Charles_Ray napisał(a):
Problem widzę trochę inny. Obecnie stawki idą w górę i niewiele firm z polskim kapitałem robiących coś ciekawego jest w stanie zawalczyć o pracownika.
Biedne polskie firmy z ciekawymi projektami, których nie stać na pracownika. A być może wcale nie są biedne, tylko nieogarnięte, bo w dobie łatwego dostępu do rynków zbytu na całym świecie celują jedynie w ten lokalny, więc przychody też są "lokalne". Polska firma chce zatrudnić tanio. Boi się faktu, że trzeba napracować się by zarobić na globalnym rynku. Jednak zamiast zaakceptować rzeczywistość, dostosować się, lepiej ponarzekać na złe zagraniczne firmy i szukać frajerów, którzy będą pracować najlepiej za darmo.
Co za tym idzie, z Polski robią się takie Indie Europy - mnóstwo utrzymania i rzeźbienia w kale za dobrą kasę. Silnik systemu, ML-e powstają u Niemca, a Polak dorabia crudy i adminki. Mało prawdopodobne, aby robić coś innowacyjnego - oczywiście są wyjątki.
Decyzje o lokalizacji zagranicznych oddziałów podejmuje się po analizie rynku. Przysłowiowe crudy najłatwiej poddać outsourcingowi. Inwestycja w ambitniejsze projekty, bo tak rozumiem wymienione przez Ciebie ML czy produkcje bliżej nieokreślonych silników systemów wymaga starszej stażem kadry z odpowiednim doświadczeniem, a także zaufania inwestora w potencjał rynku.
Zauważ, że w tym momencie na Polskim da się znaleźć ciekawszy projekt niż przykładowo w latach 90. Wtedy prawdopodobieństwo dopuszczenia inżyniera w Polsce do bebechów systemów było bliskie zera. W zestawieniu z tym co można było robić kiedyś, to nawet utrzymanie systemów wydaje się ciekawe. Co dla mnie jest dowodem na to, że owe zaufanie inwestorów oraz jakość naszej kadry jednak wzrosły.
R&D jest drogie i zazwyczaj nie zwraca się w krótkim terminie. O ile w ogóle się zwraca. Polski przedsiębiorca woli natychmiastowy dochód, niż strategiczną inwestycję.
Ale przecież gdy koszty pracy były niższe, innowacyjność Polskich firm wcale nie była wyższa. Więc nie zgadzam się z rzucaniem winy na zagraniczne firmy podbierające pracowników, przez co niby cierpią nasze "Polskie innowacyjne projekty".
Osobiście winy doszukiwałbym się w niesprzyjającemu potencjalnej porażce rynkowi, braku kultury innowacyjności, praktycznie nieistniejącej współpracy biznesu, przemysłu i akademii. Trudno konkurować z krajami, które swoją pozycję już ustabilizowały, nie tworząc odpowiednich warunków. A owych warunków po prostu nie ma.
Brakuje nam także osób, które potrafią kreować nowe produkty. Samymi wyrobnikami (programistami/testerami) i poganiaczami niewolników (kierownikami) nie da się dokonać innowacji.