czysteskarpety napisał(a):
ostatni kwiatek:
css w pliku html, oczywiście nie byłoby w tym nic dziwnego tylko było tego 9000 linijek (tak, dziewięć tysięcy) :)
Szkoda, że nie ponad 9000, to by sam Goku przyleciał i by to odspawał do osobnego pliku
czysteskarpety napisał(a):
ostatni kwiatek:
css w pliku html, oczywiście nie byłoby w tym nic dziwnego tylko było tego 9000 linijek (tak, dziewięć tysięcy) :)
Szkoda, że nie ponad 9000, to by sam Goku przyleciał i by to odspawał do osobnego pliku
lekarz rezydent 15k plz napisał(a):
To może niech ich poducza na stażu? Aha zapomnialem jest tak mało programistów ale nie opłaca im sie przeszkolic stażystów lol. Więc albo oni sciemniaja że maja mało programistów albo sa debilami bo wolą mieć nikogo niż byle kogo. Logika proste
Właśnie dziwna logika. Wyobraź sobie że chcesz kupić buty, nie muszą być najlepszej jakości. Ot, zwykle proste trzewiki.
Idziesz do szewca i zamawiasz. Oni ci na to "nooo, nie umiemy tego robić, ale jak pan zapłaci za cztery pary to się nauczymy i piątą już byc może pan będzie mógł kupic". I rozumiem, że byś zapłacił.
No bez jaj, to nie jest szkółka niedzielna, a programistów - chociaż brakuje - to nie brakuje tak bardzo żeby ludzi za chęci i nic więcej brać. Zwłaszcza ze na studiach itp. prowadzone są różnego rodzaju akcje dla stażystów i praktykantow, więc jeśli ktoś nie skorzysta to tylko i wyłącznie jego wina.
Hm, i mam zagwozdkę, bo trudno się nie zgodzić, ale jednak widzę pewne pole do polemiki.
Masz rację w kwestii zarówno CRUDowania, jak automatyzacji pracy czy też kosztu stażysty... Ale do końca zgodzić się nie mogę w obecnej formie.
Pierwsza kwestia jest taka, że do CRUDów faktycznie nie potrzeba przesadnej lotności, ale jednocześnie nawet to da się tak spierniczyć, że później trudno jakkolwiek obsłużyć twór, który powstał.
Natomiast sprawa niskiego kosztu stażu... Bezpośrednio wydaje się, że masz całkowitą rację, ale z drugiej strony znowu trzeba liczyć fakt angażowania zespołu lub jego części do opieki nad delikwentem. Ponadto dużym problemem jest to, że coraz więcej ludzi jest święcie przekonana, że staż w tej branży jest poniżej ich godności... I tu się często zaczynają schody. Co więcej, pojawia się postawa na tyle roszczeniowa, że część z potencjalnych kandydatów nijak nie przejawia własnej inicjatywy w nauce, licząc, że to starsi stażem koledzy wszystko I'm wytłumaczą i poprowadzą za rękę.
Oczywiście, żeby zrównoważyć, należy wspomnieć też o tym, że jak się trafi dobry stażysta, to zamiast strat, może przynosić zysk. Głównie przez prawidłowe funkcjonowanie w zespole, czyli odwalanie roboty brudnej, nudnej i żmudnej.
Niestety mam wrażenie, że z roku na rok takich ludzi jest coraz mniej w stosunku do całkowitej liczby chętnych, co nijak nie dziwi, biorąc pod uwagę ostatnie spopularyzowanie i krzyki o milionach monet w mediach.
Potem mamy ludzi, którzy za mniej niż 5 tys./m-c pracować nie będą, a stażem gardzą, bo nie będą się przecież po raz kolejny uczyć czym się różni int od chara... A takie przypadki, nawet gdyby na staż chciały iść, to nie wróżą nic dobrego na przyszłość, więc i inwestycja jest bez sensu.
I tu właśnie jest schowane to ryzyko, bo już wielokrotnie pojawiały się kwestie uciekania do innej firmy, bo ktoś dostaje o 4 dukaty za mało. Nie raz też zdarza się, że po stażu/praktyce okazuje się, że kandydat nie nadaje się do dalszej współpracy... W gruncie rzeczy ani to niezwykłe, ani(przypuszczam) jakoś bardzo powszechne. Niestety jednak to ryzyko rośnie wraz ze wzrastającą liczbą kandydatów, którzy widząc artykuł o 50 milionach zł rocznie na pasku czy rewelacje na wykopach i w innych zabawnych miejscach.
Wydaje mi się jednak, że masz szerszy pogląd niż ja, więc jeśli się mylę, to chętnie dam się naprostować albo przynajmniej dowiem się czegoś nowego :P
Ale akurat tu pojawiła się kwestia brania "ludziów z ulicy", najlepiej jak leci, bo przeca malo tych ludziów.
A to dokładnie taka sytuacja, jak próby łatania dziurawych ulic kupami słoni...
lekarz rezydent 15k plz napisał(a):
Nie rozumiem skoro wszyscy mówią, że najistotniejsze w tej branzy sa miękkie umiejętności to czemu hrrzy nie rekrutuja ludzi np. Na dyskotece czy jakejs masowej imprezie? Przecież tam nie spotka nerda piwnicznego tylko samych pro soft skillowcow.
Po drugie skoro soft skillsy sa ważniejsze to czemu nie rekeutuja ludzi jak wyżej i poźniej ich przyuczaja? Tylko szukaja ogarow w jakiejs technologi?
To na świecie jest tak mało programistów bo ludzie nie mają umiejętności miekkich?
