Bycie korpoludkiem to hańba.

Bycie korpoludkiem to hańba.
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

@loza_szydercow: moglbys rozwinac, jakie w Twojej opinii sa przeslanki dla zblizajacego sie kryzysu? Pytam bez ukrytej zlosliwosci, w moim otoczneiu panuje propaganda sukcesu. Ekspert ze mnie zaden, ale ta hossa wydaje mi sie nienaturalnie dluga. Sporo ludzi w moim otoczeniu, zwlaszcza dwudziestolatkow juz na poziomie podswiadomym zaklada, ze juz zawsze pracy zawsze bedzie multum, rynek bedize rosl razem z ich zarobkami - bedzie tylko lepiej. Swej wierze daja aktywny dowod w sposobie konsumpcji i inwestowania, czesto na kredyt.

LS
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 990
0

Wrażenie z rynku krakowskich startupów - kilka z nich ma problemy finansowe a przez wcześniejsze lata dawali sobie świetnie radę. Dla mnie to oznacza że nie zabezpieczyli sobie kolejnych rund finansowania a to znaczy że inwestorzy zaczęli liczyć kasę. Dodatkowo wojna celna USA - EU - Chiny i spodziewaj się że wcześniej czy później jakiś trup z szafy wyleci :)

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

dziekuje:) jednak wlasnie czy cos sie stanie? Te napiecia trwaja nie od dzis, a gospodarka mimo to rosnie. Czyzby prawdziwa byla teza, ze w centrum nie bedzie dochodzi do wojen, bo szkody przewyzszaja zyski? Z drugiej strony skonfliktowane kraje, sa bardzo silnie zwiazane ze soba gospodarczo. Moze zostanie wyprowadzony jakis cios - jak z tym, ze VW falszowal normy, ale czy to rzuci gospodarke na kolana? Raczej nie.
Osobiscie bardziej obawiam sie jakis dziwnych zawirowan na rynku finasowym. Czegos na ksztalt tego, co doprowadzilo do kryzysu w 2008. Stworzenia jakiejs nienaturalnej sytuacji, ktora w koncu musi zakonczyc swoj zywot, a powrot do "normalnosci" na lata wrzuci nas w kryzys.

S9
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Postów: 3573
0

Kryzys, świetnie będę przeceny na rynku akcji :)

vpiotr
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Krwawy Ogrodnik napisał(a):

Dla wielu studentów bycie korpoludkiem i zarabianie 12 000 netto to jedyna ambicja w życiu. Dla 95% studentów kasa jest jedynym motorem do nauki programowania. Czyli ich motywacją jest wizja domu z basenem i sportowym autkiem. Niektórzy ludzie twierdzą, że na studiach można poznać ciekawych ludzi, jednak ja spotykam jedynie karierowiczów, bez pasji i ambicji na coś więcej.

Dlaczego tylko studenci?
A ludzie z średnim wykształceniem mają inaczej?

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
vpiotr napisał(a):
Krwawy Ogrodnik napisał(a):

Dla wielu studentów bycie korpoludkiem i zarabianie 12 000 netto to jedyna ambicja w życiu. Dla 95% studentów kasa jest jedynym motorem do nauki programowania. Czyli ich motywacją jest wizja domu z basenem i sportowym autkiem. Niektórzy ludzie twierdzą, że na studiach można poznać ciekawych ludzi, jednak ja spotykam jedynie karierowiczów, bez pasji i ambicji na coś więcej.

Dlaczego tylko studenci?
A ludzie z średnim wykształceniem mają inaczej?

