Michał Warmuz napisał(a):
Klika powodów:
(...)
- Chęć pomagania innym.
Wydajesz się być zdecydowany. Będę czuł się bezpieczniej ;) Pozostaje mi życzyć Ci powodzenia.
Michał Warmuz napisał(a):
Klika powodów:
(...)
- Chęć pomagania innym.
Wydajesz się być zdecydowany. Będę czuł się bezpieczniej ;) Pozostaje mi życzyć Ci powodzenia.
Ghost: strasznie dramatyzujesz. I dużo nienawiści w Twojej wypowiedzi :)
Niefajne jest to, że cała dyskusja zeszła z tematu pt. "czy da się w WOT wytrzymać" na "czy WOT ma racjonalne podstawy".
Odpowiadając na pierwsze pytanie - mam dwóch znajomych, jeden z branży, którzy są w WOT. Dają radę, przy odrobinie organizacji da się. Natomiast należy pamiętać, że jeśli twoja praca jest nieregulowana (tzn. jeśli masz jakąś produkcję na głowie) to WOT może przeszkadzać. Dla zwykłego developera, który siedzi od 9 do 17, problemem to nie będzie.
Pytanie czy chcesz być w WOT. Mam wrażenie, że czasy, kiedy ta jednostka była oczkiem w głowie rządzących formacja ta ma już za sobą. W tej chwili to taka trochę zabawa dla ludzi, którzy po prostu nie mają czasu lub chęci na konkretne treningi - plus pewna gratyfikacja pieniężna. Dodatkowym minusem jest to, że odpada ci jeden weekend w miesiącu - chociaż przecież o to chodzi, nie?
Jeśli chodzi o to, czy ta formacja ma jakikolwiek sens - nie. Jeśli ktokolwiek wmawia wam inaczej to jest tępym propagandzistą albo kompletnie nie zna się na temacie i taką propagandę uwierzył. Wartość WOTu jako formacji jest bardzo niewielka.
Od wspomnianych znajomych nasłuchałem się najróżniejszych opowieści. O ile do WOTu trafiają co prawda normalni ludzie, o tyle prawda jest taka, że głównym wabikiem jest kasa. A kasa plus bardzo niskie wymagania oznacza tyle, że jest sporo tam ludzi, którzy po dwutygodniowym szkoleniu ciągle nie mogą załapać o co chodzi w komendzie "Lewa wolna". O ile takich podczas normalnego poboru jeszcze dało się naprostować, o tyle jedno szkolenie na miesiąc nic go nie nauczy.
Co więcej, WOT swego czasu szkodził - bo "terytorialsi" mieli priorytet nad innymi formacjami przy dostępie do infrastruktury szkoleniowej (!) - znam historię od osoby, która w takim cyrku (jeszcze za Macierewicza) uczestniczyła.
Gratyfikacja pieniężna jest marna. Bardzo marna. W sumie około 500 zł miesięcznie. Dla pieniędzy nie warto tam iść.
Dolicz dni szkoleń i delegacji :) bo za nic 400 to jest sporo
Ja za czasów wspomnianej tu kawalerii powietrznej zaliczyłem wakacje pod skrzydłami MON, nie był to tryb weekendowy. Może opcja z doskoku jest lepsza, bo miło się wspomina, ale powtarzać bym nie chciał
gswidwa1 napisał(a):
Coś w tym jest aczkolwiek punkt 3 jest z d**y wzięty i uwierz mi, że nie zgadzając się z Tobą nie jestem jak to ująłeś " tępym propagandzistą albo kompletnie nie zna się na temacie i taką propagandę uwierzył.". WOT to masówka w razie katastrof lub klęsk żywiołowych lub nawet wsparcia wojsk lądowych w czasie wojny (logistyka). Mało wiesz w tym temacie tak naprawdę a Twój kolega z WOT wie jeszcze mniej.
Tak tak, on tylko jest w WOT od ponad roku więc będzie wiedział mniej od osoby, która tylko "współpracowała" z nimi.
To teraz reality check:
Idea WOTu może i jest niezła. Wykonanie, które jest najważniejsze, leży.
Nie mówię, że każdy kto trafił do WOTu jest taki i taki, po prostu stwierdzam, że WOT jako formacja nie jest w stanie pełnić swoich zadań.