@LukeJL: co do gonitwy myśli.
Firma prawnicza, ostatni etap, czwarta godzina rekrutacji, zadanie. Podszedłem do niego źle, na pierwszy ogień zaproponowałem rekurencje, ale kolo powiedział jeden przykład gdzie to nie pykło. Przyznałem mu rację, podszedłem z innej strony i rozwiązanie było ok.
Jako feedback - no źle zaczął, potrzebował podpowiedzi, do widzenia.
Firma w której nie można się mylić i pogadać, przegadać rozwiązania - tak to odebrałem.
Inny przykład - firma skandynawska, problem do rozkminy i zakodzenia, wymagali tam autofac. Mało tego używałem, nie miałem pamięci mięśniowej jak w autofac rozwiązuje się problem httpclient. Zarejestrowałem po prostu jako transient, przy czym opowiedziałem, że zwyczajnie nie wiem jak to się ładnie w autofac robi, powiedziałem co bym zrobił i czego bym poszukał. Wyjaśnienie zostało przyjęte i dostałem ofertę.
Grneralnie większość live coding session poszło mi dobrze, zazwyczaj jak jest taka forma rekrutacji to, to przechodzę. Ale jak wszędzie potrzeba obycia, pamiętam jak lata temu dostałem pierwszy raz codility. To było z 12 lat temu. Kurde - o co chodzi jak to ugryźć, dostałem po dupie, bo spieprzyłem, ale po tym miałem faze na hackerrank i codility właśnie, dzięki czemu nie było mi to straszne.
Przechodzenie rozmów to umiejętność sama w sobie. Pewnie są ludzie którzy mają większą niż ja odporność na niespodzianki podczas rekrutacji, niestety ja potrzebuję trochę poćwiczyć aby potem nie dać d**y po całości, żeby trema nie zjadła.
Z tym że nie masz pewności kto i jak ocenia.
W nawiązaniu do pierwszej historii, myślałem że zostanie pozytywnie zauważone, że po zwróceniu mi uwagi znalazłem rozwiązanie, a tu został podkreślony mój błąd. Ok, każdy patrzy po swojemu, a patrząc się na to samo nie musimy wcale tego samego widzieć.