Chciałbym poruszyć temat czasu oczekiwania na kandydata i poznać opinie z obu stron (kandydatów, zarówno jak ze strony hiringu) patrząc na obecne realia na rynku.
Jako kandydaci:
- czy dłuższy okres wypowiedzenia był przeszkodą do zmiany pracy / byliście informowani lubo odrzucani na wstępie przez to?
- musieliście kłamać o tym, że macie np. 1 miesiąc (lub krócej), a po przejściu całego procesu mówiliście jak jest rzeczywiście? czy mimo to chciały firmy na was czekać?
Jako strona hiring:
- czy odrzucaliście kandydata za zbyt długi okres wypowiedzenia (od razu lub na końcu procesu)?
- czy braliście tylko pod uwagę kandydatów, którzy są dostępni "od zaraz"?
- czy czekaliście na kandydata, który ma 3 msc. wypowiedzenia, bo to jest ten najlepszy spośród tłumu?
Jeśli zapomniałem o którejś opcji, to śmiało opiszcie swoje doświadczenia w tej kwestii.