No, ale jak się ładnie temu klientowi zobrazuje katastrofę samolotową, gdzie na pokładzie byli wszyscy znający dany obszar systemu (albo lepiej - już była w projekcie sytuacja, że cała taka ekipa była na urlopie w tym samym momencie), to raczej się na to zgodzi. :D
nie do końca zrozumiałem metaforę z samolotem. Chociaż kojarzy mi się z tym, że "nie ma demokracji na pokładzie samolotu" - i że jednak musi być załoga, która nim steruje. Jakby każdy pasażer losowo się wymieniał drążkiem i sterował w swoją stronę, to nie byłoby fajnie. Czyli to byłby argument za specjalizacją, żeby poszczególne działki pozostawić (niezastąpionym) ekspertom, a nie bawić się full stackowanie.
LowSkiller napisał(a):
Trzeba też przy tym pamiętać, że zazwyczaj trzeba mieć kasę na rozbijanie silosów i dobrze sprzedać to klientowi - dzielenie się kompetencjami wiąże się z tym, że biznes godzi się na to, że dany bug/feature będzie robiony 2-3x dłużej, bo jest ktoś nowy, kto się tej działki uczy.
Myślę, że tu można argumentować w obie strony (albo i więcej).
Można twierdzić, że dany ficzer będzie robiony szybciej, bo będzie go robiło kilka osób, więc się podzielą pracą. A jakby jedna osoba robiła, to by musiała robić wszystko, więc wolniej. No i jak jest kilka osób, to każdy może robić to, w czym się zna, a nie, że jeden człowiek orkiestra.
A można twierdzić, że dany ficzer będzie robiony szybciej, bo będzie go robić jedna osoba, więc będzie mieć wolną rękę. I nie będzie narzutu na komunikacje, na bikeshedding, na ustalanie "co kto robi" na rozwiązywanie konfliktów czy na code review i poprawianie kodu po innych. Czy na wdrażanie osób nowych w projekcie.
Przydałyby się jakieś badania, które by sprawdzały, czy faktycznie zwiększenie osób w zespole wpływa na produktywność i w jaki sposób. I kiedy opłaca się dorzucać więcej ludzi do zespołu, a kiedy się to nie opłaca.