwo, cokolwiek. I co, wtedy nadal będziesz podtrzymywał swoje zdanie? Aha, a argument, że napisano w Biblii dla osoby wierzącej i Biblię uznającej jest jak najbardziej solidny.
@Adam B. - sam nie wiem :)
Tak sobie pomyślałem, po wpadce powinno się spróbować być razem, bez ślubu. Podobno dużo się zmienia po urodzeniu dziecka, może coś w tym jest?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2692
Sasik napisał(a)
argument, że napisano w Biblii dla osoby wierzącej i Biblię uznającej jest jak najbardziej solidny.
Dlatego to marny argument :-) Poza tym, że jest to argument na równi z argumentem "a czemu nie".
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2998
Co do znalezienia prawiczków/dziewic po 18 - nie dramatyzujmy, nie jest to aż takie trudne. To, że zdarzają się tacy, którzy tracą dziewictwo wcześniej, to inna kwestia.
Co do zacofanej części Polski - cóż, tutaj należałoby zdefiniować w jakim sensie coś jest zacofane. Tak się składa, że często geniusz w jednej dziedzinie idzie w parze z ciemnotą w innej. Znam ludzi z Warszawy, która podobno już od jakiegoś czasu jest stolicą Polski, którzy są ortodoksyjnymi katolikami i znam ludzi, którzy żyją gdzieś na wsi, a mają liberalne poglądy w tej kwestii.
W kwestii uznawania Biblii - Biblia jest napisana w sporym stopniu przy użyciu metafor, symboli itp. Traktowanie jej w sposób dosłowny w wielu przypadkach jest błędem (coby daleko nie szukać, poglądy rodziciela jednego z naszych ministrów pokazują, do jak absurdalnych wniosków może to doprowadzić). Osobiście jestem człowiekiem wierzącym, ale to nie zmienia mojego poglądu na tę kwestię (to znaczy zmienia do tego stopnia właśnie, gdybym był niewierzący, prawdopodobnie uznałbym Biblię za wymysł jakichś ludzi sprzed niespełna dwóch tysięcy lat, który nie ma żadnego związku z rzeczywistością). To, że jestem osobą wierzącą nie czyni mnie od razu fanatykiem religijnym, żeby była jasność.
Co do tego, czy prawdziwy katolik nie ma szans na dziecko przed ślubem - tutaj wszystko zależy od definicji prawdziwego katolika, więc trudno jednoznacznie określić, czy jest to zdanie prawdziwe czy też nie. Jest w nim ziarnko prawdy, ale osobiście nie używałbym takiego sformułowania. Gdyby uznać, że "prawdziwy katolik" jest osobą, która za cenę życia strzec będzie wszystkich przykazań kościelnych i bożych - to w sumie jest prawdziwe (wykluczam tutaj fizyczne zmuszenie do odbycia stosunku seksualnego, bo - przynajmniej w przypadku facetów - jest to przypadek dość fantastyczny).
Odnośnie zdania księży odnośnie stosunku przed ślubem, polecam zapoznanie się z poniższą anegdotą (żeby było jasne - anegdota - sytuacja z życia wzięta, jak najbardziej autentyczna, tyle, że piszę z pamięci, więc nie będzie słowo w słowo, ale sens zachowany):
Młoda panna na naukach przedślubnych zwraca się z pytaniem do księdza:
- Proszę księdza, a czy jeśli my się tak kochamy, niedługo bierzemy ślub, to czy grzechem będzie, jak będziemy spać ze sobą (w wiadomym sensie)?
- Ależ nie, przecież jeśli się tak kochacie, to ślub jest tylko formalnością. Ale zaraz zaraz, państwo bierzecie ślub w tę sobotę?
- Tak, w tę sobotę.
- A to będzie drobny problem... Bo wszyscy księża wyjeżdżają na weekend na seminarium. Ale poradzimy sobie. Ślubu udzieli kościelny.
- Ale jak to kościelny?
- No normalnie, ubierzemy go w sutannę, powiemy co ma robić, to nie będzie miało znaczenia, czy ma święcenia...
- No ale my chcemy przy ołtarzu księdza!