Czy coś tu jest nie tak?? O_o
Po pierwsze nie jest prawdą, że najważniejsze są soft-skille. Trzeba przede wszystkim potrafić programować i rozwiązywać problemy.
Po drugie jeżeli cała teza wątku jest oparta na nieprawdzie, to można go zaorać :D
Po trzecie dla firmy najlepiej by było żebyś był człowiekiem orkiestrą i ogarniał wszystko, a nawet posprzątał wokół siebie, wtedy firma zaoszczędzi na pani Jadzi sprzątaczce.
Wymagania co do soft-skilli wynikają z tego, że firmom nie chce się zatrudniać analityków (to samo tyczy się testerów, wdrożeniowców, dev-opsów itd), którzy zbiorą wymagania, sporządzą dokumentacje, a później jeszcze będą się próbowali dogadać z nerdami z działu rozwoju oprogramowania. Janusz w firmie sobie myśli po co nam analityk, po co nam tester, po co nam szkolenia, po co nam dokumentacja, zatrudnijmy programistę z soft-skillsami, który będzie się ładnie uśmiechał, zbierze wymagania, zaprogramuje, udokumentuje, przetestuje, pojedzie do klienta, wdroży, a potem będzie utrzymywał, usuwał awarie itd. a w międzyczasie będzie się jeszcze doszkalał samodzielnie, bo firma nie ma pieniędzy.
Oczywiście nie we wszystkich firmach to wygląda tak dramatycznie jak napisałem powyżej. W wielu firmach kuleje jeden, dwa etapy produkcji oprogramowania, ale przyczyna jest tutaj świetnie ujęta.
Nawet w korpo gdzie nie ma Janusza, ale trwa nieustanna walka działów między sobą, próby przerzucenia pracy i odpowiedzialności za to lub za tamto. Pieniędzy też nie ma albo trzeba je zdobyć robiąc ładną prezentację w Power Point-cie. W takim środowisku programista też powinien mieć soft-skillsy żeby potrafić przejąć część obowiązków innych działów, która na niego nieoczekiwanie spadnie, albo dogadać się z pracownikami innych działów, którzy są nieogarami w zakresie technologii i trzeba im coś wytłumaczyć.
Mimo tego co napisałem powyżej programista, powinien jednak być przede wszystkim programistą z hard-skillami, a te soft-skillsy są dodatkiem, ważnym, ale jednak dodatkiem.
Co do soft skillsów to zawsze byłem mało lubiany w liceum, na studiach, nigdzie nie byłem zapraszany na żadne imprezy.
A w pracy odnalazłem się świetnie, a dzięki introwertyzmowi w rozmowach na temat projektu skupiam się na zadaniu i pomijam small-talki przez co szef nieraz mnie chwalił za analityczne podejście i skupienie na problemie.
Co do reszty soft skillsów to akurat do kontaktów z klientem się nie pcham bo tu akurat potrzebne są small talki ale w reszcie zadań sobie świetnie radzę, nawet pare razy miałem okazję nadzorować prace młodszych od siebie. A osoby które na studiach były takie popularne i wygadane zostały gdzieś w HRrze bo jednak prócz umiejętności spoufalania się z innymi trzeba też mieć łeb na karku.
lekarz rezydent 15k plz napisał(a):
Aha zapomnialem jest tak mało programistów ale nie opłaca im sie przeszkolic stażystów lol.
Dokładnie, nie opłaca się. Lepiej nie mieć programisty niż mieć stażystę który przez 6-12 miesięcy będzie tylko kosztem, a kiedy będzie się już do czegoś nadawał to pójdzie tam gdzie dadzą mu więcej kasy. Z drugiej strony gdzieś słyszałem opinie, że firmy może nawet by brały "do przyuczenia", ale do 4 juniorów potrzebują jednego mida/seniora a tych nie ma i koło się zamyka.
Haskell napisał(a):
Nawet w korpo gdzie nie ma Janusza, ale trwa nieustanna walka działów między sobą, próby przerzucenia pracy i odpowiedzialności za to lub za tamto. Pieniędzy też nie ma albo trzeba je zdobyć robiąc ładną prezentację w Power Point-cie. W takim środowisku programista też powinien mieć soft-skillsy żeby potrafić przejąć część obowiązków innych działów, która na niego nieoczekiwanie spadnie, albo dogadać się z pracownikami innych działów, którzy są nieogarami w zakresie technologii i trzeba im coś wytłumaczyć.
nie można tu nie wrzucić klasyka :)
mechanix napisał(a):
lekarz rezydent 15k plz napisał(a):
Aha zapomnialem jest tak mało programistów ale nie opłaca im sie przeszkolic stażystów lol.
Dokładnie, nie opłaca się. Lepiej nie mieć programisty niż mieć stażystę który przez 6-12 miesięcy będzie tylko kosztem, a kiedy będzie się już do czegoś nadawał to pójdzie tam gdzie dadzą mu więcej kasy. Z drugiej strony gdzieś słyszałem opinie, że firmy może nawet by brały "do przyuczenia", ale do 4 juniorów potrzebują jednego mida/seniora a tych nie ma i koło się zamyka.
**Informatyka, studia I stopnia – studenci, którzy rozpoczęli studia od 1.10.2016
**
Praktyka zawodowa w wymiarze odpowiadającym co najmniej trzem miesiącom pracy powinna być zrealizowana w VI semestrze. Praktyka może być realizowana w innym okresie, na przykład w trakcie wakacji. Praktyka jest obowiązkowa i nie można bez jej zaliczenia otrzymać stopnia licencjata.