Bo pisałem tego posta na podstawie własnych studenckich doświadczeń...
Jednak samoucy(nie bootcampy) mają często inne ambicje(szukają czegoś więcej w życiu) niż studenci, którzy poszli na studia informatyczne tylko dla kasy albo z braku laku.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

samoucy maja inne podejscie? hehe, nie. Wystarczy lubic $$$, wtedy do wszystkiego sie mozna przekonac ;)
Samouk wie, ze nie ma dyplomu i na rozmowie solidnie przetrzepia mu skore. Zeby sie w ogole na nia dostac, tez musi sie wykazac czyms wiecej anizeli pustymi deklaracjami w cv.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Czarny Kaczor napisał(a):

samoucy maja inne podejscie? hehe, nie. Wystarczy lubic $$$, wtedy do wszystkiego sie mozna przekonac ;)
Samouk wie, ze nie ma dyplomu i na rozmowie solidnie przetrzepia mu skore. Zeby sie w ogole na nia dostac, tez musi sie wykazac czyms wiecej anizeli pustymi deklaracjami w cv.

Przede wszystkim samouk zdaje sobie sprawę, że papier jest bezwartościowy w poszukiwaniu pracy (nie stażu).

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Złoty Rycerz napisał(a):
Czarny Kaczor napisał(a):

samoucy maja inne podejscie? hehe, nie. Wystarczy lubic $$$, wtedy do wszystkiego sie mozna przekonac ;)
Samouk wie, ze nie ma dyplomu i na rozmowie solidnie przetrzepia mu skore. Zeby sie w ogole na nia dostac, tez musi sie wykazac czyms wiecej anizeli pustymi deklaracjami w cv.

Przede wszystkim samouk zdaje sobie sprawę, że papier jest bezwartościowy w poszukiwaniu pracy (nie stażu).

Hahaha ale bzdura totalna

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

"papier jest bezwartosciowy" - taaaaak, a gdy bootcampowicze u bram: hurr durr! Nie znaja algorytmow, architektury, paradygmatow!!! Tylko studia na dobrej uczelni!!!oneone

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

"papier jest bezwartosciowy" - taaaaak, a gdy bootcampowicze u bram: hurr durr! Nie znaja algorytmow, architektury, paradygmatow!!! Tylko studia na dobrej uczelni!!!oneone

Co ma jedno do drugiego? Przecież można mieć papier dobrej uczelni i nie znać algorytmów, architektury, paradygmatów, można też je znać nie mając papieru.

W0
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3760
0
loza_szydercow napisał(a):

Wrażenie z rynku krakowskich startupów - kilka z nich ma problemy finansowe a przez wcześniejsze lata dawali sobie świetnie radę. Dla mnie to oznacza że nie zabezpieczyli sobie kolejnych rund finansowania a to znaczy że inwestorzy zaczęli liczyć kasę. Dodatkowo wojna celna USA - EU - Chiny i spodziewaj się że wcześniej czy później jakiś trup z szafy wyleci :)

Akurat start-upy mają wysokie ryzyko problemów finansowych wbudowane w model działania. Każdy start-up w dowolnej chwili jest obłożony ryzykiem utraty finansowej, i w dłuższej perspektywie to ryzyko rośnie (dług techniczny itp.)

Lepszym papierkiem lakmusowym są MSP, może ktoś powie jak jest?

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

OP to zwykle dziecko, ktore nie potrafi wejsc w buty innych ludzi. Nic nie wiesz o doroslosci dzieciaku.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
3

Co za różnica czy jesteś pracownikiem najemnym dla korporacji, dużej firmy, janusza czy startupu. Z punktu widzenia pracownika najemnego to żadna różnica. Często jest tak, że w startupie jest większy zapierdziel i zamordyzm, a w dużym korpo może być ciekawie i rozwijająco (szczególnie w działach R&D ;) ). Póki jesteś pracownikiem najemnym to jesteś pracownikiem najemnym, a kto jest twoim kapitalistą to w sumie bez większej różnicy.

"Wolny" to jesteś dopiero jak albo masz własny biznes, albo jesteś jakimś wysoko pożądanym freelancerem albo jak już się dorobiłeś takiej kasy, że do końca życia możesz sobie nie pracować.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.