- A, no widzi pani. To niech pani chce w łóżku męża...
Coś w tym jest, prawda?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 350
Adam.Pilorz napisał(a)
...
Brawo, podpisuje się pod tym obydwiema rękoma i wszystkimi czterema nogami. A pod tą anegdotą to już w szczególności!
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Do prawdy? Toż to ci prawdziwi katolicy, to jakieś świętoszki. Może grzech ich nie dotyczy? Marię Magdalenę zapewne pamiętamy, czyż nie?
</i>Maria Magdalena, gdy grzeszyła, nie była katoliczką :).
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Kazdy grzeszy - katolicy tez - przeciez po to maja sakrament pokuty, zeby sie z tych grzechow wyspowiadac. OT sie zrobil jak nic, a przeciez pytamy czy slub przez ciaze, czy nie.
@psur: jakby jednak juz prawdziwy katolic (Ty?) wpadl byl z dziewczyna (pomrocznosc jasna, chwilowe zacmienie, przypadek, nieistotne) - to czy wtedy slub bys wzial?
CyberKid fajnie napisal z z biologicznym powolaniem malzenstwa do dzieci - innymi slowy dziecko 'z powodu' slubu - jak najbardziej, na odwrot niekoniecznie sensowne.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: XML Hills
katolik to nie jest jakiś nienormalny człowiek. w zasadzie to człowiek jak każdy inny i ciężko poznać od razu czy ktoś jest wierzący. sam katolicyzm jest nawet stosunkowo liberalną religią (choć oczywiście wymaga szacunku i odpowiedzialności), nie wymag jakichś specjalnych rytuałów jak w islamie czy hinduiźmie, ew. innych głównych nurtach religijnych (pomijając odłamy protestanckie, naginające podstawy religii).
sam katolicyzm (albo ogólniej chrześcijaństwo) sprowadza się do dwóch Przykazań Miłości: 1. miłuj Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej i z całego serca swego. 2. a bliźniego swego jak siebie samego. obydwa przykazania są całkowicie logiczne.
pierwsze przykazanie jest oczywiste. przykładem jest regularne chodzenie do kościoła i obrona wiary (np: zwalczanie wszelkich profanacji).
radzę zastanowić się nad drugim przykazaniem. mówi ono, że kiedy masz w jakimś sensie decydować o losie innego człowieka, musisz postąpić tak jakbyś sam tego oczekiwał gdybyś był na jego miejscu/ nie zranić drugiej osoby.
a więc w tym przypadku trzeba zastanowić się czy nie ma jakiegoś sposobu, żeby wspólnie z dziewczyną (z którą się wpadło) w miarę normalnie wychowywać dziecko. myślę, że przypadki gdzie rzeczywiście dziewczyna jest niezdolna do współżycia są sporadyczne. poza tym małżeństwo bez miłości jest nieważne (chyba, nie wiem dokładnie).
sakramenty wymuszają odpowiedzialność na danym człowieku, aby jego otoczenie mogło czuć się bezpiecznie. to znaczy na przykład, że jak rodzice są związani małżeństwem to dziecko nie ma obaw, że rodzice się rozejdą, bo są w wolnym związku.
wiara to dyscyplina, wyrzeczenia w imię szczęścia i dobra wspólnego. jest sprzeczna z egoizmem.
wiary nie da się nauczyć z książki. ateista choćby przeczytał całą Biblię i tak nie musi uwierzyć. wiara jest w samym człowieku. trzeba tylko dobrze poszukać, zdobyć się na refleksje.
poza tym każdy człowiek ma sumienie. sumienie to głos Boga. czasem bardzo silny. i nim należy się kierować.
sorki, że taki mały oftop religijny zrobiłem. no i oczywiście katolem jestem.
wracając do tematu:
trzeba zrobić tak, żeby dziecko w miarę normalnie wychować. o przymusowym małżenstwie (w sensie religinym) z powodu niechcianej ciąży nie słyszałem, więc ewentualnie mógłbym się nie ożenić z taką dziewczyną.
należy zrobić tak, jak podpowiada sumienie. i nigdy nie wolno zapomnieć o dziecku/ przestać się nim opiekować. a ciąża trwa bardzo długo, wystarczająco długo aby zdobyć się na refleksje i poważną (męską ;) ) decyzję.
ja zawsze postępowałbym tak, żeby moje dziecko miało jak nejlepiej, ew. jak najmniej ucierpiało (jeżeli trzeba wybierać mniejsze zło).
