Nie wiem w jakim wieku jest większość dyskutantów w tym wątku. ja jestem od niedawna na emeryturze i tym w podobnym wieku przypomnę a tym znacznie młodszym powiem, że za socjalizmu za puste półki i ogólnie ciągły deficyt wszystkiego obwiniano spekulantów. Trochę też dostawało się prywaciarzom, w szczególności badylarzom (właścicielom szklarni), którzy korzystali z sytuacji.
Półki zapełniły się na przełomie 89/90. Czy dlatego, że Inspekcja Robotniczo-Chłopska razem z milicją wyłapały wszystkich spekulantów?
Teraz za burdel w organizacji służby zdrowia, bardzo niesprawiedliwe finansowanie (zwróćcie uwagę, że wśród milionerów wielu jest np. ortopedów, a nie ma np. tych co leczą wrzody - chyba to są lekarze chorób wewn.), ilość szpitali (czytałem, że mamy ich tyle co 2 x liczniejsze Niemcy) itd obwinia się lekarzy. Owszem, korzystają z tego burdelu, ale czy są mu winni?
Śledzicie kłótnie o zamykanie porodówek, w których rodzi się np. 200 dzieci rocznie? Sam śledziłem takie w powiecie,z którego pochodzę. Do sąsiedniego miasta powiatowego jest 15 km., Z mojej wsi do mojego powiatu 2o km, to tego drugiego 22.
Jeszcze 2-3 lata temu szła nagonka na deweloperów (tych od mieszkań, nie od kodu). Obwiniano ich za rosnące ceny mieszkań. Winne nie było rozdawnictwo, które wywindowało inflację,
winne nie było utrzymywanie stóp procentowych na poziomie 6% przy 19 % inflacji (ludzie mający oszczędności lokowali je w mieszkaniach).
Do tego oczywiście oczekiwania "feministek" z Lewicy i nie tylko, że państwo przydzieli mieszkanie jak za socjalizmu, które potem będzie można za grosze wykupić....
P.S. Jestem jak najbardziej za usługami publicznymi, nie jestem w żadnym razie zwolennikiem skrajnego liberalizmu w stylu Korwina, ani nacjonalizmu w stylu Konfederacji:)