Pytanie z kategorii chcę wejść do sportu, ale nie wiem jaką dyscypliną się zająć. Może wezmę się za sporty rakietowe czyli tenis / squash / badminton no i jeszczę na olimpiadę pojadę. Może zacznę grać w piłkę na dzielni i potem może zaaplikuje do jednej z drużyn extraklasy.
Patrząc w kategoriach ilościowych szanse są marne. Co roku uczelnie, kursy, bootcampy, szkoły programowania wywalają na rynek kilkadziesiąt tysięcy absolwentów. Raporty mówią o 30k absolwentów uczelni, drugie tyle idzie ścieżkami mniej formalnymi. Może 1% z tych ludzi znajdzie zajęcie. Rynek jest wysycony na lata.
Nie bez powodu też 50% procent studentów kończy przygodę na tym kierunku jeszcze w trakcie studiów. W korpo to z absolwentów mamy pojedyncze osoby. Sami rezygnują bo nie ma dla nich zajęcia.
Na byle stanowisko w helpdesku jest w ciągu kilku godzin ponad 100 chętnych. Rekrutacje zamyka się w parę godzin. Ci co są brani pod uwagę pracują za najniższe stawki.
Jak chcesz zmienić robotę to polecam kurs na spawacza, elektryka, hydraulika, murarza albo klasycznie c+d. Nauczysz się w rok nowego zawodu. Pojedziesz do rajchu na arbajt. Pensja co tydzień do koperty w ojro. Wszyscy będa zadowoleni.