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Schodzimy z tematu. Powiem tak: tolerancja. Jeżeli ktokolwiek obrał sobie takie a nie inne zasady, normy etyczne i moralne, które nie są uznawane za niewłaściwe w danym społeczeństwie to ma do tego pełne prawo. Każdy ma inne podejście do religii. Każdy na swój indywidualny sposób wierzy w Boga. Zostawmy więc tę kwestię w spokoju. Jeżeli wybrano drogę w której uprawia się seks przed ślubem to ok, jeżeli przestrzega się ściśle doktryny chrześcijańskiej to również ok. Nie wnikajmy w indywidualne przekonania. Ową wolność gwarantuje nam Konstytucja. Problem dotyczy kwestii czy być ojcem a mężem to to samo. Odpowiedziałem juz raz i ponawiam - nie. Te dwie rzeczy nie są ze sobą ściśle powiązane. Ślub jest formalnością - macierzyństwo faktem. Wychować potomka to obowiązek. Być u boku heksy "na dobre i na złe" to nie to samo. Najważniejsze aby zapewnić dziecku prawidłowy rozwój fizyczny i psychiczny we właściwej atmosferze zbudowanej na bezpieczeństwie i zaufaniu. Wiara nie ma tu nic do rzeczy. Całość rozchodzi się o podjęcie życiowej decyzji niejako z musu. Trzeba więc zadać pytanie: czy będę wstanie stworzyć z drugą osobą coś co nazywa się „rodzina”. Jeżeli odpowiedź brzmi tak – ślub. Jeżeli nie to polecam aby każde ułożyło sobie własną drogę życiową. Nie skazujmy dziecka na mękę waśni dorosłych – nie zasłużyło na to. Trzeba mieć na uwadze czyim dobrem się kierować przy wyborze.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 350
Oleksy_Adam napisał(a)
Nie skazujmy dziecka na mękę waśni dorosłych – nie zasłużyło na to. Trzeba mieć na uwadze czyim dobrem się kierować przy wyborze.
Jasne, nie skazujmy. Tylko zaraz, czy ty przypadkiem nie napisałeś, że nie skazujmy wtedy, jak rodzice będą żyli osobno? A no tak, wtedy waśni, np. o wychowywanie dziecka, to nie ma kompletnie, co? Akurat przypadek, kiedy rodzice żyją osobno znam dość dobrze (kolega). Kłótnie, przeprowadzki, sądy i co tam sobie jeszcze wymyślisz - murowane.
Z drugiej strony oczywiście nie mówię, że w przypadku ślubu na siłę takich sytuacji nie będzie ;). Zastanawia mnie jedna rzecz, czy ten ślub to trzeba faktycznie brać zanim się urodzi dziecko, albo w ogóle bardzo szybko? To nie można spróbować i podjąć decyzję na podstawie doświadczenia, a nie domysłów i gdybań?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Na podstawie przypadku znajomych - jeden po jedenastu latach, drugi po nie wiem dokładnie 5-7 lat. Potem przyszedł czas na ślub.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Skoro to już taki OT, to też coś dorzucę:
słuchać (tzn. czytać) was już nie można. Taki shit z tego OT, że shock, zatem proponuję lock...
No chyba że autor nie dowiedział się jeszcze wystarczająco na temat.
IMHO:
Jeśli chodzi o temat, to oczywiście, że jest bez sensu brać ślub przez dziecko.
z definicji: ślub powinien być formalnym potwierdzeniem miłości.
z założenia: tak właśnie powinno być, a do tego dochodzą regulacje m. in. prawne.
z życia: bez sensu brać ślub dla dziecka, bo to sie nijak nie ma do powyższych.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2692
SdC napisał(a)
</i>Maria Magdalena, gdy grzeszyła, nie była katoliczką :).
Aczkolwiek była gorliwą katoliczką mimo tego iż jej przeszłość była taka, a nie inna ;) Jak już ludzie wspominali, nie ma ideałów - każdy popełnia błędy. Nawet ci najgorliwsi.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Chodziło mi raczej o to, że Marii Magdaleny raczej nie można podawać jako przykład osoby, której dotyczy grzech cudzołóstwa, ponieważ ona nie była katoliczką w momencie cudzołożenia.
I wcale nie uważam, że przeszłość wpływa na gorliwość. Choć może trochę, ale w pozytywnym znaczeniu :). Im ktoś więcej grzeszył, tym bardziej jest gorliwy.</i>
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Cholernie trudne pytanie, ogólnie zależy jak leży. Niedawno miałem okazję poczuć smak wydarzenia. Mianowicie "wyrwałem laskę" - a wiadomo jak to jest gdy człowiek jest pijany lub na kacu... Dziewczyna nie miała okresu, choć jak się zapierała nigdy wcześniej problemu z tym nie miała, co gorsza w tym samym dniu, była dziewczyna poinformowała mnie, że od 2 miesięcy też nie ma okresu... Masakra z dodatkiem pieprzu. Na szczęście dziecka nie było. Ale powiem Ci Adamie, że myśli, które przeszły mi wtedy przez głowę są nie do opisania.
Wątki o kościele są moim zdaniem w tym miejscu nie na miejscu. Jeśli ktoś jest praptakiem, to będzie miał gdzieś co się stanie z dziewczyną i dzieckiem. Najważniejsze są ideały które się ma, a w takiej sytuacji to można się naprawdę przekonać o ich sile.
"Ja w dniu, kiedy w Boga uwierzyłem
Członkiem tej instytucji przestać być musiałem
I teraz ci powiem mój miły kolego
To wszystko z Bogiem nie ma nic wspólnego!
Na świecie głód, świątyń w brud..."
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Poznań
Co Wy tak na tych katolików zeszliście? Może ta parka jest Muzułmanami albo ateistami. Co za różnica z resztą - co to za wiara, przez którą trzeba się ograniczać.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
CyberKid napisał(a)
SdC napisał(a)
</i>Maria Magdalena, gdy grzeszyła, nie była katoliczką :).
Aczkolwiek była gorliwą katoliczką mimo tego iż jej przeszłość była taka, a nie inna ;) Jak już ludzie wspominali, nie ma ideałów - każdy popełnia błędy. Nawet ci najgorliwsi.
Będąc agnostykiem trochę głupio mi was poprawiać ale... w czasie, gdy żyła Maria Magdalena, to z tego co mi wiadomo, nie było wiary/wyznania/religii (nie mam pojęcia jak to się nazywa) katolickiej, prawosławnej czy protestanckiej. Co najwyżej chrześcijańska.
A w ogóle, to posłuchałbym na waszym miejscu Marooned. Co za różnica jaka to religia. Pytanie było o co innego.
[edited]
@CyberKid: poznawczy
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
IMHO najgorsze jest to, jak powiedzmy urodzi się takie dziecko i rodzice nie mówią, że nie mają ślubu.
Mam znajomych (tzn. znajomi moich rodziców), którzy mają dzisiaj już 13/14 letnią córkę,
ślubu nie mają, udawali przed nią przez 13(!) lat, że... mają!
Np. dziewczyna prosiła mamę, aby ta pokazała jej zdjęcia ze ślubu. Jej matka zadzwoniła do przyjaciółki, by wziąć zdjęcia ze ślubu tej koleżanki. Zdjęcia, na których widać tylko plecy, bez twarzy... ostatnio to dziecko dowiedziało się, że jest nieślubne, nie od rodziców, tylko od jakichś ludzi ze szkoły...
Chyba się domyślacie jak zareagowała... aha i przy okazji mogli powiedzieć jej o tym, że jej ojciec ma dorosłą córkę z inną kobietą...
Wiem, że jestem gówniarzem który ma dopiero 16 lat i wiele ludzi traktuje moje opinie jako wymysły małego dziecka, ale takie rzeczy widzę, nie tylko na przykładzie tych znajomych, ponieważ przykładów jest mnóstwo...
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Kielce
Moi rodzice przez 7 lat nie mieli ślubu i nikomu to nie przeszkadzało. No i się z tym nie kryli przede mną...
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2692
Dryobates napisał(a)
Będąc agnostykiem trochę głupio mi was poprawiać ale... w czasie, gdy żyła Maria Magdalena, to z tego co mi wiadomo, nie było wiary/wyznania/religii (nie mam pojęcia jak to się nazywa) katolickiej, prawosławnej czy protestanckiej. Co najwyżej chrześcijańska.
Owszem. Nie było ale specjalnie przytoczyłem jej przykład aby pokazać, że osoba wierząca, bo takową była potem Maria Magdalena, wcale nie musi być dziewicą i uprawiać seks dopiero po ślubie. Nawet najgorliwszy może zbłądzić oraz nawet najbardziej zdeprawowany może zgorliwieć.
Dryobates napisał(a)
A w ogóle, to posłuchałbym na waszym miejscu Marooned. Co za różnica jaka to religia. Pytanie było o co innego.
CyberKid napisał(a)
Z dyskusji o tym co zrobić po wpadce zrobiła się dyskusja jak to żyją Katolicy ... Zresztą same argumenty typu: prawdziwy katolik nie ... w Biblii napisano ... to marne argumenty. Darujcie je sobie ;)
A to, że OT pozostał OT - cóż, nie moja wina ;)
[edited]
BTW Dryobates którym agnostykiem jesteś :>
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2998
Red Hot napisał(a)
IMHO najgorsze jest to, jak powiedzmy urodzi się takie dziecko i rodzice nie mówią, że nie mają ślubu.
Mam znajomych (tzn. znajomi moich rodziców), którzy mają dzisiaj już 13/14 letnią córkę,
ślubu nie mają, udawali przed nią przez 13(!) lat, że... mają!Np. dziewczyna prosiła mamę, aby ta pokazała jej zdjęcia ze ślubu. Jej matka zadzwoniła do przyjaciółki, by wziąć zdjęcia ze ślubu tej koleżanki. Zdjęcia, na których widać tylko plecy, bez twarzy... ostatnio to dziecko dowiedziało się, że jest nieślubne, nie od rodziców, tylko od jakichś ludzi ze szkoły...
Chyba się domyślacie jak zareagowała... aha i przy okazji mogli powiedzieć jej o tym, że jej ojciec ma dorosłą córkę z inną kobietą...
To już moim zdaniem jest chore. Przecież trzeba mieć nie po kolei w głowie, żeby liczyć na to, że dziecko się nie dowie. A im później i od bardziej obcych ludzi, tym gorzej. Fakt, że to rodzice powinni o takich rzeczach mówić dziecku, a nie ktoś obcy, jest raczej niezaprzeczalny.
Red Hot napisał(a)
Wiem, że jestem gówniarzem który ma dopiero 16 lat i wiele ludzi traktuje moje opinie jako wymysły małego dziecka, ale takie rzeczy widzę, nie tylko na przykładzie tych znajomych, ponieważ przykładów jest mnóstwo...
Nie podchodziłbym tak do tego. Jesteś w takim wieku, że nie jesteś już nieświadomym dzieckiem, a jeszcze masz znajomych, rówieśników, którzy takie rzeczy mogą "na bieżąco" przeżywać, samemu też raczej wiesz, czego pragniesz, albo czego oczekujesz od rodziców. Mój starszy brat też brał udział w ślubie rodziców. Miał wtedy około roku, ale to nieistotne. Nie widzę po prostu w tym niczego bardzo złego. W takim momencie rodzice zdecydowali się na ślub i tyle. Ale nie przesunęli rocznicy ślubu, nie udawali w żaden sposób, że jest inaczej. A to że akurat nie mięli ślubu, jak się mój brat urodził - jest to ludzka sytuacja. A że nie pogonili do ołtarza, jak tylko się dowiedzieli, by nie wyszło, że dziecko nieślubne, to tylko im na zdrowie wyszło (i bratu też, stres związany z uroczystościami ślubnymi, jak i samym faktem u matki nie sprzyja zdrowiu dziecka).